Logo Rozwojowiec Przez ograniczony czas możesz za darmo pobrać schemat wprowadzania trwałych zmian: Pobierz schemat >>

Co wspólnego ma dziewczynka z satanistycznej sekty z Twoimi wspomnieniami?

Dzisiaj ostry temat i prezentacja – ze względu na opis brutalnych scen – tylko dla pełnoletnich (wiem, że młodsza część widowni i tak nie posłucha, ale musiałem ostrzec 😉 )

Okazuje się, że… naszymi wspomnieniami można manipulować.

Zobacz jak i jakie to zrodziło skutki w niektórych przypadkach…

W ramach przypomnienia: w ten piątek (10.10.2014) o północy kończą się zapisy na szkolenie Marcina z podnajmu, więc gdybyś był zainteresowany zostały ostatnie 2 dni żeby się zapisać.

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (44):
  1. Incepcja LIve, wiedziałem, że to możliwe bo słyszałem o badaniach potwierdzających ten temat, ale nie wiedziałem, że to tak łatwe!
    pozdrawiam

  2. Anita pisze:

    Czesc Damian,
    to dziwne, ze ci terapeuci zostali uznani za winnych, poniewaz juz dawno wiadomo, ze takie wspomnienia (szczegolnie te dramatyczne) moga pojawic sie spontanicznie w hipnozie, nawet jesli intencja terapeuty nie jest regresja i pochodzic z tak zwanych „poprzednich wcielen”. Niezaleznie od tego, skad one pochodza, ich przepracowywanie ma wielka wartosc terapeutyczna i jest dzis szeroko wykorzystywane w licznych terapiach regresywnych. A wiec terapeuta niczego nie zaszczepia i skazywanie go jest idiotyzmem. Oprocz tego wiadomo, ze za pmoca hipnozy czy zwyklej sugestii mozna bardzo wiele ludziom wmowic, ale jedno z drugim niekoniecznie musi miec cos wspolnego.
    Pozdrawiam
    Anita

    • Damian Redmer pisze:

      Zaznaczam, że nie jestem psychoterapeutą, ale jakoś… ciężko mi znaleźć „wielką wartość psychoterapeutyczną” w „przepracowaniu” obrazu zjadania dzieci, czy aborcji wieszakiem…

  3. Maciej pisze:

    Właśnie wczoraj poznałem historię – mojego kolegi z pracy. Jego brat od 10 lat mieszka i pracuje w Londynie i … pojechał na tydzień pod Londyn na jakieś medytacje. Jak wrócił to zdruzgotany opowiadał że nic nie pamięta że były jakieś medytacje potem ktoś mu coś cykliczne powtarzał, że był w pokoju z jakimiś lampami które mu świeciły w oczy. Rodzina tej osoby zmusiła go do przyjazdu do Polski i właśnie przechodzi szereg badań lekarskich. Tylko powstaje pytanie czy coś mu nie zapisali podprogowo.

    • marzena pisze:

      Witaj,
      tu sprawa jest trudniejsza niż Ci się wydaje.Księdza egzorcysty będzie potrzebował,napewno nie lekarza.Radzę naprawdę poważnie podejść do tematu.

  4. Elżbieta pisze:

    Bardzo ciekawa prezentacja. Wszystko możliwe, że w przyszłości mogą powstać biura podróży „wewnątrz-umysłowej”. Jak na razie był film o tej tematyce, ale to już „krok” od realizacji tego w świecie realnym. Wiadome jest, że wcześniejsza fantastyka – po jakimś czasie – staje się rzeczywistością (legalnie lub nie). Jednak konsekwencje takch działań mogą przerosnąć nawet twórców powieści fantastycznych. Póki co, to najlepsze są wyprawy w świat wyobraźni stworzony przez nas samych. Wizualizując swój świat można w nim wszystko realizować bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów. Jedynym kosztem jest czas…

  5. Piotr pisze:

    Ciekawy materiał. A co ze wspomnieniami, które świadomie fałszujemy? Np. opowiadając znajomym historię, która nigdy nie miała miejsca, albo koloryzując faktyczne zdarzenia? Po pewnym czasie sami zaczynamy w to wierzyć. Najczęściej taka sytuacja ma miejsce w przypadku dzieci, które ciągle opowiadają jakieś zmyślone historyjki, w które z czasem same wierzą.

    • Damian Redmer pisze:

      Będzie o bardzo zbliżonym zjawisku w kolejnej prezentacji 😉

  6. Justyna pisze:

    Super, że przypomniałeś o szkoleniu, które o włos by mnie ominęło!

  7. Jasiek pisze:

    No ja pamiętam takie sytuacje z dzieciństwa, które dotyczyły kłótni z moimi braćmi o to kto powiedział jakiś fajny kawał, albo w ogóle kto jak skomentował jakąś sytuację. Do dziś jestem pewien co do jednej wypowiedzi, że jest mojego autorstwa. Tak jak mój brat 🙂
    Pewnie to zjawisko można jakoś wykorzystać pozytywnie.
    Pozdrawiam

  8. Natalia pisze:

    Damianie, podziwiam twoją szeroką wiedzę dotyczącą możliwości ludzkiego umysłu.
    Intryguje nas co drzemie w niewykorzystywanych w 90% naszego umysłu komórkach. Usiłujemy dotrzeć w różny sposób do głębszych pokładów naszych możliwości. Jesteś świetnym drogowskazem rozwoju osobistego. Potrafisz znależć techniki i udowodnić ich skuteczność.
    Innym, choć pokrewnym tematem, do wspomnianego wyżej, jest „świat” otaczających nas energii. Nasze myśli i tworzące się w wyobraźni obrazy, to fale energii, które mają zdolność oddziaływania na innych. Zdarza się spotkać osoby,
    szafujące określeniami, typu: nawiedzony, sekciarz czy satanista. Te zjawiska są i warto mieć chociażby podstawową wiedzę na te tematy, chociażby po to by móc uchronić własne dzieci przed obraniem niewłaściwej drogi i umieć odróżnić np. sztukę medytacji transcendentalnej, joginów, czy thai chi od sekciarstwa.

    • Krzysiek pisze:

      Natalio, to ze wykorzystujemy tylko 10% mozgu to mit. W internecie znajdziesz na to przynajmnie kilka artykulow.

    • Mariusz pisze:

      Problem w tym, że ta wspomniana przez Ciebie „sztuka medytacji transcendentalnej, jogini, thai chi” czy „„świat otaczających nas energii” należy właśnie do „sekciarstwa”, którym jest nurt New Age.

  9. Rafał pisze:

    Panie Damianie, „produkuje” Pan super materiały. Ten pomysł z biurem podróży wszczepiającym wspomnienia już zekranizowano: „Total Recall”! Nawet dwa razy 🙂
    Jedna uwaga krytyczna – mówimy: „w cudzysłowie”. Strasznie irytujące są takie błędy językowe u tak mądrych ludzi, jak Pan.
    Pozdrawiam!

    • Damian Redmer pisze:

      Muszę obejrzeć. Dziękuję za uwagę 🙂

  10. Krzysiek pisze:

    Skad pomysl na temat wszczepiania wspomnien? Jak zainteresowales sie tym tematem?
    Nie wspomniales o technikach dzialania przeciwko tym zjawiskom, wiec tutaj je przedstawie.
    Jesli bedzie mialo sie spotkanie u terapeuty, to dobrze zapisac nasze obecne wspomnienia na kartce(rodzice sa OK, szef mnie nie lubi itp.), dobrze jest rowniez nikomu o tym nie mowic, bo po prostu utworzone wspomnienie moze nam mowic ze dana osoba mataczyla w tresci kartki.
    Najlepiej prowadzic pamietnik, a zdarzenia o ktore bedziemy najprawdopodbnie sie klocic z kims(np. to on zrobil), najlepiej opisac.

    • Damian Redmer pisze:

      Na temat trafiłem przez przypadek 🙂 Często tak się zaczyna.

  11. Jarosław pisze:

    Różnie można spoglądać na aspekt tego zjawiska, jednak dla mnie najbardziej przerażające jest to, że są sytuacje kiedy trzeba oddać się w ręce specjalistów a tu jak widać nie ma pewności czy otrzyma się od nich pomoc czy wręcz przeciwnie zostanie się wykorzystanym, choćby tylko do celów naukowych ale jednak.

  12. Tadeusz pisze:

    To tylko potwierdza mój od dawna ugruntowany pogląd (należałoby dodać – solidnie ugruntowany), że psychiatria i psychologia ( ta druga w mniejszym nieco stopniu) to po prostu czyste oszustwo. To nie są nauki. A przeprowadzone badania …? Tu jest jeszce gorzej niż np. w matematyce i fizyce – tworzy się teorię a później tak manipuluje badaniami by wyniki pasowały do teorii.
    Wystarczy poznać historię psychologii, żeby zrozumieć, że to jedna wielka bajka o tym „Jak mały Jaś wyobrażał sobie świat”.
    Techiki manipulowania umysłami znane są od starożytności , tyle że dzisiejsza techologia pozwala na bardziej wyrafinowane formy.

  13. Anna pisze:

    „Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą” jednak Goebbels miał rację 🙂

    • Kamil pisze:

      Anno. Jak widać klasycy zawsze żywi. 😀

    • Krzysztof pisze:

      Ale ustrój, w którym Goebbels wprowadził tę zasadę, długo nie przetrwał.

  14. Malina pisze:

    Hipnoza jest bardzo ryzykowną zabawą. Faktycznie może zrobić w mózgu ogromne spustoszenie. Znam osobę, która po jednej sesji straciła pamięć. Dzisiaj gdy wspomina coś z dalekiej przeszłości , nie jest do końca pewna, czy to jej wyobraźnia, czy to zdarzyło się naprawdę.

  15. Arika pisze:

    Drogi Damianie bardzo cenię Cię za wspaniałą wiedzę, którą w ciekawy sposób przekazujesz ludziom. Tu jednak moim zdaniem jest ona niepełna.. Interesuję się podobnymi rzeczami od wielu lat. Skończyłam sporo kursów, przeczytałam mnóstwo książek, pracowałam z samą sobą. Mówiłeś w którymś filmiku, że osoby które wybaczyły samemu sobie znacznie łatwiej pozbywają się np złego nawyku. Tak to właśnie działa i taki ma sens. Praca z przeróżnymi emocjami (np lęk, złość, poczucie winy, smutek, żal itd) związanymi ze starymi zdarzeniami z tego (lub poprzedniego) życia zmienia nasze OBECNE życie na lepsze. Np. dziecko pijaka dopóki nie przepracuje złych emocji i przekonań w nim tkwiących będzie przyciągało pijących partnerów choć teoretycznie „wolałoby” innych. M.in dlatego praca nad tym jest bardzo ważna. Innym powodem jest nasze zdrowie, dla którego głównym zagrożeniem są właśnie nieprzepracowane emocje i związane z tym blokady energii (polecam tu obejrzeć np filmy naukowca Bruce Liptona na youtube oraz zainteresować się Nową Germańską Medycyną, Totalną Biologią itd). Nie polecam jednak leżenia latami na kozetce u psychologa, bo są znacznie szybsze i skuteczniejsze metody. Jeśli chodzi o traumy które przyszły do osób z Twojego filmiku niekoniecznie muszą być zmyślone. Moga po prostu pochodzić z poprzednich wcieleń. Nie znam tych akurat przypadków więc ciężko ocenić.
    Wiem, że sama szukając i odnajdując ŹRÓDŁA własnych problemów – w
    czasie 2 sesji prowadzonych przez coucha – uzdrowiłam (metodą Theta Healing) pewną traumę z dzieciństwa. Powybaczałam sobie, rodzicom.. i Bogu. Uleczyłam strach, smutek, złość, żal i inne kiepskie uczucia. Po tej pracy w mojej głowie sam pojawił się piękny obrazek z dzieciństwa… którego nigdy mogło nie być w realu. CELOWO i specjalnie utrwalałam go w mojej pamięci. Bo wiem że lepiej dla mnie będzie mieć w pamięci właśnie taki obraz. Bo wiem, że dzięki zmianie w pamięci obrazów przeszłości zmieniam na lepszą własną teraźniejszość. Bo widzę, że moją pracę odczuwają osoby które nawet o niej nie wiedziały – ale mocno i pozytywnie odczuły zmianę relacji pomiędzy nami.
    Pracując ostatnio z innym problemem jego źródłem okazało się poprzednie życie. Nikt mi tego nie wmawiał. Sama zobaczyłam pewne obrazy.. ale przede wszystkim mocno poczułam związane z tym prawdziwe emocje. Na szczęście stosowana przez nas na sesji technika pozwalała szybko wyrzucać (i utylizować 😉 uczucia i przekonania nawet po najcięższych traumach. Sama znam tą technikę od niedawna. I już widzę sporo pozytywnych zmian w swoim życiu. Poznałam jednak wiele osób które stosują ją już dłuższy czas. Wiele z nich mówi że dzięki temu (dzięki pracy z obecnym ale i poprzednimi wcieleniami) ich życie się zmieniło. Oczywiście na plus i na różnych płaszczyznach życia (osobistej, finansowej, zdrowotnej itd). Dla mnie praca nad samym sobą jest najlepszą i najważniejszą pracą jaką możemy wykonać w swoim życiu. Dzięki niej mamy też później czym dzielić się z innymi.
    Wszędzie mogą zdarzyć się wpadki, ale najwięcej jest ich chyba w tradycyjnej, akademickiej medycynie i psychiatrii.. W USA 300 tys. ludzi co roku ginie lub doznaje poważnych uszczerbków na zdrowiu z powodu błędów lekarskich!
    Czy to jest hipnoza czy operacja w szpitalu sztuką jest robić to co trzeba dobrze, mądrze i odpowiedzialnie. (Wiem że moja praca nad sobą taka właśnie jest). Media jednak o wpadkach lekarskich przeważnie milczą, a każdy możliwy wypadek z medycyny alternatywnej rozdmuchują na maxa. Polecam Tobie i wszystkim wykłady dr Ratha na youtube o prawdziwej historii medycyny i na czym na prawdę jest oparta.

  16. Krzysiek pisze:

    Hmm, ciekawe zjawisko… Jednak zastanawia mnie jedna rzecz. Wszyscy musieli przynieść/przesłać swoje zdjęcia. Jak to się stało, że nie zauważyli, że nie dostarczali takiego, w którym zaczęli „przypominać” sobie swą przeszłość?
    Nie pomyśleli nad tym skąd, hmm „naukowcy” mogli takowe wziąć?

    • Damian Redmer pisze:

      Opis badania w prezentacji był bardzo skrótowy. Gdybym miał być dokładniejszy: naukowcy zwerbowali 20 „kolaborantów”, którzy przynieśli im zdjęcia swoich krewnych w wieku 4-8 lat, którzy nigdy nie latali balonem i dopiero potem docierano do tych osób. Sami uczestnicy bezpośrednio nie zanosili żadnych zdjęć.

  17. Trzeba przyznać, że całkiem fajna prezentacja. Odnośnie „nie swoich wspomnień” myślę, że dookoła nas jest wiele ludzi, którzy po prostu „tworzą wspomnienia”, których nie ma, i nigdy nie było – wystarczy dobrze obserwować ludzi, to co mówią, i ich zachowanie. Mało tego, zauważyłem, że każda historia która jest nieprawdziwa, z czasem przybiera coraz ciekawsze kształty i jest udoskonalana. Polecam wypróbować w polu – zabawa jest naprawdę niezła, a sterowanie człowiekiem, który faszeruje nas „lewymi” wspomnieniami to kawał frajdy.

  18. Szymon pisze:

    To chyba jedna z ciekawszych prezentacji od dłuższego czasu (i nie tylko ze względu na te drastyczne historie :D). Ale wydaje mi się, że sam osobiście już miałem przypadki powątpiewania we własne wspomnienia – a dokładnie po obudzeniu się z jakiegoś bardzo realistycznego snu. Rzadko w ogóle mam jakiekolwiek sny, ale raz na jakiś dłuższy czas zdarza mi się tak realistyczny, że potem nagle po przebudzeniu odnoszę takie wrażenie pomieszania snu z rzeczywistością – muszę się zastanowić, co naprawdę było tylko snem 😀 I po obejrzeniu dzisiejszej prezentacji wydaje mi się też, że po odpowiedniej manipulacji mógłbym uwierzyć, że jakiś dawny sen wydarzył się naprawdę.
    W każdym razie dzięki za prezentacji i z niecierpliwością czekam na następną 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      Cieszę się, że Ci się podobała 🙂

  19. Tadeusz pisze:

    W CUDZYM SŁOWIE !!! W cudzysłowie, a NIE w cudzysłowiu !

  20. Jacek pisze:

    Nasze wspomnienia to wspomnienia wspomnień (cytując Dawkinsa). Często jest tak, że:
    1. Jan Kowalski ma ochotę okłamać Mietka Malinowskiego, chce być uznany za bohatera.
    2. Wymyśla historię na temat swojego miejsca pracy. Ale elementy fikcji zlewa z elementami rzeczywistymi. Tak więc w jego historii występuje szef, który gnębi i poniża stłamszonego pracownika (element prawdziwy) oraz on, Jan Kowalski, który bohatersko staje w obronie prześladowanego (element fikcyjny).
    3. Opowiada Mietkowi historię swojego wielkiego czynu.
    4. Mija 5 lat, Jan Kowalski zupełnie zapomniał o swoich intencjach okłamania Mietka.
    5. Przypomina mu się jego rozmowa z Mietkiem, ale kompletnie nie pamięta okoliczności tej rozmowy.
    6. Nie pamięta więc, że chciał skłamać.
    7. Myśląc o rozmowie z Mietkiem, rozważa sytuację, w której został bohaterem. Myśli sobie: „nie pamiętam, żebym wstawił się za kolegą w pracy, ale pamiętam jak mówiłem o tym Mietkowi. Więc musiało tak być”.
    8. Zaczyna wierzyć we własne kłamstwo.

  21. Annn pisze:

    Nie wiem czemu ale ciezko mi uwierzyc ze trzezwej osobie da sie cos tak wmowic. Inaczej jak komus pod wplywem (czegokolwiek) sie mowi co zrobil i opowiada jakies historie , to wowczas jest sklonny uwierzyc – no bo mogl nie pamietac/ faktycznie nie pamietal..
    Moze to tez kwestia podatnosci?

    • Damian Redmer pisze:

      Sytuacje zwiększają podatność: hipnoza, stan relaksu, wspomnienia dotyczące chwil, których prawie nie mamy prawa pamiętać (dalekie dzieciństwo) i wiele innych. Pewnie osobowość ma w tym jakiś udział, ale na podstawie tych badań raczej nie dzieliłbym ludzi na podatny/niepodatny na zmianę wspomnień, bo – przynajmniej na razie – jeszcze nie wiadomo, czy jakiś typ charakteru pełni tutaj kluczową rolę.

  22. Filip S pisze:

    Ciekawy temat.
    Coraz więcej filmików jest u Ciebie uderzających wprost w psychologię. Może dla uporządkowania stworzyłbyś kategorię „Psychologia”?
    Pozdrawiam
    Fifi

    • Damian Redmer pisze:

      Jeśli jeszcze jakieś pojawią się bezpośrednio z tego tematu i nie będą związane z żadną inną kategorią, to tak będę musiał zrobić.

  23. Ewa pisze:

    Zafascynowała mnie ta prezentacja i od razu zaczynam szukać dla niej pozytywnego zastosowania.
    Wielu ludzi ma złe wspomnienia np. z dzieciństwa. A gdyby tak wyobrazić sobie, że zły rodzic tuż przed śmiercią nas przeprasza? John Gray- ten od „mężczyzn z Marsa…..” w ramach terapii w swojej książce „Jak mieć to co się pragnie…” poleca pisanie listów do takiego rodzica a za 2 tygodnie, pisanie odpowiedzi od niego, gdzie padają słowa, które powinny paść kiedyś a na które dane dziecko z pewnością zasługuje. Oczywiście teraz upraszczam temat. Zainteresowanych odsyłam do książki. Po wysłuchaniu Twojego wykładu można by było wyobrazić sobie spotkanie z tym rodzicem, gdzie padają te właściwe słowa. A może my mamy kogoś na sumieniu? Może kiedyś powiedzieliśmy o kilka słów za dużo? I teraz to nas gryzie? Może warto jeżeli nie ma możliwości zrobienia tego osobiście wyobrazić sobie, że się gdzieś spotykamy i wyjaśniamy sprawę? Fascynujący temat.

  24. Marek pisze:

    Cóż, temat prezentacji naprawdę ciekawy, tylko nie wiem co właściwie ma on wspólnego z samorozwojem.

    • Damian Redmer pisze:

      A jak rozumiesz samorozwój?

  25. Adrian pisze:

    „Wyspa Tajemnic” – ten film genialnie opisuje to o czym jest twoja prezentacja. 😀

  26. Sławek pisze:

    Te podróże które odbywają się w umyśle bardzo przypominają mi „Kongres futurologiczny” Stanisława Lema. Fałszywe wspomnienia faktycznie często pamiętamy z dzieciństwa. Ja do dziś pamiętam jak z bratem jechałem w parku rowerem alejkami i w pewnym momencie jechaliśmy alejką , która prowadziła pionowo z góry. Oczywiście wiem że to niemożliwe ale tak zapamiętałem. Innym razem to siebie na sankach jadącego przez jakiś dziwny tunel. Może bierze się to stąd że dzieci łączą wyobraźnie z tym co widzą i zapamiętują całość.

  27. Jowita pisze:

    zaciekawiona tematem popytałam wujka Google i co ciekawe w Polsce jest bardzo dużo ofert terapii hipnozą, regresją hipnotyczną i niehipnotyczną, regresingiem itp. i oferują takie terapie zwykli ludzie nie psycholodzy czy psychiatrzy.
    Trochę to dziwne zważywszy że w Stanach były aż takie odszkodowania a u nas taka terapię może prowadzić każdy nawet ktoś kto wcześniej był np. motorniczym tramwaju, wystarczy że zrobi kurs roczny i wszystko jest zgodne z prawem i zarejestrowane. Chyba chodzi o to że tamci psychiatrzy ze Stanów pracowali z dziećmi a tu podkreślają że terapia tylko dla dorosłych. Choć czy sama pełnoletniość jest jakimś argumentem ?? przecież każdy z nas zna ludzi dorosłych którzy pojmują świat jak dzieci i łatwo im wmówić wiele rzeczy.

  28. Zuzia pisze:

    współczesne badania nad wspomnieniami raczej nie traktują ich jako coś, co się wydarzyło w przeszłości, tylko jako akcję, która jest tworzona przez wspominającego w danej chwili wspominania, na bazie pewnych chemicznych czy fizycznych pozostałości po tym wydarzeniu zakorzenionych w naszym mózgu – ta teoria mogłaby wyjaśniać zaprezentowane tu przykłady, ale chyba i tak tylko częściowo:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *