II sekret największych szczęściarzy (na literę "s")

Kontynuacja cyklu – jak dzięki odkryciom nauki stać się największym farciarzem, jakiego znasz.

Dzisiaj 2/3 prezentacji i chyba najbardziej „zewnętrzne” i mierzalne źródło szczęścia spośród pozostałych.

Zapraszam:

Wspomniane w filmiku (lub na jego końcu) prezentacje:

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (24):
  1. Andrzej pisze:

    200 znajomych X 200 znajomych = 40000 znajomych po dwóch uściskach? Tylko pod warunkiem, że wszyscy znajomi się nieznają nawzajem, a takie założenie jest raczej mało prawdopodobne.
    Liczba 40000 jest przesadzona w tych szacowaniach. Uważam jednak, że wielkości rzędu 30 potencjalnych przyszłych znajomych są zadowalające i mogą wpłynąć na przyszłość danej osoby.

    • Damian Redmer pisze:

      To też przy założeniu, że masz kontakt tylko z 200 znajomymi, a oni też tylko z 200, bo statystycznie możemy dotrzeć do większej ilości osób niż 200. Więc oczywiście – rachunek może być tak samo mocno zawyżony, jak i niedoszacowany. Chodziło bardziej o pokazanie skali.

  2. Mateusz pisze:

    Po obejrzeniu poprzedniej prezentacji trafiłem gdzieś na ten eksperyment i spodziewałem się, że zobaczę to dzisiaj. Czyżby efekt małego świata już działał? 😉

  3. Krzysztof pisze:

    Kilka lat temu widziałem program w jednej z ogólnopolskich telewizji (nie pamiętam w której 😉 ) Wybrano w tym programie młodą kobietę z Warszawy, która pracowała w małej gastronomii i rolnika z małej wioski w Meksyku. Zaczęto szukać znajomych zarówno Pana jak i Pani, i okazało się, że pomiędzy nimi znajduje się raptem sześć osób. Nie wiem na ile rzetelny był to program, jednak badania z prezentacji zdają się go potwierdzać. Sam korzystałem z tej wiedzy gdy szukałem pracy. Obdzwoniłem kilku znajomych, powiedziałem wprost, że szukam pracy i w jakim charakterze. Umówiłem się na trzy rozmowy, z których wydawało się że nic nie wypali, ale zadzwonił znajomy osoby na której zrobiłem dobre wrażenie podczas interview. Reasumując mam pracę u znajomego, który jest znajomym mojego znajomego 😀

  4. Kristof pisze:

    Już się przekonałem, że warto mieć w swoim życiu dobrych znajomych. Dzięki nim zdobyłem poprzednią i obecną pracę. Jednak chciałbym dowiedzieć się więcej, jak ze znajomych rozwinąć relacje w dobrą przyjaźń. Mam znajomych, którzy zawsze są w porządku w stosunku do mnie, ale żadnych przyjaciół. Co najbardziej decyduje o tym, że jedni są przez wszystkich lubiani i każdy pragnie z nimi przebywać, zaprasza na spotkania/uroczystości. Z kolei inni są odstawiani na boczny tor. Poruszony został temat budowania sieci kontaktów, więc to mogłoby być uzupełnienie do dzisiejszej prezentacji.

    • Sabrina pisze:

      Witam, odpowiedz na Twoje pytanie znajdziesz w ksiazce Napoleona Hilla PRAWA SUKCESU Tom X – Mila Osobowosc. Polecam caly zestaw – 16 praw (8 ksiazek).

  5. AnnaN pisze:

    100% prawda! Szczęście się buduje, tworzy.
    Ta informacja jest w świecie biznesu bezcenna..

  6. Wydaje mi się, że to jest właśnie ta różnica, na którą zwracałem uwagę w komentarzach do jednego z poprzednich nagrań o Prawie Przyciągania – tak jak martwe, odbijające się losowo kulki mają wywalone na nasze „magnetyczne myśli” – tak zupełnie inny poziom złożoności interakcji charakteryzuje świat ożywiony (szczególnie na poziomie międzyludzkim) i efekty tego stanu rzeczy są znacznie bliżej wizji przedstawionej w The Secret. Jak właśnie efekt „Zawsze mi ktoś pomoże kiedy tego potrzebuję”.

  7. Marta pisze:

    Nie przekonuje mnie ten eksperyment w kawiarni. Nie wiem jak można wyciągać wnioski na podstawie zachowania tylko 2 osób. Dziwi mnie, dlaczego nie przeprowadzono go na większej grupie 🙂 Moim zdaniem jest mało wiarygodny.

    • Damian Redmer pisze:

      Jako eksperyment – w ogóle nie jest wiarygodny 😉 2 osoby, to żadna próba. Chodziło bardziej o zobrazowanie za ich pomocą czegoś co zauważono gdy przeprowadzano wywiady ze szczęściarzami i pechowcami.

  8. Jerzy pisze:

    Damian podaj mi prosze strone Dominika.
    dziekuje Jerzy

  9. BQ pisze:

    Bardzo brzydka, mało czytelna strona. Passe

  10. Mag pisze:

    Damian,
    bardzo Ci dziękuję. Za Twoją pracę i wszystko co umieszczasz na tej stronie oraz za Twoje kursy. Dla mnie to początek nowego życia, rozumienia tego co do tej pory było mgliste i niedopowiedziane, choć w jakimś procencie podświadomie wykorzystywane. I nie przesadzam, ale nie będę wnikać w szczegóły. Pozdrowienia!

  11. Andrzej pisze:

    Budowanie i korzystanie z sieci znajomych oraz ich znajomych z pewnością działa.
    Doświadczyłem tego dla przykładu dwukrotnie w związku z potrzebą pracy.
    W sytuacjach kiedy miałem problemy z pracą mówiłem o tym moim znajomym (bliższym lub dalszym).
    W dwóch takich sytuacjach nie szukając otrzymywałem propozycje pracy, jedna z nich trwa już ponad 16 lat i jestem z niej zadowolony.
    Jako człowiek wiary powiem, że to Opatrzność czuwała nade mną, ale Ona działa przez konkretnych ludzi.
    Zatem, dzięki Damianie za tę prezentacje, która ukazuje wartość każdej relacji i konieczność pielęgnowania ich, choćby przez życzenia z różnych okazji.

  12. Sama prawda. Pozdrawiam szczęściarzy

  13. Malina pisze:

    Szczęściarz jest przyzwyczajony do okazji, które same pchają mu się w ręce. Jego spostrzegawczość jest dużo lepsza niż pechowca. Pechowiec jest mało spostrzegawczy bo uważa, że nic dobrego go nie czeka. Tego dowodzi przykład z banknotem. Przez to, że pechowiec nie wierzy w to, że jego też może spotkać coś dobrego, jest mało spostrzegawczy. Mit naszego szczęścia i pecha rodzi się w naszej głowie i buduje nasze nastawienie do samego siebie. To ostatecznie owocuje potwierdzeniem naszego mitu o szczęściu lub pechu. To działa identycznie jak czarny kot. Jak w niego wierzymy to pech będzie, jak nie wierzymy pecha nie będzie.

  14. Ludmiła pisze:

    Ciekawa prezentacja. Pechowiec ma negatywne pzekonanie, że jest pechowcem,więc nie spodziewa się niczego dobrego. Jego podświadomość skutecznie odfiltrowuje okazje, które są wokół niego,ponieważ uważa ona, że nie są one dla niego istotne skoro zawsze jest skoncentrowany na braku możliwości. To o czym myślisz, to do stajesz. Szczęściarz z kolei jest nastawiony na okazje i je dostaje.

  15. Beata pisze:

    Ależ, to jest talent – to budowanie sieci kontaktów. Jeden go ma, drugi nie ma. Tak jest już od małego dziecka, już wtedy widać, który dzieciak ma wianuszek kolegów wokół, a który sam w kącie siedzi. Dosłownie od pierwszej grupy w przedszkolu, tj od 3-go roku życia. Żeby to było takie proste ! Kto nie ma talentu do matematyki, to ciężką pracą i nieustającymi treningami co najwyżej maturę z matematyki zda. Lecz na pewno, już nic dalej w kierunku ścisłym nie osiągnie. Tak samo z brakującym talentem do budowania sieci kontaktów. Do pewnego stopnia można to wytrenować, wyćwiczyć, nauczyć się. Lecz ten stopień jest nie wystarczający.
    Pozyskiwać kontakty z osobami zmotywowanymi, by mi pomóc ? Przez całe moje długie życie spotkałam tylko 2 takie osoby, które miały: a) wiedzę – know how, b) wolę, aby mi tę wiedzę przekazać, tj coś mądrego i dobrego dla mnie poradzić.. I te 2 porady miały b. pozytywny i duży wpływ na moje życie. Niestety, poza nimi nie spotkałam nigdy osób, które by spełniały pkt b. Nawet, kiedy szukałam, prosiłam, nawet, kiedy wydawały się wystarczająco zaprzyjaźnione. Swoją wiedzę i dobre rady trzymają …..dla siebie. Ludzie traktują się jak konkurencję. I nie dają swojej wiedzy i doświadczenia drugiemu ot tak, na ładne oczy czy sympatyczny kontakt. Jeden drugiemu wisi i powiewa, o ile nie występuje wręcz efekt zawiści pt ” a po co ma być tej drugiej osobie lepiej ? Po co ma mieć lżej niż mnie – wysłuchując moich porad zdobytych moją ciężką krwawicą doświadczenia ? Tak za friko – na gotowe ?!
    Tylko się luźno domyślam powyższego toku myślenia, dość, że w całym życiu tylko 2razy doświadczyłam zwykłej ludzkiej życzliwości od ludzi, którzy …..wiedzieli więcej i przekazali mi część tej wiedzy.
    Więc zasada pozyskiwania kontaktów pośród osób zmotywowanych by pomóc jest ” łatwa” w wykonaniu, jak doktorat z fizyki kwantowej.
    Oczywista oczywistość i nic nowego, ale jest tylko garstka utalentowanych, którzy potrafią sprostać. Już zawsze byli i są tacy, co warszawską Kolumnę Zygmunta lub Pałac Kultury potrafili turyście sprzedać za wielkie pieniądze. Tj siebie sprzedać drugiemu. Ale ile ludzi ma taki talent ? A co z pozostałymi ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *