Akupunktura – warto czy nie warto?

Akupunktura – czy warto z niej korzystać? Co mówią badania? Jaka jest jej historia (jeśli jej wcześniej nie zgłębiałeś, to z pewnością Cię zaskoczy)?

Dlaczego władze Chińskie zabroniły z niej korzystać?

Po odpowiedzi zapraszam do prezentacji:

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (88):
  1. Iwonka pisze:

    Brawo, Damian! Tak trzymaj z obalaniem mitów i demaskowaniem pazerności oszustów… A w tym względzie jest jeszcze wiele do zrobienia… Powodzenia!

  2. Ella pisze:

    Kochani bbbbbb lubie was a co z refleksologia.

    • Damian Redmer pisze:

      Nie przyglądałem jej się jeszcze, ale widzę że są badania.

  3. Śnieżynka pisze:

    Jestem całym sercem za akupunkturą! Tydzień temu byłam na 20 minutowym seansie, a dziś pierwszy raz mogłam kucać przez dłużej niż 15 sekund, bez bólu w kolanach i łydkach. Na zabieg wybieram się ponownie, aż do całkowitego wyleczenia 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!
    P.S. Damianie, dostałeś mojego maila z podziękowaniem za swoją pracę? Mam nadzieję, że dotarł 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      Z pewnością dotarł, ale jeszcze nie byłem w stanie zajrzeć do skrzynki 🙂

  4. Kamil pisze:

    Świetna prezentacja (tak jak poprzednia), nie spodziewałem się takich rezultatów Twoich badań, Damianie. Możesz zrobić prezentację na temat jogi (czakry, mudry itd)?

    • Damian Redmer pisze:

      Jak znajdę sporo historycznych materiałów i badań, to pewnie 🙂

    • Tomasz pisze:

      Popieram. Dopiero pod koniec XX wieku rozpoczęto analizować działanie zdrowotne asan dla układu ruchu, polepszenia kondycji, elastyczności i sprawności naszego organizmu. Proponuję analizę jogi i jej mechanizmu działania po cyklu ” Akupunktura”.

  5. Anna Maria pisze:

    Nie znałam historii akupunktury wcześniej a rzeczywiście skutecznie odstrasza :p

  6. Krzysztof pisze:

    Dużo wysiłku w kiepską manipulację włożył prelegent. Badania historyczne chyba prawdziwe. Częściowo się z nimi spotkałem. Ocena medyczna z podziałem na trzy grupy jest uzasadniona analizą statystyczną. Choć ja nigdy jeszcze merytorycznej analizy statystycznej zdarzeń medycznych nie znalazłem. Istnieją w medycynie różne metody oddziaływania na system samoregulacji organizmu. Analiza systemu impulsu regulacyjnego na organizm nie może być oparta na ocenie statystycznej trzech grup, bo to po prostu bzdura. Nikt z medyków nie chce zająć się człowiekiem jako obiektem sterowania. Jest nawet Polak, który dostał doktorat w tej sprawie ale też nie jest medykiem. Ja byłem leczony przez medyków z chin i zostałem nawet uzdrowiony czasowo z dziwnej dolegliwości. Inni moi znajomi stosowali akupunkturę z dość efektywnym skutkiem. Może byś się mógł zająć czymś pozytywnym nie tylko manipulacją szanowny prelegencie własnej ograniczoności. Pozdrawiam. K.

    • Damian Redmer pisze:

      Oskarżenie warto uzasadnić 🙂
      W której konkretnie informacji z prezentacji znalazłeś manipulację? Coś się nie zgadzało?

    • Mariusz pisze:

      Krzysiek powiem wprost: uzdrowiła się zwykły czarownik. W przyszłości może spodziewać się kolejnych „dziwnych dolegliwości”.

  7. Edward pisze:

    Dzień dobry
    Niezupełnie zgadzam się z tym filmikiem. Mam syna „niepełnosprawnego umysłowo”, który ma też padaczkę. Dowiedziałem się, że jest lekarz, który praktykuje akupunkturę i pojechałem do niego. Pan doktor od razu powiedział, że efekt przy padaczce (epilepsji) może nie być jakiś „cudowny” ale poprawa będzie.
    Po serii zabiegów ataki (poważne) z kilku miesięcznie stały się sporadyczne a później zanikły.Nie będę się rozpisywał dodam tylko, że na koniec poprosiliśmy czy coś można zrobić z nocnym moczeniem (syn miał ok. 10 lat).lekarz stwierdził, że wystarczy jeden zabieg. Po tym zabiegu moczenie znikło.Leki na padaczkę syn bierze symbolicznie (paręnaście lat nie brał wcale)
    Edward

    • Margaret pisze:

      I dlatego ja nie wierzę już od dość dawna w słowo 'nauka’ i 'badania naukowe’.
      Całe mnóstwo badań jest fałszowanych, opartych na błędnych przesłankach.
      U nas, we Wrocławiu mieszka Mongołka – LEKARKA.
      Studiowała medycynę w Ułan Bator, ma 3 specjalizacje:
      – internę
      – ginekologię
      – AKUPUNKTURĘ –> tak, jest to kierunek studiów medycznych..
      Podejrzewam zatem, że jeśli ktoś z zachodniego świata medycznego udał się do Mongolii i przekonywał ich na Uniwersytecie Medycznym, że Akupunktura to zabobony, to sam by został uznany za ciemnego człowieka, który nie ma pojęcia
      o leczeniu i niewiele wie o budowie człowieka.
      Nie ufam dzisiejszej akademickiej medycynie w doskonałej większości – wystarczy popatrzeć na to, że biorą łapówy na prawo i lewo, trują ludzi niesprawdzonymi lekami
      i doprowadzają celowo do utraty zdrowia, kalectwa ze śmiercią włącznie.
      Radzę naprawdę pomyśleć o tym, że wiele badań na przestrzeni wielu lat zostało sfałszowanych i to, że są na ich temat setki i tysiące opracowań o niczym nie świadczy…
      Unia Europejska np. zakazała wwzozu ziół…ponoć TEŻ dla naszego dobra.
      Strzeż mnie boże od współczesnych konowałów przekupionych i siedzących w kieszeni farmacji.
      A a propos Akupunktury jeszcze:
      kanały energetyczne znajdują się na całym ciele człowiek, zatem niezależnie, gdzie wbije się igłę natrafi się na jakiś. Są ich tysiące.
      Tak samo, jak energia jest wszędzie
      i nie ma znaczenia, czy się ją nazwie tak, czy inaczej – bez energii nic by nie istniało i nie żyło..

      • Artur pisze:

        @Margaret Dokładnie tak jest jak napisałaś. Lekarze to psychopaci.

  8. Lapis Lazuli pisze:

    O powstaniu akupunktury słyszałam już na wykładach z Historii Medycyny 😀 Dziwi mnie, że setki lat minęły odkąd możemy zajrzeć do organizmu człowieka i wiadomo, że zasady akupunktury są zupełnie bezpodstawne, a jednak ludzie nadal z niej korzystają.

    • Margaret pisze:

      A zdajesz sobie sprawę, że dzisiaj studia medyczne są dotowane przez firmy farmaceutyczne, które NARZUCAJĄ, co i jak ma być wykładane na medycynie ??
      Dzisiejsi lekarze są niedouczeni i to BARDZO.
      Skontakgtuj się ze starym lekarzem, który jest polecany przez ludzi (ludzie wiedzą do kogo iść..)
      i idź do takiego lekarza skonsultować to, czego was uczą dziś na medycynie. Szczęka może Ci opaść…i nie wrócić na miejsce.
      Dzisiaj wszystko jest zależne od kasy i tego, kto da więcej
      – jest to widoczne na każdym kroku, w każdej dziedzinie życia.
      Ja, mimo, że mój własny brat cioteczny jest lekarzem, zawsze i wszędzie będę ostrzegać ludzi przed lekarzami, większością z nich.
      Sama unikam tych osób od ponad 10 lat, nie biorę żadnych leków i jestem zdrowa jak byk.
      Apteki omijam z daleka.

  9. ala pisze:

    Gratuluję! Zaskakująca prezentacja. Ponieważ to już kolejny temat związany z medycyną, proponuję dołączyć do tego cyklu Germańską Nową Medycynę. Czy zatknąłeś się już z tym tematem? Pozdrawiam….

    • Damian Redmer pisze:

      Tylko o niej słyszałem, ale żeby zrobić o czymś prezentację (zwłaszcza z tematu, w którym nie siedzę) potrzebuję duuużo źródeł i badań. Jeśli są takie do Germańskie Nowej Medycyny, to z czasem może się pojawi jakaś prezentacja 😉

  10. Łukasz pisze:

    Bardzo ciekawy materiał 😉 Proponuję również spojrzeć na akupunkturę poprzez pryzmat powięzi (fascia) 😉 Więcej w tym filmiku: https://youtu.be/IFqMv3SrIww?t=25m30s 🙂

  11. Tomasz pisze:

    Szanowny Damianie,
    Bardzo zawiedliśmy się (ja i moja córka) na prezentacji o akupunkturze. Tym bardziej, że dotychczas Twoje prezentacje były dla nas natchnieniem do pracy nad sobą, większego otwarcia na różnorodność świata i wielu innych pozytywnych działań.
    Niestety w przypadku akupunktury zaprezentowałeś bardzo sceptyczne stanowisko graniczące z ignorancją. Oczywiście, że można dyskutować z pojęciem Chi, ale faktem jest że istnieje odruch skórno-trzewiowy, o którym pisał m. in. prof. Garnuszewski. Odruch ten umożliwia wpływanie na pracę narządów wewnętrznych właśnie przez nakłuwanie odpowiednich (w żadnym wypadku nie przypadkowych) miejsc na skórze. Można zastanawiać się, jakie jest źródło tego odruchu. Otóż Damianie w życiu prenatalnym organy człowieka tworzą się z poszczególnych listków zarodkowych. I z tych samych listków zarodkowych powstają poszczególne fragmenty skóry. Nazywane są one strefami Heada (https://pl.wikipedia.org/wiki/Strefy_Heada). Na tej samej zasadzie co akupunktura działają nasze tradycyjne bańki. Ten, kto miał stawiane bańki z pewnością odczuł ich dobroczynne działanie i nie jest ono spowodowane tylko tym, że ktoś zajmuje się chorym.
    Obecnie w Chinach akupunktury używa się również do znieczulania pacjentów podczas skomplikowanych operacji, gdzie rozcinane są na przykład powłoki brzuszne. Wydaje się to zbyt inwazyjnym zabiegiem, żeby można było powiedzieć, iż akupunktura to tylko placebo.
    Można też sięgnąć do badań radzieckich. Próbowano w nich zdyskredytować akupunkturę, ale się nie udało.
    Podsumowując, Damianie, w Twojej prezentacji nie przedstawiłeś teorii yin-yang, która stoi u podstaw akupunktury. Można odnieść wrażenie, że Twoja prezentacja została zrealizowana na zamówienie środowisk niechętnych medycynie chińskiej (może kościelnych) i wypada mieć tylko nadzieję, że nie zniechęciłeś zbyt wielu osób, którym udałoby się przynieść ulgę, do skorzystania z akupunktury. Swoją drogą może by teraz dla równowagi przygotować prezentację o medycynie zachodu z jej środkami, które leczą, ale nie wyleczą, placebo na nieistniejące choroby (np. zespół niespokojnych nóg) i potężnymi korporacjami farmaceutycznymi, które stosują trolling patentowy.
    W nadziei na kolejne bardziej rzetelne prezentacje
    Pozdrawiamy
    Tomasz i Córka

    • Damian Redmer pisze:

      A skąd pochodzi np. ta informacja: „Obecnie w Chinach akupunktury używa się również do znieczulania pacjentów podczas skomplikowanych operacji, gdzie rozcinane są na przykład powłoki brzuszne. ”
      Bo akurat na ten temat jest sporo fajnych informacji. Sama historia tej „plotki” też jest fascynująca (to głównie za jej sprawą akupunktura tak szybko trafiła do USA). Jeśli będzie ciekawiło Cię zweryfikowanie tego co piszesz, to z pewnością też dotrzesz do korzeni tej informacji.
      Nie słyszałem o odruchu skórno-trzewiowym, ale wiedza o nim nie sprawi przecież, że zmienią się wyniki przeprowadzonych badań. W przytoczonym badaniu (i wielu podobnych) nadal fałszywa akupunktura dawała taki sam rezultat jak „prawdziwa”.

      • Tomasz pisze:

        Akupunktura w anestezjologii i znieczuleniu dopiero stawia pierwsze kroki. Często czytamy o doniesieniach sedacji przy pomocy akupunktury .
        Obecnie jest przeprowadzane w ramach badań medycznych. Można zastosować akupunkturę w znieczuleniu miejscowym. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem tej metody znieczulenia.
        Amerykanie stosują znieczulenie przy pomocy akupunktury podczas zabiegów „awake neurosurgery”-zabiegach z wybudzeniem pacjenta w trakcie zabiegu.
        Pozdrawiam.

      • Damian Redmer pisze:

        A skąd ta informacja, że Amerykanie stosują akupunkturę do znieczulenia podczas zabiegów? Gdzie tak się robi? Podczas jakich zabiegów?

  12. Elzbieta pisze:

    super prezentacja ,to teraz jeszcze czy banki chinskie sa skuteczne bo lekarze uwazaja ze nie daja zadnego efektu.
    akupunktura nie pomagala mi wlasnie na migrene .Jestem niedowiarkiem lubie sama sprawdzic skutecznosc metod medycyny niekonwencjonalnej .
    Dostalam wytlumaczenie od lekarza na temat skutecznosci baniek stawianych na przeziebienie ,moze jednak byly jakies wzmianki o ich skutecznosci w prasie naukowej zapewne wiele osob zainteresowal by ten temat
    dziekuje za Twoje ciekawe prezentacje i czekam na wiecej pozdrawiam Elzbieta

    • Pawel pisze:

      Pani Elżbieto
      bańki działają i nie muszą być wcale chińskie
      w bankach wykorzystujemy efekt podciśnienia, który swoją siłą powoduje pekanie małych naczyć krwionośnych z których wydobyta krew ( widoczna na skórze jako tzw. siniaki)
      traktowana jest po pewnym czasie przez nasz organizm jako ciało obce
      co ogólnie powoduje zmuszenie organizmu do wzmożonej walki.
      niektórzy to nazywają wzmocnieniem naszego immunitetu.

    • Margaret pisze:

      Bańki są genialne – miałam stawiane zawsze (ojciec mi stawiał) i każdemu polecę milion razy zamiast jakiegokolwiek antybiotyku.
      Przy przeziębieniu tam, gdzie najwięcej siedzi na płucach bańki robią się czrarne (wyciagają choróbsko)
      Trzeba tylko bardzo uważać i trzymać cieplo do 3 dni po stawianiu baniek.
      Świetna sprawa i organizm nie jest zatruwany chemikaliami z Apteki…
      Koleżance rozwalili antybiotykami cały przewód pokarmowy…lekarze tak zwani. Do tego stopnia, że ledwo co może jeść, a ma już 40 lat, więc z wiekiem się nie polepsza raczej…

  13. Adrian pisze:

    Drogi Panie proponuję następnym razem korzystać ze znacznie poważniejszych źródeł niż wikipedia, jak naprzykład zasoby W.H.O (http://apps.who.int/iris/handle/10665/42414),
    przeczytać „I Ching” , albo poprostu pójść na zabieg…
    Trudno powiedzieć, że największy na świecie system medyczny (bo leczący co szóstego mieszkańca ziemi), wydaje kształci i doktoryzuje na swoich uczelniach specjalistów od placebo, którzy to potem z powodzeniem leczą jednak w szpitalach (których często liczba łóżek liczona jest w tysiącach), a nie jak Pan sugeruje w wiejskich osrodkach pomocy…
    Pozdrawiam
    Adrian

    • Damian Redmer pisze:

      Brakuje Ci trochę komunistycznego rozumowania 😉
      Akupunktura została przywrócona dla osób ze wsi, ale jak została przywrócona i zareklamowana jako dobro narodowe Komunistycznych Chin, to została także wprowadzona przez do uczelni i bardzo mocno propagowana. Jak inaczej mógłbyś sprzedawać coś skutecznie jako „dobro narodowe” gdybyś nie propagował tego szerzej?
      A swoją drogą – skąd pochodzi informacja, że największy na świecie system medyczny (jaki swoją drogą?) leczy co szóstego mieszkańca Ziemi? Ta informacja brzmi jak zasłyszana plotka. Masz do niej jakieś źródło?

      • Adrian pisze:

        „Brakuje Ci trochę komunistycznego rozumowania” – tak brakuję w przeciwieństwie do Pana 😉
        To stwierdzenie bardzo fajnie pokazuje Pana tok rozumowania i rzetelną selekcję „faktów historycznych”. Komuniści to przecież mistrzowie kuglarstwa.
        Co do źródła o które Pan pyta, to ponownie odsyłam do W.H.O, roczników statystycznych i przypomnę że w chinach jest powszechny i publiczny system opieki zdrowotnej , a to nie jedyne mi znane państwo w którym Akupunktura jest w publicznym systemie opieki zdrowotnej.
        Jeśli już jesteśmy przy źródłach to ciekawi mnie żródło cytowanych przez Pana badań, ponadto odsyłam również do Osher center for Integrative Medicine które ma za sobą dziesiątki badań z wynikami dalece odmiennymi od Pańskich

      • Damian Redmer pisze:

        Adrianie – nie będę się z Tobą spierał. Zwłaszcza, że nie odpowiedziałeś na moje pytanie, więc raczej nie zależy Ci na dyskusji, tylko chcesz jakoś obronić swoje zdanie.
        Nie mam zamiaru zmieniać tutaj czyichkolwiek przekonań, więc nie musisz walczyć. Zaprezentowałem dominujące stanowisko naukowego świata w stosunku do akupunktury i jej historię. A w co Ty będziesz wierzył – Twój wybór.

  14. R@f pisze:

    Damianie,
    po raz kolejny wziąłeś „na warsztat” ciekawy temat. Wysoko cenię i szanuję Twoją dociekliwość. Od kilku lat z przyjemnością oglądam Twoje prezentacje, przy okazji czerpiąc z nich użyteczną wiedzę. Dziękuję i jestem Ci za to szczerze wdzięczny!
    Jednakże moje empiryczne doświadczenia z akupunkturą nie korespondują z wynikami Twoich ustaleń z których wynika, iż w rzeczywistości skuteczność tej metody sprowadza się do efektu placebo, albowiem:
    1. Przed czterema laty uległem masywnemu urazowi kolana. Po 6 tygodniach w gipsie i długiej, naprawdę porządnej rehabilitacji odzyskałem sprawność ruchową, jednocześnie otrzymując „w zestawie” przenikliwy ból stanowiący efekt uszkodzenia nerwów, którego uśmierzenie wymagało natychmiastowego wykonania silnego zastrzyku. Po pewnym czasie okazało się, że samodzielnie wykonywany zabieg akupunkturowy przynosi ten sam efekt.
    2. Byłem świadkiem natychmiastowego przywrócenia świadomości osobie nieprzytomnej poprzez nakłucie jednego z tzw. punktów ratunkowych znajdującego się na stopie.
    Obydwie przytoczone okoliczności wykluczają możliwość wystąpienia efektu placebo i płynących z tego dobrodziejstw, a jest ich wiele. Dla pełnego obrazu dodam, że od dwóch dekad zawodowo „robię” w medycynie, a sceptyk ze mnie prawdziwy 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      O rany! Rzeczywiście!!!
      Szkoda, że dopiero teraz się tym podzieliłeś – można było uniknąć tych 3000 badań 😉 tyle pieniędzy poszło w błoto… Te 2 fakty całkowicie wszystko wyjaśniają.
      Wybacz sarkazm, ale jak myślisz – czemu w ogóle przeprowadza się badania naukowe? Czemu nie wystarczą takie historie jak Twoja?
      Badania naukowe starają się eliminować wszystkie możliwe inne wyjaśnienia i czynniki wpływu na dane zjawisko i badać efektywność TYLKO tego, co chce się zbadać.
      A każdy z tych 2 punktów, które podałeś można wyjaśnić na wiele sposobów. Przykład: w zależności od stopnia nieprzytomności dowolne nakłucie mogło obudzić daną osobę. Nie musiało być w stopę i to w jeszcze jakiś szczególny punkt. Tak samo jak uderzenie w twarz. Czy więc widząc jak ktoś podchodzi do osoby nieprzytomnej, klepie ją w twarz, a ta się budzi powinniśmy wyciągać wniosek, że klepanie w twarz to tajemnicza forma medycyny i teraz wszyscy powinniśmy się klepać po twarzy 😉
      To tylko jedno z możliwych i prawdopodobnych wyjaśnień. Pozwól, że znalezienie przynajmniej jeszcze jednego do punktu drugiego i dwóch do punktu pierwszego zostawię Tobie.

      • R@f pisze:

        Damianie,
        z Twojej meta-analizy 3000 badań dowodzących nieskuteczności akupunktury wyłaniają się następujące wyniki:
        1. Mao Tse Tung był o 6666566.667 % skuteczniejszym cudotwórcą od Jezusa,
        2. Państwowe systemy ochrony zdrowia w Niemczech, Szwajcarii i innych krajach z kręgu zachodniej cywilizacji do chwili obecnej finansują maoizm.
        Oto dowody:
        ad 1. Jezus dwukrotnie dokonał cudu rozmnożenia kilku chlebów i ryb, czym zaspokoił realne potrzeby zaledwie 9000 osób (5000 + 4000), zaś Mao poprzez wdrożenie nowoczesnej akupunktury „cudownie” zaspokoił realne potrzeby 600000000 (sześciuset milionów) osób mieszkających w Chinach w połowie lat 50-tych XX w.
        ad 2. Narodowe systemy ochrony zdrowia w państwach płacących za procedury leczenia bólu przewlekłego metodami akupunktury znajdują się pod nieustającym wpływem maoistowskiej propagandy, która rozpowszechniła nieskuteczną metodę terapeutyczną. Indoktrynacja objęła także WHO, która wydała terapeutyczne zalecenia w zakresie jej stosowania. Zamiast stosowania doskonale znanych sobie placebo w postaci cukrowych, czerwonych tabletek oraz zastrzyków z soli fizjologicznej, stanowiących integralny element wszystkich badań naukowych poprzedzających wprowadzenie do obrotu nowych leków zaleca ona inne placebo – jakieś chińskie igły. Każdy grosz wydany przez państwa Zachodu na akupunkturę wspiera więc maoizm.
        Wnioski absurdalne? Nie, to wyniki analizy tych samych wyników, ale pod innym kątem 😉
        Z pewnością wiadomo Ci, że warunkiem niezbędnym dla zadziałania placebo/nocebo jest NIEWIEDZA pacjenta. Ten warunek nie może być spełniony w przypadku stosowania auto-akupunktury. Wyjaśnienie skuteczności sprawdzonej empirycznie metody musi być inne …
        🙂

      • Damian Redmer pisze:

        To nie ja dokonałem meta-analizy. Na szczęście wielu naukowców zrobiło to za mnie. Prawdopodobnie największa jest omówiona tutaj: http://www.dcscience.net/2013/05/30/acupuncture-is-a-theatrical-placebo-the-end-of-a-myth/
        Ja ją tylko przedstawiłem w prezentacji.
        ad 1
        Haha… cwane porównanie, ale nijak nie można uznać go za trafne, bo uzdrowienie, a wydanie uchwały, która sprawia, że się nie buntujesz bo masz wrażenie, że służba zdrowia działa w najlepsze, to 2 zupełnie inne potrzeby 😉 Uzdrowienie dotyczy osób chorych, a to co zrobił Mao dotyczyło także osób zdrowych i nie nie mówi nic o skuteczności ich leczenia.
        ad 2
        Znowu MOCNO naciągane 😉 Czy finansując akupunkturę państwo przelewa pieniądze do Chin? No bo to znaczy finansowanie maoizmu. No oczywiście, że nie. To tak jakbyś powiedział, że wydając książki państwo finansuje komunizm, bo papier, z którego książki są zrobione jest chińskim wynalazkiem, a Chiny są komunistyczne, więc drukując i kupując książki finansujemy komunizm. Ta sama pokręcona, bez prawdziwego związku przyczynowo-skutkowego logika 😉
        A „Nie no… skoro X, Y, Z to poleca, to to MUSI super działać, nawet jeśli dowody mówią inaczej” to te same argumenty, które pozwoliły rozkwitnąć lobotomii i przyczyniły się do śmierci tysięcy osób, więc raczej nie ma co się nimi posługiwać. To były wystarczające argumenty w połowie XX wieku (rozkwit lobotomii) i od tego czasu ludzkość zrozumiała swój błąd. Nie powtarzajmy go.
        „Z pewnością wiadomo Ci, że warunkiem niezbędnym dla zadziałania placebo/nocebo jest NIEWIEDZA pacjenta” – a skąd Tobie to wiadomo? Wg mojej wiedzy jest odwrotnie – widziałem badanie, które pokazywało, że efekt placebo może występować nawet, kiedy wiesz, że może wystąpić i stosujesz interwencję typu placebo: https://www.newscientist.com/article/dn19904-placebos-can-work-even-when-you-know-theyre-fakes/

  15. Maciej pisze:

    A co odnosnie naszej rodzimej wersji,klawiterapii (akupresura)? To tez sciema? 😐
    Ja bym radzil pogadac za Panem Barbasiewiczem 😉
    btw. Ja bym nie wierzyl badaniom naukowym w 100%, bo warto tez zobaczyc okolicznosci robienia badan 🙂
    Pozdrawiam Naukowiec.

  16. Sebastian pisze:

    Tak czytam te komentarze broniące akupunktury i myślę, Damianie, że powinieneś na początku prezentacji zamieścić zastrzeżenie, że osoby, które używają aktualnie akupunktury i chcą to nadal robić, powinny wyłączyć prezentację, bo gdyby przypadkiem uwierzyły w to, co tu jest, to akupunktura przestanie dla nich działać. 😉
    A teraz pytanie za 100 punktów: czy można w sobie zbudować efekt placebo? Na przykład zamiast łykać tabletki przeciwbólowe (takie zwykłe apapy itp.), o których również słyszałem, że działają na zasadzie placebo, czy można zacząć łykać np. jakiś specyficzny rodzaj cukierka? TO byłoby bardzo użyteczne, zdrowsze i przyjemniejsze!

    • Damian Redmer pisze:

      W pierwotnym planie prezentacji nawet miałem takie ostrzeżenie na początku, ale zdjąłem, bo pomyślałem, że tak rozkręci się ciekawa dyskusja i mogą wypłynąć fakty, do których się nie dokopałem.
      Odnośnie Twojego pytania: wiadomo, że efekt placebo może wystąpić nawet jeśli wiesz, że coś działa wyłącznie na zasadzie placebo. Ale czy da się to jakoś praktycznie wykorzystywać długotrwale… nie widziałem na to jeszcze sposobu. Ale będę szukał 😉

  17. Michaela pisze:

    Dzień dobry, Damianie,
    chętnie cię czytam, bo twoje prezentacje są bardzo ciekawe i wiele z nich i do zastosowania.
    Jednak trochę z akupunkturą się z tobą nie zgadzam. Bo jeśli o niej piszesz, to fajnie by było mieć oprócz czytania wikipedii i nieprzychylnej literatury, też informacje od lekarzy stosujących akupunkturę w Polsce.
    Nie wszystko potrafimy dziś zmierzyć i bez pomiaru to nie ma nauki chociaż chory może odczuć poprawę stanu bez efektu placebo, który jest zawsze obecny bowiem każdy chory z nową terapią oczekuje poprawę i jak wykluczyć nawet minimalny jej efekt?
    Ale nie o tym chcę pisać. Mówisz o tym, że nie ma chi czy prany.
    Zajmuje się trochę oprócz klasycznej medycyny i medycyną energetyczną. Mózg człowieka (i zwierzęcia) produkuje fale elektromagnetyczne i te można zarejestrować. Można zobaczyć naprzykład, iż u człowieka zdrowego siła spektrum fal mózgowych jest duża i zróżnicowana. Natomiast u chorego np.na depresję bardzo niska i mało zróżnicowana. W innych chorobach występują różne wzory spektrum różniące się od normy. Tak sobie ja wyobrażam chi.Chi jako fale elektromagnetyczne. Te które biorą początek w różnych organach ciała, które je wytwarzają bo człowiek to twór elektryczny nie tylko mózg, ale przede wszystkim serce, mięśnie, oko itp. wytwarzają fale elektromagnetyczne.
    Więc wyobraź sobie taką sytuację chcesz poruszyć paluszkami stopy i informacja idzie z mózgu do paluszków i od paluszków potwierdzenie, iż był ruch do mózgu. I jak myślisz czy impuls nerwowy po drodze wędrując od mózgu do nogi jest jakoś modyfikowany, aby można go przesłać dalej? myślę, ze tak się dzieje w czakrach i meridianach o których piszą chińskie księgi czy o wędrowaniu prany hinduskie księgi.
    To że guzik dziś o nich wiemy, nie znaczy ze nie istnieją.
    I z innej beczki: jak mózg zaczyna twardo spać (faza NREM III) i pojawiają się pierwsze fale delta (mózg wytwarza wg obecnych danych fale delta, theta, alfa, beta, gamma) to jest to impuls dla podwzgórza i przysadki do wydalenia hormonu wzrostu, zaś fale theta wyprodukowane przez mózg powodują uwolnienie hormonów szczęścia, fale beta 2 hormonów stresu itp.więc wiadomo,iż siła fal elektromagnetycznych to potężna siła dla całego funkcjonowania naszego organizmu, wszystkich układów i każdej komórki ciała.
    Istnieją metody, które pozwalają na poprawę zdrowia chorych z wieloma problemami zdrowotnymi bezlekowo, wyłącznie zmianą wzorca fal mózgu i tym stanu zachowania, regulacją pobudzenia i hamowania, zmniejszania stresu i uczenia się relaksowania, uczenia się samokontroli mózgu i ciała.
    I nie zawsze wszystko w medycynie potrafimy wytłumaczyć do końca, chociaż coraz więcej wiemy o tym, jak funkcjonuje mózg i podległe mu systemy ciała. Proszę porozmawiać z lekarzami i chorymi, czy wiedzą, jak długo będzie trapić chorego katar czy krople pomogą natychmiast czy za dzień czy dwa czy w ogóle pomogą. Tak jest i innymi lekami czy operacjami……
    Akupunktura w Polsce ma swoją historię i jest związana z prof.Garnuszewskim i jego szkołą. Należałoby dla uzupełnienia obrazu, zapytać kogoś z jego uczniów może powie nam coś bliższego o chi czy meridianach z drugiej strony stołu?Jak dzisiejsza neurofizjologia tłumaczy te zjawiska? Bo sensacje szczególnie polityczne i hejtowanie to dziś wielka moda ale sztuką jest spojrzenie na zjawiska z obydwu stron bez emocji.
    Pozdrawiam życzę wiele ciekawych tematów w przyszłości
    M.

    • Damian Redmer pisze:

      Na zjawisko spojrzałem bez emocji z 2 stron: historycznej i naukowej.
      Nie brałem pod uwagę osobistych doświadczeń zwolenników ze zwykłego powodu – one nic nie dodają do dyskusji. Gdy zapytamy zwolenników dowolnego tematu, dowolnej teorii spiskowej, dowolnej religii – w tym kościoła latającego potwora spaghetti – dowolnej terapii medycznej, usłyszymy o wielu niesamowitych historiach.
      Ile w nich prawdy?
      Zazwyczaj nie da się tego sprawdzić, bo to tylko historie. Po to organizuje się właśnie badania naukowe, żeby jej dociec.
      Nie wiem czemu ich cytowanie wzięłaś za hejt, gdy ich wynik nie odpowiada Twoim przekonaniom.

      • Margaret pisze:

        Te prezentacje chyba przestają być wiarygodne.
        Do Pana, który je przygotowuje nie dociera, że wiele badań 'naukowych’ zostalo sfałszowanych albo przeprowadzonych błędnie.
        A, również polecam zapoznanie się z Klawiterapią Ferdynanda Barbasiewicza
        – za pomocą tej metody wyleczył szybko i skutecznie ze stanów agonalnych wiele osób z polskiego świata medycznego…które to osoby potem zgrywały głupa publicznie odcinając się od tego…takie były czasy, bo to jeszcze za głuchej komuny było.
        Z tym, że u nas (niestety ale ciemnych Polaczków przekonanych o swojej wyjątkowości) metoda nie została rozpropagowana,
        ale Kanadyjczycy zaprosili
        Pana Barbasiewicza, żeby wystąpił u nich na Konferencji i przedstawił ten sposób leczenia. Na scenie. Gdzie całość była nagrywana dla jakiejś telewizji.
        Ale to nie pierwszy raz się tak dzieje, że w Polsce nic się nie opłaca, wszystkie rozumy pozjadali,
        a wszystkie polskie wynalazki zostają przechwycone przez mądrzejsze kraje i narody…choćby niedawny przykład GRAFEN-u.
        Polakom pozostaje nieuzasadnione okazywanie wyższości..
        Aha, jest jeszcze coś takiego, jak Samoleczenie metodą BSM, które na sobie stosuję od ponad 17 lat (sporadycznie, bo raczej nie choruję)
        i działa – i nie muszę mieć do tego badań, żeby wiedzieć, że działa.
        W dzisiejszych czasach wiele osób potrzebuje badań naukowych do tego, żeby stwierdzić, że one same istnieją…bo takie spojrzenie w lustro
        to chyba należy już do zabobonów też, LoL
        Coś takiego jak common sense polecam – stosowane w karajach zachodnich, więc chyba nie zabobon 😉

  18. Mariusz pisze:

    Damianie, uwielbiam twoje prezentacje – obalające mity i zabobony. Szkoda tylko, że wciąż wielu ludzi (patrząc po komentarzach) kieruje się zasadą „Jeśli fakty przeczą mojej teorii, tym gorzej dla faktów” 🙂
    Teraz czekam na prezentacje o jodze – o będzie gorąco w komentarzach 😉

    • Damian Redmer pisze:

      Haha… coś jest w tej zasadzie 🙂

  19. Ciekawe rzeczy 🙂 nie spodziewałem się, że akupunktura została stworzona z potrzeby polityki.
    Pozdrawiam mega pozytywnie

  20. Arek pisze:

    Akupunktury nie próbowałem, ale spróbowałem elektropunktury. Przed wielu laty znajomy wcisnął mi sprzedawany w jakiejś sieci aparat do lokalizowania punktów akupunktury i stymulowania ich prądem. Aparat kupiłem dla świętego spokoju, bo miałem takie nastawienie jak Damian. Kiedy jednak miałem atak bólu w kręgosłupie lędźwiowym spróbowałem działania tego aparatu. Od lat dostawałem od neurologa na takie bóle analgetyki, które nie znosiły bólu do końca, ale pozwalały na w miarę normalne poruszanie się. W sytuacji, o której piszę tabletek nie miałem, a dojazd do przychodni po leki był niemożliwy z tego względu, że ból był zbyt silny by znieść drgania autobusu podczas jazdy. Przypomniałem sobie o aparacie i przy pomocy książki wyszukałem na skórze punkty o obniżonej oporności elektrycznej – pokrywały się nie najgorzej z rysunkami w książce z punktami akupunkturowymi. Pełen sceptycyzmu przystymulowałem punkt pod kolanem, w okolicy bruzdy pośladkowej i na miednicy w okolicy krętarza – czyli tam gdzie mogłem dosięgnąć mimo ograniczonej ruchomości. Rezultat stymulacji punktów lewej i prawej strony (czyli trzy ww. punkty z prawej i trzy z lewej strony ciała) w ten sposób przeszedł moje najśmielsze oczekiwania – ból przeszedł całkowicie! Zdumienie moje było tym silniejsze, że stosowane środki uśmierzające ból były średnio skuteczne. Nigdy nie miałem całkowitego usunięcia bólu przez analgetyki. Oczywiście, usunięty został sam ból, a nie jego przyczyna, więc świadomość tego powodowała moją daleko posuniętą ostrożność w poruszaniu się. W każdym razie cierpienie skończyło się.
    Punkty meridianów można bez problemów zlokalizować odpowiednimi narzędziami, więc fizycznie istnieją. Czy istnieje przepływ energii pomiędzy nimi? Nie wiem. Nie widziałem badań na ten temat. Ale punkty są lokalizowalne i wpływają na procesy odbywające się w naszym ciele – w moim przypadku powodując usunięcie odczuwania bólu. Pogrubiłem to ostatnie stwierdzenie, bo ból jako taki pewnie był nadal stymulowany, to tylko mój mózg go nie odbierał – jakby zostały zablokowane płynące do niego impulsy. Czy nakłucie igłą tych punktów byłoby równie skuteczne? Nie mam doświadczeń w tym względzie, podejrzewam jednak, że byłoby słabsze. Prąd to prąd. Igła tylko drażni elementy skóry czy ciała, a prąd przechodzi przez taki punkt i raczej działa inwazyjnie (to tylko moje stwierdzenie, bo można nim zagotować tkanki czy doprowadzić do zaburzenia pracy serca).
    Aha, efekt placebo miałem przy analgetykach, wierząc usilnie, że mi pomogą. Placebo pewnie podnosiło skuteczność leków, ale one i tak jedynie obniżały poziom odczuwania bólu. Nie jest to tak do końca złe, bo ból ostrzega przed konkretnym uszkodzeniem nerwów w wyniku nieprawidłowego ruchu. Można się poruszać z ograniczeniami.
    ***
    Aparacik do elektropunktury woziłem ze sobą na dalsze wyjazdy. Kiedyś pomogłem znajomemu, byłemu ciężarowcowi, który mógł tylko leżeć i krzywić się z bólu. Po przystymulownaiu tych samych trzech punktów, co u mnie, był w stanie usiąść i, co prawda koślawo, chodzić z usztywnionym torsem. Ból został obniżony radykalnie, choć nie do końca. Działanie było więc inne niż u mnie. Jednak skuteczniejsze niż leki przeciwbólowe zachodniej medycyny i szybsze – cały zabieg stymulowania sześciu punktów trwa 6 x 60 sek. plus czas na znalezienie punktu.
    ***
    Na koniec dodam, że sprawdziłem na sobie, że wielkość „punktu” jest zmienna w zależności od pory dnia – może być faktycznie punktem o wielkości trochę większym od główki szpilki, a o innej porze dnia jest wielki niemal jak 10-cio groszówka.
    Pewnie są badania naukowe o zmianie wielkości tych punków, ale nie szukałem ich. Mnie wystarczyło, że aparat był skuteczny i potrafił punkty znaleźć. Oczywiście, przestałem zatruwać organizm lekami przeciwbólowymi.
    Historia akupunktury przedstawiona przez Damiana nie wpływa na moje widzenie tego tematu. Zdaję sobie sprawę, że sama teoria meridianów to próba wyjaśnienia zaobserwowanych faktów w tamtych, nie technicznych, czasach. Współczesna technika „widzi” te punkty, więc może poradzi sobie z ich połączeniami w meridianach. Od lat na nowo odkrywamy prawdy znane w starożytności, potwierdzając je w analizach współczesnej nauki. Może więc niedługo doczekamy się wyjaśnień i na tym interesującym polu.
    Damianie, podsunę ciekawy temat – brak skuteczności leków psychotropowych (stosownych w psychiatrii) i ich działanie w formie placebo na pacjenta. Spotkałem się z poglądem, od człowieka z branży, że firmy farmaceutyczne ukrywają negatywne wyniki badań swoich leków, a całe leczenie lekami uspokajającymi to efekt placebo. Prawda, pewnie jak zwykle, jest gdzieś pomiędzy skrajnymi poglądami. Ta grupa leków powinna korespondować z tematem przewodnim Twojej witryny, Damianie. Czyli wpływem na rozwój osobisty. Ciekawe byłoby opracowanie tego tematu.
    Pozdrawiam i życzę dalszych ciekawych prezentacji.

    • Damian Redmer pisze:

      Ufff… ciężki temat rzuciłeś… Może jednak uda się znaleźć z niego coś ciekawego i wiarygodnego 🙂

  21. Pawel pisze:

    Szanowny Panie….. trochę naciągany artykuł
    jestem właścicielem najwiekszego w Europie sklepu z igłami do akupunktury.
    nie podoba mi się Pańskie tendencyjne stwierdzenie dotyczace Placebo.
    Ten efekt na pewno występuję ale tylko w jakimś procencie.
    jestem świadkiem(naocznym) w swojej pracy co potrafi zdziałać akupunktura stosowana przez fachowca a nie przez terapeutę po kursie tygodniowym.
    Paraliż….kobieta wstała po dwóch latach
    wytrzeszcz oczu na 9mm cofnął się po leczeniu igłami do 2 mm..
    Placebo???
    przykładów wiele moge przytoczyć ale nie chcę zaśmiecać.
    ponadto powołując się na badanie w grupie 300 osób z konkretnym schorzeniem
    odważnym Pan jest człowiekiem ferując na tej podstawie wyrok na temat tej metody leczenia.
    Unia Europejska właśnie wprowadziła zakaz leczenia ziołami.
    czy to znaczy , że zioła nie pomagaja???
    prosze zapytać znajomych czy komuś pomógł rumianek, melisa, liść kapusty na stłuczenia itd….
    Placebo…?? zgadzamy się z Unia..?? od dzisiaj tylko tabletki..??
    proszę prześledzić właściwości marihuany .
    w wie;u krajach zakazana, ale również w wielu krajach dopuszczona i niestety ale pomaga ludziom….to też Placebo???
    zostawiam Pana z prośbą o ponowne przemyślenie tematu i nie sugerowanie ludziom wyroku na temat metody o której nie ma Pan pojęcia .
    pozdrawiam
    Paweł Bielawski

    • Damian Redmer pisze:

      Nie do końca rozumiem co miałbym przemyśleć…
      Powinienem zastanowić się i sfałszować dzieje historii akupunktury? Pominąć je, bo brzmią niewygodnie dla akupunktury? Czy wspomnieć tylko o badaniach, które potwierdzały jej pozytywny efekt bez wspominania, że te sprawdzające fałszywą akupunkturę pokazywały zazwyczaj to samo (tych badań jest mnóstwo – dla przykładu przytoczyłem tylko jedno)?
      Prezentacja nie przedstawiała moich osobistych spostrzeżeń i refleksji, tylko rzeczowe fakty, których nie zmieni żadna ilość przemyśliwania tematu, bo niby… jak miałaby to zrobić?

  22. Stanisław pisze:

    Masz prawo do swoich opinii, choć widać tu traktowanie akupresury jak zabobonu. Do grona zabobonu zalicza się np. „jak pająki uciekają z domu to dom spłonie” lub ” dzwonienie dzwonkami loretańskimi w czasie burzy chroni od pioruna”. Wielu dzisiaj znając podstawowe zasady fizyki i biologii potrafi wytłumaczyć te zalecenia, akupresury jeszcze nie.
    Do Kopernika Ziemia też była płaska, a nawet za inną teorię palono na stosie.
    Pijawki kiedyś były sprzedawane w aptekach, były też zakazane i dopiero w ostatnich latach wracają do łask. Czy to też szarlataneria?

  23. Malina pisze:

    „Kraj, który ją wynalazł sam ją u siebie zakazał, jako zacofaną i nieskuteczna….”
    To jest normalne. My Polacy też nasze zdobycze kulturowe uważamy za niecywilizowane i szkodliwe a to co przychodzi z zachodu, uważamy za dobre. Sam promujesz tylko zachodnią literaturę. Nie słyszałam jeszcze polskiego nazwiska.

    • Damian Redmer pisze:

      Akurat będzie w kolejnej prezentacji 🙂
      A promuję nie tyle co zachodnią literaturę, co literaturę naukową – a tak się po prostu składa, że jako iż język angielski jest tym, czym kiedyś była łacina, to wszelkie poważniejsze publikacje są pisane w tym właśnie języku.

      • Malina pisze:

        Ja mówiłam o nazwiskach nie o języku, w którym tekst jest napisany. Polskich nazwisk jeszcze nie usłyszała.

      • Damian Redmer pisze:

        W 99% przypadków nie czytam nazwisk naukowców (podaję je w bibliografii na dole filmiku jak cytuję badanie) i jest prawdą, że większość z nich nie brzmi polsko, ale dla równowagi – przewinęło się już też trochę takich, które najprawdopodobniej mają polskie korzenie. Po prostu ich nie czytam, więc mogły umknąć.
        Swoją drogą my Polacy mamy niesamowite osiągnięcia na gruncie nauk medycznych (opracowaliśmy m.in. sztuczną krew, która gdy wejdzie do użytku zrewolucjonizuje m.in. transplantologię). Więc prawda, że cudze chwalimy, a swego nie znamy 🙂

  24. Pawel pisze:

    dlaczego mój komentarz zniknął..???
    boisz się krytyki??
    Paweł

    • Damian Redmer pisze:

      Gdybym się bał krytyki, to bym nie prowadził bloga 😉
      Który komentarz masz na myśli?
      Pewnie chodzi Ci o to, że zniknął jak napisałeś, bo poszedł do moderacji – dbam o kulturę wypowiedzi na blogu, więc komentarze są moderowane. I nie – nie ma to związku z krytyką czy jej brakiem. Zresztą to widać chyba wyraźnie pod tą prezentacją 🙂
      Po prostu ten blog, to nie miejsce, gdzie każdy może wejść, nabluzgać jak ma gorszy dzień i cieszyć się, że wszyscy to będą czytać, więc na pojawienie się komentarza, trzeba niestety czasami poczekać te kilka dni, bo każdy czytam i ręcznie moderuję.

  25. Bartłomiej pisze:

    Jeszcze troche i będą przerabiane teorie spiskowe
    np:Fluor,Massoni, Naziści itp.
    Co o tym sądzicie?

  26. Tomasz pisze:

    Witam,
    Doskonały pomysł prezentacji na temat akupunktury poparte badaniami naukowymi.
    Świetny wstęp historyczny. Obecnie mamy wielki come back leczenia akupunkturą w medycyni zachodniej. Stało się to po dokonanych badaniach neuroobrazowych i neurobiologicznych. Temat energi Qi i meridianów został doskonale omówiony w Twojej prezentacji. Badania wielośrodkowe udowodniły lecznicze działanie akupunktury.
    Nakłuwanie igłami określonych punktów o tak zwanej obniżonej oporności, która pojawia się w chorobie powoduje „udrożnienie tego punktu. W badaniach neuroobrazowych wykazano zmiany neurochemiczne jakie zachodzą w mózgu po stymulacji bodźcowej określonego punktu. Nie wnikając w szczegóły , wykazano wydzielanie i retransformacja neurotransmiterów i neuropeptydów w mózgu na poziomie kory podstawnej -układ limbiczny oraz zmiany zachodzące w bramce bólowej. Po zabiegu i w trakcie zabiegu akupunktury dochodzi do uwalniania calej gamy endorfin, serotoniny w drogach w obrębie układu limbicznego. Nakłucie określonych punktów o obniżonej rezystencji powoduje pobudzenie nerwów A-beta-włókna przewodzące ból, wzmaga produkcję endofiny oraz regulacja struktur serotonergicznych w ośrodkowym układzie nerwowym (OUN). Ponadto po zabiegu zmniejsza się szybkośc i wzrasta próg pobudzenia w włóknnach A-beta. Klinicznym efektem jest większa tolerancja bólu, polepszenia samopoczucia i nastroju. Mitem są wskazania takie jak nałogi, choroby czynnościowe OUN, zaburzenia psychiczne, autyzm. Ja w mojej praktyce stosuję akupunktóręw leczeniu zespołów bólowych narządu ruchu i kręgosłupa, bólach migrenowych z dobrym efektem. Częst konieczne jest zlecenie leczenia złóżonego w oparciu o zabiegi fizykoterapeutyczne i edukacja zdrowotna pacjenta.
    Proponuję kolejne prezentacje na temat leczniczego i usprawniającego działania jogina nasz organizm.
    Serdecznie pozdrawiam.

  27. Jurek pisze:

    Bardzo ciekawa prezentacja (jak zwykle)
    Badania badaniami ale wybrałeś akurat mało przekonywujace badanie dotyczace migreny. Migrena może mieć swoje podłoże w wielu różnych rzeczach wiec cieżko jest powiedzieć czy akurat tutaj działa czy nie. Tak jak w filmie, który obejżałem przekonuwujacym, że witaminy nie działaja wybrano badania, które akurat to potwierdzały jednak miały pewne wady merytoryczne, czego zwykły widz moze nie wiedziec.
    Co do akupuntury – nie wiem, jednak w niektórych sytuacjach daje spektakularne rezultaty a w innych nie. Moim zdaniem nie jest to złoty lek na wszystko, jednak w niektórych sytuacjach pomaga bardzo a w innych niekoniecznie tak jak wszystko

  28. Hanna pisze:

    Pomimo szacunku jakim Pana darzę uważam tę prezentację za kompletne nieporozumienie.
    Badaniami także można manipulować, o czym doskonale świadczą niektóre „przebadane” leki czyniące z ludzi inwalidów, oraz ” badania” ośmieszające homeopatię lub ziołolecznictwo.
    Poruszony problem zdrowia jest na tyle obszerny, że bardzo łatwo dać się zwieść pozorom „naukowości”.
    Pozdrawiam.

    • Damian Redmer pisze:

      Jak Twoim zdaniem powinna wyglądać „bardziej obiektywna” prezentacja?
      Powinienem przemilczeć historię akupunktury i wybrać tylko te badania, które świadczą na jej korzyść, a pominąć wszystkie sprawdzające efekt placebo?
      Co powinna zawierać Twoim zdaniem obiektywna prezentacja o akupunkturze?

  29. A. pisze:

    Chmmm… W moim przypadku nie była to absolutnie kwestia placebo. Dostałam anginy, której nie chciał pokonać żaden z antybiotyków zapodawanych kolejno przez kilku lekarzy (przychodnia rejonowa, zakładowa, międzyzakładowa, prywatna). Udało mi się dzięki „naszym” „wspaniałym” ;-p lekarzom osiągnąć stan tak spuchniętego gardła, że nie mogłam NIC przełknąć. Po kilku tygodniach „leczenia” antybiotykami miałam absolutnie suchy przełyk, a próba picia wody kończyła się wylewaniem połykanej wody nosem. Ciekawe, co? Ostatni z ww. Lekarzy przepisał antybiotyk w wielkich pigułkach (tylko jak ja je niby miałam połknąć???!!!) i kazał się zgłosić po zakończeniu kuracji na operację wycięcia migdałków. Dodam, że wówczas anginy gnębiły mnie dosyć często. Ostatnią deską ratunku okazała się lekarka (nie znachorka a lekarz medycyny z prawem wykonywania zawodu w Polce ). Zasosowała akupunkturę i tego samego dnia jeszcze udało mi się zjeść kolację.
    Dodam, że ówczesna nieskuteczna i długotrwała terapia antybiotykowa zruinowała mi śluzówkę, co skończyło się stanem nowotworowym.
    Tak więc anginę skutecznie pokonała akupunkturą – nawroty ustąpiły. Stan nowotworowy wygoniła mi również lekarka z Mongolii (zioła).
    Pokazała mi, jak walczyć akupunkturą z anginą, co stosowałam skutecznie na dzieciach. Od tamtej pory (minęło ponad 20 lat), nie stosuję antybiotyków. Leczę się wyłącznie u lekarzy mongolskich i nie chodzę na zwolnienia.
    Czy takie świadectwo wystarczy? Dodam, że nie mieszam w to wiary. Jest to wyłącznie kwestia medyczna. Medycyna z Mongolii pomaga mojej całej Rodzinie od ponad 20 lat. A na potwierdzenie, że nie jest to kwestia psyche dodam, że wszystkie poważniejsze choroby i ich wylecznie zawsze równolegle monitorujemy w formie badań – tych europejskich (morfologia, USG, RTG itd.). I wiemy, że nie jest to kwestia przesądów, a efektów.
    Różnica polega na tym, że medycyna wschodu lubi naprawiać, a nasza wycinać i wyrzucać to, czego naprawić nie umie.
    Mnie moja polska lekarka ze łzami w oczach błagała, żebym się dała pokroić: „przecież Pani ma małe dzieci!”.
    Histoptolog na pytanie „kiedy mam się zgłosić na operację?” odpowiedział: „sprawa jest pilna – choćby jutro!”.
    Nie dałam się pokroić, choć „nasi” lekarze nie raz i nie z jednej okazji składali mi takie „propozycje”.
    Dzieci mnie już przerosły. Choroby zostały „pokonane” medycyną mongolską. A antybiotykom i skalpelom od lat moja rodzina zdecydowanie mówi: NIE!
    Damianie, wnioski z Twojej prezentacji są czysto teoretyczne. Ja piszę o doświadczeniach sporej grupy osób potwierdzonych badaniami.
    No chyba, że ktoś wierzy wyłacznie książkom. Tyle, że papier przyjmie wszystko i na wszystko praktycznie moża znaleźć zarówno popracie jak i zaprzeczenie. Zależy, co chce się znaleźć. Trudniej przekonać organizm własny oraz orgaznizmy pozostałych członków rodziny. Dodam jeszcze, że w mojej rodzinie medycyna mongolska działa nawet na tych, co jej nie dowierzają, więc o efekcie placebo nie może być mowy…
    Co do książek, na które się powołujesz – pomimo olbrzymiej sympatii i szacunku do Ciebie i pozostałych Twoich prezentacji:
    „Na płocie też było napisane (…)”
    Nie zacytuję reszty powiedzonka – kto nie zna, niech sobie wygoogluje 😉
    Mogę to podsumować tak: większość Twoich mega ciekawych prezentacji (szacun za duży wkład pracy) mnie przekonuje. Ta jest ciekawa z historycznego punktu widzenia. Ale moja autopsja jej zaprzecza.

  30. Mirek pisze:

    Bardzo dobry materiał. Brak być może konkluzji, że umysł ludzki wyposażony jest w możliwości, których jeszcze po prostu nie umiemy uruchomić. Czasami „odpalamy” je przypadkowo…

  31. Andrzej pisze:

    Damianie ta prezentacja jest jedną z najsłabszych twoich prezentacji, gdyż jest wyjątkowo stronnicza. Odrzucasz wszystkie fakty, które przemawiają za akupunktura. Na przykład prowadzone są badania naukowe, których celem jest wyjaśnienie działania akupunktury. Kolega Łukasz pokazał stronę internetową (https://www.youtube.com/watch?v=IFqMv3SrIww&feature=youtu.be&t=25m30s), gdzie opisane są badania akupunktury prowadzone w niemieckim instytucie. Widzę, że ty takie badania odrzucasz a priori.
    Przede wszystkim przytaczasz ważny argument, że akupunktura została zabroniona 100lat temu w Chinach.
    Jest to śmieszny argument bo wszyscy wiedzą , że politycy to prawdziwi ignoranci medyczni, to ludzie o niskim ilorazie inteligencji. Np. znany jest fakt, że jeden z papieży zabronił nauczanie medycyny w szkołach.
    Drugim argumentem jest fakt, że jest to metoda stara. Chciałbym zwrócić uwagę, że bardzo dużo współczesnych leków opiera się na wyciągach ziołowych znanych od tysięcy lat.
    Następnym argumentem jest fakt, że nie rozumiemy jak działa akupunktura. Organizm człowieka jest na tyle skomplikowany, że nie znamy działania wielu leków i ziół używanych we współczesnej terapii. Ten sam lek jednemu pacjentowi pomaga a drugiemu szkodzi .
    Piszesz, że opierasz się na 3000 badań naukowych. Tu chciałbym abyś zwrócił uwagę w jakim czasopiśmie wyniki zostały opublikowane. Najbardziej wiarygodne są czasopisma medyczne recenzowane o wysokim 'impact factor’. Jest udowodnione, że każdy naukowiec stara się udowodnić swoją tezę nawet jeśli jest całkowicie uczciwy. Mogę cię zapewnić, że nie wszystkie badania są przeprowadzone uczciwie i przez ludzi o odpowiednio wysokich kwalifikacjach.
    Z komentarzy zorientowałem się, że zwolennicy akupunktury to ludzie którym akupunktura pomogła. a przeciwnicy ludzie , którzy znają ją z czytania publikacji naukowych. Wszystkich, którym akupunktura pomogła zaszufladkowałeś jako efekt placebo. Czytałem kiedyś artykuł na temat testowania leków współczesnej terapii. Okazuje się, że bardzo często efekt placebo daje lepsze wyniki niż sam lek. O tym współcześni lekarze wiedzą dobrze.
    Mam nadzieję, że w przyszłych prezentacjach będziesz bardziej obiektywny.

  32. Basia pisze:

    z akupunktury (ani shiatsu) nie korzystałam, nie mam zdania
    z nauką stykam się jednak w sposób aktywny (fizyk doświadczalny; pomiary, walka o granty, kilka publikacji, całkiem sporo cytowań :-)) i dodam komentarz do tematu 3000 badań naukowych na jakiś temat.
    Skoro publikowane są – i to nawet w jednym czasopiśmie – artykuły przeczące sobie wzajemnie, to możliwe, że jesteśmy świadkami kryzysu (w rozumieniu teorii paradygmatu Kuhna) w naukowym podejściu do zapobiegania bólowi. Znaczy – po staremu nie potrafimy wyjaśnić obserwowanych zjawisk (choć wydajmy na to mnóstwo pieniędzy), a po nowemu jeszcze nie wiemy jak.
    Ciekawi mnie, czy powstał już jakiś nowy paradygmat czy nadal na niego czekamu?
    Może kiedyś Rozwojowiec przedstawi nam więcej opowieści z historii nauki?
    Albo opowie nam o teorii nauki?
    pozdrawiam i życzę więcej dystansu 😉

  33. Wojtek pisze:

    Moim zdaniem istnieje energia życiowa i nie wiem czy to jest to samo co energia chi ale wydają się dosyć podobne. Co ciekawe akupunktura to metoda która powstała w starożytności i musiała być dosyć skuteczna skoro przetrwała tyle lat. Jeśli udało by się udowodnić na 100% że działa to powstało by jeszcze jedno o wiele większe pytanie: Skąd ludzie którzy żyli 400 lat przed Chrystusem mogli wiedzieć o takich rzeczach? Skąd czerpali wiedzę?
    Dlaczego tak dużo rzeczy/wiedzy/metod jest ukryte, alternatywne, coś czego się w pełni nie rozumie jest z okresu starożytności? Wiem że to najdłuższy okres ale przecież wszyscy mówią że w tym okresie żyli sami debile którzy lubili wyolbrzymiać i kolorować wszystko naokoło i tworzyli takie bzdury jak biblię czy wedy. Osobiście mam wrażenie że człowiek cofa się w ewolucji, tylko technologia idzie w górę a umysły lecą w dół…

  34. Bogdan pisze:

    Przykro to stwierdzić, ale wygląda to na pogadankę sponsorowaną ale nie widzę dopisku treść sponsorowana?
    Jeśli rzeczywiście to co mówisz jest twoim niezależnym poglądem, to też źle bo świadczy to, że tematu nie rozpoznałeś i masz zbyt mało wiedzy o współczesnej biologii (na szczęście czasy „rzeźnictwa” medycznego wkrótce powinny znaleźć się w kategorii „średniowiecza”).
    Tak przy okazji wg badań wykonanych zgodnie ze standardami naukowymi około 82 % procedur medycznych i farmaceutycznych to wyłącznie efekt placebo. Dlatego o każdym zabiegu medycznym czy działaniu dowolnego leku można dokładnie to samo powiedzieć. Jest jeszcze drobny aspekt jakości współczesnych badań naukawych (to nie błąd bo niewiele mają wspólnego z nauką) nie są niezależne, wyniki są naciągane pod sponsora lub jeśli nie da się ich „ustawić” po prostu są zamiatane pod dywan itd. Dlatego bez gruntownej wiedzy w temacie i to z bardzo różnych źródeł ocena czegokolwiek jest niestety bardzo trudna.

    • Damian Redmer pisze:

      Nie odniosłeś się w sumie do niczego konkretnego co było w prezentacji – co takiego nie zgadzało się Twoim zdaniem z prawdą, czy zmieniłbym gdybym stał się prawdziwym ekspertem w temacie?
      Zmieniłaby się historia akupunktury? Filozoficzne podłoże i korzenie teorii chi? Czy wyniki badań?
      „Dlatego o każdym zabiegu medycznym czy działaniu dowolnego leku można dokładnie to samo powiedzieć” – naprawdę tak myślisz? KAŻDY zabieg medyczny czy lek bazuje na efekcie placebo?
      Antybiotyki również? Śmiertelność urodzeń zmalała nam też przez efekt placebo? Wycinanie wyrostka robaczkowego też pomaga wyłącznie przez efekt placebo? Stomia, tracheotomia, więc są zupełnie niepotrzebne skoro nie pomagają, a ludzie tylko się przez nie męczą. Bogdanie, proszę… Twoje zdanie da się obalić na setkach przykładów.

  35. Lider pisze:

    Zawsze mnie to interesowało i kusiło, żeby wybrać się na taką sesje 🙂 Ale nie ukrywam, że wydaje mi się to bolesne…. i ten lęk mnie zawsze ogranicza. Fajna prezentacja. Pozdrawiam

  36. Beata pisze:

    Hej Damian. Bardzo lubię Twoje filmiki i prezentacje. Uważam, iż jesteś jednym z najlepszych prezenterów. Podziwiam Twoją pasję do znajdowania badań i do ich prezentowania. Twoje komentarze do opinii oglądających są świetne. Zawsze z szacunkiem bronisz swoich racji. Naprawdę podziwiam 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      Dziękuję, bardzo mi miło :)))

  37. Arek pisze:

    Wtrącę swoje 3 gr. co do efektu placebo.
    Badano już wpływ formy podania leku na siłę efektu placebo. Źródeł nie podam, bo gdzieś to wyczytałem z kilkanaście lat temu w czasopiśmie typu Świat Nauki, Wiedza i Życie czy Problemy, i nie było potrzeby notowania źródła. Najsłabsza jest goła, biała tabletka pudrowa. Działa silniej, jeśli jest pokryta twardą warstwą. Od tabletki silniej działa kapsułka. Jeśli pastylka lub kapsułka jest żółta lub czerwona, najlepiej w jaskrawym kolorze, to działanie jest silniejsze. Jeszcze silniej działa kapsułka dwukolorowa. Od takich leków silniejsze działanie mają zastrzyki. Jeśli są bolesne, to efekt ich zastosowania jest mocniejszy. Lekarstwo gorzkie jest silniejsze niż słodkie. W sumie intuicyjnie wiemy, że coś, co nami bardziej wstrząśnie, da silniejszy efekt. Badaniami można tylko określić ilościowe różnice w tym zakresie. Firmy farmaceutyczne wykorzystują wzrost efektu placebo w zależności od formy podania leku zmieniając opakowania, tabletki, drażetki, kapsułki, zastrzyki, choć pewnie głównie chodzi o zwiększenie zysków poprzez stworzenie wrażenia nowości.
    Ciekawe, czy w badaniach nad skutecznością akupunktury i współczesnymi lekami uwzględniono czas podania leku i zawartość treści pokarmowych w przypadku leków dostarczanych tą drogą? Są leki, które są bardzo skuteczne podawane nawet w małej dawce o określonej porze doby i wykazujące słabe działanie lub wręcz nieskuteczne podawane również w określonych porach. Sądzę, że każdy może ten sposób przetestować zażywając doustnie kofeinę w postaci suplementu lub artykułu spożywczego (kawa, herbata, guarana, yerba mate itp.). W moim przypadku kawa może znacząco mnie „pobudzić”, nie zadziałać albo wywołać senność – w zależności od pory podania i ogólnego zmęczenia. Dodatkowy jest efekt kumulacji leku w organizmie w zależności od pory jego podania. Sądzę, że kumulacja również wpływa na uzyskanie stężenia progowego, poniżej którego lek nie działa, jak i na zablokowanie receptorów, z którymi ma oddziaływać, w nadmiernej dawce.
    W ocenie skuteczności dochodzi tu przeciwstawne działanie leków, jak w moim przypadku – kawy. Jest taki słaby lek uspokajający dla dzieci – relanium. Tylko, że uspokajający jest dla większości, ale nie dla wszystkich. Są dzieci pobudzane tym lekiem. Lekarz powinien podać dziecku dawkę terapeutyczną leku i obserwować jego zachowanie, by nadpobudliwemu malcowi nie zaaplikować dodatkowego napędu.
    Z własnego doświadczenia podam, że lek na migrenowe bóle głowy, zamiast powodować ospałość i wolne myślenie, który lekarz zalecił zażywać na noc, działał u mnie wręcz przeciwnie – pobudzał, polepszał koncentrację. Zażywanie go na noc nie miało sensu, bo nie mogłem usnąć. Brałem go rano, w pracy, na godzinę przez spodziewanymi atakami bólu. Migrena faktycznie nie pojawiała się, choć było to skuteczne w przypadku rannego podawania; podawanie wieczorne nie eliminowało bólu. Badacz skuteczności leku musiałby uwzględnić moją samowolną zmianę pory zażywania leku.
    Z akupunkturą będzie identycznie. Pisałem wyżej o moich doświadczeniach z elektropunkturą i sprawdzaniem wielkości punktów akupunkturowych w zależności od pory dnia. Nawet laik może sprawdzić przy pomocy współczesnych urządzeń do mierzenia oporu elektrycznego skóry jak te punkty „rosną” i „maleją”. Przyznam się, że nie mam pojęcia, jak można dokładnie trafić igłą w taki punkt nie używając elektrycznego detektora, gdy zajmuje on (punkt, nie detektor) niewielki obszar na skórze o danej porze dnia. Może tym właśnie można wytłumaczyć nieskuteczność akupunktury w przedstawionych badaniach? Jeżeli część badań wskazuje na nieskuteczność akupunktury, przy czym praktyka dowodzi czegoś wręcz przeciwnego, należałoby przeanalizować metodologię badań w poszukiwaniu przyczyny negatywnych wyników. Mnie do głowy przyszła właśnie zmienna wielkość tych punktów i trudność ich identyfikacji.
    Według mnie badacze powinni najpierw wyszukać punkt akupunkturowy i po jego identyfikacji sprawdzić efekt jego stymulacji nakłuciem igłą. Jeżeli igła nie była wprowadzona w obręb tego aktywnego punktu, to – rzec jasna – nie powinna dać oczekiwanego efektu. Nakłuwanie przypadkowych punktów na skórze jest bez sensu, bo jest małe prawdopodobieństwo trafienia na punkt aktywny. W wynikach badań zwykle opisują metodologię, więc w przytoczonych przez Damiana badaniach negatywnych również powinna być opisana. Jeśli nie identyfikowano punków aktywnych w badaniu, to takie badanie nie ma sensu – sprawdzano działanie nakłucia w innym miejscu niż oczekiwane.
    To może wypowie się Pan Paweł Bielawski, co do zasadności moich dywagacji, jeśli sięgnie wstecznie do tego wątku.
    Widzę jeszcze jedną możliwość dla badaczy – ustalenie stopnia trafności nakłucia igłą akupunkturową podczas tradycyjnych zabiegów i zależność od niego efektu placebo. Mamy trzy grupy po minimum 30 osób każda (mniejsze grupy nie są istotne statystycznie) do stosowania akupunktury w celu wyleczenia tych samych schorzeń poprzez stymulację tych samych punktów na skórze. Pierwsza grupa ma stymulowane punkty znalezione aparatem do pomiaru oporu elektrycznego skóry – stymulowane jest centrum tego punktu. Druga grupa, kontrolna, również ma znalezione te punkty, ale miejsce nakłucia jest poza obszarem aktywnym punktu, czyli nakłucie jest bezsprzecznie poza punktem. Trzecia grupa ma stymulowane punkty znalezione na podstawie praktyki akupunkturzysty (czyli – raz trafi, a raz nie). Jeżeli efekty lecznicze w drugiej grupie będą takie same jak w pierwszej i trzeciej, to w oczywisty sposób działa efekt placebo. Jeżeli grupa 1-sza i 3-cia mają efekty lecznicze lepsze niż grupa 2-ga, to akupunktura jest skuteczna pomimo efektu placebo. A jeśli grupa 1-sza i 3-cia mają słabsze wyniki od grupy kontrolnej? Jest taka możliwość. Wówczas stymulowanie tych punktów osłabiałoby efekt placebo. W pewien sposób potwierdzałoby to wpływ, w tym przypadku negatywny, stymulacji tych punktów, otwierając kolejne pole dla badaczy.
    Można jeszcze zbadać wpływ nakłuć na poziomy hormonów, neuroprzekaźników i innych substancji we krwi, które da się zmierzyć. Pod warunkiem, że miejsce nakłucia jest właściwym punktem akupunkturowym a nie pomyłką wykonującego zabieg.
    Damianie, czy możesz podać jakie były ilościowo grupy w tych badaniach? Spodziewam się, że raczej dziesiątki i setki, bo akupunktura na Wschodzie jest popularną metodą leczenia, więc i pacjentów do badań powinny być masy. Ciekawią mnie wyniki nakłuwań grup kontrolnych i badanych. Generalnie interesująca jest metodologia tych badań. Czy nie sprawiłoby Ci trudności przedstawienie jej w jakimś telegraficznym skrócie? Temat zainteresował mnie, a pewnie i szersze grono Czytelników.
    Pozdrawiam

  38. Ola pisze:

    Co za bzdury! Energia chi istnieje, ci, którzy ćwiczą wewnętrzne style kung fu czują ją, ja ją autentycznie czułam w różny sposób. Wszystko jest energią. Gdyby jej nie było, nie żylibyśmy.

    • Damian Redmer pisze:

      Rozumiem, że mogłaś coś czuć, ale skąd twierdzenie, że wszystko jest energią? Bo jeśli z fizyki i naszego sławnego e=mc^2 to zdecydowanie nie o to chodzi w tym równaniu. Einstein nie mówił o energii chi 🙂
      Swoją drogą dzięki za pomysł – wyjaśnienie tego co kryje się za tym równaniem będzie fajnym tematem na prezentację, bo rzeczywiście zbyt często podciąga się do fizyki teorie, które nie mają z nią nic wspólnego.

  39. ewa pisze:

    Damian, Krótko żyjesz i malo wiesz. Twoje badania sa powierzchowne. Czemu akupunktura jest atakowana? Jak i naturoterapia? Terapia Gersona? Kto sponsoruje instytuty badające efekty akupunktury i kto sponsoruje artykuły negatywne?
    KONCERNY FARMACEUTYCZNE zrobią wszystko i wydają miliardy (nie złotych) na promocję farmaceutyków, by skosić tanią konkurencję już na starcie. Swego czasu byłam w zarządzie międzynarodowego koncernu i wiem jak wygląda marketing oraz jak potężne zasoby finansowe i ludzkie są zaangażowane w walkę o jak największe zyski. Dla przykładu produkcja znanego Prozaku kosztuje kilkadziesiąt groszy, a placisz w aptece kilkadziesiąt złotych.Pozdrawiam

    • Damian Redmer pisze:

      A produkcja iPhona kilkadziesiąt złotych, a płacisz w sklepie kilka tysięcy 🙂 Co to udowadnia?
      Cytując badania wzorowałem się głównie na tym opracowaniu: http://www.dcscience.net/2013/05/30/acupuncture-is-a-theatrical-placebo-the-end-of-a-myth/
      Jeśli ta analiza jest powierzchowna (a nie widzę ku temu przesłanek), to gdzie mógłbym znaleźć taką, która spełniała Twoje kryterium braku tej powierzchowności?
      Plus zdaję sobie sprawę ze sprzecznych interesów koncernów farmaceutycznych i innych metod leczenia, ale to niestety nadal nie mówi nic o skuteczności tych drugich. Koncerny będą kosił konkurencję bez względu na jej efektywność w leczeniu, jeśli tylko zabiera im udział w rynku. Tak działa biznes. Nieważne czy konkurencja ma lepszy produkt czy kompletnie beznadziejny, który nijak nie działa – jest konkurencją jeśli zabiera udział w rynku.
      Innymi słowy – gdyby teraz masowo ludzie zaczęli wierzyć, że np. skakanie na prawej nodze o północy w dni parzyste przy jednoczesnym jodłowaniu ma właściwości uzdrawiające i na rzecz tej praktyki zaczęliby kupować mniej leków, to koncerny walczyłyby z tą praktyką. Kompletnie bez znaczenia na jej efektywność.
      Więc to, że „powierzchowne badania” pokazują, że coś nie działa i zwalimy to na ich sponsorowanie przez koncerny, niestety nadal nie udowadnia, że to coś działa. Czy widzisz tutaj gdzieś błąd logiczny?

  40. Michał pisze:

    Ciekawa prezentacja i ciekawa dyskusja. Niestety z tego co widzę, sporo osób podchodzi tu do tematu „ortodoksyjnie”. I to z dwóch stron.” Akupunktura działa i już, nieważne do mówią badania” lub „Akupunktura nie działa i już, nie ważne, że pomaga dużej ilości ludzi”. Ja osobiście uważam, że jak coś daje dobre rezultaty, i nie ma skutków ubocznych, to należy tego spróbować, niezależnie od tego czy działa to na podstawie efektu placebo czy nie. Co za różnica dla chorej osoby, czy wyzdrowieje, bo zadziałał efekt placebo. Najważniejsze, że wyzdrowiała.
    Nie uważam, żeby Damiana prezentacja była zmanipulowana w jakikolwiek sposób. Przedstawił prawdziwą historię akupunktury i przedstawił badania.
    Oczywiście zgadzam się również, że spora część badań, niestety teraz jest robiona na zamówienie wielkich korporacji, i jest robiona przez ośrodki akademickie bardzo nierzetelnie. Ostatnio było głośno o sprawie badań które wykazały, że coca cola light wpływa lepiej na odchudzanie niż picie wody. Oczywiście później się okazało, że za badania zapłaciła coca cola.
    Są też badania (robione w Danii) które wskazują, ze wszystkie farmaceutyki działające na poprawę humoru (tzw. pigułki szczęścia) działają wyłącznie na podstawie efektu placebo. Tu niestety jest dużo gorsza sytuacja, bo w odróżnieniu do akupunktury, wszystkie te farmaceutyki mają skutki uboczne.
    Świat nie jest czarno biały, jest cały wachlarz szarości pomiędzy. Nie można powiedzieć że akupunktura jest BE i trzeba jej zakazać, jak i nie można powiedzieć, że wszystkie farmaceutyki są BE i należy zakazać ich sprzedaży (chociaż jestem za zakazem ich reklamowania, jak jest w paru krajach UE).
    Pozdrawiam.

  41. Mira pisze:

    Witaj Damianie! No cóż, nauka tak bardzo się zapędziła w swojej wiedzy że odeszła od starożytnej wiedzy. Nie wszystko potrafi wytłumaczyć pomimo że życie dzieli na cząsteczki, mikrony i kwanty. Naukowcy powracają jednak do tego czego nie dopuszczali jako prawdę i rzeczywistość. Przekazuję link do filmu których być może was zainteresuje.Pozdrawiam Mira
    https://www.youtube.com/watch?v=dqgP-EW_iYE

  42. Rena pisze:

    Jeśli w dzisiejszych czasach nie potrafimy czegoś zmierzyć, to nie znaczy że nie istnieje. Być może nie posiadamy wiedzy lub urządzeń, aby to dostrzec. W Niemczech jest refundowana (pomaga w terapii p. bólowej), w Szwajcarii stosowana z powodzeniem. Są przypuszczenia, że jest powiązana z powięzią , która przenosi impulsy elektryczne. Ale to temat rzeka ( https://www.youtube.com/watch?v=IFqMv3SrIww). Lekarze nie wiedzą nic, albo niewiele o powięzi, ale medycyna sportowa tym się zajmuje, a w tej branży ważne są wyniki. Więc może trochę pokory, bo za 10 lat kto wie co ?

    • Damian Redmer pisze:

      Tu nie chodzi o to, że akupunktura świetnie działa i nauka nie potrafi wytłumaczyć dokładnie dlaczego tak się dzieje. To byłoby mega fascynujące i z pewnością z czasem pozwoliło na różne odkrycia.
      Niestety rzeczywistość wydaje się raczej nudniejsza, bo rozbija się o to czy akupunktura w ogóle daje jakieś efekty, czy wbijanie igieł cokolwiek zmienia. Na tym poziomie toczy się największa debata.

  43. Hubert pisze:

    6 lat temu miałem poważny wypadek. Straciłem nerw trójdzielny po prawej stronie twarzy – żadnego czucia oraz miałem złamany łuk jarzmowy. Po operacji pytam się chirurgów czy odzyskam nerwy w twarzy, odp. jeśli była taka ,iż jeżeli do tej pory nie odzyskałem to raczej już nie odzyskam.
    Poszedłem więc do kliniki w Warszawie z NFZ refundowało wtedy akupunkturę.
    Po miesiącu wbijania igieł, wszystko zaczęło prawidłowo funkcjonować.
    Wszystko zależy od wiedzy człowieka, który wykonuje akupunkturę.
    W tej prezentacji jest podstawowy błąd bo wmieszana jest polityka do tego, a
    polityka to kasiora, a dla pieniędzy rządzący manipulują na swój sposób.
    Historia zawsze jest przekłamywana na swój sposób i pali się książki, które mogą zaszkodzić.
    Poza tym jest to wiedza przekazana Chiną – akupunktura , tak samo jak Egipt otrzymał piramidy – w obu przypadkach zależny kto bardziej ma otwarty umysł.
    Chiny przykładowo mają ponad 100 piramid i ktoś o tym mówi głośno ?
    Autor w/w prezentacji miał utrudnione zadanie pod tym względem bo musiałby poszperać głębiej , wtedy pewnie by w ogóle nie zadawał takich pytań czy warto.
    Lekarze wykonują to co na szczycie piramidy jest ustalone…..Cała sekwencja programowania ludzi.
    Wystarczy porównać fakty jak Rokefeler dał wybór……ludziom w medycynie
    http://www.polishclub.org/2016/02/15/dr-jerzy-jaskowski-jak-medycyna-rockefellera-niszczy-zdrowie/
    Energia:
    To przypomina szukanie duszy(świadomości w człowieku, która jest ulotna), jak również szukanie człowieka w radiu które nadaje dana stacja.
    W obu przypadkach rozbierzemy człowieka i radio ( w wersji cyfrowej ) i nic tam nie znajdziemy. Zostaje tylko fala i cząsteczka energii.
    Akupunktura to wiedza ludzi starożytnych pozostawiona Chinom !!!

  44. Kamil pisze:

    witam,
    obejrzałem z opóźnieniem, bardzo ciekawe, ale mam mieszane uczucia, byc moze jako człowiek „skazony” chinska tradycja od kilkunastu lat…
    Mam kilka refleksji, po pierwsze: oficjalna historia akupunktury jest tylko… oficjalna. w wersji masowej, takiej jaka została „sprzedana” przez Mao swoim rodakom, jest totalnie wypaczona. dlaczego? w tradycyjnej medycynie chińskiej, i generalnie na wschodzie, istnieje cos takiego jak linia przekazu, to nie jest żadna tajemnica, natomiast prawdziwe tajemnice i kunszt, nie tylko w sferze akupunktury, sa przekazywane wlasnie w ramach linii, najczęściej w ramach rodzin lub relacji mistrz – uczen. to, co znamy dziś, jest odpryskiem wiedzy chinczykow. dlaczego? bo dla nich jesteśmy troche barbarzyńcami, brakuje nam cierpliwości i oglady. to co Mao dal swojemu narodowi to taka namiastka, nie sztuka… wiem – to brzmi jak bełkot nawiedzonego, nie dziwie się :-), ale miałem do czynienia z ludzmi, którzy posiadaja dobra wiedze o medycynie chińskiej i z takimi, którzy maja tylko skośne oczy albo sa po prostu bezczelni. tych ostatnich spotkałem na „targach cudowności i medycyny niekonwencjonalnej”, tych pierwszych w … gabinetach medycznych. to mnie zresztą przekonalo – to byli lekarze specjaliści, nie oderwani od ziemi „bioenergoterapueci”, choć i tych nie należy obrazac, bo wśród nich sa samorodne talenty…
    tyle o Mao, a ocena samego zjawiska akupunktury, chi, itd. na tej podstawie może wyjasnic jeszcze takie porównanie – to jakby chciec nauczyć Polakow muzyki Chopina poprzez poslanie do nich rzeszy muzykow disco-polo, którzy potrafią tylko wcisnąć przycisk „play” na swoich keyboardach, a potem na tej podstawie ocena umiejetnosci pianistycznych Fryderyka…
    innymi slowy – wokół akupunktury, całej tradycyjnej medycyny chińskiej narosło mase nieporozumień, a to dlatego, ze próbujemy ja rozumieć w paradygmacie naszej zachodniej nauki, naszej tradycji, naszego rozumienia swiata… często mam takie skojarzenia, ze jesteśmy trochę jak sredniowieczni mnisi, którzy jakims cudem zobaczyli zapalona zarowke i rozprawiają o malym diabelskim sloncu… albo probuja zglebic nature pioruna nie majac wiedzy o elektryczności – która przecież z ich punktu widzenia nie istnieje, bo nie można jej zmierzyć (bo czym? lina? patykiem?), nie można jej dotknąć, zlapac, zwazyc, powachac itd. wiec to oczywiste – nie istnieje 🙂
    widziałem rzeczy, w które bym nie uwierzyl ABSOLUTNIE i POD ZADNYM POZOREM gdybym ich wlasnie nie widział – na przykład sterowanie ruchami jednego człowieka przez drugiego z odleglosci kilku metrow (nie, nie było luster, sterowana kobieta miała zamknięte oczy i nikt nie mowil teraz w lewo a teraz w prawo, bo wszystko odbywalo się zbyt szybko i w sposób zbyt skoordynowany, a wcześniej sterujący i sterowana nie mieli okazji przeciwczyc flaszerstwa :-)). ewidentnie w tym wypadku jeden człowiek w jakiś sposób oddzialywal na system nerwowy drugiego na odleglosc. oczywiście jeden to osoba po wieloletnim zmudnym treningu, ta druga tez była do tego przygotowana odpowiednim treningiem, który w jakiś sposób uczynila ja bardziej wrazliwa na oddziaływanie. niemniej takich rzeczy na co dzień się nie widuje na ulicy.
    podsumowując, mam nadzieje ze nie jestem zaslepionym fanatykiem akupunktury (nigdy jej zresztą na sobie nie stosowałem, raczej cos pokrewnego), i doceniam wartość tego co robisz, bo masz zupełnie inne zdanie niż ja 🙂 i może o to wlasnie chodzi, tyle ze z mojego punktu widzenia trche za mało zglebiles temat i korzystalez z naszych, zachodnich zrodel, które albo popadają w zachwyt i tani mistycyzm, albo w lekko lekceważący sceptycyzm, podczas gdy prawda lezy gdzies z boku, a nie pośrodku 🙂
    jeszcze o energii chi (czyt tez qi) – żeby nie przedluzac – niektórzy chinscy mistrzowie twierdza, ze efektem chi jest zycie jako proces, a takie fenomeny jak cieplo, zimno, przepływ elektryczności, wiatr (a wiec zmiany ciśnienia, objetosci, czyli reakcja czastek na zmiane poziomu energii, która nazywamy temperatura) to wszystko – i wiele więcej – przejawy fluktuacji qi… ale nie qi sama w sobie.. dosyć sprytne jak się pomysli, bo nic nie można udowodnić na tak ani na nie – w takim wypadku już sama proba pomiatu powoduje zakłócenie qi 🙂 jak w fizyce kwantowej,
    przepraszam za bledy, nie dzialaja polskie znaki tak jakbym chcial. zycze dużo sceptycyzmu i naukowego podejście do rzeczywistości, ja jednak pozostaje po nieznanej stronie – być może jako naiwny na własne zyczenie, poki co caly czas pozytywnie zaskakiwany 🙂
    pozdrawiam i zycze dużo… QI

  45. Smalta pisze:

    No tak… niewierny Tomasz 😉 Mnie ponad 30 lat leczyli lekarze różnych specjalności aż…. wysłali mnie na dożywotnią rentę. Myślę, ze już byłam skazana na domową wegetację aż do kresu drogi 🙂 Mając jeszcze zdrowy rozum, podchodząc sceptycznie do tej wiedzy i medycyny, pomyślałam, ze „a co mi szkodzi”. Zaznaczam, ze dostałam akupunkter laserowy (boję się igieł). I przygoda się zaczęła. Najpierw zwalczyłam alergię, potem inne choroby/problemy. Z dnia na dzień wyniki (papierzaste) szły do góry. Teraz stwierdzono, ze „odetkałam” tętnicę której nie chciano mi zoperowac. Więc po kilku latach stosowania tej metody mogę stwierdzic JESZCZE NIE WIERZĘ – ale czuję się lepiej, wygladam lepiej no i badania kontrolne wykazują ciągłą poprawę. Słucham równocześnie lektora i mogę stwierdzic, ze chyba nie wie o czym mówi i nie zetknął się z prawdziwą, rzetelnie przeprowadzoną akupunkturą. W gdańskiej AM, w poradni przeciwbólowej lekarze stosują akupunkturę tylko…. nie polecam. Tak jak niektórzy nie wiedzą co mówią, tak niektórzy nie wiedzą co czynią. I nie jest to żadne „placebo” ani też „siła umysłu” czy oczekiwań. Wierzysz czy nie, dobrze wykonana akupunktura pomoże i czyni wręcz cuda ! Do Pana lektora: pierwsze nakłucia były robione kością zwierzęcą. Nawet zwykła wykałaczka może zastąpic igłe, tylko ważny jest PUNK – meridian i to też nie na „byle jak” ale określony w cunach pacjenta. Polecam wszystkim – szczególnie takim niedowiarkom jak ja. Jeszcze rozważam, ze moze te kilkanaście róznych maszyn lekarskich, na przestrzeni kilku lat naprawdę były „wadliwe” czy popsute….. bo tak lekarze tłumaczą zjawiska wyjscia z kilku chorób bez zażywania tabletek…

  46. Adaś pisze:

    jakoś ominąłem tę prezentację i teraz do niej wróciłem.
    Chciałem przeczytać wszystkie komentarze ale jest ich sporo i wiele jest na prawdę długich więc nie udało się dociągnąć do końca ale w każdym razie mam pewne spostrzeżenia.
    Przede wszystkim bardzo widać jak ludziom nie pasuje jeśli coś nie zgadza się z tym co aktualnie myślą a często są w ogromnym błędzie bo poziom propagandy obecnie jest na takim wysokim poziomie że się w głowie nie mieści. Można to porównać do otwierania oczu zaklejonych super glue- to po prostu BOLI.
    Przecież nawet jeśli badania dowodzą że akupunktura to starożytne praktyki czy twór polityczny i wcale nie działa w rozumieniu medycznym to przecież skoro na nas 'działa’ to używajmy jej nadal. Może się okazać że tak na prawdę to kolor ścian w gabinecie akupresurzysty (czy jak tam ich się nazywa:P) powoduje poprawę humoru, większy zastrzyk endofrin i w konsekwencji lepsze samopoczucie. Ale skoro działa? Nie zawsze trzeba wiedzieć co zadziałało. Ważne że zadziałało:) to Tak jak z wiarą w Boga, trudno dowieść jego istnienie ale jednak wielu ludziom wiara w niego bardzo pomaga(a może i on sam pomaga)
    Świat jest tak skomplikowany że nie jesteśmy w stanie zgłębić chociaż części jego tajników. i dobrze:) bo to działka dla Pana Boga:)
    Trzeba pamiętać że na świecie(tutaj również) jest masa ludzi którzy są zamknięci na wszystko co nowe i boją się zmian a jeśli ktoś im jeszcze powie że robią coś źle to pojawia się reakcja obronna czyli ATAK.

  47. Halina pisze:

    Zdecydowanie popieram akupunkturę, choruję na SM i doświadczyłam pozytywnych skutków wkłuwania igieł przez samego specjalistę z Chin.
    Jak wiadomo, w SM -ie jest upośledzony układ ruchowy kończyn, szczególnie nóg.
    Powiem, że po kilku zabiegach z łatwością mogłam chodzić po schodach,
    co wcześniej było problemem. Poprawę poczułam również w innych obszarach ciała,
    czego nie mogę uzyskać poprzez leki farmaceutyczne, nie mówiąc już o skutkach ubocznych leków-chemii. W chorobach przewlekłych, medycyna akademicka
    niestety ale sobie nie radzi, na korzyść zabiegów niekonwencjonalnych, np. klawiterapia, gdzie klawikami bezinwazyjnie nakłuwa się receptory ciała.
    I tu jest naprawdę rewelacja, ludzie na nową odzyskują życie i o to przecież chodzi!!!

  48. Damian pisze:

    Ten Pan zrobił sobie po prostu prezentację złożoną ze zlepku negatywnych opinii (wymuszonych podświadomie jego przekonaniem) ponieważ to jego zajęcie (robienie prezentacji na różny temat – taki omnibus) … W iluż już tematach od dawna stawia się w roli eksperta … I niech sobie robi – nie bronię akupunktury, ale też nie neguję – komentarze jednak autora są na tyle aroganckie (ekspert od wszystkich tematów?) i ignoranckie, że stawiają jego „pracę” pod znakiem zapytania … Panie autorze – nie lubi Pan krytyki, odmiennego zdania i nawet to jest OK – ale swoimi komentarzami (w zasadzie poprawna) stała się niewiarygodna. Trochę dystansu i mniej zadufania w sobie autorze na przyszłość … Jakkolwiek pozdrawiam …

  49. Marcin pisze:

    Panie Damianie młodzieńcza naiwność z Pana płynie. Proszę tylko nie dewastować świadomości społecznej bo to jest już bardzo szkodliwe. Chinczycy w kwesti rozumienia ciała oraz zdrowia ludzkiego są przed swiatem zachodnim o całe lata świetlne. U nas w średniowieczu paliło się stosy książek z wiedzą o człowieku. Chinczycy mają kontynuację 5 tyś. lat. Cytowanie co MAO powiedział lub czego nie powiedział jest śmieszne… wyssane z palca. MAO to nie był gość który miał facebooka, kilka osób było dopuszczone do niego i napewno jeśli coś wiedzieli to tajemnice wzieli do grobu. Robi się wszystko aby odebrać masom wiedzę na każdym polu jest dezinformacja. Człowiek ma być słaby, posłuszny i potulny a jak trzeba ma umierać i nie pytać dla czego. Dla tego taka dyskredytacja różnych sprawdzonych technik leczniczych (podobnie się dzieje z ziołami). Hipokrates się w grobie przewraca jak widzi to co w „zachodniej medycynie” wyrabiamy.

  50. Adam pisze:

    Cześć.
    Znalazłem coś potwierdzającego działanie akupunktury (krótkie wideo podsumowujące z odnośnikami do badań naukowych): https://www.youtube.com/watch?v=JP5c6dLBdp8
    Warto podważać każdą informację 😉
    Pozdrawiam,
    Adam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.