Szkodliwe przekonania – uwolnij się od nich

Jeśli interesujesz się już trochę rozwojem osobistym, to niemal na pewno słyszałeś o tym, że każdy z nas ma sporo szkodliwych i hamujących przekonań.

Jak one jednak działają? Czy nauka mówi coś na ich temat? Czy w ciągu jednej prezentacji jest możliwa zmiana, chociaż części z nich?

Zapraszam po odpowiedzi i jednocześnie próbę rozbicia 6 szkodliwych przekonań, które zauważyliśmy, że hamują wiele osób przed ogromnymi postępami w ważnych dla nich obszarach.

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (21):
  1. Sceptyk pisze:

    „(…) ukończenie UPennu zlikwiduje dla mnie praktycznie wszystkie bariery, jakie mogę napotkać w przyszłości.” Niewiarygodne że w parze z taką inteligencją idzie taka naiwność.
    I to stwierdzenie że do wszystkiego doszedł sam. Uwielbiam to! Tym bardziej że to od was dowiedziałem się o książce „Kod talentu” i już w takie bajki wierzyć nie mogę. Czemu ma służyć ten propagandowy opis osiemnastolatka? Że to niby w całości wasza zasługa? Owszem! Możecie sobie przypisać ją w całości! Pomijając czynniki losowe, geny, jego rodzinę, osoby które spotkał itp itd to w całości wasza zasługa 😀

    • Hanna pisze:

      Witam, kazdemu jest dane wedlug jego wiary…to slowa ogolnie ujmujace starozytna madrosc: wierzysz, ze mozesz, to mozesz…wierzysz, ze nie mozesz, to nie mozesz… Wybierz zatem sam, co Ci odpowiada… i slowa, ktore potwierdza dzisiejsza fizyka…to fakt, ze przyciagasz, to na czym sie koncentrujesz i dajesz temu intencje… to czysta energia, ktora podaza za uwaga i ktora sie materializuje… a nie naiwnosc…naiwnosc itp. to ulubione slowa niedowiarkow, osob o slabym poczuciu wlasnej wartosci, niewierzacym we wlasne sily i projektujacym to na swiat zewnetrzny, czyli m.in. na inne osoby. Polecam wszystkim doglebna refleksje nad slowami: wierzysz, ze mozesz, to mozesz…wierzysz, ze nie mozesz, to nie mozesz… Wybierz zatem sam, co Ci odpowiada… Pozdrawiam wszystkich <3

    • Agnieszka pisze:

      Ten komentarz to nic innego jak negatywne przekonania ubrane w krytykę i czystą zawiść. Można też inaczej podejść do prezentacji i do przykładu czyjegoś sukcesu. Jako inspirację do ruszenia z własnej strefy komfortu a nie tkwienia w niej i wiecznego krytykowania innych. Jestem ogromnie wdzięczna za tę prezentację i za ten negatywny komentarz, który pokazuje co nami kieruje, żeby nie ruszyć z miejsca.

    • Michał pisze:

      Oczywiście, że jest wiele różnych uwarunkowań, tak jak chociażby w przypadku hokeistów jest dużo mniejsze prawdopodobieństwo, że cię za młodu docenią, kiedy jesteś urodzony w drugiej połowie roku.
      Podobne wątpliwości mają filozofowie przy okazji dyskusji nad wolną wolą – skoro jesteśmy rzuceni w zdeterminowany świat, który narzuca nam swoje ramy (wychowanie, środowisko, geny) to jak możemy mieć przy tym wolną wolę. Nie będę odpowiadał, powiem tylko, że to jedynie jedno ze stanowisk, podobnie jak w twoim przypadku.
      Ta historia jest wzięta z grupy BY na fb, Damian pisał tam też, że na początku drogi wcale nie miał wsparcia ze strony rodziny (nie wierzyli, że to co robi jest warte poświęcenia) i środowiska (otoczenie przeciętniaków podcinających skrzydła) i myślę, że o to chodziło w „dojściu samemu do tego” tzn wbrew czynnikom podkopującym działania. Też dostałem dobre geny i dobry start, ale z powodu problemów na wiele lat się opuściłem i jednego z najlepszych uczniów w szkole stałem się totalnym przeciętniakiem. Chodzi nie tylko o to, co od życia dostajesz, ale jak to wykorzystujesz. Co do UPennu pewnie miał na myśli, że jedyną obecną barierą dla niego jest posiadanie dobrego papierku, który otwiera karierę zawodową.

    • Bartosz Orzewski pisze:

      A czy my cokolwiek sobie przypisujemy? Ja tylko przeczytałem to co on sam napisał.

    • Bartosz Orzewski pisze:

      Tak naprawdę można stwierdzić, że cały świat został zdeterminowany na samym początku stworzenia i wszystko co robimy jest jedynie kwestią tego, że reagujemy na to co nas otacza. Tak naprawdę to czy wierzymy w to, że Damian doszedł do tego sam jest zależne od tego, czy wierzymy, że człowiek ma wolną wolę czy nie. To dość głębokie pytanie filozoficzne, na które nie potrafimy jednoznacznie odpowiedzieć od kilku tysięcy lat, więc nie wiem czy jest sens rozmawiać o tym w komentarzach do filmu na YouTube 🙂

    • Damian Krupa pisze:

      Michał bardzo ładnie to opisał. Jedyne co, to nie do końca zgodziłbym się z tym „papierkiem”. Moja kariera zawodowa już w zasadzie się zaczęła kilka lat temu. Chodzi o wszelkie aspekty UPenna oraz wiedzę tam nabytą. Dostając się tam pokonałem największe bariery mojej rzeczywistości. Nie mam teraz czasu, żeby to szczegółowo opisać, opisałem to już trochę w mojej wypowiedzi, którą napisałem na zamkniętej grupie członków Best You, żeby zainspirować innych do osiągania sukcesów i podziękować wszystkim, którzy są częścią wspaniałego produktu, bez którego nie mógłbym spełnić mojego celu życiowego. Mimo wszystko cieszę się, że spośród setek obcych dla mnie ludzi, którzy dowiedzieli się o moim sukcesie, tylko Sceptyk zareagował w taki sposób. Ogólnie rozumiem Twoją reakcję, Sceptyku, ponieważ w ogóle mnie nie znasz i pewnie też nie do końca zdajesz sobie sprawę z tego czym jest Ivy, ponieważ nie ma w Polsce niczego z czym można by to porównać. Jednak mniej fajny jest już publiczny hejt, kiedy nie wiesz do końca o czym mówisz, powtórzę: to jest moja wypowiedź napisana w innym celu, którą Bartek użył w prezentacji za moją zgodą.
      Pozdrawiam i życzę miłego dnia. 😉

    • Lesaro pisze:

      Jest duża różnica między IQ a EQ. Rozumiem, że w prezentacji mowa o bardzo inteligentnym młodym człowieku, który emocjonalnie… cóż, nadal ma 18 lat, a jak na swój wiek zrobił naprawdę dużo, wypada więc mu pogratulować i nie odmawiać prawa do optymizmu, nawet jeśli, owszem, pewien sceptycyzm wobec takich deklaracji wydaje się nieunikniony.
      Z prezentacji rozumiem, że Damian pracował nad „Best You”, gdy miał zaledwie 16 lat. To oznacza, że jako programista był już naprawdę zaawansowany. Przeszkodę stanowiła niedostateczna znajomość angielskiego, z którą uporał się właśnie dzięki inspiracji z BY. Zgadzam się z sugestią, na pewno nie wszystkie sukcesy Damiana są zasługą szkolenia (ono zresztą nie przeprowadzi się samo), ale nadal można mówić o dużej zmianie na plus.

  2. Andrzej 65 pisze:

    Za parę miesięcy będę na emeryturze :
    Dzięki Waszym prezentacją całkowicie zmieniłem swoje poglądy w temacie samodyscypliny dzięki zasadzie „przecież Ja nie muszę -tylko ja chcę to zrobić”. Dlaczego? 1 mam swoje lata -i daję rady,
    2 Lubię ciekawe wezwania,
    3 Śmieszne -ja to wiem- młodzieży nikt tego na Fejsie nie powiedział
    4 Starzy nie mają prawa do zmiany swoich poglądów.
    Co uzyskałem- po 3 latach? Zmieniłem swoje zapatrywanie na SAMEGO SIEBIE znalazłem spokój wewnętrzny i lepsze samopoczucie.
    Pozdrawiam CAŁĄ EKIPĘ która wkłada tyle wysiłku aby LUDZIOM pomóc

  3. Artur pisze:

    Lepiej mi się słuchało niż poprzedniej.

    • Bartosz Orzewski pisze:

      Czy byłbyś na tyle uprzejmy, żeby powiedzieć co było lepsze? Jeśli mam się poprawić, to potrzebuję konkretnych rzeczy na których mógłbym bazować.

  4. Mariola pisze:

    Bardzo fajna prezentacja: miły głos, dobra treść. Wysłuchałam z przyjemnością tym większą, że dzięki prezentacjom Damiana sprzed paru lat zaczęłam wtedy stosować samodyscyplinę – i teraz wiem, że to działa ! Poprawiłam znajomość angielskiego, od roku uczę się codziennie hiszpańskiego, jestem efektywniejsza w pracy.
    Dziękuję Wam, a słuchaczom życzę przede wszystkim cierpliwości – nie zawsze efekty przychodzą od razu. Rób, co postanowiłeś, a (czasem niepostrzeżenie) osiągniesz cel. Powodzenia.

  5. Mateusz pisze:

    Dobrze . Tylko gdzie te 1-minutowe ćwiczenie ?

  6. Michał pisze:

    Hej,
    Jeżeli ktoś jeszcze myśli o przystąpieniu do programu Best You w bonusowej cenie to wrzucam link poniżej:
    https://www.trwalamotywacja.pl/programrozwoju/?hash=a4b176f8fd14a34a154a5e8eedc6a203

  7. Dominik pisze:

    Hej,
    Jeżeli ktoś jeszcze myśli o przystąpieniu do programu Best You w bonusowej cenie to wrzucam link poniżej:
    https://www.trwalamotywacja.pl/programrozwoju/?hash=6a0e8d2082ee13967277326a3de3d49e

  8. Maciej pisze:

    Pierwszą rzec jaką bym zmienił to żeby pracy myśleć o pracy.
    Pracuje w pralni przy składarce czyli maszyny do składania: ubrań, ręczników.
    Praca jest to pewnego stopnia automatyczna i często się łapie w pracy nie myślę o pracy.
    Kosztem jakości i wydajności pracy.

  9. pisze:

    Cześć. Ostatnie z przekonań – że samodyscyplina jest czymś bardzo energożernym i niewartym zachodu – niestety cały czas mnie hamuje.
    Powiem Wam trochę jak wyglądają moje dni.
    Pracuję jako recepcjonistka w hotelu trzygwiazdkowym. Tryb 12-godzinny, albo dniówka albo nocka, 6:30-18:30 lub 18:30-6:30. Na zmianie na moim stanowisku jestem sama. Do moich obowiązków poza szeroko rozumianą obsługą Gości hotelu należy jeszcze np sprzątanie, gdy nie ma rąk do roboty, odpowiedzialność za gotówkę zarówno hotelu jak i naszej restauracji, wypłaty dla pracowników dochodzących, oraz wykonywanie wszystkiego, czego w danym momencie życzy sobie dyrektorka lub jej rodzina. Oczywiście to ostatnie jest priorytetem. Nie radzę sobie ze stresem, który generuje ta praca. Boję się pójść do toalety albo zacząć jeść kanapkę – żeby odejść od biurka muszę zamknąć wszystkie dokumenty, kasę pod klucz i wylogować się z systemu (ochrona danych osobowych – RODO itd.) a często gdy zaczynam jeść albo już zamknę wszystko by iść za potrzebą – dzwoni telefon, który muszę odebrać, przychodzi Gość, którego muszę obsłużyć albo na już muszę coś puścić ze skanera na mail. Wiecznie coś. Wracam do domu padnięta, często zostaję w pracy dłużej bo nie nadążam wykonać wszystkiego na czas. W hotelu trwa rozbudowa, więc świecę oczami i przepraszam Gości za wszelkie niedogodności. WiFi w hotelu jest za słabe, nie sięga w każdy kąt we wszystkich pokojach – też za to przepraszam. Zgłaszane dyrekcji skargi Gości są lekceważone. Na nockach jestem sama z całej obsługi, recepcja musi być czynna 24 na dobę. Często przychodzą nietrzeźwi i agresywni ludzie oraz „pary” na jedną noc.
    W domu padam ze zmęczenia ale muszę zrobić sobie kanapki na następną zmianę, odprasować wypraną białą koszulę. Pracuję w garsonce – od obsługi Gości po mycie muszli klozetowej domestosem.
    Kiedyś spróbowałam swoich sił w starym Best You. Jakoś szło, może niezbyt skutecznie ale jakoś. Teraz czuję że za nic nie dam rady.
    Nie logowałam się na facebooka – odwiedziłam swój profil może 10 razy po max godzinie w ciągu pół roku – głównie po to by złożyć życzenia urodzinowe koleżankom. Potrafiłam żyć bez komputera przez 2 miesiące nie włączając go – były ważniejsze rzeczy do roboty – mieszkanie samo się nie posprząta, obiad sam się nie ugotuje, pranie samo się nie zrobi ani zakupy się same w domu nie pojawią.
    Międzyczasie wyszłam z mąż, skończyłam drugi kierunek studiów, przeprowadziłam się dwukrotnie. Wciąż na cudzym – wynajmowane.
    Brakuje mi jakiegokolwiek rytmu, bo mój grafik to tak naprawdę ser szwajcarski. Aby wysiedzieć na nocce muszę się zdrzemnąć w ciągu dnia – a to często nie wychodzi, nie umiem zasnąć na zawołanie, czasem tylko leżę i leżę, aż budzik zadzwoni. Kawa to moje codzienne przekleństwo.
    Ciągle czuję że po prostu chcę spać – nic więcej. W kąt rzuciłam granie na gitarze, rysunek, wycieczki piesze i rowerowe, majsterkowanie.
    To, że dziś odpaliłam komputer i poczułam potrzebę posortowania poczty jest jakimś zbiegiem cudownych okoliczności. Po prostu dziś mam wolne od pracy i jestem przygotowana na jutrzejszą zmianę.
    Czy ktoś może mi poradzić – czy ktoś z podobnej sytuacji wyszedł? jeśli tak – w jaki sposób? Wydaje mi się, że nie jestem w stanie niczego zmienić, chyba że kosztem np snu, którego i tak mi brakuje.

  10. Magda pisze:

    Aś..
    Po pierwsze chciałam napisać, że jest mi trochę przykro, że nikt na Twoją wypowiedź już nie odpowiedział.. Tak łatwo i może trochę bardziej medialnie jest mówić o sukcesach. Oczywiście ogromnie gratuluję Damianowi Krupie i jestem pełna podziwu temu co zrobił, a jego historia jest niezwykle inspirująca. Jednakże szkoda, że nikt nie chciał zabrać głosu w sprawie Aś.
    Na tą stronę i dyskusję pod tym filmikiem trafiłam dzisiaj, w grudniu, czyli kilka miesięcy później. Właśnie ostatni komentarz był dla mnie najbardziej poruszający bo Aś opisała historię wielu z nas, tak bardzo do bólu prawdziwą niestety, z którą sama się identyfikuję. Jutro rusza kolejna edycja Best You, na którą się zapisałam. Jestem w podobnej sytuacji. Za rok kończę 30lat a mam wrażenie, że moje życie przeciekło mi przez palce. Wydarzenia w mijającym roku takie jak burzliwy rozpad chorego związku, śmierć przyjaciela i ciągła szarpanina na rynku pracy spowodowały, że zaczęłam szukać przyczyn, mechanizmów, które sprawiły, że nie mam kontroli nad własnym życiem i jestem tak bardzo nieszczęśliwa. Teraz jest już na szczęście lepiej, bardzo pomogła mi swoista psychoterapia jaka zrobiłam sobie za pośrednictwem YT słuchajac wielu mądrych ludzi, mówiących o przebudzeniu i samorozwoju, które bardzo mnie od tamtej pory zainteresowały. Pomimo mojego wieku ciągle nie do końca wiem jeszcze kim jestem, nie potrafię znaleźć swojej życiowej drogi, pasji. Praca, którą obecnie wykonuję jest tylko źródłem dochodów pozwalającym mi jakoś przetrwać. Tak naprawdę nie cierpię jej. Jest z resztą z podobnej branży co praca Aś, ten sam cyrk, praca dla ludzi,którzy chcą tylko wyzyskiwać innych i nie szanują nikogo, temat rzeka niestety o polskich Januszach biznesu, dramat. Obecnie moim celem jest posiadanie własnej firmy, wszystko się dopiero klaruje. Dziś wiem, że jeszcze długa droga przede mną ale wiem też, że warto chociaż spróbować 🙂 Trzeba być tylko bardzo cierpliwym no i oczywiście samodyscyplina 😉 Mam nadzieję, że Best you pomoże mi w tym the best 🙂
    Aś co do pytań na końcu Twojej wypowiedzi to myślę, że wielu udało się wyjść z takich sytuacji. Ja niestety nie powiem Ci jak bo sama również próbuję:) Dużo czytam w tym temacie jeśli zaczniesz grzebać w internecie to znajdziesz tam kopalnie wiedzy z różnych wspaniałych źródeł. Od siebie dodam wniosek, że podobno medytacja daje niesamowite efekty, ja zaczęłam od niedawna 🙂 Polecam tez taki banał jak sport, spróbuj chociaż 2x w tygodniu pobiegać po 20min. Będziesz czuła się dużo lepiej, uspokoi a przez to też rozjaśni Ci to Twój umysł. Zmiana pracy też byłaby chyba wskazana chociaż wiem, że z tym niestety najtrudniej. Daj znać czy u Ciebie coś się zmieniło 😉 Ja nie mogę doczekać się pierwszego miesiąca zmian z BY! trzymajcie kciuki :))

  11. Krzysztof pisze:

    Żucił bym palnie papierosów, zacząłbym regularnie spać i wykonywać ćwiczenia fizyczne oraz usystematyzował treningi na instrumentach muzycznych 😀 Dzięki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *