Jak wszczepiać fałszywe wspomnienia – pełna procedura

Jeśli oglądałeś poprzednią prezentację, to widziałeś opłakane skutki wszczepiania makabrycznych wspomnień swoim pacjentom przez niektórych psychoterapeutów.

Ale jak to możliwe, że byli oni w stanie sprawić, że ich pacjenci byli święcie przekonani (i zarzekali się, że pamiętają to dokładnie), że ich najbliżsi ich skrzywdzili?

W dzisiejszej prezentacji poznasz na to pełny „przepis”, żebyś wiedział jak uchronić przed tym siebie i swoich bliskich.

Zapraszam!

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (45):
  1. Adam pisze:

    Mhm. Damian, to jest straszne. Kiedy opowiadałeś o tej książce (serwując fragmenty i pytania), to w mojej głowie sama z siebie pojawiła się wątpliwość, czy sam nie byłem przypadkiem molestowany. Nie wiem jak to się stało, ale się pojawiła. I co gorsza, z tyłu mojej głowy zaczynam to powoli analizować. A przecież jestem pewny, że nic takiego się nie zdarzyło. Za swoich rodziców mogę ręczyć, ale jednak mam tę durną wątpliwość. Wszczepianie wspomnień może być potężną bronią. I przede wszystkim bardzo niebezpieczną. Boję się tego, co będzie dalej.

    • Damian Redmer pisze:

      Dziwna, niepoparta faktami wątpliwość sama w sobie nie prowadzi jeszcze do fałszywych wspomnień, więc spokojnie 🙂
      Niebezpiecznie się robi jeśli prowadzi Cię ona do terapeuty z prośbą „Pomóż mi sobie przypomnieć, bo nie jestem pewny czy coś takiego się zdarzyło czy nie”.

      • Adam pisze:

        Poza tym, to całe bawienie się wspomnieniami otwiera cały szereg zagrożeń. Np. w aspekcie militarnym, jako element szkolenia oddziałów czy indywidualnych terrorystów. W ich głowy można włożyć wszystko, zasiać nawet jakąś nienawiść etniczną. Podobnie, w polityce, obawiam się, że to może stać się narzędziem szerszej manipulacji. Quo vadis, świecie?

      • katarzyna pisze:

        Zamieszało mi się w głowie od tych filmików..mam metlik w głowie

  2. Jasmine pisze:

    Ok. Szokujące, moja znajoma miała sytuację, że jej córka porzuciła dom, bo uwierzyła, że była molestowana, a tak naprawdę uwierzyła w to, bo jej przyjacółka była wykorzystywana seksualnie.

  3. Krzysiek pisze:

    Damian, czy nastepna bedzie dotyczyla zmieniania postrzegania wspomnienia np. trudne zajecie w latwe, czy dawanie nieprawdzwych elementow np. rozbite szklo?

    • Damian Redmer pisze:

      Bardziej to pierwsze, ale też nie do końca. Nie lubię zbytnio zdradzać szczegółów kolejnych prezentacji. To psuje niespodziankę 😉

  4. Daniel pisze:

    Damian, jestem ciekawy twojej opinii na temat hipnozy oraz hipnoterapii. Tam głównym założeniem jest wyłączenie wewnętrznego krytyka by móc wpływać na podświadomość. Jednak z tego co wiem, wszczepianie wspomnień za pomocą sugestii w transie hipnotycznym jest niemożliwe, jeżeli osoba hipnotyzowana będzie odczuwać wewnętrzny sprzeciw. Tak samo jest z wszelkimi innymi sugestiami.
    Odnośnie tematu hipnozy również chcę dowiedzieć się co sądzisz o regresji hipnotycznej. Są jakieś badania potwierdzające jej skuteczność oraz realizm ?

    • Damian Redmer pisze:

      Jeśli wyłączamy krytyka, to czym jest tak naprawdę wewnętrzny sprzeciw podczas prośby o „niewinne” wyobrażenie sobie hipotetycznej sytuacji? Niczym. Dlatego jak najbardziej MOŻNA wszczepiać (i to robiono) fałszywe wspomnienia podczas hipnozy.
      Jeśli pytasz o mój ogólny stosunek do hipnozy – nie uważam jej ani za dobrą, ani za złą. To tylko narzędzie – wszystko zależy w czyich jest rękach i jak zostanie wykorzystana. Jednak sam nie poddałbym się (i nie pozwolił moim bliskim) nikomu hipnozie z prostego względu: wiemy już, że można przez przypadek i zupełnie nieświadomie wszczepiać fałszywe wspomnienia przy próbie wydobywania tych prawdziwych – jaki odsetek hipnoterapeutów słyszał o tym zjawisku i wie jak go skutecznie unikać?
      Nawet zakładając, że poddamy się hipnozie komuś super wykwalifikowanemu, kto wie jak unikać tego syndromu, to pozostaje pytanie – jak wiele podobnych subtelności (z których jeszcze nie wszystkie zbadaliśmy) – kryje nasz umysł? Jak wiele z nich może się obrócić przeciwko nam jeśli w niego bez odpowiedniej wiedzy i świadomości ich istnienia „wchodzimy”?
      Więc podsumowując: wierzę, że dobrze użyta hipnoza może być bardzo pomocna, jeśli poznamy wszystkie subtelności naszego umysłu. Jednak nie mam ku temu na razie takich przesłanek, więc osobiście mówię temu tematowi grzeczne „Dziękuję, nie teraz”.

  5. SirNobody pisze:

    Bardzo dobry materiał. Oglądając go nasunęła mi się jednak jedna myśl, a właściwie analogia do tej książki i sposobów manipulacji tam zawartych. Jaka? Otóż – niefalsyfikowalność psychoanalizy (czy choćby diagnoz chorób/zaburzeń psychicznych).
    W skrócie, jeśli psychoanalityk dojdzie do jakiegoś wniosku, a pacjent stwierdzi „hej, w sumie tak, to może być prawda” – znaczy, że to z pewnością jest prawda. Jeśli jednak odrzuci taki wniosek, mówi, że to, o czym mówi psychoanalityk jest sprzeczne z tym, co wie o sobie – mówi się wtedy o wyparciu, ergo – tak, to z pewnością jest prawda.
    Podobną sytuację miał mój przyjaciel, którego matka jest hipochondryczką, ale tego niebezpiecznego rodzaju hipochondryków, którzy są przekonani że nie oni – jak to w przypadku klasycznej hipochondrii – są chorzy, ale ich dzieci, znajomi, bliscy &c. Jego matka ubzdurała więc sobie, że jej syn ma Zespół Aspergera, a podczas wywiadu u psychologa, do którego poszli z powodu jego depresji – zaczęła podawać jego rzekome objawy ZA, których ten nie miał (jak na przykład problemy z rozumieniem znaczeń przenośnych czy ukrytych – przyjaciel jest typem „prawdziwego humanisty”, analizuje wszystko, co mu wpadnie w ręce i jest w tym lepszy od niejednego nauczyciela języka polskiego w liceum – absurd po prostu. Z pewnego względu o którym wiesz 😉 znam bardzo dobrze objawy ZA i jestem na nie szczególnie wyczulony – rzeczywiście dowolna osoba z ulicy miałaby więcej objawów niż on). A to, że kobieta ta jest szanowaną w swoim środowisku lekarką nadało jej słowom wiarygodności w oczach psychologa.
    Sam fakt, że przyjaciel nie był badany, pytany o nic jest sam w sobie absurdem, acz fakt faktem mimo swojego sprzeciwu dostał diagnozę Zespołu Aspergera (ma nawet przyznaną grupę inwalidzką -?!) i nie może się jej pozbyć. (Gdyż jest to traktowane jak schizofrenia – „twierdzenie, że nie jest chory jest objawem choroby”)

  6. comm pisze:

    Ten sam sposób manipulacji jest wykorzystywany przez media, polityków, itd. Kłamstwo powtórzone odpowiednio wiele razy w końcu staje się prawdą.

  7. wanda pisze:

    Damian.
    Zwracałam Ci już kolejną uwagę – to co robisz jest wysoce nieetyczne. Prywatnie możesz brylować oczytaniem-Twoja sprawa- gwiazdorzyć i być samozwańczym autorytetem od wszystkiego. Kiedy występujesz na publicznym form nie masz uprawnień do wypowiadania się złożonych sprawach na których się nie znasz! Jesteś po ekonomii, a nie po medycynie czy psychologii. To tak jakby inżynier budownictwa zęby leczył, z tego powodu, że zna się na wierceniu. Przez analogię kiedy odczytasz ulotkę o lekach i publicznie będziesz forsował zalecania powołując się na naukowe autorytety to owszem możesz poszerzyć czyjąś niewiedzę bez ponoszenia konsekwencji, ale znajdą się i takie osoby, których powzięte tak decyzje spowodują nieodwracalne straty, a Ty w żadnej mierze nie zostaniesz pociągnięty do odpowiedzialności za poniesione koszty. To lekarstwo, które uzdrawia jednego- innego może wpędzić do grobu. Owszem w każdym zawodzie zdarzają się ignoranci, którzy tak jak Ty robią coś na czym się nie znają. Żaden profesjonalny psycholog nie adresuje profesjonalnej wiedzy do szerokiej, a przypadkowej widowni. Jeszcze raz podkreślam – to jest nieetyczne – nie zbijaj „kapitału” popularności na ludzkiej niewiedzy i naiwności- nie sprzedawaj kiczu- mam nadzieję, że wystarczy Ci inteligencji i że potrafisz wyciągnąć z tego właściwe wnioski.

    • Damian Redmer pisze:

      Wando jak z kolei kolejny raz jestem zmuszony odpowiedzieć Ci w ten sam sposób – atakujesz znowu mnie jako osobę, a nie to co zrobiłem. NIGDY nie dałaś mi ŻADNEGO argumentu co do rzekomej szkodliwości tego co robię. Posługujesz się wyłącznie ogólnymi porównaniami i wnioskami w stylu „Nie rób tego, to jest be bo… uważam, że jest be” , jednak nie odwołujesz się do żadnej konkretnej informacji, którą przekazuję.
      Więc żeby raz na zawsze uciąć Twoje bezargumentowe zarzuty – odpowiedz proszę w końcu konkretnie: dlaczego uważasz przekazywanie do szerokiego grona odbiorców informacji o możliwości zaistnienia syndromu fałszywej pamięci podczas terapii odzyskiwania wspomnień za nieetyczne?
      Dlaczego uważasz, że mając przed oczami badania tłumaczące syndrom fałszywej pamięci, opisy tragicznych historii rodzin, które go doświadczyły, nawet ich listy na stronie fundacji, której jednym ze statutowych celów jest przeciwdziałanie takim sytuacjom, byłoby bardziej etyczne z mojej strony żebym – mając możliwość szerokiego przekazania tej informacji – przemilczał temat i nikomu o nim nie powiedział?

      • Robert pisze:

        Damian, zrób proszę nam wszystkim przysługę i w ramach moderacji po prostu nie publikuj wściekłego jadu w komentarzach, które zupełnie nic nie wnoszą.

      • Damian Redmer pisze:

        Zastanawiałem się nad tym, jednak ostatecznie uległem pokusie odpowiedzenia… ale masz rację. Wezmę sobie do serca Twoją radę. Dziękuję.

    • Mariusz pisze:

      Panie Wando,
      ma Pani jakiś konkretne, merytoryczne zarzuty do treści prezentacji? Jeżeli tak to proszę napisać, bo tak wygląda, że sama stosuje (lub popiera) Pani takie praktyki i broni się przez atak (również przed własnymi wątpliwościami). A to wszystko z trybuny, ambony lub innego wywyższenia …

  8. Tatiana pisze:

    Hej jest jeszcze jeden etap procesu- totalny brak krytycyzmu i brak sprawdzenia faktów przez oburzone otoczenie.Wierzenie ”na pysk” tylko dlatego ,że opisy są dokładne, szczegółowe itp. no bo po co ktoś miałby to robić jeśli nie byłaby to prawda…takie uproszczenie i postawa społeczna sprzyja dramatycznym skutkom szerzenia nieprawdy i oszczerstw.
    Niestety panuje błędne przekonanie że im bardziej coś drastyczne okropne, tym prawdziwsze …
    Dzieci w strachu gdy coś zmalują potrafią tak plastycznie opisać swoje wyobrażenia nt.tego co im się może stać w domu że policja zakłada niebieską kartę
    ..witamy w odmóżdżonym świecie

  9. Anna pisze:

    Swietne wideo i dla wielu nieswiadomych osob aktualny temat. Rzeczywiscie wielu „terapeutow” rozumie falszywie pomoc swoim pacjentom i w efekcie koncowym powoduja roznego rodzaju zaburzenia psychiczne, natrectwa i fobie i tym nie robia nikomu przyslugi. Czesto, po takim robieniu „wody z mozgu” lub „praniu mozgu” (w gruncie rzeczy ze wzgledu na wysoka szkodliwosc, zabronione metody), pacjenci takich terapeutow bardziej nadaja sie na leczenie psychiatryczne.
    Ale nie o to chodzi w Twoim wideo. Pokazujesz, jak mozna wyobrazeniami manipulowac zdarzenia w zlym sensie. Jezeli jednak wykorzystac te wyobrazenia odwrotnie i ukierunkowac je pozytywnie, skutek musi byc taki sam, czyli pozytywne wizualizowanie prowadzi do kreowania pozytywnych wydarzen w przyszlosci. I spodziewam sie, ze to bedzie tematem nastepnego wideo.
    Dziekuje i pozdrawiam

    • Damian Redmer pisze:

      Następne wideo będzie bazowało na trochę innym mechaniźmie. Wydaje mi się, że ciężko zastosować ten „terapeutyczny” do dobrych wspomnień, bo trudno o pierwszy krok w całej procedurze: wywołanie przypuszczenia, że zdarzyło Ci się coś fantastycznego i trzeba to odkryć. Chociaż… jak teraz to napisałem… to pomyślałem, że w sumie to mogłoby się udać u osób z niskim poczuciem własnej wartości czy małą pewnością siebie. Wtedy realnie cała terapia polegałaby na staraniu się przypomnienia sobie jakiejś chwili z przeszłości, która pomogłaby podnieść powyższe elementy… a przy większym oporze w przypominaniu sobie mogłoby nastąpić tworzenie fałszywych wspomnień.
      Tylko nadal pozostaje pytanie o etykę takiego zabiegu – czy dla dobra drugiej osoby można ją oszukiwać? To ta sama wątpliwość, co w wypadku klinicznego stosowania placebo. To temat na duuużą i trudną dyskusję 🙂

  10. Anna pisze:

    Jeszcze jedno slowo do SirNobody.
    Hipochondryk, to czlowiek chory z urojenia, ktory wmawia sobie rozne choroby i z tymi urojrniami odwiedza przynajmniej jednego, o ile nie wielu lekarzy. Potrzebuje zainteresowania „swoja ciezka choroba” i wspolczucia.
    Matki twojego przyjaciela nie nazwalabym hipochondryczka, ale bardziej mozna to uznac za symptom zaburzen psychicznych – moze z racji jej zawodu – to zdarza sie czesto psychiatrom z dlugim stazem pracy.

    • SirNobody pisze:

      Hipochondria niejedno ma imię, choć możesz mieć rację. Swoją droga ciekawostką mogę zarzucić, iż kobieta ta ma więcej objawów Zespołu Apergera niż jej syn, właściwie na moje oko wystarczająco dużo, by ją zdiagnozować – podobnie mam wrażenie, że ma aleksytymię. Tyle, że ona sama nie da sobie wmówić, że ma cokolwiek, ona jest najnormalniejsza na świecie. Tyle, że właśnie – na każde słowo swojego syna reaguje w stylu „to przez ZA”, „nie lubią cię, bo masz ZA”, „zadają się z toba, bo masz ZA i się nad tobą litują”. „nie lubisz imprez, bo masz ZA”… „garbisz się, bo masz ZA”. Wszystkie sprawy, które on mógłby na dobra sprawę załatwić sam (jest samodzielny), ona załatwia za niego, jeśli coś załatwi bez konsultacji z nią to ma awantury, a w szkołach/urzędach/gdziekolwiek wypłakuje się pracownikom (dobra, to złe słowo, bo z płaczem ma to niewiele wspólnego – raczej zaczyna robić wywody jakie to ma ciężkie życie z tym, że jej dziecko ma ZA i co ona z tym zrobi. Nie wiem, chyba chce usłyszeć, że jest dzielną matką czy coś)
      Czasami jak się dowiaduję o jej odpałach to nie wiem czy mam się śmiać czy zgrzytać zębami.

      • Anna pisze:

        Nie wiem w jakim wieku jest Twoj przyjaciel ale mysle, ze jest pelnoletni. W jego sytuacji i z taka mamusia najlepszym co moze i powinien zrobic, to wyprowadzic sie tak szybko i tak daleko jak tylko to mozliwe, jezeli nie chce, zeby ta kobieta zrujnowala jego zycie doszczetnie.
        Moze wtedy, kiedy z daleka od niej zacznie samodzielne ukaladac swoje zycie jego mama zrozumie, ze to nie jej syn ale ona powinna sie leczyc.

  11. zaja pisze:

    Damian, a co z pozytywnymi wspomnieniami?
    Prezentacja wspomina same negatywne przykłady, a nie ma nic o pozytywnych.
    Czy kreowanie takich fałszywych pozytywnych wspomnień może być pomocne, czy lepiej tego nie robić?
    Pytam, bo to Ty przewaliłeś tonę badań, a my dostajemy tylko potężne, gotowe narzędzie (i już kombinujemy jakby tu z jego pomocą świat zmienić na lepszy) 😉
    Prezentacja świetna – jak zwykle 😉

    • Damian Redmer pisze:

      Pozytywnym aspektem zajmiemy się w następnej prezentacji 🙂 Niestety, ale w tym zjawisku widzę raczej małą użyteczność – bardziej coś na co trzeba uważać. W przypadku pozytywnych wspomnień wydaje mi się, że dużo trudniej o postawienie pierwszego kroku we wspomnianej procedurze czyli wywołanie przypuszczenia, że wydarzyło Ci się kiedyś coś super, ale tego nie pamiętasz i warto to odkryć.

  12. Wladyslaw pisze:

    W połowie filmiku nasunęła mi się już niezła myśl..
    A gdybym tak sobie nagrał „sesje” która mówi że jestem mega zmobilizowany, codziennie wstaje o określonej porze, zawsze daje z siebie z 100%, uczę się ileś godzin dziennie, jestem szybki i bystry, i nawet „wczepię” sobie kilka w wspomnień jak rozwiązuje jakieś problemy naukowe itp.. To czy po jakimś czasie słuchania tego przed snem, mój mózg to zaadoptuje?..

    • Damian Redmer pisze:

      Pamiętaj, że słuchanie czegoś takiego przed snem to coś zupełnie innego niż wszczepianie wspomnień, o którym mówiłem w prezentacji. Nie wiem jaka jest skuteczność tego o czym piszesz – musiałbym pogrzebać w badaniach.

  13. Marek pisze:

    Czy nie prawie każda rozmowa to zlepek street hipnosis, wszczepiania wspomnień i psychomanipulacji.No, oczywiście rozmowa z profesjonalistami niczego im nie ujmując a okazując kupę podziwu jak dają rady:).

    • Damian Redmer pisze:

      W świetle prezentacji, która będzie jako następna – w minimalnym stopniu tak, ale to bardziej jeśli chodzi o zmianę wspomnień, a nie wszczepianie zupełnie nowych. Tutaj ten mechanizm tak łatwo nie zachodzi spontanicznie.

  14. Robert pisze:

    Zrobiło się mrocznie i przerażająco … .
    Nie jest tak źle bo można sobie również implantować różne pozytywne struktury mentalne. I można to zrobić samemu. W książce „Przebudowa twojego Ja. Stań się tym, kim pragniesz być.” jest kilka skutecznych sztuczek opartych o NLP.
    Jednak znając Damiana jestem pewien, że przygotuje coś o wiele lepszego 🙂

  15. Urszula pisze:

    Nie tylko psychoterapeuci mogą wszczepiać ludziom nieprawdziwe wspomnienia, czasem dzieje się tak spontanicznie. Psycholodzy odkryli tzw. mechanizmy obronne, które polegają na spontanicznym kreowaniu takich wspomnień i przekonań, żeby zachować dobre mniemanie o sobie, kiedy sumienie nam coś wyrzuca. Jest opisanych wiele takich mechanizmów, jednym z nich jest tzw, racjonalizacja. Najbardziej drastycznym przejawem tych mechanizmów jest zaprzeczanie realnym faktom. Prowadzą one do zakłamania i hipokryzji.
    Także schizofrenicy przeżywając urojenia, są święcie przekonani, że to, co wtedy myślą, czują i sobie wyobrażają, jest najprawdziwszą prawdą i nawet po podaniu leków psychotropowych trudno im ustosunkować do tego krytycznie.

  16. WiolKa pisze:

    Mój mąż ze „zwykłej” depresji i kryzysu „wieku średniego” pod wpływem terapii stał się ofiarą przemocy domowej. Przy czym na początku terapi, w kwietniu, sam był zdumiony taką diagnozą, a teraz już nie jest i wierzy, że przez kilka ostatnich lat naszego małżeństwa dręczyłam go swoimi wymaganiami (upraszczam).
    Śmiało mogę powiedzieć, że nasze małżeństwo jest ofiarą takiego wszczepiania i kreowania wspomnień, bo nie ma już czego ratować…

    • Damian Redmer pisze:

      Bardzo mi przykro…

  17. Arek pisze:

    Wyobrazmy sobie 🙂 jak takie tworzenie sztucznych wspomnien mozna wykorzystac w pozytywnej intencji, tworzac w ludzkim umysle dobre wspomnienia. Ludzie. ktorzy ciagle maja wymowki, ze nie moga nic osiagnac bo mieli takie czy siakie dziecinstwo mogli by na prawde na tym skorzystac

  18. Malina pisze:

    Bardzo fajny materiał. Bardzo pomocny.

  19. Anka pisze:

    Bardzo interesujaca prezentacja i zarazem chyba najstraszniejsza ze wszystkich. Naprawde az ciarki przechodza jak sie ja oglada. Ale tez daje DUZO do myslenia. Dzieki za wiedze, ktorej nigdzie bym sie nie dowiedziala ( i nie uwierzyla, ze cos takiego wogole moze sie zdarzyc). pozdrawiam

  20. Robert_M pisze:

    Damianie!
    W przeciwieństwie do wandy muszę Cię pochwalić za to co robisz. Ludzie powinni znać i rozumieć zagrożenia, choćby (a może właśnie w szczególności) tym zagrożeniem był ich własny umysł. Bo tylko zdając sobie sprawę że takie coś jest możliwe i rozumiejąc mechanizmy powstawania przestajemy być bezbronni. Wiedza jest zawsze lepsza od niewiedzy. Nie wątpię, że dla wielu stan ludzkiej nieświadomości w tym zakresie jest wygodny, a nawet pożądany, ponieważ skoro można tak zmanipulować jednostkę, że nie jest pewna własnej przeszłości, to można również zmanipulować całe narody zakłamując historię. Zwróć uwagę, że to co opisałeś, może działać także w drugą stronę. Bo wszak przypadki molestowania rzeczywiście się zdarzają, więc potencjalnie istnieje niebezpieczeństwo wmawiania ofiarom, że jest to tylko ich „fałszywa pamięć”. Czy istnieje jakiś sposób na rozpoznanie prawdy? Ale nie wątpię że osoby którym „wszczepiono” takie wspomnienia doznały traumy równie rzeczywistej, jak gdyby te wydarzenia na prawdę miały miejsce. A po powyższych komentarzach widać, że nie jest to zjawisko marginalne niestety.
    ps. Dobrze że komentarza wandy nie usunąłeś bo jest on też przykładem pewnego rodzaju psychomanipulacji i może spełnić pewną rolę dydaktyczną.

  21. Zbyszek pisze:

    Zastanawiam się czy tworzenie fałszywych wspomnień można wykorzystać w pozytywny sposób? np. Jeżeli u kogoś dominują negatywne wspomnienia, a tych pozytywnych jest znacznie mniej, chociaż wydaje się że musiało być ich więcej, T
    o czy wytworzenie możliwych i prawdopodobych pozytywnych wspomnień, mogłoby być czymś korzystym, aby stworzyć większy stan równowagi tych pozytywnych i negatywnych?

    • Damian Redmer pisze:

      Sprawa z pozytywnymi fałszywymi wspomnieniami jest o tyle trudna, że dana osoba nie mogłaby wiedzieć, że te wspomnienia są fałszywe (przynajmniej na etapie ich wszczepiania).

  22. Daniel pisze:

    Wszczepianie wspomnień nieraz przewijało się w seansach hipnotycznych czy w relacjach weteranów wojennych. Ale równie często sami potrafimy przywołać wspomnienia wydarzeń, które nigdy nie zaistniały. Czasem to systemy obronne a czasem podatność naszego umysłu. Ostatnio pisałem o tym na blogu a propos wewnętrznego dziecka.
    Na blogu Maćka Bennewicza przeczytałem, że jesteśmy zanurzeni w rzeczywistości jak w gęstym sosie. Gdzie jawa miesza się ze snem, marzeniami i wyobrażeniami… Dlatego czasem warto zrobić stopklatkę i starać się być uważnym, obecnym tu i teraz.

  23. Marcin Korbiel pisze:

    Sugestie podane tam są *****- cokolwiek polecisz by ktoś sobie w
    wyobraził nawet w normalnych stanie umysłu odbiorca to wykona.
    A w stanie relaksu podświadomość wykonuje polecenie bo ktoś chce je wykonać.
    Będziesz jeszcze szukał badań dot. stanu relaksacji, medytacyj, nlp czy hipnozy?
    Chętnie obejrzę prezentacje. 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      Jeszcze pewnie się zdarzą 😉

  24. Kasia pisze:

    Oglądając to skojarzył mi się film „Incepcja” Z tą różnicą że tam robiono to za pomocą snu i być może jest to fantazja, ale coś musiało być inspiracją do scenariusza.

  25. Zuzia pisze:

    cześć, jeśli ktoś jest zainteresowany procesem wspominania na poziomie neurobiologicznym, to polecam artykuły Nader+Schafe+LeDoux (2000-2001) , którzy badali sposób przywoływania wspomnień

  26. PolakRobert pisze:

    Jestem ciekaw: czy da się sobie tak po prostu, bez zamykania oczu wszczepić jakiekolwiek wspomnienie? (w różnych technikach NLP to główny warunek: zamknij oczy i wyobraź sobie..) Po prostu ot tak, myśląc.I serio w to uwierzyć, bo niektóre jakieś dziwne rzeczy co mi wchodzą do głowy co niby kiedyś zrobiłem po prostu nie wierzę (np. że chodziłem nagi po ulicy hehe, takie głupie myśli chyba każdy raz na jakiś czas ma 🙂 ) Chodzi mi o głównie o ważne wydarzenia.
    Mam taki problem, bo mając tydzień temu w sobotę za dużo czasu pojawiła mi się bzdurna myśl, że w sumie moja przeszłość jest tylko w mojej głowie, więc może sobie niektóre rzeczy wymyśliłem. Jeszcze wtedy nie wiedziałem o tej prezentacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.