Urodzeni biegacze (Rarámuri) – 3 najcenniejsze lekcje

Mieszkają z dala od cywilizacji i nazywają siebie Rarámuri, czyli „biegający ludzie”. Potrafią podczas jednej sesji (biegnąc przez 2 dni z rzędu) przebiec do nawet 320 km!!!

To jak 7,5 maratonów jeden po drugim.

Czy możemy się od nich czegoś nauczyć?

Zapraszam Cię po 3 najcenniejsze lekcje z książki „Urodzeni biegacze”:

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (31):
  1. Ania pisze:

    Damian ja przez ciebie zbankrutuje ;). Uwielbiam czytac ksiazki. Nauczylam sie od Jima Rohna budowac swoja biblioteczke. Kolekcjonuje ksiazki juz od 4 lat i Elon Musk i ta dzisiejsza oczywiscie sa na mojej liscie do kupienia;) Wielkie dzieki i Pozdrawiam

    • Grzegorz pisze:

      To ile już masz w kolekcji książek w swojej biblioteczce??

    • Damian Redmer pisze:

      Ups, wybacz 😉 Może następnym razem znajdzie się recenzja jakiejś słabej książki, którą odradzę 😉

  2. Andrzej pisze:

    Oj, Damian, zapomniałeś dodać na początku, że już po obejrzeniu Twojej prezentacji chce się biegać, nawet bez czytania ksiązki 🙂

  3. Adam pisze:

    Polecam buty – 5palców.
    Powiem tak, im więcej biegałem tym lepsze obuwie kupowałem. Tym więcej kontuzji łapałem. Dlaczego?
    Gruba podeszwa. Mieśnie stopy się osłabiają… TRAGEDIA!!!
    Poźniej problemy z biodrami, kolanami itp itd.
    Cienkie spody i czuć powierzchnię pod palcami. Wtedy jest zachowana siła dynamika i co najważniejsze – ZDROWIE.
    Im więcej biegałem w drogich adidasach tym gorzej boksowałem. Buty bokserskie mają cieniutką podeszwę. Moja stopa się osłabiała i było co raz to gorzej. Od kiedy jest zmiana na bieganie na cieniutkiej podeszwie a czasami po łąkach nawet na boso (latem) jest nieziemska poprawa…
    Polecam

    • ola pisze:

      a biega Pan w takich butach po asfalcie? wiem że najlepiej biegać tylko po naturalnym podłożu ale w wielkomiejskim życiu jest to niemożliwe i buty z amortyzacją są koniecznie , byle miały jak najmniejszy drop. tyle ode mnie, dzięuje i pozdrawiam

  4. Henryk pisze:

    Mam ją od sześciu lat, też polecam, jedynie uprzedzam, bo autor książki, naśladując tych biegaczy i idąc nurtem obuwia minimalistycznego nabawił się kontuzji, operowali mu rozcięgna podeszwowe, chyba nawet kilka razy

  5. Grzegorz pisze:

    Damian jak zawsze super prezentacja i dzięki za inspirację (nie chodzi o książkę) bardziej o jej prezentację szukałem pomysłu do mojego projektu 🙂

  6. Agnieszka pisze:

    Bardzo ciekawe jest to, że najmniej kontuzji mają biegacze w najtańszych butach… 😀
    Wychodzi na to, że powinnam więcej chodzić boso 😉

  7. Paweł pisze:

    A u mnie było tak, że przy cienkiej podeszwie złapałem straszną kontuzję, a jak kupiłem grube, drogie, dopasowane do stopy buty to już nie wraca. Zresztą już twierdzenie, że stopa jest idealna nie zgadza się w bardzo wielu przypadkach. A związek drogie buty = kontuzje widzę raczej tak: Więcej biegasz, kupujesz drogie buty, biegasz jeszcze więcej i łapiesz kontuzje. Czyli i kontuzje i drogie buty wynikają z tego, że coraz więcej biegasz.

    • Damian Redmer pisze:

      Możliwe faktycznie, że też zachodzi taka zależność. Przy czym Chris miał tutaj także inne argumenty (nie tylko tę analizę ceny butów do prawdopodobieństwa kontuzji).
      Jednak prawdą jest, że ta książka to nie praca badawcza na temat w czym lepiej biegać i nie analizuje wszystkich przypadków ani badań.

      • ola pisze:

        jeśli biegasz i łapiesz kontuzje to znaczy że robisz to źle, nie ma to dużego związku z kilometrażem. z kolei nabijanie kilometrażu samo w sobie a w szczególnym przypadku po asdlacie jest bez sensu. biegacze myślą że to wpływa na wytrzymałość a nie zwracają uwagę na niestabilny kręgosłup, słabe mięsnie miednicy, złą technikę biegu, złą pracę rąk.. po co tłuc kilometry w bólu skoro można przemyśleć sprawę i delektować się trenowaniem na krótkich dystansach a potem spijania śmietanki na biegach długodystansowych

  8. Artur pisze:

    dziękuję za to Damian,moja historia to bieganie za piłką do ok.24 roku życia , sygnały jakie otrzymywałem z góry były jednoznaczne ,ale nie rozczytywałem ich w ten sposób,że może to nie jest moja droga,najpierw jako 18-letni chłopak tuż po powołaniach do kadry leżałem 4 tygodnie w szpitalu na nerki,nie odpuściłem mimo jednoznacznych wskazówek lekarza,ale rozsądek i rady rodziców spowodowały,że wybrałem Akademię Ekonomiczną,a nie AWF w Poznaniu i być może grę w Lechu Poznań ,przestałem trenować na boisku,ale mocno grałem na hali,na ostatnim roku poznałem moją już od 18lat żonę(w tym roku osięgniemy pełnoletniość) i choć zdobyliśmy z drużyną mistrzostwo Polski moje priorytety mocno zaczęły się zmieniać , zmieniłem pracę , po jednych z wakacji wypadł mi dysk,w kolejnym roku wózek widłowy zmiażdżył mi kostkę i ….
    dziś jestem szczęśliwym mężem i tatą czwórki cudownych dzieci,pracuję z fizjoterapeutą nad tym,by jeszcze się poruszać ,czyli pobiegać,ale wiem po co żyję,prowadzę biznes,nad którym zaczynam mocniej pracować

    • Damian Redmer pisze:

      Gratuluję małżeńskiego stażu oraz – z tego co czuć z Twojej wiadomości – spełnienia 🙂
      Każdy z nas ma inną drogę i został powołany do nieco innych rzeczy. Cieszę się, że podążasz z radością swoją.

  9. Jacek pisze:

    Niestety, link z YT nie działa „bo nie udało się potwierdzić autentyczności otrzymanych danych”
    Wielki Brat się kłania?

    • Damian Redmer pisze:

      O! O który link chodzi?

  10. Hubert pisze:

    Totalna bzdura, bieganie za zwierzyną przykłady z kapelusza (…)
    Tajemnica tkwi w silnych kostkach.

    • Damian Redmer pisze:

      Chris napocił się w książce, żeby podeprzeć „bieganie za zwierzyną” (tzw. hipotezę polowania uporczywego) wieloma argumentami. „Totalna bzdura” nie zawiera żadnego. Rozwinąłbyś myśl? Czemu uważasz, że nie ma racji?

  11. Piotr Michalak pisze:

    Wow! Genialne. Jaram się tak przygotowanymi recenzjami książek. Wiele się z tego filmu nauczyłem Damianie i cieszę się, że poświęciłem te 10 minut zamiast przez 10h czytać książkę. Mega ROI 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      Strasznie się cieszę, że Ci się podobają 🙂
      PS Do zobaczenia w sobotę 😉

  12. Andrzej pisze:

    Damianie mam kilka pytań:
    – Jaka jest średnia długość życia biegaczy Raaramuri?
    – Na jakie choroby najczęściej umierają ci biegacze?
    Prezentacja jest tak interesująca, że po jej wysłuchania od razu chce się biegać. Chciałbym, jednak przestrzec wszystkich potencjalnych biegaczy przed poważnymi kontuzjami jakie na nich czekają przy tak długich dystansach i to niezależnie od obuwia jakie będą używać.
    Pozdrawiam Andrzej

    • Damian Redmer pisze:

      Nie zgłębiałem tematu Raramuri samemu, tylko cytowałem za autorem, więc niestety nie mam odpowiedzi na Twoje pytania. Słuchałem audiobooka, więc jest szansa, że mi to uciekło, ale nie wydaje mi się, żeby Chris wspominał o długości życia Raramuri. Przy ich zdrowiu – strasznie je wychwalał, wspominał, że niemal nie znają chorób cywilizacyjnych takich jak np. cukrzyca i że nowotwory należą do rzadkości.
      Pamiętaj jednak, że jego książka to nie praca naukowa i o ile to pierwsze (brak chorób cywilizacyjnych) ma duży sens i wydaje się prawdopodobne i nawet stosunkowo łatwe do sprawdzenia, o tyle to czy ktoś umiera na nowotwór czy nie, już nie jest takie proste do sprawdzenia bez badań medycznych. Więc przy tym drugim stwierdzeniu zachowałbym zdrowy sceptycyzm.

  13. Olga pisze:

    Bardzo ciekawe (to o bieganiu i stopach)! Dzięki!

  14. Robert pisze:

    Dzięki za prezentację 🙂 Bardzo 🙂
    Ja i moja żona zaczęśliśmy tak na serio biegać w zeszłym roku – latem. Dopóki było ciepło, biegaliśmy razem – zazwyczaj 2 razy w tygodniu. Potem, w czasie jesienno-zimowym, to ja sobie ograniczyłem bieganie do mniej więcej 10 – 15 minut raz na tydzień (przy takiej temperaturze ledwo się zdążę rozgrzać, więc nie odczuwam też natychmiastowej potrzeby prysznica, jak latem)…
    Baardzo mnie ta prezentacja zachęciła i do przeczytania książki, i do biegania w ogóle 🙂

  15. Arek pisze:

    Wrzućcie na youtubie frazę „Exploring Endurance Running: The Tarahumara Tribe” – w filmie pokazane jest jak naprawdę biegają Raramuri i Muki (kto to jest muki – zajrzyjcie na Wikipedię 🙂 ). Od 5:18 pokazano bieg mężczyzny, a później kobiety. Obejrzyjcie je w zwolnionym tempie 0,25x (na YT w menu odtwarzacza: Ustawienia–>Szybkość–>0,25). Widać, że nie ma żadnego podobieństwa do baletnic. Autor książki za bardzo naciąga tym sformułowaniem, bo sugeruje ono kontakt z podłożem opuszczanej stopy od palców. Na filmie widać jak to się odbywa: gdy pięta znajduje się kilka centymetrów nad podłożem, śródstopie i palce opuszczają się do pozycji poziomej i KLAPIĄ CAŁĄ STOPĄ O PODŁOŻE. Ponieważ goleń jest nachylona pod niewielkim kątem do przodu, więc ciężar ciała nie spoczywa w tylnej części ciała a bliżej środka stopy i palców. I biegnący mężczyzna na filmie i biegnąca kobieta stosują ten sam sposób klapania stopą na podłoże, z tym że każde trochę inaczej obciąża dotykającą podłoża stopę.
    Na Wikipedii podano jak się odżywiają – głównie pożywienie węglowodanowe – przede wszystkim ryż, owoce i warzywa. Mięso stanowi 5% ich pożywienia. Wytwarzają napój energetyczny z nasion szałwi hiszpańskiej. Takie nasiono zawiera 41% tłuszczów i 42% węglowodanów, ale że 34% to błonnik, więc energetycznie zużywa się tylko 8% węglowodanów. Ciekawostką jest, że jako źródło o wysokiej zawartości węglowodanów spożywają… piwo z kukurydzy (nisko alkoholowe).
    Co do butów, to lepiej nie kopiować ślepo cudzych idei. Gdy jestem kilkanaście godzin na chodzie w trampkach chińskich, o cienkich i twardawych podeszwach, to bolą mnie stopy. To samo mam gdy spędzam kilkanaście godzin w butach wieczorowych z twardą wyściółką od środka. Za to, gdy mam założone obuwie sportowe, szczególniej do biegania (z tym, że nie biegam, a chodzę, stoję lub czasami siądę), i obciążam stopy podobnymi ruchami jak w trampkach, to stopy nie bolą lub są to mniejsze bóle. Ból stóp jest silnie skorelowany z moją wagą ciała. Gdy pilnuję się i ważę mniej, stopy dłużej nie bolą. Więc Raramuri, mając lekką wagę ciała (mało białka w pożywieniu i sporo ruchu), mają dużo mniejsze obciążenie wszelakich stawów i kości stóp. Weźcie to pod uwagę. Z kolei chodzenie po górzystym terenie w twardym, mocnym obuwiu również powoduje bóle stóp. Dla mnie najlepsze są miękkie w środku buty do biegania.
    Ewentualnie trzeba sprawdzić jak stopy męczą się przy takiej kłapiącej technice biegowej. W każdym razie istnieje coś takiego, jak zdrowy rozsądek. Starajcie się korzystać z niego maksymalnie.

  16. Arek pisze:

    Doczytałem, że Raramuri obuci w ichnie sandały dotykają podłoża w 40% śródstopiem, 30% przednią częścią stopy i 30% tylną częścią (pięta). Za to Raramuri biegnący w tradycyjnym obuwiu dzielą się na uderzających o podłoże piętą – 75%, i uderzających śródstopiem. Pewnie dodać należy siłę przyzwyczajenia. Kultura zachodnia miałaby pewnie inny procent. Mało kto kładzie stopę płasko, jak Raramuri.
    Dla zainteresowanych badaniami, z których zaczerpnąłem dane („Strike type variation among Tarahumara Indians in minimal sandals versus conventional running shoes”; Daniel E. Lieberman, Journal of Sport and Health Science, Volume 3, Issue 2, June 2014, Pages 86–94):
    http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2095254614000350
    Tylko czy technika Tarahumara jest najefektywniejszą techniką biegową? 61-letni Cliff Young przebiegł ultramaraton Sydney-Melbourne 875 km bez zatrzymywania się specyficzną techniką, którą pozwoliła na taki wyczyn. Nazwałbym to „szuraniem”. Poszukajcie na YT i popatrzcie. Facet trenował bieganie na łące w gumowcach i rozchełstanym ubraniu roboczym w poszukiwaniu i zaganianiu owiec do zagrody. W pewnym sensie obie techniki są do siebie podobne – różnią się znacznie od technik biegowych opracowanych przez metodyków i szkoleniowców zachodnich.
    Napiszę więcej. Takie „szuranie” w każdej dziedzinie życia, w każdej działalności człowieka, przyniesie równie spektakularne rezultaty. Dlaczego? Poczytajcie o Youngu i historii, jak stary żółw pokonał dwukrotnie młodsze i sprawniejsze zające. 🙂

  17. Maciek pisze:

    Witaj
    Dziękuje za prezentacje. Damian ale czy nie zapomniałeś o jednej ważnej sprawie. To plemie biega pewnie po miękkiej sawannie, a my mieszczuchy raczej po twardych alejkach w parkach. I pytanie czy z tego powodu nie powinniśmy kupować butów z amortyzacją? Do tego mamy często wieksze wagi ciała:)

  18. Radek pisze:

    Damian zrobiłeś genialną ocenę książki może zrobił byś na swojej stronie zakładkę z rekomendowany książkami , które warto przeczytać bo np. pomogą nam pokonać trudności czy budować majątek 😉 zapewne ty znasz takie perełki i mógł byś je nam zaprezentować i ocenić , myślałeś nad tym?

  19. Krzysztof pisze:

    oni od dziecka trenuja biegi (mecze ganiani pilki ) a my cale zycie w nie wiedzy, dlatego mamy bolace stopy itp kontuzje 🙂 czytalem jak sie przygotowywalem do maratonu w 2013, po lekturze zmienilem buty na plaskie i 2 tygodnie ostro trenowalem stopy (zwijanie recznika itp cwiczenia jak na plaskostopie) ogolnie staram sie chodzic na boso ile sie da i stawiac stopy rownolegle i plasko, na poczatku dziwnie i tak jakos smieszne uczucie. teraz biegam w fivefingersach (smieszne buty w ktorych kazdy palec w innej dziurce) ps. super byl rozdzial jak ich kartel narkotykowy dopadl w drodze do plemienia 😀 polecam rowniez „jedz i biegaj” Scoot Jurek

  20. Tuli Luli pisze:

    Chyba zaszla u mnie jakas ciekawa synchronizacja zdarzen bo wlasnie wdrozylam nalogowe bieganie w swoim zyciu. 2 dni temu postanowilam biegac zamiast chodzic, np lzej sie ubierac i biegac z psem zamiast nudno spacerowac. Psu to bardzo odpowiada i jest bardzo zadowolony. Postanowilam tez biec do regularnych celow jak np. dom, przystanek, sklep. Moze to takie dziwne, ale dystanse w moim miasteczku sa duze i postanowilam oszczedzic czas. Korzysci jest duzo: szybciej pokonuje dystanse, szybciej podnosze temperature ciala i lepiej sie dotleniam. I tak smiesznie poniewaz dzisiaj widze prezentacje o plemieniu ktore biega. Nie jestem wiec jedyna 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.