1-minutowe ćwiczenie, które odmieni Twoje życie

W połowie XIX w. niemiecki lekarz dokonał odkrycia, które zwiększyło skuteczność medycyny tak mocno, jak prawdopodobnie nic innego ani wcześniej, ani później.

To był prawdziwy przełom. Było tylko jedno „ale”.

Wdrożenie tego odkrycia okazało się tak banalnie proste i szybkie, że niemal nikt nie chciał w nie uwierzyć. Mimo przytłaczających dowodów na jego skuteczność.

Autora tego odkrycia szykanowano tak bardzo, że przeżył załamanie nerwowe i zmarł w zakładzie psychiatrycznym.

Samo odkrycie wprowadzono przez to dużo później. Przyczyniło się to do ogromnej liczby zgonów, których można było prosto uniknąć.

To czarna karta w historii medycyny.

Uważaj, aby nie popełnić tego samego błędu przy ćwiczeniu, które poznasz w tej prezentacji. Ono również wydaje się banalne i aż „zbyt proste, aby mogło dawać TAKIE efekty”.

Mimo że dziesiątki różnych badań naukowych pokazują dobitnie, że to ćwiczenie, to prawdziwa rewolucja w rozwoju osobistym – a jednak bardzo trudno oprzeć się wrażeniu, że coś, co działać nie powinno, więc nie ma sensu tego praktykować.

Sam zobacz:

Link wspomniany w prezentacji: Program Rozwoju

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (28):
  1. Waleria pisze:

    Ja od razu mówię że papier to zły pomysł jeżeli ma się pod ręką komputer. U mnie najlepiej to wypadało na arkuszu kalkulacyjnym. Zrobiłem sobie na górze opis co mam robić a tabelki były kolorowe żeby ułatwić mi wklepywanie. Dodatkowo oceniam punktowo wykonywane dnia poprzedniego zadania żeby jeszcze śledzić swoją wydajność. Tak odkryłem że na zmianę pogody jestem znacznie mniej wydajny i mam tendencje do olewania wszystkiego więc jeżeli wiem że nadchodzą burzowe dni to sobie przygotowuję łatwiejszy zestaw rzeczy do zrobienia żeby tylko spowolnić a nie wypaść z toru :v

  2. Robert pisze:

    Dzięki za prezentację… Zwłaszcza dziękuję Ci, Maćku, za podzielenie się osobistymi przemyśleniami – u mnie to było trochę zbliżone… 🙂

  3. Marcel pisze:

    Zacząłem właśnie pracę z programem i szczerze polecam. Słyszałem o tej metodzie wcześniej ale zapisywanie w zeszycie jakoś mi słabo szło a program ma zawsze pod ręką na telefonie więc jest dużo łatwiej.
    Ps jaki jest tytuł piosenki pod koniec bo z czymś mi się kojarzy ale nie mogę sobie przypomniec

  4. Elżbieta pisze:

    Co może być przyczyną, że nie ma linku „lubię cię” – pisze kliknij i nie ma w co kliknąć. Czy da się to naprawić?

  5. wx pisze:

    Temat, który można było omówić w 2 minuty. A tak mamy 20, z czego 1/3 to reklama.

    • Maciej pisze:

      Temat już kiedyś był omówiony krótko, i w efekcie większość osób zbagatelizowała metodę, z powodu jaki wymieniłem w tej prezentacji – jest niepozorna więc trudno uwierzyć w skalę jej skuteczności. Pokazanie jak ważne to jest było celem tej prezentacji.

    • Aneeta pisze:

      Dokładnie. Ale jak my strasznie marnujemy nasz czas…

  6. Halina pisze:

    Dziękuję bardzo z piękną lekcję:) Za kilka dni wyjeżdżam na rehabilitację. Na pewno będę tam pracować nad sobą, będę miała okazję, by wprowadzać mądre postanowienia w sensie planowania rozsądnego spędzania wolnego czasu między zabiegami. Super postanowienia, już wiem, że nic nie będzie zmarnowane, będę miała satysfakcję z jakże ważnych w życiu doświadczeń.
    Pozdrawiam serdecznie
    – Halina

  7. Iwa pisze:

    To naprawdę działa!

  8. Robert pisze:

    A jeszcze w ramach miażdżącej krytyki pragnę dodać, że moim zdaniem zeszyt nie musi być koniecznie w linie… W kratkę też moim zdaniem będzie równie dobry, gładki – trochę gorzej, bo więcej linii trzeba narysować samemu – ale też się nada 🙂

  9. Aneeta pisze:

    Przez 10 minut pochłaniasz nasz cenny czas mówiąc o jego marnowanie… A po 20 minutach dowiadujemy się, że jest to tablica oceń dla przedszkolaka. Tak dokładnie. Jestem mamą dwójki dzieci i w taki sposób powszechnie o razuje się maluchom ich zachowanie. Noc odkrywczego.

  10. Andrzej pisze:

    A my to w Akademii Właściwy Tor (www.WlasciwyTor.pl) nazywamy „Rama Dnia”. Świetne rozwiązanie.

  11. Jacek pisze:

    1/ Uwaga ogólna — Bóg, kiedy stwarzał czas, to stworzył go w dostatecznej ilości.
    🙂
    2/ Pisanie wzmacnia pamięć, a to dlatego, że zbiory pamięci nie znajdują się w mózgu, a gdzieś indziej… (patrz np. teoria pola morfogenetycznego, Rupert Sheldrake) nie chce mi się teraz szukać, były na to dowody pośrednie; dowodem ostatecznym jest samo istnienie faceta bez mózgu we Francji (ma na imię Mathieu i jest urzędnikiem; obecnie 54 lata).
    Kahuna hawajscy twierdzą, że pamięć — a raczej impulsy uwalniające z tego „gdzieś indziej” są w ciele zapisywane w postaci mikronapięć między włóknami mięśniowymi — dlatego pisanie pozwala na lepsze „wbicie w pamięć” (kahuna przyrównują pamięć do kiści winogron, a dostęp do niej jest uzależniony od ilości energii poświęcane danemu „gronu”).
    Z kolei pisanie na czystej, gładkiej kartce (bez liniilub kratek) zmusza do staranności i w efekcie daje pozytywne wrażenia estetyczne.
    3/ Panie Macieju! Brawo, wyraźna poprawa — czyżby zdecydował się Pan na ćwiczenia z kamieniami wzorem Demostenesa? Niech Pan nie przestaje, podobno nie ma nic lepszego jak nagrywanie i odsłuchiwanie samego siebie.
    4/ Tak na koniec, czyżbyście przekartkowali Raymonda Hulla „How To Get What You Want”?
    Pozdrawiam, życząc sukcesów
    Jacek I.
    Pozdrawiam

  12. Bogdan pisze:

    Przeczytajcie proszę „Potęgę teraźniejszości” Eckharta Tolle. Żadne techniki tresowania umysłu nie będą skuteczne bez zrozumienia, że właśnie w tej chwili, „TERAZ” jesteście już szczęśliwi i pełni. Nasz mózg stwarza iluzję lepszego funkcjonowania, lepszego życia, bycia bardziej szczęśliwym gdzieś, kiedyś jak zrobicie to albo nauczycie się tamtego. To tylko iluzja umysłu, który w ten sposób uzasadnia swoje istnienie i ważność.Japończycy mają od tysięcy lat słowa na określenie rzeczywistości, którą widzimy i wydaje się nam realna oraz tego co jest naprawdę.Mają świadomość, że nasze życie to fizyczne jest iluzją a prawdziwe istnienie wszystkiego jest pod spodem. Stąd mają tak wiele rytuałów, które wyłączają myślenie i wtedy znikąd pojawiają się rozwiązania , zdrowie itd.

    • Tomek pisze:

      Bogdan, myślę, że niekoniecznie zrozumiałeś całą ideę programu BY. To nie jest kurs duchowy, to nie jest kurs szczęścia (choć trwanie w postanowieniach ma ogromny wpływ na te aspekty). Jestem ciekaw na ile świadomość chwili obecnej i bycia tu i teraz wpłynęła na Twoją produktywność i zajmowanie się rzeczami naprawdę dla Ciebie ważnymi. Bo szczęśliwym w tym momencie można być równie dobrze podczas marnotrawienia czasu przed komputerem/telewizorem. Nie chodzi tu o motywację i poczucie spełnienia a konkretne techniki i narzędzia, które pozwolą na wyniesienie samodyscypliny na nieznane dotąd poziomy. Myślęj, że dla niezorganizowanej nieszczęśliwej osoby twórczość Tolle’a może przynieść chwilową mentalną ulgę. Podejrzewam, że taka osoba będzie szczęśliwa… ale dalej niezorganizowana. Jesteśmy tylko ludźmi – często działamy pod wpływem emocji, mechanizmów psychologicznych, o których często nie mamy pojęcia i spłycanie egzystencji do samej świadomości bycia tu i teraz a ignorowaniu mechanizmów nami rządzących, które możemy okiełznać jest w dużym skrócie marnotrawieniem potencjału, który w nas siedzi.

  13. Maciej pisze:

    Maćku dzięki za cenną prezentację.
    Tym którzy nie zdecydują się na BestYou, polecam darmowy program „Duchowy porządek dnia” do śledzenia swoich codziennych postanowień (napisany przez mojego kolegę i dostępny w sklepie google Play dla urządzeń z systemem Android).
    Na pewno nie tak zaawansowane narzędzie jak platforma z rozwojowca, ale zawsze coś:)

  14. Aga pisze:

    Polecam, stosuje, choć akurat papier uważam za świetną formę. Cała wiedza była już znana w XVI w :). Polecam poczytać spóściznę jaką zostawili Świeci Kościoła Katolickiego, m. in. Franciszek Salezy, Ignacy Liyola. Ja tątechnikę znam stąd właśnie.

  15. Mateusz pisze:

    Pod prezentacją „Motywacja – dlaczego już nie działa?” znajduje się link do raportu o „Higienie motywacji”, niemniej jednak spóźniłem się z jej obejrzeniem i aktualnie (15 kwietnia) nawet po podaniu adresu e-mail nie jest on wysyłany (przynajmniej u mnie wysyłanie nie działa). Czy będzie jeszcze taka możliwość by go pobrać? Zależało by mi na tym i nie wiem co mam zrobić.

  16. Bartek pisze:

    Jakas muzyczka w tle by się przydała, przy deszczowej pogodzie zamiast sluchac aktywnie, usypiam.

  17. Ppp pisze:

    W sprawie budzika – postaw go na szafce po przeciwnej stronie pokoju – będziesz musiał WSTAĆ I PODEJŚĆ, by go wyłączyć. Mocno wątpię, by udało ci się z powrotem iść spać, bo poczujesz potrzebę pójścia do WC, napicia się – zanim to wszystko zrobisz, będziesz obudzony.
    Pozdrawiam.

  18. Ela pisze:

    To doprawdy rozczarowujące, że podajecie tutaj „odgrzewane kotlety”. 26.10.2015 Damian miał już prezentację na ten temat. Rozumiem, że przybywa Wam widzów, ale podawać to jako sensacyjną nowość… no cóż nie uchodzi
    ela

  19. Asia pisze:

    Bardzo dziękuję za poświęcony czas i za tę prezentację..
    Tak drobna rzecz a może tak wiele zmienić.
    Dziękuję Wam bardzo 🙂
    Wypróbuję. Pozdrawiam 🙂

  20. Basia pisze:

    Metoda dobra sprawdziłam na sobie.pozwoliła mi stanąć na nogi po traumatycznych przeżyciach. W codziennym życiu też pomaga. Polecam zastosować u ludzi starszych papierową wersje, którzy nie potrafią obsługiwać komputer lub nauczyć w najprostszy sposób rodziców lub dziadków, Poprawi to kontakt z nimi , ich humor i zdrowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *