Szczęściarze vs pechowcy – co pokazała analiza [PRAWDZIWE prawo przyciągania]

Dzisiaj praktyka – jak stać się największym farciarzem, jakiego znasz?
Zapraszam do prezentacji 🙂

Do wykorzystania od razu.


Tutaj drugi test:


A po wyniki i przepis na farta zapraszam do drugiej części prezentacji:

Gdyby wspomniana książka z badaniami na temat szczęściarzy i pechowców Cię interesowała, to:

A gdybyś chciał dowiedzieć się jak możliwie najszybciej i najskuteczniej wyrabiać nowe nawyki (żeby np. ułatwić i przyspieszyć tworzenie mentalnego „nawyku szczęścia” wspomnianego w prezentacji), to tutaj jest cała wiedza, jaką udało mi się zgromadzić na ten temat.

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (111):
  1. Sławek pisze:

    Naliczałem 15 podań i w pewnym chwili mignął mi przed oczami goryl , tylko ja przyjąłem że musiał być tam od początku i liczyłem podania dalej.

  2. Przemek pisze:

    Ja zauwarzyłem goryla i wszystkie poadania :-)¿♥

  3. Rasen pisze:

    Dziękuję ci za tą prezentację. Na pewno pomoże mi zmieniać się w szczęściarza. 🙂 Dobrze słyszeć od kogoś podsumowanie tego co mi umyka jakoś w życiu a jest dosyć istotne by złe samopoczucie nie brało góry. Aby dostrzegać dobre strony tego co ma pozôr zła. A jak to jest z badaniami nad osobami co wszystko widzą w różowych okularach? Przecież to skrajności nas niszczą tak często.

    • Damian Redmer pisze:

      Tak, na pewno zbytni (i naiwny) optymizm też jest szkodliwy, ale ciężko taki ciągle utrzymywać w każdej sferze życia, więc o nim zazwyczaj mówi się w kontekście konkretnych błędów poznawczych (podobnych do iluzji kontroli). Może powstanie o tym prezentacja 😉

  4. Ze mną podobnie było.
    Poważnie połamałem staw skokowy w 2013 i w zasadzie dziś zostaje tylko endoproteza żebym mógł w miarę normalnie funkcjonować i bez narastającego z tygodnia na tydzień hardcorowego bólu.
    Kiedy komuś opowiadam co mi się przytrafiło, mówię że brzmi to może strasznie,ale
    – nie mam raka i ból nie będzie się przenosić na inne części ciała
    – nie jeżdzę na wózku
    – mogę pływać na basenie
    – mam sprawne ręcę, niektórzy urodzili się bez rąk
    itd.
    czyli generalnie porównuję się do osób, które mają znacznie gorzej.
    Sosowałem częściowo świadomie, ale dobrze zobaczyć poparcie badaniami 🙂

  5. Arek pisze:

    Bardzo ciekawa prezentacja.
    Filmik z gorylem oglądałem już dawno temu, jako „test na spostrzegawczość” i wówczas goryla zauważyłem bez problemu. Podań, czyli zmian posiadacza piłki, jest 16. Autorzy testu popełnili gruby błąd podając błędnie 15 podań. Albo była to dalsza, niejawna, część testu! 🙂
    Co do Sekretu… Gdy mam zajechać na zwykle oblężony parking, to mając silne nastawienie na wolne miejsce, takowe znajdzie się; „wiedząc”, że miejsca nie będzie, faktycznie po zajechaniu wszystkie miejsca są zajęte. Tylko czy to moje myśli dają mi to wolne miejsce, czy raczej przechwytuję widok parkingu z mózgów innych ludzi i mój mózg generuje stosowne odczucia? To drugie jest prostszym rozwiązaniem niż koncentracja sił Wszechświata. Z drugiej strony, gdy wiedza o wolnym miejscu pojawia się 2-3 godz. przed dotarciem na parking? Hmm…
    Damianie, mam takie krótkie pytanie: Czy w podanym badaniu pechowcy vs. szczęściarze kryteria kwalifikujące do jednej z grup były obiektywne, np. wysokość dochodów, stan zdrowia, ilość i jakość złych/dobrych wydarzeń, czy też samoocena ludzi poddanych badaniu? Mówisz o Agnes – „zgłosiła się jako szczęściarz”. Tu odzywa się u mnie dzwonek alarmowy, jeśli chodzi o rzetelność badania. Nb. również uważam Agnes za wielką szczęściarę.
    Po książkę sięgnę (dzięki za dobre wskazanie!), ale może wcześniej od Ciebie uzyskam odpowiedź.

    • Damian Redmer pisze:

      Samoocena ludzi – fart/pech nie są mierzalne. Błędne byłoby też założenie, że np. pechowiec to osoba, która musi mało zarabiać, być schorowana i samotna, bo może w warunkach w jakich przyszło jej dorastać i się rozwijać miała więcej niesamowitych uśmiechów losu niż ktokolwiek inny.

  6. Kiepski Troll pisze:

    Zrób coś o PSYCHONEUROIMMUNOLOGII – to będzie dla innych przydatne 😉

  7. Tomek pisze:

    Zarówno prawidłowo policzyłem podania piłki, jak i zauważyłem goryla – widocznie po prostu widzę świat taki jakim jest. Kiedyś miałem wypadek moim kochanym BMW (każdy wiek ma swoje prawa 😛 ). Inny samochód uderzył ze sporą prędkością w moje drzwi. Szerokość przedziału kierowcy zmniejszyła się o dobre 20 cm, ale moje urazy ograniczyły się do zadrapań od kawałeczków bocznej szyby na lewej połowie twarzy i naciągniętych mięśni karku. Znajomi którzy byli świadkami z pewnej odległości myśleli że już nie wyjdę z tego samochodu, więc musiało wyglądać groźnie. Kolejne kilka dni otoczenie próbowało mi uświadamiać jakie miałem szczęście. Tiaa.. Czułem się szczęśliwszy niż w dniu zakupu tego auta. Jeżeli chodzi o ocenę czy jakieś zdarzenie jest dobre czy złe osoby takiej jak ja, dokładnie wiedzącej czego chce od życia i którędy wiedzie droga do tego celu, system jest zerojedynkowy – albo coś jest krokiem do przodu albo do tyłu. Nie ma wiele miejsca na kreatywne interpretacje.

  8. Marcin_Tomasz pisze:

    A mnie, jak zwykle wyszło, że jestem nadzwyczajnie zrównoważony. Po podliczeniu punktów z tych trzech scenariuszy wyszło mi… zero. Pierwszy scenariusz minus dwa punkty, drugi scenariusz plus dwa punkty, trzeci wyniósł na tej skali zero…
    Bo choć w Pismach Świętych jest napisane, aby zawsze się radować i za wszystko dziękować to jest też przecież napisane aby z płaczącymi płakać a przygnębionych pocieszać – a nie da się tego osiągnąć będąc skrajnym optymistą, jak i skrajnym pesymistą. Skrajny optymista nawet nie zauważy problemy bądź całą winę zrzuci na ofiarę, pesymista z kolei choć zauważy problem a i nawet prawidłową przyczynę powstania problemu to jednak albo nie będzie potrafił pomóc, bo sam na to nie będzie miał sił albo może nawet i jeszcze bardziej zaszkodzi za bardzo rozczulając się nad poszkodowanym.

    • zuzka pisze:

      myśle, że tu nie chodzi o żadną skrajność, tylko o dobrze dobraną równowagę (widzenie, jaki świat jest), ewentualnie przechyloną o tę pozytywną stronę gdy przeszłe wydarzenia interpretujemy i wyciągamy z nich wnioski? pozdrawiam:)

  9. Kostek pisze:

    Prawdopodobnie nie zauważyłbym goryla, gdyby nie fakt, że parę lat temu widziałem ten test. I w momencie, jak sobie o tym przypomniałem, poszerzyłem moją uwagę żeby zobaczyć czy ktoś nie przechodzi i… zobaczyłem goryla, który był już na samym środku, tj. zdążył on przejść połowę drogi bez mojej uwagi. I pewnie by przedzedł do końca, gdybym nie przypomniał sobie o takim teście 🙂

  10. PAWEL pisze:

    Podsumowując: „Some days good, Some days great!”

  11. Wioletta pisze:

    Tę prezentację będę oglądać ilekroć będą nachodzić mnie czarne myśli i zacznę rozmyślać o moim pechu w życiu. Pewnie dzięki temu z czasem nauczę się widzieć świat w jasnych barwach. A tak na pocieszenie bycie pesymistą też podobno ma swoje dobre strony, ale optymistą żyje się z pewnością znacznie przyjemniej.

  12. Kasia pisze:

    To, o czym mowa w prezentacji (całkiem fajna), to się też czasem nazywa filtrami.
    Każdy człowiek ma swój wewnętrzny filtr, przez który postrzega rzeczywistość.
    Ten filtr jest też naszym punktem odniesienia, czyli normą, do której porównujemy to, z czym się stykamy w życiu i wydajemy wyrok – dobre, złe, miłe, niemiłe, dobrze dla mnie, źle dla mnie.
    Filtr ten powstaje przez całe nasze życie i buduje się do jego końca. Co w nim jest? Wszystko, nasz system wartości wyniesiony z domu, nasze przekonania, wyniesione z poprzednich doświadczeń, nasza świadomość płynąca z wiedzy, ale również płeć, wiek, itp. Ten filtr tworzy nasz punkt odniesienia, do którego porównujemy to, co nas spotyka. A punkt odniesienia stanowi też nasz zbiór oczekiwań,czyli przekonań, jak jest i jak powinno być. Jeśli mamy takie przekonanie,że najważniejsze, to wyjść cało z opresji, przeżyć, przetrwać, to w pewnym sensie tak sobie ustawiamy oczekiwania wobec np. wypadku i teraz, jeśli przeżyjemy, uratujemy się, to oceniamy to jako szczęście, bo rzeczywistość pokryła się z naszymi oczekiwaniami. Jednak, jeśli oczekujemy np. że w przeciągu 3 lat pracy zawodowej awansujemy i będziemy zarabiać kupę forsy i tak się nie stanie, to będzie nam strasznie trudno zobaczyć pozytywną stronę tej sytuacji, bo oczywiście można ją interpretować dowolnie – źle, że nie awansowałem lub dobrze, że jeszcze nie awansowałem, bo mógłbym sobie na tym stanowisku jeszcze nie poradzić i w ogóle stracić pracę. Ergo, dochodzimy do naszej teorii, powiedziałabym względnej oceny rzeczywistości w zależności od tego, co jest w naszym filtrze, w naszej głowie. Jeszcze, żeby tego było mało, nasze postrzeganie sytuacji zależy również od naszego chwilowego nastroju, samopoczucia i samooceny. Jednego dnia osoba potrącająca nas w tramwaju spowoduje w nas wściekłość, oburzymy się, jak można się tak zachowywać, a innego dnia identyczna sytuacja nas rozbawi, bo mamy lepszy nastrój i większy dystans do świata, więcej wyrozumiałości dla innych.
    Wg mnie, dobrze jest mieć świadomość mechanizmów psychologicznych, które rządzą naszym zachowaniem i samopoczuciem i nauczyć się je kontrolować, czyli zarządzać swoim poczuciem szczęścia, bo ostatecznie, na koniec, to o nasze wewnętrzne poczucie tu chodzi, jakby niezależnie od tego, co wokół nas i na co często nie mamy po prostu wpływu.
    A, jak wiadomo, ludzie emanujący poczuciem szczęścia, to szczęście przyciągają :)))
    Pozdrawiam. Kasia 🙂

  13. Artur pisze:

    Damian zliczyłem odpowiednią ilość podać oraz widziałem goryla skupiając się również na podaniach. Jak to można wytłumaczyć?

    • Damian Redmer pisze:

      Że jesteś w 58% uczestników, którym się to udało 🙂 To nie jest rzadkie – przeciwnie: nieznaczna większość osób, które podały prawidłową liczbę podań zauważyła też goryla. To co było bardziej niesamowite, to to, że możemy go nie zauważyć jeśli wystarczająco mocno się na czymś skupimy. Ten test nie bada w żaden sposób Twoich predyspozycji czy umiejętności.

  14. Anna pisze:

    Super! Dzięki za filmiki. Dają do myślenia! Ja to jestem realistką ze skłonnością do pesymizmu dawałam w I cw -3, -1, -2. Za to policzyłam 15 podań, w tym widziałam czarną postać różniącą się od pozostałych, ale czy to był goryl to nie byłam w stanie powiedzieć. 🙂
    Pozdrawiam!

  15. Sebastian pisze:

    No tak, ale sam powiedziałeś, że w przypadku szczęściarzy działa „samospełniająca się wróżba” czy coś w tym stylu – no i jak to naukowo wytłumaczyć?

    • Damian Redmer pisze:

      Na zasadzie filtrowania informacji – dostrzegania tego na czym się skupiasz. O tym była dalsza część prezentacji.

  16. Nina pisze:

    to po co wlaściwie jest ten test jezeli niczego nie wyjasnia???

    • Damian Redmer pisze:

      Żeby pokazać zjawisko selektywnej uwagi (czyli, że gdy się na czymś skupiasz, to łatwo jest ominąć rzeczy, które normalnie rzucają się w oczy).

  17. m pisze:

    Witaj Damian !
    Mam pytanie odnośnie trzech scenariuszy.
    Jak we wszystkich trzech zaznaczyłem „0” to oznacza, że uważałem siebie za pechowca czy szczęściarza ?

  18. Robert pisze:

    Agnes ma 100% racji. Pechowiec nawet nie miałby szans uważać się za pechowca czy kogokolwiek, bo po prostu by już nie żył.Prawdopodobieństwo, że ktoś przeżyje takie wypadki jest na tyle małe, że szczęsciarzem jest ten kto to przeżył. To tak obiektywnie- niestety ja sam w takiej sytuacji uważałbym sie za pechowca. Po prostu niebycie zdrowym, pięknym i bogatym ( celowo przesadzam) uważam za nieszczęscie, bo szczęściarze SĄ zdrowi, piekni i bogaci- choć, mozliwe, że uważają sie za pechowców

  19. Kamil pisze:

    Świetna prezentacja, jednak nie mogę zrozumieć o co chodziło z testem na ślepotę poznawczą. Chodzi mi oto, że nie mogę znaleźć powiązania z tym tematem, bo co ślepota poznawcza ma wspólnego z prawem przyciągania? Chyba, że ten test miał być tylko ciekawostką. Prezentacje naprawdę świetne wiele można z nich się nauczyć.

    • Damian Redmer pisze:

      Ślepota poznawcza miała pokazać jak mocno filtrujemy to co widzimy, więc też jak mocno nasze oczekiwania i nastawienie (które wpływają na to, na czym się koncentrujemy) determinują to co dostrzegamy w codziennym życiu. A to co dostrzegamy jest głównym mechanizmem stojącym za samospełniającymi się proroctwami, które w największej mierze tłumaczą efekty jakie czasami może dawać prawo przyciągania.

  20. Piotr pisze:

    I już zaczynam to praktykować

  21. Dariusz pisze:

    Witam
    Widzę tutaj sporo próśb i spostrzeżeń, że nasz świat jest taki jakie są nasze myśli. Gorąco polecam Macieja Bennewicza i dowolną pozycję Coaching czyli przebudzacz neuronów lub np. Coaching Tao.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia
    Dariusz

  22. zuzka pisze:

    hej, moge jeszcze dodać, że patrząc na życie przez pryzmat szcześcia i dziękując za to, co mamy i co nas spotyka dobrego (zazwyczaj coś takiego jest, bo to my oceniamy za pomocą naszych kryteriów, co jest dobre dla nas) przedłużamy nasze życie i poprawiamy swoje zdrowie; zawsze też przypomina mi się tu anegdota – historia o znalezionym przez Indianina koniu – fart- z ktorego spadł jego syn i złamał nogę – niefart – ktory dzięki temu nie poszedł na wojnę; reasumując: nie mając odpowiedniej perspektywy czasowej nie możemy naprawdę obiektywnie ocenić wydarzeń, a skoro nie możemy tego zrobić obiektywnie, czemu nie mielibyśmy ocenić ich pozytywnie i tym samym przedłużyć swojego życia i poprawić szcześcia?:) pozdrawiam:)

  23. Wiola pisze:

    A ja widzę tu pewną niezgodność. Otóż, ja zawsze uważałam się za pechowca np. mąż, ja i córka kupiliśmy sobie los za 2 zł, tego samego dnia w tym samym momencie. Mąż wydrapał 20 zł, córka 5 zł, a ja nic. Innego dnia kupiliśmy wspólnie losy za 5 zł. Mąż wygrał 5 zł ( za co wziął kolejny los i miał 0), córka wygrała 2 zł (za co wzięła los i nic nie miała), a ja nic 🙂 .
    Mąż i córka mają też szczęście do konkursów, gier itp. Mąż raz wygrał na festynie rower, innym razem w jakimś konkursie aparat. Córka jakąś książkę, a ja…. nic.
    Załamać się można…. jak tu nie sądzić, że się jest pechowcem?
    Co ciekawe, oni stale marudzą, ze tak mało wygrali, że książka nieciekawa itp.
    Ja cieszyłabym się chociaż z tych 20 zł. Akurat na waciki ;). Czekam z utęsknieniem, aż coś wygram, a tu nic.
    Mimo, że uważam się za pechowca, to jak mnie coś złego spotyka doszukuje się pozytywów. W teście nie wypadłam najgorzej. Dawałam oceny -2, -1 i 0 oraz myślałam jak szczęściarz, że mogłam zginąć, mogłam złamać kark, mogło być gorzej. To jestem pechowiec, czy szczęściarz 😉 ?

    • Damian Redmer pisze:

      Szczęściarze dawali w testach zazwyczaj oceny dodatnie (+1, +2), ale z poza tym z tego co piszesz wg pozostałych kryteriów jesteś bardziej szczęściarą niż pechowcem 🙂

  24. Przemysław pisze:

    Jeśli nie widziałem goryla znaczy to że za mało się skupiam na czynnościach które są ważne? Moim zdaniem mam problem właśnie ze skupieniem się na 1 konkretnej rzeczy, wiele spraw mnie mega rozprasza.

  25. Margaret pisze:

    Wszystko fajnie i zrozumiale, ALE
    skąd u jednych ludzi bierze się takie nastawienie,
    a u innych ludzi, inne ??
    Bo powód tego nie bierze się z powietrza.
    Również nie wierzę w to, że tzw. pechowcy koniecznie, ale to koniecznie CHCĄ
    mieć takie nastawienie jakie mają…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *