Logo Rozwojowiec W ten czwartek (28 października) odbywa się darmowe szkolenie online na żywo z Damianem Zobacz szczegóły >>

Jak Prosto Pozbyć Się Niechcianych Emocji – Mało Znana Technika

W jakiej technice kontroli emocji zostali przeszkoleni menedżerowie wiodących amerykańskich firm?

Poznasz ją w dzisiejszej prezentacji. Ale nie tylko to…
Odkryjesz jeszcze pewien mało znany, niewygodny sekret tej metody.

Zapraszam do oglądania.

 

Dostępna jest również
transkrypcja PDF z tej prezentacji

P.S. Powstała właśnie strona na facebooku tego bloga (nieśmiale próbuję powiedzieć, że jeśli blog Ci się podoba, to możesz od dzisiaj dać temu wyraz klikając „Lubię to” ;))

Zobacz również kolejną prezentację
„Hollywoodzka Produkcja” >>

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (71):
  1. Tomek pisze:

    Obserwuję Twojego bloga od czasu „czasowego czarodzieja” i momentu, w którym nawiązaliśmy kontakt dotyczący projektu Centrum Rozwoju. Jestem pod naprawdę sporym wrażeniem poziomu, który reprezentujesz na blogu.
    Wiedza świeża, sprawdzana osobiście, potwierdzana najczęściej badaniami – nic, tylko korzystać 🙂
    Do prawdziwej popularności brakuje Ci na ten moment chyba tylko hejterów 😉
    Z wyrazami Szacunku i Serdeczności
    Tomek

    • Damian Redmer pisze:

      Cieszę się, że Ci się podoba 🙂
      A co do hejterów, to i tych by się kilku znalazło 😉
      Również pozdrawiam serdecznie

      • Igor pisze:

        czy podasz mi na you tuba link do poradnika x ? mój kanał http://www.youtube.com/user/man308308able <—- na pw ok ? prosze dopiero dzisiaj cie subnąłem

      • Damian Redmer pisze:

        Napisałem przed chwilą w tej sprawie do asystentki, więc prawdopodobnie jutro albo ja albo on prześlemy Ci go na maila.

    • d_a_r_k pisze:

      Mogę się tylko podpisać pod słowami Tomka.
      Chce się tu wracać.

      • Damian Redmer pisze:

        Wszyscy razem tworzymy to miejsce 😀

  2. Paula pisze:

    Witam 🙂
    Nie zdawałam sobie nigdy sprawy z tego, że podczas codziennego mechanizmu kształtowania i pracy nad własną osobowością, po części sama skonstruowałam model działania oparty właśnie na metodzie Sedony, o której, przyznaję, nigdy wcześniej nie słyszałam. W związku z tym uważam, że może być ona skuteczna pod warunkiem, że naprawdę chcemy popracować nad definiowaniem i odpuszczaniem emocji, które nas nachodzą. Przykładowo, gdy wściekałam się na mojego męża (przyznam, że w pracy nigdy nie miałam okazji wypraktykować swojej nowej postawy co do złych emocji), to często był w tym chaos. Samą siebie nakręcałam, co ściągało na mnie coraz to nowe złe emocje. W pewnym momencie pomyślałam o tym, jak mogłabym nad nimi zapanować. Nieświadomie zaczęłam stosować właśnie tę metodę, z pominięciem pytania „Czy…”, od razu przechodząc do pytania „Kiedy…”.
    Teraz myślę, że moja praca nad sobą pod kątem kształtowania własnego EQ będzie o tyle łatwiejsza, że potrafię zdefiniować jaką metodę do tego zastosować i co zrobić, żeby osiągnąć skuteczność jej w 100%. Nie jest z początku łatwo zdefiniować czy choćby nazwać uczucie, które nas ogarnia. Odróżnić gniew od żalu czy rozgoryczenia. Jednak jest to do zrealizowania.
    Mój osobisty wniosek? METODA SEDONY JEST SKUTECZNA – trzeba tylko nad sobą popracować 🙂
    Pozdrawiam i czekam na kolejne prezentacje.
    Blog jest niesamowity pod kątem prostego i szybkiego przyswajania sobie mądrości, które naprawdę ułatwiają pracę nad własną osobowością i potrafią ukierunkować na dobrą drogę, żeby osiągnąć sukces w tej kwestii 🙂
    P.S. Do Pana Tomka – „Do prawdziwej popularności brakuje Ci na ten moment chyba tylko hejterów ” początki widoczne są już na blogu 🙂 Komentarz dotyczący m.in. nieprofesjonalnych prób szkolenia w zakresie samodoskonalenia (ale mi się zrymowało 🙂 ). Ja jednak uważam, że prezentacje Pana Damiana mają na celu skrótowe przekazanie zasad i mądrości, zgodnie z którymi możemy postępować w procesie samodoskonalenia i skierowane są one do osób raczej stabilnych emocjonalnie, niż próbą e-psychoterapii. Myślę też, że więcej tych HEJTERÓW pojawi się niebawem, z czasem wzrastania popularności profilu na portalu – Facebook’owcy zrobią swoje 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      Widać intuicja sama podsuwa nam często najlepsze narzędzia. Cieszę się, że blog Ci się podoba 🙂
      A hejterzy… cóż byli i będą zawsze. Co do zamierzeń prezentacji i ich celu doskonale odgadłaś moje intencje 😉
      Dzięki za komentarz i pozdrawiam

  3. ADream pisze:

    Hej!
    Jeszcze nie testowałem jednak gdy mnie coś wyprowadza z równowagi staram się myśleć na ile to co czuję i co chciałbym powiedzieć zbliża mnie do moich celów. czy to co zaraz zrobię pomoże mi te cele osiągnąć czy wręcz przeciwnie. To asocjacja pozwala mi z dystansu zrozumieć, ze ta sytuacja nie jest wcale tak istotna i, że w ogólnym rozrachunku zapamiętane zostanie tylko to w jaki sposób zareaguję. Jeśli wybuchnę i zrobięafre to to będzie pamiętane bardzo długo.
    Woodrow Wilson powiedział kiedyś:
    „Jeśli doj­dziesz do mnie z zaciśniętymi pięściami, to mogę ci obiecać, że moje zacisną się dwa razy szybciej niż twoje. Jeśli jednak dojdziesz i powiesz:
    «Usiądźmy i poroz­mawiajmy, a jeśli się różnimy, spróbujmy zrozumieć, dlaczego i co właściwie nas różni», to w przyjemnej at­mosferze odkryjemy, że tak naprawdę różnimy się tyl­ko w kilku kwestiach, a bardzo wiele nas łączy, i jeśli tylko będziemy mieć cierpliwość i wolę pojednania, to z pewnością dojdziemy do porozumienia.”
    Mnie opanowuje długodystansowy cel i kotwice emocjonalne;)

    • Damian Redmer pisze:

      Dzięki za komentarz.
      A jakich kotwic emocjonalnych używasz? Osobiście sporo z nimi eksperymentuję, ale używam ich tylko do motywacji ew. podnoszenia poziomu energii. Raczej nie próbowałem ich żeby siebie wyciszać, więc jestem ciekawy Twoich doświadczeń z nimi.

  4. Witaj Damian 🙂
    dzięki za ten materiał. Mam kilka newsów uzupełniających. Byłam na warsztatach gdzie przez dwa całe dni „uczyliśmy się” uwalniać emocje w dokładnie ten sposób, który tu przedstawiłeś. Fantastyczne doświadczenie. Takie warsztaty organizuje Adam Krasowski http://www.technika-uwalniania.pl/ Dziś chciałam napisać coś na temat tych badań naukowych, których nie mogłeś odnaleźć. Otóż za twórcę Techniki Uwalniania uznawany jest Laster Levenson. A liczne badania przeprowadził dr David R. Hawkins – obecnie żyjący ma dziś 84 lata. Zacytuje jego wypowiedź: „Technika Uwalniania jest bardziej efektywna od wszystkich obecnie dostępnych metod w uwalnianiu reakcji stresowych organizmu. W moich badaniach nad wszelkimi sposobami radzenia sobie ze stresem i technikami rozwoju świadomości, Technika Uwalniania znajduje się daleko ponad resztę metod, głównie dzięki jej prostocie, efektywności, barku podejrzanych koncepcji i programów oraz przede wszystkim SZYBKOŚCI OBSERWOWANYCH REZULTATÓW.” Dr Hawkins był niegdyś dyrektorem największej kliniki psychiatrycznej na świecie. W 1979 roku przeniósł się do Sedony 🙂 czyżby to przypadkowa zbieżność nazewnictwa metody?
    Metoda jest GENIALNA POTWIERDZAM!

    • Damian Redmer pisze:

      Fajnie było usłyszeć o tej metodzie od osoby, która bezpośrednio się w nie szkoliła. Dzięki 🙂
      Co do prowadzonych nad nią badań, to naprawdę długo ich szukałem i znalazłem kogoś, kto też się tego podjął i udało mu się znaleźć, że na jakiejś konferencji bodajże właśnie David Hawkins omawiał wyniki badań i pomachał kartkami, gdzie były one rzekomo zapisane. Tak ta historia obiegła świat, jednak nikt nigdy tych kartek z dokumentacją nie otrzymał więc nie istnieje prawdopodobnie żadne namacalny dowód, że nie kłamał w ich sprawie.
      Niemniej metoda faktycznie wydaje się działać, a to najważniejsze 😉

  5. PS powinna być jeszcze jedna odpowiedź w Twojej ankiecie: „Jestem przekonany/na, że ta metoda jest skuteczna”… było tylko „wydaje mnie się” więc tą wybrałam, bo była najbardziej bliska prawdy z tych trzech dostępnych.
    Pozdrawiam Wszystkich Bardzo Gorąco :D:D:D
    Wspaniałego Dnia!

  6. Maciej pisze:

    metoda działa, a przynajmniej działa częściowo.
    Trzeba chcieć sobie odpuścić, by faktycznie była skuteczna. W momencie kiedy człowiek się zatnie i nie chce odpuścić, to nawet najbardziej trafna identyfikacja emocji na niewiele się zda. To tak jak ze wszystkim – trzeba chcieć 😉
    Pozdrawiam i życzę rozwoju,
    M.

    • Zgadzam się 🙂 to warunek niezbędny. Gdy się chce to w zasadzie każda metoda będzie działać… kwestia tylko tego, że niektóre są lepsze, wygodniejsze w zastosowaniu, a inne trochę gorsze pod tym względem.

      • Damian Redmer pisze:

        To i ja się zgodzę, żeby było nas więcej 😉
        Techniki służą tylko temu żeby wspierać pracę. To tak jakby chcieć wykopać dziurę w ziemi. Można to zrobić rękoma, łyżeczką albo łopatą. W każdym przypadku potrzeba chęci i zaangażowania, ale dobra technika jest jak taka łopata: ułatwia pracę i sprawia, że rezultaty są szybsze.

  7. George pisze:

    Witam
    Nie od dziś obserwuję naiwność ludzi i brak elementarnego myślenia.
    Każdy psycholog potwierdzi iż koncentracja w jakiejkolwiek formie
    na emocji czy uczuciu wzmacnia je obydwa. No cóż głupich nie sieją, sami się rodzą. W Stanach na czymkolwiek można zarobić pieniądze, dobrze kłamiąc.
    Jeśli ktoś jest zainteresowany pracą z emocjami, to zapraszam
    do przeczytania jeden rozdział poświęcony temu zagadnieniu
    w książce pt „Zaświaty równoległe cz.1 Świat astralny”
    autora: George Bugdal

    • Paula pisze:

      Za blog nie płacimy, za prezentacje nie płacimy, za rozmowy z Damianem nie płacimy – metody przez niego prezentowane – powszechnie znane i stosowane – cóż, widać to w moim przypadku objawy (dziwnie zresztą zdefiniowanej) naiwności, że potrafię bez pomocy PSYCHOLOGA pracować nad sobą i korzystać z 3-minutowych prezentacji w doskonaleniu tej pracy 🙂
      Pana pozdrawiam i życzę sukcesów w dalszym promowaniu książki 🙂

  8. Podoba mi się to co robisz na blogu.
    Co do zaprezentowanej metody to jeszcze nie wypróbowałem, ale jestem przekonany z doświadczenia zawodowego, że będzie działać. Oczywiście na tych będzie działać, którzy pozwolą jej działać
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twój blog

  9. Kyzys pisze:

    Skuteczność Metody Sedony została potwierdzona przez Harvard Medical School. http://www.dobrametoda.com/Sedona/dowody.htm

    • Damian Redmer pisze:

      Tak, jak mówiłem w prezentacji – wszędzie widziałem wyniki badań i nazwy instytucji, które je rzekomo potwierdzają (nie wiem, bo czy naprawdę potwierdzają, to musiałbym do nich napisać), ale samej dokumentacji nigdzie. A każde podane do wiadomości publicznej wyniki badania muszą mieć dokumentację. Taki jest wymóg prawny. Inaczej nie ma żadnego dowodu, że nikt ich nie zmyślił.
      Bardzo wiele grzebię w tego typu badaniach naukowych i wierz mi – widziałem już kilka zmyślonych eksperymentów, których „wyniki” obiegły świat. Jeśli interesujesz się rozwojem osobistym dłuższy czas, to jestem też prawie pewny, że przynajmniej o jednym z nich sam słyszałeś. Niedługo przygotuję prezentację na jego temat.

  10. Kyzys pisze:

    Grunt, że działa.

    • Damian Redmer pisze:

      Też jestem tego zdania.

  11. Teresa Ewa Leśniak pisze:

    Damian, po prostu przestań się przejmować, czy coś jest udowodnione naukowo, czy też nie. Jeżeli coś działa, no to działa. I jest OK! 🙂 Czy wiesz, że tzw. wiedza naukowa w psychologii, to w gruncie rzeczy wiedza o studentach, bo to oni byli i są najczęściej „królikami doświadczalnymi”? Daj sobie spokój z tymi dociekaniami. Fraza „udowodnione naukowo” ma wymiar czysto marketingowy. Jak działa na Ciebie, to stosuj i polecaj innym. Powodzenia!

    • Damian Redmer pisze:

      Z jednej strony masz rację, ale jest jedna rzecz, która mnie pcha do tego żeby stale odkrywać metody potwierdzane naukowo – one mogą pomóc największej liczbie osób, ponieważ działają dla większości, a nie dla jednostek.
      Jest wiele sposobów i metod, które mogą pomóc na różne sposoby mnie, a w żaden sposób nie pomogą komuś innemu. Każdy człowiek jest inny pod wieloma względami: przekonania, temperament, typ osobowości, metaprogramy, motywacyjne DNA itd. A jeśli coś było badane na wielu osobach i dla większości okazało się skuteczne, to oznacza, że najczęściej jest to metoda, która omija te wszystkie rzeczy, które nas od siebie różnią i dociera do głębszej części naszej natury, którą mamy wspólną.
      Więc metody potwierdzone naukowo nie tylko działają dla większości ludzi, przez co są bardziej pomocne, ale też mówią nam trochę więcej o nas samych, o tym jak jesteśmy zbudowani, co na nas wpływa, jaka jest nasza natura. Mnie to po prostu fascynuje.
      Na tym blogu mieszam jeszcze osobiste doświadczenia, refleksje, zasłyszane koncepcje, które uznałem za wartościowe i badania naukowe. Jednak w przyszłości planuję otworzyć całą stronę poświęconą wyłącznie badaniom naukowym, których wyniki można wykorzystywać we własnym życiu.
      Ups… wygadałem się 😉
      Kończę, bo powiem jeszcze więcej 😉
      Pozdrawiam

  12. Hania pisze:

    Uśmiechałam się jak słuchałam tego filmiku. Jest to metoda znana ludzkości od wiekow. szkoda tylko że nie stosowana przez wszystkich. Szukamy tylko w naukowych źrodlach, ale tak to z nami jest że chcemy potwierdzeń. Jeśli ktos jest otwarty to polecam Ojcow pustelnikow i filozofie wschodu np. Bon. Jest tam szerzej na ten temat. Nie tylko o tym jak sie temu przyjżec i na tą chwilę usunać, ale jak dojść do tego żebyśmy tak nie reagowali. Jakie jest źródło, bo to jest najważniejsze, rozbrojenie tego. Zauważcie że w podobnych sytuacjach reagujemy tak samo. Nieraz przy tym musimy spojżec sobie prosto w oczy i nie zawsze bedzie nam sie to podobalao co znajdziemy w środku.
    Czy to dziala ? – oczywiście, tylko tak jak ktos napisał – trzeba popracowac nad sobą. Życzę powodzenia wszystkim i gratuluje tematow na stronie, super.

  13. W moim przypadku – niestety – nie czuję żadnych zmian. Wiem jedno – jeśli samemu nie zacznie się pracować nad zmianą toku swojego myślenia – żadna metoda nie pomoże. Zacząłem prowadzić blog: http://www.superzarobek.wordpress.com na którym sukcesywnie umieszczam porady dotyczące tworzenia stron internetowych. Z czasem zamierzam promować serwisy i strony zapewniające godne życie i pasywny dochód. Zapraszam wszystkich do komentowania i współpracy.
    Pozdrawiam

  14. Jarek pisze:

    Metodę tę stosuję od jakiegoś czasu, choć nie wiedziałem, że się tak nazywa. A znam ją z książek Hicks’ów (chyba była to „Potęga świadomej intencji”).
    Bardzo spodobało mi się to, że szukasz źródeł badań naukowych. Sam również zauważyłem, że w wielu książkach autorzy piszą, że jest to (o czym piszą) potwierdzone badaniami naukowymi, ale nie podają żadnych namiarów na te badania (robi tak o ile pamiętam np. J. Murphy).

  15. Daniel pisze:

    Tej metody nie sprawdzałem, ale osobiście z dobrym skutkiem stosuję podobną – zaczynając pracować nad uwolnieniem jakiegoś uczucia z góry zakładam że je chcę uwolnić, dlatego kroki 2 i 3 automatycznie pomijam. Oczywiście czasami pojawia się myśl czy uczucie że nie chcę/nie jestem gotowy aby uwolnić – wtedy zaczynam pracować nad tą właśnie myślą czy uczuciem które blokuje uwolnienie. Z reguły z nim idzie mi szybko, i wtedy mogę się już zająć tym uczuciem od którego zacząłem na początku.
    Całość zaś stosuję w połączeniu z takimi metodami jak Ho’oponopono, Radykalne wybaczanie czy EFT.

    • Damian Redmer pisze:

      Dzięki za komentarz. Ostatnio też zacząłem się głębiej przyglądać EFT. Przyznam, że metoda interesująca. Jak znajdę na jej temat wystarczająco informacji i uzupełnię o własne doświadczenia, to pewnie zrobię prezentację.
      P.S. Uczyłem się JavaScript z Twojej strony. Napisałeś świetny kurs. Polecam wszystkim 🙂

  16. U mnie ta metoda niestety nie zadziałała 🙂 Osobiście najczęściej posługuje się akceptacją, co stopniowo prowadzi do ostatecznego rozpuszczenia przeszkadzających emocji. Używam sformułowania „Złość jest we mnie” zamiast „Jestem zły” i staram się to uczucie po prostu zaakceptować.
    No cóż, po prostu co kto lubi 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      Fajny sposób. Dzięki, że się nim podzieliłeś 🙂

  17. Ewelina pisze:

    Ciekawa prezentacja, a sposób na pewno skuteczny. Ja mam swój, trochę zbliżony do tej metody – choć w gruncie rzeczy to chyba to samo. Nawiązując do wypowiedzi P. Georga, w moim przypadku przyglądanie się emocjom, które mnie trawią, wcale ich nie wzmaga – przeciwnie, „oswaja” je i pozwala przyjrzeć im się na chłodno, z boku. A stąd już tylko krok do uświadomienia sobie, że to MOJE emocje, i nikt, ani nic, nie będzie mi dyktować, co mam czuć – albo jeszcze inaczej: że to, co odczuwam, zależy tylko i wyłącznie ode mnie, poprzez znaczenie, jakie nadaję czynnikowi te emocje wywołującemu. To znaczy, że wcale nie muszę czuć złości, gniewu, agresji itd. A jeśli nie muszę – to szkoda nerwów i energii 🙂 Zdenerwowanie samo przechodzi.
    Z drugiej strony pomaga uświadomienie sobie, że każdy ma przecież jakiś swój powód takiego, a nie innego postępowania. W pracy – zanim pozwolę sobie na nerwy – staram się te powody poznać i zrozumieć. Czasem to bezmyślność, czasem po prostu niewiedza albo zwykły ludzki błąd. Czysta złośliwość albo zamierzone „działanie na nerwy” chyba niezwykle rzadko się zdarza. Dlatego warto się przyjrzeć przyczynom sytuacji, która wyzwala negatywne emocje.
    Ale zgadzam się z innymi – przede wszystkim trzeba chcieć 🙂

  18. Jan pisze:

    Metoda skuteczna, typowe sugestie, ale nie wierzylem ze dziala A JEDNAK!

  19. Bisia pisze:

    Mi osobiście się podobało,super blog,daje do myślenia,polecam go wszystkim znajomym.Pozdrowienia.

    • Damian Redmer pisze:

      Bardzo dziękuję 🙂

  20. Anna pisze:

    Damian, na tym blogu w ciekawy, nowoczesny sposób prezentujesz treści. Gratuluję!
    Co do metody to osobiście lubię, gdy metoda nie jest jedynie techniką, „sztuczką” do wykonania, ale gdy łączy się z głębszą informacją, treścią dla odbiorcy, tak by mógł uzyskać jakiś wgląd, pozwalający mu dowiedzieć się czegoś o sobie, czy w tym przypadku o swoich emocjach. A to już inny poziom wiedzy, prowadzący do samoświadomości. Samo nazwanie emocji nie jest takie proste i powszechnie ludzie mylą emocje o z tym co myślą o jakiejś sytuacji czy osobie. Pozdrawiam!

  21. Emma pisze:

    niedługo po wysłuchaniu prezentacji sprawdziłam metodę na sobie i zadziałała bez problemu
    dzisiaj uczyłam inną osobę tej metody no i było ciężej.. do dziś myślałam że nie można źle/nieskutecznie przejść przez te 4 kroki, a jednak… ja zaskoczyłam od razu po obejrzeniu prezentacji a tutaj musiałam punkt po punkcie tłumaczyć i używając wielu synonimów i metaforycznych porównań przedstawiać poszczególne etapy, tak więc to nie kwestia tego że metoda nie działa tylko może niektórzy ją źle robią 😉
    na koniec wspólnie wymyśliliśmy jeszcze inne jej zastosowanie – jak już względnie pozbyliśmy się negatywnych emocji to można dzięki niej wywołać i zwielokrotnić pozytywne 🙂
    np. co odczuwam – radość, czy wyobrażam sobie możliwość odczuwania jej bardziej, czy decyduję się czuć jej więcej i od kiedy? – teraz!! 😀 i ENTUZJAZM murowany :))

    • Damian Redmer pisze:

      Łał super! Dzięki za sugestię. Nie pomyślałem żeby używać tego do wzmacniania pozytywnych emocji. Bardzo Ci za to dziękuję 🙂
      No i fajnie, że dzielisz się wiedzą z innymi. Uważam, że rozwój osobisty nakłada na nas dosłowny obowiązek, żeby przekazywać tą wiedzę dalej, gdy tylko wiemy, że może ona komuś pomóc.
      Pozdrawiam 😀

  22. marianna pisze:

    ja nie zadaję pytań tylko od razu kasuje niechciane uczucie,kontrolując myśli i wykorzystując slowa,,przepraszam,kocham cie”aż poczuje cieplo w splocie slonecznym,to działa szybko i zawsze.

  23. zdisek pisze:

    Puszczenie problemu to zabawa to pewien proces, który jeśli ma dać nam spodziewane efekty w postaci uwolnienia się, to musi być spełnione kilka warunków. Jednym z nich jest właśnie przyzwolenie na puszczenie problemu. Czasami lepiej nie wnikać skąd się wziął problem lecz po prostu go puścić. Sam stosuję Sedonę od kilku miesięcy ale nadal mam blokadę z puszczeniem problemu

  24. Jestem zwolennikiem właśnie tej metody już od paru lat. Pamiętam dodatkowo oglądane przeze mnie wideo Moij – Just Drop It.
    Dla zainteresowanych:
    http://www.youtube.com/watch?v=1lVaT1LkHEk
    1,2,3 Puść to 🙂
    Dodatkowo przydatne jest pracowanie na modalnościach i submodalnościach. Jest czymś niesamowitym zmieniać lub modyfikować swoje emocje zmieniając tylko odpowiednio obrazy w swojej głowie.

    • Damian Redmer pisze:

      Super link. Dzięki za niego 🙂

  25. Przemek pisze:

    Hej,
    Korzystalem z tej metody przez jakis czas i moim zdaniem jest skuteczna. Dzieki za przypomnienie bo znow zaczalem praktykowac 🙂
    Ps. Napisalem do nich maila, z pytaniem o dowody naukowe i odpisali mi.
    Przesle Ci za chwile. Bedziesz mogl dopisac update do wpisu
    Pozdrawiam,
    Przemek

  26. Przeprowadziłem na sobie mały eksperyment i działa 🙂

  27. witold pisze:

    Wydaje mi się,ze życie już mnie tego nauczyło, może to zwykła zbieżność, albo coś podobnego – jest to we mnie już od kilku lat.
    Skuteczność warta uwagi – polecam.

  28. witold pisze:

    Metoda Sedony jest moją metodą!

  29. Piotr pisze:

    Naukowcy co jakiś czas zmieniają swoje zdanie na temat przedmiotów badań, więc osobiście nie czynię z nich wyroczni, czy coś działa, czy nie i jakie ma szanse działania w przyszłości.
    Czytając komentarze przypomniało mi się stosowanie leków homeopatycznych. Sporo zwolenników i przeciwników. Pierwsi je stosują z pozytywnym skutkiem, drudzy prawdopodobnie sobie odpuścili, tłumacząc się brakiem konkretnych wyników badań i potwierdzeń naukowych tego typu środków.
    Każda metoda w chwili stosowania trawia na niepowtarzalny grunt – ciało, psychikę, emocje człowieka. W jakim stopniu zadziała zależy zarówno od samej metody, jak i tego, kto ją stosuje:))
    Co do metod prostych – są jednymi z najlepszych, ale też jedymi z najrzadziej stosowanych. Czemu? Bo gdzieś głęboko tkwi w nas przekonanie, że aby coś pomogło to musi to być antybiotyk, bardzo drogie urządzenie, bardzo skomplikowana metoda.
    Dzięki za prezentacje i te bardzo życiowe metody.

    • Damian Redmer pisze:

      Cenna uwaga. Dzięki za nią.
      Cieszę się, że prezentacje Ci się podobają 🙂

  30. Damian pisze:

    Piotrze w sumie zahaczyłeś o temat, który zasługuje przynajmniej na kilkutomowe wydanie. 🙂
    ” Bo gdzieś głęboko tkwi w nas przekonanie, że aby coś pomogło to musi to być antybiotyk, bardzo drogie urządzenie, bardzo skomplikowana metoda.”
    To kwestia podświadomości. Ona się angażuje w momencie kiedy Twoimi czynami steruje „mistycyzm” czyli coś czego do końca nie rozumiesz i jest nielogiczne. Patrząc ze strony religii musisz odprawiać modły na różne dziwne sposoby aby w coś uwierzyć. Nie ma to sensu, ale działa. Dla przykładu ktoś kto rozbudował swoja pewność siebie/wiarę/motywację wystarczająco, podejdzie do dziewczyny, zagada i uda mu się nawiązać dłuższą, mniej lub bardziej bogatą w emocje znajomość. Osoba dla której jest to coś nowego, nad czym nigdy nie pracowała i nie zdobyła doświadczenia w tej kwestii natrafi na masę dziwnych problemów. Dojdzie do wniosku, że jest za mało przystojna, za mało zarabia, nie ma idealnie białych zębów czy też jeździ komunikacją miejską. Dlatego pójdzie i kupi wypasiony zegarek, nowe spodnie, spędzi pół roku na siłowni i wtedy może spróbuje. Nawet w akcie desperacji potnie kota na siedem części, nasmaruje się jego krwią i będzie o północy wyć do księżyca. W tym czasie ktoś, kto stosuje się do prostej zasady Jordana „Just Do It” zdąży nawiązać głębsze relacje z dwudziestoma przedstawicielami płci pięknej i z nich wybierze jedną z którą zwiąże swoją przyszłość chociaż krótkoterminowo.
    Stąd jeśli chodzi o samą metodę jest ona na średnim stopniu zaawansowania i opiera się na nabywaniu doświadczenia w danej kwestii dzięki czemu może odnosić efekty. Ujmując to najprościej jak się da, jeśli ktoś wcześniej zajmował się panowaniem nad swoimi emocjami to sama metoda będzie skuteczna od początku, jeśli nie – po pewnym czasie. Zaś osoby bardzo doświadczone po prostu wyrzucą ją z siebie. Proste ćwiczenie – wyciągasz rękę przed siebie, a następnie dotykasz palcem wskazującym nosa. Proste? Po prostu to zrobiłeś. W praktyce zaś wytyczyłeś trajektorię ruchu ręki sterując całą masą różnych mięśni jednocześnie decydując jak i kiedy ma nastąpić ich skurcz i z jakim natężeniem. 🙂
    Jesteś tym co myślisz na tej zasadzie, że jeśli uważasz się z za ofiarę życiową to będziesz się męczył z głupim składaniem długopisów, a jeśli nie – po prostu je skręcisz i pójdziesz robić coś innego zadowolony wykonaniem roboty. Stąd ludzie, którzy nie potrafią przebić pewnej bariery pewności siebie/wiary/motywacji/etc będą musieli się odwoływać do „czarów”, bo wtedy ich pewność siebie wygląda mniej więcej tak – „wypowiedziałem magiczne słowa i odtańczyłem nago taniec w lesie o poranku gwałcąc dwie wiewiórki, więc potrafię skręcić ten długopis”. Coś na zasadzie kotwicy. W sumie w magii, motywacji, religii i innych tego typu rzeczach sens jest ten sam, zmienia się jedynie sposób działania. Media mówią co musisz kupić, mowy motywacyjne tłumaczą Ci jak „krowie na rowie”, że już jesteś wystarczająco niesamowity i dochodzisz do wniosku, że coś jest łatwe, systemy duchowe odwołują się do rytuałów, a systemy biznesowe łączą to wszystko w kupę powodując, że wydasz pieniądze lub będziesz się cieszył, że w jakiś sposób je zaoszczędziłeś na „magicznym triku” który nie ma nic wspólnego ze „złą, stereotypową magią” i jest niezwykle skuteczny, więc metodą pospolitejj istoty wełnistej zrobisz coś, bo inni to robią i działa.
    Mimo, że streszczałem się jak tylko się dało i tak dużo tego wyszło. Wystarczy pracować nad sobą jakąkolwiek metodą, aż zacznie się robić coś „ot tak”. Stąd tak po prawdzie Damianie – Twoja ankieta ocenia jedynie stopień zaawansowania w ogólnie pojętej pracy nad własnym rozwojem fizyczno-duchowo-jedwabistym osób które śledzą Twoje wypociny. A ze względu na tematykę tego bloga wyjdzie Ci, że metoda działa. Ponieważ tylko ludzie, którzy pracują nad sobą dochodzą do wniosku, że wiele rzeczy mogliby jeszcze doszlifować, a teoretycy fotelowi są już tak jedwabiści, że obejrzenie którejkolwiek Twojej prezentacji boli ich ynteligencję.
    Pozdrawiam. ;]

    • Damian Redmer pisze:

      Haha… to się nazywa długi wywód. Ale ciekawy. Dzięki za niego 😉

  31. Asia pisze:

    wypróbuję 🙂

  32. Marta pisze:

    Genialna metoda! Aż mi samej ciężko uwierzyć, chociaż właśnie sprawdziłam i wszystko przeszło jak ręką odjął 🙂 Dzięki, będę już zawsze korzystać w tych najmroczniejszych chwilach…

  33. marek pisze:

    witam!:) Bez zbytniego glowkowania i eksperymentowania moge spokojnie powiedziec, ze Metoda Sedona dziala i moze byc skuteczna, i jest tego prosta przyczyna, a mianowicie, w momencie zadawania sobie pytan typu, czy moge sobie te emocje odpuscic, pojawia sie naturalny dystans, ktory tworzymy do samych siebie, co pozwala chocby na sekunde zdac sobie sprawe, ze ta emocja to nie MY sami, a cos cos sie pojawia. Ten krotki moment to juz potencjalny moment do wyciszenia emocji. Mozemy to latwo zauwazyc na przykladzie innych osob, ktore wyrazaja jakies emocje w naszej obecnosci…duzo prosciej jest nam JE zaobserwoawac, czyz nie?:) To samo tyczy sie NAS samych moje konkluzja brzmi:
    kazda metoda zadawania sobie pytan o tym co sie z nami dzieje, W MOMENCIE, gdy sie TO COS z nami dzieje automatycznie pomaga to przezwyciezyc badz zaakceptowac. Dziekuje:)

  34. Anna pisze:

    ciekawa metoda, na pewno wypróbuję 🙂

  35. Krzysztof Nosal pisze:

    Wogóle to na mnie nie działa moje złe negatywne myśli są silniejsze od tego mi potrzeba czegoś więcej

  36. Klu pisze:

    Na mnie działa super !
    Bez tej wiedzy podczas ciężkich przeżyć emocje wklejały się we mnie i powodowały długotrwały ból. Teraz podczas świadomego przeżywania uczuć też boli ale puszczając te uczucia staję się wolny i mam lepszy wgląd w pochodzenie tych uczuć i przerabianie tego.

  37. Patryk pisze:

    Nazwałbym to torturą emocji.

    • Beata pisze:

      Również mam mieszane uczucia. Powiedzmy, że czujesz złość, taką wściekłość. Mówiąc że uczucie ma odejść, tak naprawdę je tłumisz. Jeśli tupniesz nogą, walniesz w worek treningowy, siarczyście przeklniesz, a w przypadku dziecka dasz mu uczucie narysować czarną kredką na kartce i podrzeć, to uczucie będzie przeżyte i rzeczywiście odejdzie. Na uczucie stłumione raczej zareagujesz np. somatycznie. Od tłumienia uczuć mamy również przypadki typu „taki spokojny człowiek był, a rodziny siekierą wytłukł”.

  38. X pisze:

    Ha!!!!
    Dzięki!!!
    Wiem, że największą efektywność osiągają ludzie, którzy są w stanie kontrolować wszystko, łącznie z emocjami 🙂 a jest to praca nad sobą, początkowo bardzo ciężka i wymagająca, ale też zauważcie jakie Mega korzyści może ona przynieść…
    Pozdrawiam i do napisania
    X

  39. asia pisze:

    Ostatnio obejrzałam tą prezentację. I ona na prawdę pomaga. Bardzo dziękuję i pozdrawiam 🙂

  40. Alias pisze:

    Metoda Sedony działa szybko i skutecznie. Cieszę się że została wydana książka w naszym języku o Metodzie Sedony a w internecie jest do obejrzenia sporo filmów. Zapraszam też na stronę http://www.metodasedony.pl/ , mam nadzieję że z czasem się rozwinie i dojdzie forum. Pozdrawiam

  41. pawel pisze:

    witam. na ile prezentacja tłumaczy metode, tzn opisaleś skrócona wersje czy to naprawde metoda sedony ? dziwne jakies ;d to po co ksiazka o tym

    • Damian Redmer pisze:

      Nie czytałem książki, więc nie mogę powiedzieć, ale prostota metody nie przekreśla wartościowej książki na jej temat. Przykład: „Potęga teraźniejszości”. Cała książka, której przesłanie możesz streścić w jednym zdaniu: „Nie błądź myślami, tylko skupiaj się na tym co jest tu i teraz”.

  42. Ela pisze:

    Nie dawno skończyłam czytać, książka godna polecenia, doskonałe uzupełnienie prezentacji

  43. Robert pisze:

    Witam
    Nie czytałem komentarzy do wykładu i może sie powtórze .
    Nic dziwnego ze instytud Sedony czy jakkolwiek inaczej sie to pisze nie ma badań naukowych bo takowe czynił w latach 70tych amerykański psychiatra David Howkins który to opracował identyczna metode , (czy ktos od kogoś ściągnął – nie ważne ) , podczas pracy z bardzo cięzkimi przypadkami chorób psychicznych w swoim instytucie w NY.Howkins przeprowadził mnóstwo badań potwierdzających skutecznośc metody , zresztą jego wyniki w leczeniu „nieuleczalnych” przypadków mówiły same za siebie .Opisał to w cyklu swoich ksiązek ( pierwsza jako wstęp do metody „techniki uwalniania emocji – Howkinsa” nosi tytuł „Siła czy moc ”
    Wogóle słowa „…pozbywanie sie niechcianych…” jest na przeciwległym biegunie do akceptacji . Nie da sie nic zmienic , naprawić pozbyc zwłaszcza emocji bez ich wcześniejszego zaakceptowania bo inaczej będzie to naciaganie za krótkiej kołdry , może to poskutkuje w technice sprzedaży ale skutkiem ubocznym może byc zachwianie związków czy zdrowia – mam na mysli takie siłowe pozbywanie sie czegokolwiek z umysłu :))) Generalnie im więcej ludzi którzy świadomie działaja na rzewczy poprawy jakości życia innych tym ogólnie lepiej będzie działo sie na świecie globalnie jak i lokalnie – wyrazy wdzięczności dla autora tej strony
    pozdrawiam
    Robert

  44. Robert pisze:

    I jeszcze jedno
    Jak komus nie działa to znaczy ze popełnia jakis błąd , podam przykład jak ktos np uwalnia poczucie winy jednoczesnie produkując w sobie emocje pioczucia winy to będzie stał w miejscu i nic sie nie zmieni .
    Albo ktos uwalnia dyskomfort ogólny w życiu nie biorąc jednoczesnie odpowiedzialności emocjonalnej za swoje wybory to tak samo drepcze w koło , obserwuje sporo osób mających spektakularne efekty , najszybciej widać w zdrowiu fizycznym , samopoczuciu , energii do działania , kreatywności , realizacji celów.
    jasne ze to zlozony proces i trzeba na to patrzeć indywidualnie i bardzo wieloaspektowo ,każdy jest inny , ma inne doświadczenia .
    Tak czy siak wstepem jest akceptacja stanu to i teraz , nieobwinianie nikogo za swoje decyzje i wybory , nieobwinianie siebie – mechizmy sa bardzo proste – To co do tej pory robiłes zrobiłes było najlepsze co mogleś/aś zrobić wtedy na obecnym poziomie świadomości , dzisiaj masz inna swiadomośc i zrobiłabys zrobilbys to lepiej ale po co sie za to karać ?
    by metoda jakakolwiem działała to:
    1.Potrzebna jest świadomość działania /zmiany
    2.Określenie intencji działania ( jak z braku to możesz osiągnąc co najwyżej wyższe poziomy przeciętności )
    3.metoda i wiedza o metodzie jak i o swojej psychice – introspekcja
    4.Działanie
    5.Działanie
    6.Działanie
    …..
    12387.Działanie

  45. Konrad pisze:

    Moim zdaniem całkiem fajna, a zarazem skuteczna metoda m.in. na zwiększenie produktywności oraz pozbyciu się niechcianych emocji

  46. Dawid pisze:

    Witam. Zacząłem oglądać Twój kanał i jestem w szoku. Te metody, które przedstawiasz to powinni w radiach i telewizji puszczać, a nie udawać jak to jest zajebiście w Polsce. Mam prośbę odnośnie metody x. Mógłbyś mi ją podesłać na mój e-mail? Siewca_Strachu@o2.pl z góry dziękuje, to co robisz jest na prawdę przydatne w życiu.

    • Damian Redmer pisze:

      Dzięki! Cieszę się, że Ci się podoba.
      Już przekazałem Twoją prośbę asystentce, więc dzisiaj powinieneś mieć raport na mailu.
      Pozdrowienia!

  47. kasia pisze:

    Właśnie skończyłam czytać książkę ^Technika uwalniania^ Davida R. Hawkinsa. Opisuje on tam dokładniej tą metodę, a raczej jej esencję, sposób działania i w pokrywa się to z Waszymi spostrzeżeniami. Czyli najpierw łapiemy kontakt z danym uczuciem, próbujemy je zaakceptować, pozwalamy aby jego energia płynęła a następnie puszczamy je – od tak, bez dodatkowego myślenia. Jestem pod ogromnym wrażeniem i czekam aż pojawi się więcej fanów tej metody w Polsce i będzie można stworzyć jakieś forum i dzielić się doświadczeniami. Dla większości to, co David opisuje może wydawać się niewiarygodne, ale ludzie, którzy przeszli już pewne stany skoków świadomości znajdą odpowiedzi, których szukali. Dlatego ta metoda nie jest dla wszystkich, trzeba mieć za sobą doświadczenia, które pozbawia nas sceptycyzmu, dla mnie to kończy poszukiwania w zakresie samorowoju. Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *