Święty Graal rozwoju osobistego? Badania sugerują, że tak…

To będzie mocne…

Raczej nie zobaczysz niesamowitych filmowych fajerwerków i animacji 3D (tylko stare, wysłużone emotikonki. ;)), a moja dykcja i stylistyka ciągle pozostawiają wiele do życzenia, ale to, czego się nauczysz w tej prezentacji, wierzę, że może być dla Ciebie jedną z najważniejszych lekcji rozwoju osobistego.

Gdybyś w całym swoim życiu miał zobaczyć tylko jedną moją prezentację… to proszę, niech będzie to właśnie ta.

Wierzę, że przysłuży Ci się najmocniej albo przynajmniej wskaże kierunek, w jakim dalej podążać.

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (338):
  1. magda pisze:

    hej!
    czy moge cie prosic o pomoc? Włamałam sie na gg do kolezanki w 3 liceum i zaczełam sie pytac o siebie co o mnie sadza ludzie z klasy itd.i przy przeprosinach powiedzialam jej ,że to wina poprzednej szkoly bo miałam problebmly z niekotrymi ludzmi z klasy gimnazjum i byłam zle traktowana przez z nich .Czy ona wybaczyła mi to włamanie po przeprosinach? Dostałam wsparcie od klasy i od tej mojej ofiary .

    • Damian Redmer pisze:

      Magdo – nie mogę tego wiedzieć.

    • Marcin pisze:

      Jedyne wyjście to zapytać się jej o to wprost.

  2. Adam pisze:

    Z jednej strony jestem w szoku a z drugiej strony… stosowałem to o czym mówiłeś i działało!
    Wykonując codziennie ćwiczenia przeniosłem swoją samodyscyplinę na inne płaszczyzny takie jak nauka, praca. W wakacje wszystko siadło (nie będę zwalał winy na upały), ale dzięki za przypomnienie tego 🙂
    Z swojego doświadczenia powiem tylko jedno „Ten facet wie co mówi”.
    Inne osoby zajmujące się rozwojem osobistym, przy tobie się chowają 🙂
    Dzięki Damian!

    • Shogun pisze:

      jak to jest…
      że wakacje, że upał, że lato?
      Ja mam dokładnie odwrotnie:D
      Jesienią/zimą wszystko mi siada, bo zimno, bo późno Słońce wschodzi/ciemno jest:D
      Człowiek to potrafi sobie wymyślić wymówki, co;)

    • Iwona pisze:

      Prezentacja zwięzła, krótka i rzeczowa, ukazująca szersze spojrzenie na problem woli. Nadal pozostaje nasz główny problem życiowy, żeby nam się „chciało chcieć”.
      Pozdrawiam.

    • Małgorzata pisze:

      Hmmm… wysłuchałam, obejrzałam… widzę, słyszę i czuję, że na szczęście nie ma w Twojej prezentacji żadnego magicznego ”myku”. Jeśli ktoś przygląda się sobie i światu z otwartą głową i sercem, to prawdopodobniej, wcześniej czy później, dojdzie do wniosków przedstawionych przez Ciebie. Dziękuję Ci za to, że chce Ci się to zbierać do kupy i opisywać. Twoje prezentacje są dla mnie jak dzwonek w szkole, który czasami budzi ze snu po nudnej lekcji, czasami przypomina, że po wysiłku nauki jest miejsce na przyjemność konsumowania fajnego życia. Miałam ostatnio doświadczenie, dość trudne, ”docierania” relacji w pracy. Za każdym razem, kiedy było ciężko, pytałam siebie co jest po mojej stronie, co należałoby zmienić, aby relacje były lepsze, a co jest po stronie innych osób. Nie ustawałam w dążeniu zmiany swoich nawyków, impulsywności, chciejstw i niezrozumiałych dla innych ”ambicji' i idei. Oczywiście pewnych rzeczy nie zmieniłam – w momentach, kiedy uznałam, że zmiana nie posłużyłaby niczemu dobremu. Chyba trochę się rozpisałam….. Z grubsza to wszystko…Pozdrawiam. M.

  3. Akmelena pisze:

    Dobra prezentacja ale szczerze mówiąc nic mnie nie zaskoczyło.
    Istnieje dużo książek na rynku w tej tematyce i chyba każdy z nas kto choć trochę interesuje się rozwojem osobistym zdaje sobie sprawę że samoregulacja ( samokontrola, samodyscyplina czy też samozarządzanie ) to podstawa sukcesu życiowego.
    To w jaki sposób samoregulujemy się zależy w dużej mierze od warunków w jakich nas wychowywano. Bardzo trudno jest osobą które były nagradzane w dzieciństwie za nic nie robienie albo też tym które były traktowane zbyt surowo i musiały zużyć zapasy samokontroli na bycie miłym dla rodziny.
    Takie osoby powiny sobie najpierw uswiadomić w co je wrobiono w dzieciństwie i młodości i dopiero potem nad tym pracować. To jednak bywa trudne bo jesteśmy kodowani że rodzinę trzeba kochać, nic złego nie można o nich mówić i zjadać całe porcje obiadu i niedobre ciastko od cioci Kazi 🙂

  4. Radek pisze:

    U mnie podobnie. Cztery miesiące temu zacząłem biegać, bo odczuwałem dyskomfort przy wiązaniu butów. Sadło mi przeszkadzało i to m.in. było moją motywacją 🙂 Na szczęście bieganie bardzo mnie wciągnęło i po miesiącu zacząłem widzieć pierwsze efekty. Do dziś dbam o systematyczność treningów.
    I teraz najciekawsze: Efekty samodyscypliny wykorzystywanej podczas treningów przeniosły się na inne sfery życia. Zacząłem się zdrowo odżywiać: jem śniadania, nie jem słodyczy, a przynajmniej nie codziennie, kolacje jem o właściwej porze i nie podjadam wieczorami czy nawet nocami. Dzięki temu zrzuciłem 12kg w 3 miesiące.
    Mało tego! Zacząłem bardziej systematycznie i w sposób uporządkowany pracować nad swoim biznesem i swoim rozwojem. Zacząłem uczyć się języka obcego, zweryfikowałem swoje wydatki, dzięki czemu zaoszczędzam ok. 300 zł miesięcznie. Wiem, że systematyczna praca, nawet najdrobniejsza, ale konsekwentna przynosi owoce i wykorzystuje to bez wysiłku wszędzie. Mija piąty miesiąc mojego nowego życia a mi wciąż się chce! A nawet jak mi się nie czasami mniej chce to i tak jestem konsekwentny bo wiem, że to realnie zmienia moje życie. Zatem to mój motor: motywacja > działanie >konsekwencja i samodyscyplina > radość z efektów > które rodzą nową motywację.
    Wytrwałości życzę!

    • Damian Redmer pisze:

      Super! Gratuluję 😀

    • Marek pisze:

      dokładnie tak ale 'przemilczanie” tego elementu w „literaturze popularnej” rozwoju osobistego jest chyba niestety zamierzone, bo uświadomienie sobie w co się zostało 'wrobionym' w dzieciństwie wymaga najczęściej jakiejś formy terapii czy pójścia do psychologa. A jak pójdzie tam to nie pójdzie na kurs NLP i kółko się zamyka.

  5. Marcin pisze:

    To co mówisz jest jak najbardziej sensowne. Podświadomie zdawałem sobie z tego sprawę ale zawsze lepiej mieć potwierdzenie w takiej prezentacji jak twoja. Nie mogę się doczekać tego kursu, który planujesz a także 3 prezentacji.
    Dzięki Damian 🙂

  6. Radek pisze:

    A! I dodam jeszcze, że duże korporacje doceniają, jeśli ubiegając się o pracę możesz pochwalić się w swoim CV, że przebiegłeś maraton. Dlaczego? Dlatego, że mają świadomość, że jeśli byłeś w stanie trenować wytrwale i systematycznie by przebiec maraton to będziesz również sumienny, wytrwały i systematyczny w swojej pracy. Logiczne 🙂

  7. Asia pisze:

    Ja 3 lata postanowiłam ze będe cwiczyć regularnie i cwiczę regularnie i jakoś u mnie ta samodyscyplina w ćwiczeniach nie przeniosła się na inne obszary

    • Damian Redmer pisze:

      Pamiętaj, że po pewnym czasie czynności stają się nawykami, a nawyki nie zużywają siły woli (więc ich utrzymywanie jej nie rozwija). Całkiem możliwe, że przez np. pierwsze pół roku czy kilka miesięcy mogłaś zauważyć zmiany (musiałaś się dyscyplinować żeby ćwiczyć), a później kiedy weszło Ci to w krew, dalsze ćwiczenia nie trenowały już Twojej samodyscypliny. Po prostu zrobiłaś sobie dobry nawyk.
      Będę o tym jeszcze mówił w kolejnej prezentacji.

  8. Darek pisze:

    Super, odwalasz kawał dobrej roboty przeszukując te badania! 🙂

  9. Jolanta pisze:

    Super Damian,
    To jest tak jak Adam to ujal, zapewne wszyscy mielismy taki okres ze trenowalismy czy sie uczylismy i samodyscyplina byla na wysokich obrotach ale jak spadla to nikt juz nie bardzo wie jak prosto ja podladowac …
    Swietna prezentacja !!!!!
    Takie male a tak cieszy !!!
    A juz myslalam ze mam za malo motywacji …
    Dzieki Damian !!!!

    • Jolanta pisze:

      Czyli, jak brakuje nam samodyscypliny w tak blachych przypadkach jak nauka czy sport … Brakuje jej nam rowniez na wszystkich plaszczyznach zycia !!!
      Niesamowite ze tal male sprawy maja taki wielki wplyw na nasze dzialania i zachowanie, troche rutyny w sporcie moze nas wyprowadzic na szerokie wody … Swietnie ze teraz to wiem !!!

  10. Marek pisze:

    30 min przed obejrzeniem tego materiału robiłem sobie coaching i po czasie stwierdziłem że największym błędem jest
    a.brak determinacji – zbudowałem ją od razu używając technik pytań
    b.brak kontroli – zrzucałem winę za niepowodzenia na innych przez co odbierałem sobie kontrolę poprawy – również szybko to zmieniłem tą samą techniką.
    W sumie zmieniłem w ten sposób swój rytuał i tak jak tu powiedziane, jestem teraz wyczerpany. Drzemka powinna załatwić sprawę 😉

  11. Mimi pisze:

    Tak myślałam, że o to chodzi.. albo coś podobnego… co nie zmienia faktu, że jestem modelowym przykładem osoby , która ma mega problemy z samoregulacją… to chyba jedyna przeszkoda w realizacjo moich planów!!

  12. Natalia pisze:

    Nie sądziłam, że samodyscyplina ma tak duży wpływ na nasze działanie. Oczywiście sama będąc w sklepie wolę wydać taką samą kwotę na owoce niż na słodycze (ufff, dobrze, że w większości sklepów i marketów są one tuż przy wejściu 😀 ). Uczą nas od dziecka systematyczności, dyscypliny, a komu to zostaje, ten szczęśliwy. Nikt nam nie powie, że to, nad czym tak pracujemy w dzieciństwie przyda się w dorosłym życiu.
    Czekam z niecierpliwością na kolejną przezentacę :). Dziękuję!

  13. Arek pisze:

    Czy w przykładzie z ciastkami i rzodkiewkami uwzględniono wpływ zwiększonej ilości węglowodanów na funkcje poznawcze? Jeśli nie, to wyniki są niewiarygodne. Czy były grupy kontrolne? W innym pokoju trzecia grupa dostaje rzodkiewki, ale nie widzi ani ciastek, ani innych grup ludzi, po czym dostaje to samo zadanie. Dopiero różnica pomiędzy grupą jedzącą rzodkiewki bez zakazu a grupą mająca zakaz jedzenia ciastek będzie wiarygodna. Unikamy wpływu bomby tłuszczowo-węglowodanowej na mózg.
    Z ciastkami powinno być odwrotnie – podaje się dwa zestawy o zbliżonych wartościach odżywczych, ale jednej grupie zakazuje się spożywanie produktów z obu zestawów, podczas gdy druga grupa testowa może jeść dowolnie oba produkty.
    Sądzę, że biorąc powyższe pod uwagę, doświadczenie z ciastkami i rzodkiewkami sknocono i wyniki są niewiarygodne.
    Powinno się wykonać analogiczne doświadczenie jak na psach – jedna grupa ma wykonywać rozkazy, druga nie. Później wykonują trudne polecenie i oceniamy czas i skuteczność działania obu grup. Jeżeli zależność statystyczna jest istotna, czyli mamy wynik jakościowy, to różnicujemy bodźce w zakazach, żeby uzyskać wynik ilościowy (czyli konkretną wiedzę, a nie tylko zero-jedynkową).
    ***
    Samodyscyplina kojarzy mi się z pokonywaniem wewnętrznego oporu, więc gdy jest motywacja wewnętrzna to nie musi być samodyscypliny, bo nie ma wewnętrznych oporów do pokonywania.
    Gdy ktoś czuje chęć, czyli ma motywację wewnętrzną, do bieganie, to deszcz go nie odstraszy. Gdy ktoś m u s i biegać, bo chce schudnąć (kazał mu lekarz lub znajomi namówili – motywacja zewnętrzna), to w przypadku bieganie w deszczu musi wykazać samodyscyplinę pokonując swoją niechęć – nie wynika ona z wewnętrznej potrzeby biegania.
    Sugerowałbym więc rozbić motywację z prezentacji na jedną tylko składową – motywację zewnętrzną. W przypadku motywacji wewnętrznej samodyscyplina nie jest potrzebna. Może raczej jako hamulec, a nie pedał gazu. 🙂
    Utrzymanie samodyscypliny w zależności od wcześniejszego wytężenia siły woli jest interesujące. Bardziej jednak interesują mnie wyniki ilościowe, niż sama wiedza, że taka zależność istnieje. Jeżeli, Damianie, dysponujesz takowymi danymi, to proszę o pokazanie tych zależności w kolejnej prezentacji.
    Ciekawi mnie również, jaki czynnik lub jakie czynniki organiczne (co się dzieje wewnątrz naszych ciał) powodują spadek siły woli po jej użyciu. Co się męczy przy wytężonej siły woli. Po jakim czasie następuje regeneracja i jakie czynniki ją przyspieszają, a jakie opóźniają.
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Damian Redmer pisze:

      Odpowiadając na pytanie – nie uwzględniono zwiększonej ilości węglowodanów (przynajmniej nie zauważyłem) przez co rzeczywiście to nie jest najbardziej wiarygodne badanie, ale pokazałem je bo najdobitniej pokazuje efekt, który został zresztą już mocno podparty przez masę innych – pozbawionych tych wad – eksperymentów.
      Jeśli chodzi o motywację wewnętrzną – to zdecydowanie nie sprawia, że opory znikają i nie trzeba samodyscypliny. To, że czegoś chcesz nie sprawia, że całkowicie przestajesz odczuwać pokusy. Palacz może szczerze chcieć przestać palić, ale jego ciało będzie się tego domagało. Przykładów jest wiele.
      O już wiem, co będzie najprostsze: możesz wyciskać sztangą np. 80 kg na ławeczce wyłącznie dla własnej satysfakcji (100% motywacja wewnętrzna), ale to nie znaczy, że nie będziesz czuł coraz większego oporu przy każdym kolejnym podniesieniu. Co oznacza, że każde kolejne podniesienie – bez znaczenia na twoją motywację – będzie wymagało coraz większej siły woli, bo będziesz musiał coraz silniej „nadpisywać” naturalną reakcję ciała jaką będzie w tej sytuacji odpoczynek dla mięśni. Motywacja nie likwiduje naturalnych – przeciwstawnych do woli – reakcji ciała.

    • Małgorzata pisze:

      MAtko…! Miałam już nie pisać, ale sposób myślenia Arka wyzwolił we mnie dodatkową mobilizację podpartą niewyczerpaną siłą woli…. Z jednej strony: co za intelekt i przenikliwość myślenia, a z drugiej nudy Panie, nudy… Może dlatego, że ja bardziej czuję niż wiem (choć wiedzieć też lubię), ale nie da się wszystkiego udowodnić i sprawdzić mierząc, ważąc, licząc, porównując i …Bóg wie co jeszcze. Dlatego nie sprawdzają się metody wyposażania ludzi w coraz to ”zaskakujące” narzędzi oddziaływania na siebie samego i innych. Potrzebne jest COŚ z wnętrza siebie. No nie wiem…. może zamiast szukać dowodów na zewnątrz (szukać zmiennych w eksperymentach, które podważają ich wiarygodność) warto poszukać zmiennych w sobie, których niestałość powoduje, że istnieje konieczność doszukiwania się podstępu, tam gdzie go nie ma… Jeśli chodzi zaś o Twój analityczny sposób myślenia i intelekt – robi wrażenie. Gratuluję szczerze. Pozdrawiam. M.

  14. Bogdan pisze:

    Znakomite wideo. Bardzo ważna wiedza. Nic tylko wdrażać do codziennej praktyki.
    Dzięki 🙂

  15. Małgorzata pisze:

    Kiedy uczeń jest gotowy, trafia na swego mistrza. No i mam to szczęście, że trafiłam na Ciebie. Z racji tego, że ostatnio dużo się w moim życiu dzieje, wymaga to ode mnie sporo wysiłku. Obie prezentacje, poprzednia i dzisiejsza, są dokładnym opisaniem mojego funkcjonowania w ostatnim czasie. Nie potrafiłam nazwać i zrozumieć spotykających mnie wzlotów i upadków, siły i słabości, takich huśtawek. Próbowałam zanalizować tę sytuację, ale bez skutku, bo bez podparcia wiedza, jaką dostałam teraz od Ciebie. I oto właśnie klocki wskakują na swoje miejsca, bo zrozumiałam, co się dzieje. A świadome wprowadzanie w życie tego, o czym mówisz to jest niesamowita frajda. Tak więc serdecznie dziękuję za kolejna porcje wiedzy i cieszę się, że już wróciłeś, bo brakowało tych czwartkowych spotkań. Pozdrawiam i czekam niecierpliwie na dalszy ciąg.

  16. Tomasz pisze:

    Cześć Damian
    Dzięki za fajną prezentację. Myślę, że temat który poruszyłeś jest bardzo ważny i ciesze się że poświęciłem trochę czasu na jego poznanie. „Słomiany zapał” każdemu w życiu towarzyszył zapewne nie raz i odnaleźnienie jego źródeł właśnie często kończyło się na zmniejszeniu samooceny poprzez stwierdzenia „leniwy” itd o czym wspomniałeś w poprzedniej prezentacji.
    Od jakiegoś czasu motywuje się tylko i wyłącznie pozytywnym myśleniem i staram się summienie realizować cele co de facto przekłada się na zwiększenie samodyscypliny. Do końca nie wiedziałem dlaczego tak się dzieje że realizując skrupulatnie jeden cel byłem w stanie zmotywować się do działań na innych płaszczyznach ale dzięki Twojej prezentacji już odkryłem tą ważną wiedzę – dzięki 🙂
    Pozdrawiam
    Tomek

  17. Ewa pisze:

    Damian, uwielbiam Twoje prezentacje. Przekazywane z ogromna kultura i posiadające potężną dawkę wiedzy, potrafią ….. zwiększyć samodyscyplinę. Dzisiejsza prezentacja wyjaśniła mi bardzo wiele zjawisk, które dotychczas przerabiałam. Świadomość dlaczego tak się działo pomoże mi bez wątpienia w podwyższaniu swojej samodyscypliny. Dzięki. A swoja droga ten drugi czynnik, to nie jest właśnie hm…. wiedza, świadomość; Bardzo jestem ciekawa. Pozdrawiam Ewa

  18. Mateusz pisze:

    Podoba mi się materiał : ) dzięki,
    czy możesz podać przynajmniej jeden przykład: „Jak zregenerować nasze paliwo”, czyli zatankować siłę woli w momencie kiedy wyczerpaliśmy ją do zera, ponieważ musieliśmy być myli dla wszystkich klientów w pracy (walczyliśmy z sobą, bo wcale nie chciało nam się do nich uśmiechać)?. Czy jest to powiązane z tym co potocznie nazywamy „ładowaniem baterii”, czyli wyjście na spacer, spotkanie z przyjaciółmi, poświęcenie czasu swojemu hobby.

    • Damian Redmer pisze:

      Okej – podam Ci najdziwniejszy sposób jaki znalazłem 🙂 Nie do końca wiadomo, czy jest to forma regeneracji czy coś co pozwala działać na pustym baku (w każdym razie pomaga, gdy nie masz siły woli): weź do ust jakiś płyn, który zawiera cukier (nie słodzik – to musi być cukier), chwilę potrzymaj, a następnie wypluj 🙂
      Ten sam sposób pomaga także zwiększyć wytrzymałość fizyczną (pomaga np. kolarzom dłużej pedałować gdy są zmęczeni).

  19. Piotr pisze:

    Prawda – np codzienny poranny trening i ….. dalej dzień pracy funkcjonuje prawidłowo – jedno napędza drugie itd

  20. Adam pisze:

    Wiedziałem, że jestem robotem. Trzeba sie obserwować, pytać siebie samego- „Czemu to robisz?. Czemu tak postępujesz?” Trudno o tym pamiętać, ale im częściej będziesz się obserwował tym lepiej się poznasz. A jak poznasz siebie to będziesz wiedział czego do szczęścia potrzebujesz. Pozdro!:D

  21. Ewa pisze:

    To co mówisz sprawdziło mi się właśnie w drugą stronę, tzn. od jakiegoś czasu zauważyłam, że coraz trudniej zmobilizować mi się do trzymania się tego, co sobie wyznaczyłam. I tak lawinowo zaczęło mi się rozprzestrzeniać na inne sfery.
    Uświadomiło mi to pracę małymi kroczkami i wyznaczę sobie pierwszy potem następny obszar nad którymi zacznę z powrotem skutecznie pracować. Zobaczę, co z tego wyniknie.
    Zaczynam od zaraz,zamiast pojechać autem pójdę pieszo.
    Dzięki Damianie, jak zwykle Twoja prezentacja jest super. Pozdrawiam

  22. Monika pisze:

    Ta prezentacja na dobrą sprawę potwierdza to co mogę zauważyć u siebie na przestrzeni ostatniego roku. Kiedyś miałam problem wytrwać w diecie przez kilka dni, a ćwiczenia były dla mnie jeszcze gorsze. Jakiś czas temu zaczęło się od kopnięcia motywacji w postaci nie planowanego zrzucenia kilku kilogramów przy natłoku zajęć, żeby tego nie stracić zaczęłam kontrolować swoją dietę. Ćwiczenia jednak nie wchodziły w rachubę, jednak po dłuższym czasie, gdy już kontrolowanie siebie w kwestii powstrzymywania się od określonych złych nawyków żywieniowych nie było problemem zaczęłam codziennie ćwiczyć i wytrwałam w tym postanowieniu, z czasie zwiększając liczbę wykonywanych ćwiczeń (całe moje ćwiczenie zaczęło się jakiś miesiąc może dwa przed Twoim badaniem z zaznaczaniem czy spełniło się dane cele na dany dzień – myślę, że udział w badaniu także wzmocnił moją samodyscyplinę), teraz tylko czekam na nowy rok akademicki, okaże się czy siła woli obejmie także systematyczną naukę 😉
    Wielkie dzięki za całą Twoją pracę,
    Monika

  23. Michał pisze:

    Witam.
    Drogi Damianie widzę, że masz świadomość rewolucji jaką wprowadzasz. To zdecydowanie wyróżnia Cię na tle konkurencji. Jestem pod wielkim wrażeniem. Oby tak dalej!
    To piękne, że np. rzucenie palenia może przyczynić się do podwyższenia samodyscypliny. Niestety w terapiach oraz kampaniach społecznych nie mówi się o tego typu korzyściach płynących z odstawienia papierosów.
    Pozdrawiam:)

  24. Damian pisze:

    Trafiłeś idealnie z prezentacją. Wiem już dlaczego straciłem motywację do nauki..Miałem ostatnio egzamin. Postanowiłem zacząć naukę tydzień przed (wcześniej regularnie 3 razy w tygodniu chodziłem na treningi piłki nożnej). Przygotowałem się dość solidnie i były tego efekty (zdałem egzamin). Teraz mam następny i stwierdziłem, że odpuszczę treningi ponieważ zostało niewiele czasu (w niedziele mam następny egzamin) ku mojemu zdziwieniu, cała motywacja zniknęła..praktycznie w ogóle nie potrafię zabrać się do nauki..a na treningi dalej nie chodzę..widocznie moje paliwo wyczerpało się i samodyscyplina także…z drugiej strony czułem, że opuszczam jeden obowiązek dla drugiego i czułem się sfrustrowany..czekam niecierpliwie na następną czwartkową prezentację i pozdrawiam serdecznie! 🙂

  25. Dawid pisze:

    Najedzenie studenci mogli sobie układać puzzle. Ci co jedli tylko rzodkiewkę pewnie przez głód nie mogli się dłużej skupić na puzzlach:)
    A tak poza tym tym to świetna prezentacja. Już nie mogę doczekać siękolejnej, żeby poznać trzeci element

  26. Edyta pisze:

    odkrywcze 🙂
    i bardzo pozytywne – fajnie jest wiedzieć że samodyscyplinę można wytrenować a najważniejsze ze wystarczy ja trenować na jednym polu żeby wzrosła też w innych obszarach naszego funkcjonowania:-)
    Bo czasem ogrom pracy nad sobą do wykonania przytłacza. A świadomość tego że pracując np. nad racjonalnym wydawaniem pieniędzy jednocześnie poprawiam swoje szanse w kwestii racjonalnego odżywiania – działa bardzo… motywująco;)
    Dzięki Damian 🙂

  27. Piotr pisze:

    Widza bardzo pomocna bo doświadczyłem tego w ostatnich tygodniach.
    Przez tydzień pracowałem bardzo wydajnie robiłem z łatwością to co sobie wyznaczyłem(zużywając bardzo szybko swoje paliwo).
    W 2 tyg też szło mi całkiem dobrze jednak do kilku rzeczy musiałem się zmuszać(miałem siłę na podstawowe zadania, do dodatkowych się zmuszałem).
    Teraz mija 3 tydzień gdzie tak naprawdę niewiele z rzeczy nawet tych podstawowych jest przez ze mnie wykonywanych w odpowiednim czasie bez odkładania.
    Nie mogę się doczekać kolejnej prezentacji
    Dzięki za widzę którą chcesz się dzielić
    Pozdrawiam Piotr

  28. Halina pisze:

    Witam, całkowicie się zgadzam z tym co zaprezentowałeś Damianie w prezentacji, nawet więcej potwierdzam, że wyrobienie w sobie samodyscypliny działa w 100%. Każdemu polecam, aby podaną wskazówkę wdrożył do życia. Żyjmy i działajmy świadomie!!!
    Pięknię dziękuję Ci Damianie za cenną i wartościową prezentację 🙂

  29. Shogun pisze:

    nie dość, że ciastek nie jedli,
    to jeszcze puzzle im nie wychodzą – też bym się wkurzył:D
    Kurcze,
    przez chwile pomyślałem, że w takim razie muszę porzucić ograniczenia dietowe i poświęcić się całkowicie progresowi w pracy.
    To, że bak jest jeden wydawało się problemem,
    a tu się okazuje, że jest też dobrym rozwiązaniem -> praca/nawyk i wszystko idzie w górę.
    Też odczułem to na sobie, fakt:>
    Najłatwiej szło mi z ćwiczeniami fizycznymi. Dzień po takim starcie od razu wydawał się lżejszy i ze wszystkim dalej szło łatwiej/luźniej, bez spinania.
    Dzięki jak zawsze, namaste:>

  30. QQRQ pisze:

    Ogólnie szacun. Najbardziej przekonuje mnie to że podpierasz się w swoich prezentacjach wynikami badań. Nie gdybasz, nie teoretyzujesz. Wielu trenerów wyznaje zasadę, że jeśli coś działa i jest skuteczne to nie musi być prawdziwe (udowodnione) i coś w tym jest. Ale często te działania są skuteczne jednostkowo a przez trenera (propagatora) generalizowane i ogłaszane jako prawo rządzące całością ludzkości.

  31. Jakub pisze:

    Super!
    Patrząc na problematykę rozwoju osobistego przez pryzmat tej wiedzy zaczyna się dostrzegać, że wiele konwencjonalnych teorii motywacyjnych działa tylko dlatego, że zawiera w sobie okruchy tego „świętego Graala”. Ta wiedza nie jest nowa, jest bardzo stara i powszechnie stosowana, jednak nikt jej jakoś specjalnie nie „wydestylował” do postaci tak czystej jak Ty, Damianie. Aż by się chciało powiedzieć, że jako jednostka niezależna odkryłeś sekret branżowy „mówców motywacyjnych” i teraz stracą klientelę 😉
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dalszych tak owocnych sukcesów,
    Kuba
    PS Chciałbym też zwrócić uwagę, że praktyka religijna i/lub magiczna, która pracę nad duchem opiera między innymi na wyrzeczeniach, ascezie, czy w religii katolickiej piątkowych postach i innych tego typu leżeniach krzyżem, wykorzystuje właśnie ten mechanizm hartowania się. Zatem ci, którzy uważali wszelakiej maści posty i zakazy kościelne za przeżytek i fanaberie duchownych, powinni teraz zwrócić im honor. To właśnie współczesna cywilizacja „mamony” dąży do pozbawienia ludzi jakichkolwiek zasobów wolnej woli i zdolności samoregulacji. Wolnej, silnej woli, przez niektórych zwanej „maną” lub „mocą osobistą”.

  32. Marlena pisze:

    Jak najbardziej zgadzam się, chociaż nigdy tak na to nie patrzyłam. Rzeczywiście stosując samodyscyplinę w jednej dziedzinie łatwiej ogarniamy inne 🙂 I jak Adam powyżej też przyznaję, że w lato wszystko zawsze siada, ale samodyscyplina tez się luzuje. Ćwiczeń mniej bo przecież gorąco, pracy mniej, bo przecież urlop, dieta siada, no bo jak zrezygnować z grilli, piwka czy pysznych lodów…. Więc już wsio jasno 🙂
    A co do motywacji, też uświadomiłeś mi, że nie ma co się załamywać kiedy jest jej mniej. Ostatnio otworzyłam swój 'złoty kajet', gdzie zapisywałam cele na ten rok, no i stwierdzam, że mimo zmiennej motywacji 90% moich planów się urzeczywistnia. Więc dlaczego mam być niezadowolona skoro chwilowo motywacji jest mniej. Po prostu trzeba robić swoje, mieć swoje zasady (samodyscyplina) i się ich trzymać mimo tzw. gorszych dni. Dzięki 😉

  33. Adam Ch. pisze:

    Cześć Damian.
    Poprzednia prezentacja, którą obejrzałem była kropką nad i, bo czułem, że gdzieś w systemach motywacyjnych, które czytałem i stosowałem- coś jest nie tak.
    W tej prezentacji, kiedy zadałeś pytanie, czy domyślamy się jaki jest pierwszy element, od razu wiedziałem, że chodzi o Samodyscyplinę.
    Miałem okazję słuchać Trancego o Samodyscyplinie, jednak informacja, by wybrać jeden obszar i w nim ćwiczyć samodyscyplinę- była dla mnie nowością. Otóż, ja tak nie potrafię. Ja chcę wszystko i od razu- system gorący, bo gorący chłopak jestem.
    Teraz bardziej świadomie skoncentruję się nad dwoma dziedzinami ćwicząc samodyscypline: Naukę i ćwiczenia, z tymże ćwiczenia będę co dwa dni, a nauka codziennie. Także spore wyzwanie.
    Z doświadczenia powiem, że 4 miesiące temu robiłem podobny eksperyment i miałem dosyć dobre wyniki, tj. potrafiłem się uczyć w ciągu dnia do 5-6h (oczywiście to mnie interesowało), ale gdy poznałem nową 'zajawkę/hobby' to później ciężej było do tego wrócić.
    Wyciągając wnioski z tamtego doświadczenia i przepracowaniu myślę dobrych 1-2miesięcy na nauce, dochodzę do wniosku, że:
    NA WSZYSTKO W ŻYCIU JEST CZAS
    Wtedy miałem za dużo tej nauki i zaniedbałem inne konteksty życiowe. potem musiałem trochę zluzować, by zaspokoić inne potrzeby swoich osobowości.
    Także myślę, że to jest ten kluczowy czynnik w kształceniu swojej samodyscypliny, by również zaspakajać inne swoje potrzeby.

  34. Jacek pisze:

    Wiedzę którą prezentujesz staram się stosować w życiu. Pozdrawiam. Jacek

  35. Adam pisze:

    Zapomniałem dodać, ojej znów spam :(, że bardzo się cieszę, iż pokazałeś mi to wszystko w tej prezentacji, razem z odnośnikami do badań itp. To dało siłę tej myśli, że mogę się kontrolować, i im więcej będę to robił tym będę w tym lepszy. Wielkie dzięki Damian! Karma Ci wszystko wynagrodzi!:D

  36. Darek pisze:

    16.37 bezcennej wiedzy. Brakujące ogniwo,czekam na czwartek 😉

  37. Grzegorz pisze:

    Damianie, dzięki to faktycznie zmienia moje podejście do rozwoju osobistego. Myślę że bardziej opiera rozwój na rozumie niż na emocjach. To trudniejsze ale widzę po moich znajomych i po sobie że ma sens. Czekam na zapowiadane przez Ciebie szkolenie ale czy będę miał tyle samodyscypliny by je przejść ? 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      To już będzie nie tylko Twoim, ale i naszym zmartwieniem, więc nie martwiłbym się na zaś 😉 Do tego, żeby nie tak łatwo było nie przejść szkolenia, gdy ktoś się zadeklaruje, użyjemy m.in. sposobu organizacji, który pomaga alkoholikom, złodziejom, ćpunom i prostytutkom wychodzić na prostą 😉 Nie żebym tak o kimś myślał, ale jest pewien ośrodek, który jest w 100% prowadzony przez osoby z marginesu społecznego i dzięki pewnym układom i strategiom Ci ludzie wychodzą na prostą. Więc jeśli to dla nich działa, to w grę muszą wchodzić naprawdę mocne efekty psychologiczne – więc czemu tego nie wykorzystać i u nas :). Nie damy rady ich idealnie odtworzyć przez Internet, ale to co się da – zastosujemy i wierzę, że da super efekt.

      • Batinex pisze:

        Mam nadzieję, że nie chodzi o 12 kroków, bo skuteczność ich leczenia wynosi 5% :(.
        http://blog.krolartur.com/byli-alkoholicy-maja-prawo-strzelic-sobie-drinka/
        nie wiem czemu, ale odnosze wrazenie, ze nawiazujesz do „Potegi nawyku”, tam tez jest to opisane na podstawie 12 kroków, tylko, ze jest to troche nieskuteczne. Mam nadzieje, ze sie myle :).

      • Damian Redmer pisze:

        Uwielbiam strony, które podają dokładne wyniki, ale oczywiście bez żadnego źródła czy nawet linku 😉 To zawsze pewne źródło informacji 🙂 Do tego dalsza część artykułu powinna być solidnie opatrzona wieloma „ale” i „pod warunkiem” (terapia picia alkoholowego nie sprawdza się dla wszystkich), a pisanie, że terapia picia kontrolowanego jest skuteczniejsza jest już jawnym pogwałceniem i formą manipulacji, bo w tym wypadku po prostu strasznie ciężko określić co to znaczy skuteczność – czy picie 5 l alkoholu tygodniowo uznaje się za sukces czy nie? W zależności od tego gdzie postawisz granicę (czy będzie to 10, 15 czy 20 litrów) to może się okazać, że ma 100% skuteczność – wszyscy się mieszczą w przedziale 🙂
        Miałem o Arturze dobre zdanie, ale wypowiadanie się na temat tak poważny jak choroba alkoholowa, w tak nieodpowiedzialny i prawdopodobnie dla niektórych chorych – szkodliwy sposób, zupełnie je zmieniło. Primum non nocere – przede wszystkim nie szkodzić.
        A jeśli chodzi o skuteczność AA, to z tego co wiem nikt nie ośmielił się jednoznacznie stwierdzić jej efektywności lub braku, bo jak sama nazwa głosi: to są ludzie anonimowi. I wszelkie próby badania skuteczności odbywały się albo tak, że naukowcy sami organizowali coś na wzór programu 12-kroków i brali chętnych, albo prosili aby AA to dla nich zrobiło. I tutaj w zależności od wersji raz to bywało skuteczne, raz nie – jak chcesz to znajdziesz badania i potwierdzające i obalające skuteczność.
        Więc generalnie ciężko w laboratorium jednoznacznie stwierdzić ich efektywność, zwłaszcza że istotnym czynnikiem programu jest wiara, której nie da się sztucznie zasymulować w kontrolowanych warunkach 🙂
        Co nie zmienia jednak faktu, że bez problemu znajdziesz mnóstwo relacji osób, którym AA pomogło, a w 1983 stowarzyszenie otrzymało od prezydenta Reagana medal za skuteczne wyleczenie z choroby alkoholowej ponad 650 000 kobiet i mężczyzn.

      • Artur Król pisze:

        Ponieważ zostałem wyciągnięty do odpowiedzi: dane nt. konkretnych badań masz w dyskusji pod omawianym artykułem, choćby M i L Sobell, 1973 (http://garfield.library.upenn.edu/classics1985/A1985ASK1400001.pdf) ;
        Miller, W. R., Wilbourne, P. L., & Hettema, J. E. (2003). What works? A summary of alcohol treatment outcome research. In R. K. Hester & W. R. Miller (Eds.), Handbook of Alcoholism Treatment Approaches: Effective Alternatives (3 rd ed., pp. 13-63). Boston, MA: Allyn & Bacon.
        Jak najbardziej możesz też weryfikować długoterminową skuteczność programów, choć trzeba przyznać, że AA broni się tym rękami i nogami. Przyczyna jest dość oczywista.
        Poniżej znajdziesz też dyskusję w temacie tego czym jest sukces w przypadku picia kontrolowanego, wraz z konkretnymi badaniami w temacie. To naprawdę są dobrze sprawdzone i zweryfikowane kwestie, wbrew temu co postulujesz 🙂
        Argument o relacjach osób po AA, jest natomiast błędem wnioskowania – znajdziesz wszak wiele relacji osób, które twierdzą, że pomogła im homeopatia albo pocieranie kryształami 😉 Czy to argument na to, że homeopatia albo kryształoseksualizm działa?
        P.S. Mam ogromnie silne wrażenie, że opierasz swój przekaz tutaj (w tym swoje dane n.t. AA) na „How to grow a habit”. Pisałem już o tej książce i w skrócie http://blog.krolartur.com/recenzja-the-power-of-habit/ – choć porusza kilka ciekawych tematów, to ogólnie rzecz biorąc jest książką napisaną przez dziennikarza. A dziennikarze, gdy biorą się za tematy naukowe, niestety zwykle je masakrują przez dziennikarskie nawyki. I tak było też tutaj.

      • Damian Redmer pisze:

        Nie jestem specem od alkoholizmu, więc pewnie są lepsze źródła, ale po ok. 4-5 minut szukania, proszę: http://healthyliving.msn.com/health-wellness/alcohol-abstinence-vs-moderation-1
        Źródła są na dole strony.
        „One study, for example, followed the outcomes of drinkers for three to eight years after they participated in behavioral self-control training, a therapy designed to instill moderate drinking behavior. The researchers found that as severity of dependence increases, likelihood of patients' being able to reduce their drinking to moderate levels, and keep it there, goes down dramatically (see table). For the most dependent drinkers, abstinence may be the only option.
        Podsumowując: im mniej jesteś uzależniony tym większa szansa, że picie kontrolowane zadziała. Przy wysokim stopniu uzależnienia jego skuteczność jest tragiczna mała. Dlatego uważam za skrajnie nieodpowiedzialne i społecznie szkodliwe publiczne i otwarte polecanie tej formy – nazwijmy to – leczenia. Może dawać fałszywą nadzieję („przestanę być alkoholikiem i będę mógł pić jednocześnie”) – nie mówiąc już o straconych latach, frustracjach, błędach, krzywdach itd – osobom, które najbardziej potrzebują pomocy i dla których jedynym ratunkiem jest abstynencja.

      • Artur Król pisze:

        Damian, jakby to ująć, badania które cytowałem wcześniej malują jednak zdecydowanie odmienny obraz, są przy tym świeższe i większe niż cytowane w bibliografi artykułu z MSN, na który się powołujesz.
        Wokół AA jest ogromnie silna ideologia i bardzo silny opór materii, ale twarde dane są jasne – długoterminowa skuteczność terapii kontrolowanego picia, choć bezdyskusyjnie mniejsza niż chcielibyśmy mieć, jest nieporównywalnie większa niż podejść w stylu AA. W związku z tym skrajnie nieodpowiedzialne jest właśnie promowanie tej metody kosztem terapii kontrolowanego picia, tym bardziej, że to właśnie ideologia abstynencji produkuje stracone lata, gdyż ludzie zmuszeni do wyboru między uzależnieniem, a całkowitą abstynencją mają zwykle ogromny problem z wyborem tej ostatniej i w efekcie zdecydowanie odsuwają od siebie podjęcie terapii (o czym również mówią badania które cytowałem w dyskusji pod wspomnianym wątkiem u mnie).
        Co najgorsze – to niestety jest debata MORALNA, nie merytoryczna. Za promocją AA, czy innych nurtów abstynencyjnych (choćby w naszym swoiskim Monarze), kosztem skuteczniejszych alternatyw (kontrolowane picie w wypadku alkoholu, terapie substytucyjne w wypadku opiatów, itp.) stoi przede wszystkim czysto moralistyczne podejście p.t. „nie wpuszczaj nieczystości do świątyni ciała swego”, zwykle połączone ze skrajnym odczłowieczeniem i pozbawieniem odpowiedzialności za siebie osób z problemami psychologicznymi – tak popularne swego czasu w psychiatrii, ale już jednak od dawna na świecie odchodzące do lamusa (kosztem przesilenia w drugą stronę, ale to inna historia).

      • Damian Redmer pisze:

        Arturze wybacz, ale nie będę wchodził w dyskusję na temat tego czyje źródła są lepsze i świeższe o kilka lat (co też swoją drogą w żaden sposób nie neguje ważności poprzednich badań). Tym bardziej, że to gdzie dane źródło było cytowane nie wpływa na jego wiarygodność. Ale żeby zakończyć ten wątek – jeśli MSN nie wystarcza, to ta sama informacja ukazała się na jednej ze stron Harvardzkiej Szkoły Medycznej (http://www.health.harvard.edu/fhg/updates/alcohol-abstinence-vs-moderation.shtml).
        Kończąc: Ty przytoczysz swoje badanie, ja bez problemu znajdę kolejne, które pokaże, że dla osób silnie uzależnionych nie ma czegoś takiego jak kontrolowane picie i tak się możemy przepychać. Dla mnie bez sensu.
        Ostatecznie, to Ty ponosisz odpowiedzialność za to, że mimo świadomości sprzecznych informacji wyraźnie i jednoznacznie polecasz opcję, która – przynajmniej wg niektórych źródeł i doświadczeń wielu terapeutów – może dosłownie zaszkodzić niejednemu potrzebującemu.
        Oczywiście – pokazaniem kontrolowanego picia możesz też pomóc osobom, dla których ta forma terapii będzie strzałem w dziesiątkę, ale sposób w jaki napisałeś artykuł stwarza całkowicie realne zagrożenie wyrządzenia szkody osobom, które aktualnie powinny pozostać abstynentami.
        Jeśli akceptujesz to ryzyko sądząc, że podjęcie debaty, która pomoże np. 100 osobom i zaszkodzi 1 (zarysowałem MEGA optymistyczny scenariusz, bo równie dobrze te liczby mogą być odwrócone) jest ok, to już wiemy skąd nasza różnica zdań – dla mnie ten scenariusz jest po prostu całkowicie nieakceptowalny.
        Nie wchodząc na temat wartości, to łamie naczelną zasadę etyki w medycynie: primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić).

      • Artur Król pisze:

        Akurat w tematyce terapii i uzależnień spędziłem pierwszych kilka lat swojego rozwoju zawodowego – Cranstoun Drug Services, European Network of Drugs and Infections Preventions in Prison, środowisko International Harm Reduction Association – robiąc dla nich koło 10 konferencji międzynarodowych. I niestety moralistyczne nurty abstynencyjne, łącznie z kwiatkami typu przedstawiciel słowackiej służby więziennej stający przed salą terapeutów więziennych i mówiący „my na słowacji mamy w więzieniu jednego narkomana i on jest w terapii”, gdy obecni na sali nie wiedzieli czy śmiać się, czy płakać, mam dobrze ogarnięte i to po prostu podejście nieskuteczne, podejście od którego od dawna cały świat odchodzi, mówiąc wprost – ludzie będą się odurzali, nie zmienimy tego, więc nauczmy ich robić to bezpieczniej.

      • Brydzia pisze:

        Nie moglam wbic sie,zeby napisac cos przy wypowiedziach ArturaK,a chce zeby przeczytal moja wypowiedz…jestem uzalezniona od alkoholu,mialam dwie proby wyjscia…dzieki Bogu druga okazala sie skuteczna i nie pije od 10-lat.Pierwsza skonczyla sie niepowodzeniem,bo pomyslalam,ze po dluzszej przerwie moge pic kontrolowanie…nic bardziej mylnego! Po pierwszych miesiacach,pozniej tygodniach…na koniec dniach powrocilo laknienie coraz czestszego picia.Jestem tez po rocznej terapii grupowej,spotkaniach w AA…nasluchalam sie wielu opowiadan ludzi,ktorzy w tym tkwia,wiec kiedy przeczytalam to co piszesz Artur…rece mi opadly.Czy Ty chociaz w jakiejs czesci miales na dluzej do czynienia W PRAKTYCE z ludzmi uzaleznionymi??? czy tylko opierasz sie na CZYTANKACH,ktore nie wiele maja wspolnego z rzeczywistoscia…po tym,co napisales,sadze,ze to drugie…i to jest smutne,bo wypowiada sie czlowiek w powaznej kwestii,o ktorej tak na dobra sprawe NIC nie wie.NIE MA KONTROLOWANEGO PICIA(dotyczy to wszystkich uzaleznien-nie pale tez juz dosc dlugo)!!!! Pisze,bo sprawdzalam….

      • Artur Król pisze:

        Brydzia, terapia picia kontrolowanego nie oznacza, że sama sobie decydujesz, kiedy zaczniesz pić kontrolowanie. Jest to normalna terapia, która uczy osoby uzależnione kontrolować czynniki sprzyjające nadużywaniu. Proszę, nie porównuj więc skuteczności samodzielnej, nie opartej na terapii próby picia kontrolowanego, ze skutecznością konkretnych programów terapeutycznych. Nie dziwię się też, że w AA nasłuchałaś się takich opowiadań – dlaczego? Bo ci, którym się udało pić kontrolowanie na spotkania AA przecież nie chodzą i ich strony już nie usłyszysz.
        Czy miałem dłużej do czynienia w praktyce z ludźmi uzależnionymi? Tak, przez okres jakichś 5 lat współpracowałem z organizacjami zajmującymi się redukcją szkód od uzależnień.Ośmielę się więc powiedzieć, że zarówno praktyczne, jak i merytoryczne przygotowanie mam tu solidne – i wypowiadam się na tej podstawie (zdecydowanie bardziej ceniąc wiarygodność merytorycznego, niż praktycznego, dodam).
        Twierdzisz, że nie ma kontrolowanego picia – dlaczego więc na świecie jest to jedno z popularnych kryteriów skuteczności terapii uzależnień? Czy to, że Tobie się nie udało (przy, dodajmy, jednej próbie!) jest dowodem na to, że nikomu, albo nawet że większości ludzi się to nie może udać? Wybacz, ale jeśli tak uważasz, to jest to straszna arogancja poznawcza jak dla mnie.

      • Artur Król pisze:

        Damian, szkoda, że nie będziesz wchodził w taką dyskusję, bo akurat przy takim temacie debata merytoryczna jest moim zdaniem jedyną słuszną, a gdy próbujesz zamiast tego opierać się na argumentach do autorytetu, to jest to dość słabe, zwłaszcza, że na tyle na ile Cię kojarzę, zwykle opierasz się jednak na merytoryce (za co szacun).
        To nie kwestia przepychania się, tylko porównania jakości badań – są do tego odpowiednie przecież narzędzia.
        Natomiast chciałem Ci podziękować za poruszenie innej kwestii, bo dałeś mi dzięki temu pomysł na wpis u siebie. Wpis niedługo (może nawet dziś go zrobię), natomiast, w skrócie odnosząc się do Twojej wypowiedzi n.t. tego, że scenariusz p.t. „pomoże 100 osobom, zaszkodzi jednej” jest niedopuszczalny.
        Kiedyś też miałem takie podejście – jest miłe, fajne, optymistyczne, ale też naiwne. Jest naiwne z tego względu, że nigdy nie porównujemy scenariuszy p.t. „nikomu nie pomoże, ale też nikomu nie zaszkodzi” z „pomoże 100, zaszkodzi jednej”. Zwłaszcza w sytuacji uzależnienia, gdzie „nie pomoże= szkodzi”.
        W przypadku skutecznych terapii ZAWSZE porównujemy bilans zysków i strat – nie ma metod idealnych, które tylko pomagają albo nic nie robią. Jeśli coś może pomóc, to może też zaszkodzić. Dlatego porównujemy zawsze metodę 1, która na 1000 osób pomoże A, a zaszkodzi C, z metodą 2, która na 1000 osób pomoże B, a zaszkodzi D. I wybieramy tą, która ma bardziej optymalny stosunek korzyści do strat. Nie mamy swobody wybierania tego, co na pewno nie zaszkodzi, a takie fantazje o nieszkodliwości mogą być wręcz szkodliwe same w sobie.
        Dlatego w medycynie, wbrew popularnemu mitowi, nie ma „primum non noncere” – bo lekarze przestrzegający takiej zasady nie mogliby absolutnie nic robić (czym też by szkodzili, więc mamy tu paragraf 22). Nie ma tej frazy ani we współczesnym przyrzeczeniu lekarskim, ani w oryginalnej przysiędze hipokratesa, ani w jego pismach. Jest tam mowa o nie szkodzeniu, ale nigdy na pierwszym miejscu – bo nawet wtedy było jasne, że często niezbędne jest podjęcie ryzyka dla szansy uratowania pacjenta. Współczesna przysięga lekarska mówi natomiast m.in. „według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom” – i wedle tej przysięgi promocja AA zamiast kontrolowanego picia, w świetle dowodów naukowych, stanowi wykroczenie przeciw etyce lekarskiej.
        Nie wchodząc na temat wartości, to łamie naczelną zasadę etyki w medycynie: primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić).

  38. Tomasz pisze:

    Tak jak mój poprzednik Adam napisał, podczas treningu miało się ochotę na przelewanie tej siły na inne dziedziny jak np nauka czy praca. Wygląda na to, że coś w tym jest. Teraz już wiem dlaczego nic mi się nie chce. 🙂
    Pora wrócić do tego i czekamy na Brain Master University 🙂
    Pozdrowienia 🙂

  39. Katarzyna pisze:

    Rzeczywiście interesujące – właśnie wpadłam na pomysł żeby przetestować ten system na moim „leniwym” nastolatku 🙂
    Widzę tu tylko jedną nieścisłość (chociaż być może czegoś nie zrozumiałam): mianowicie – jeśli będę pracować nad jednym obszarem i będę się codziennie „przełamywać” żeby, dajmy na to, ćwiczyć – to jak wynika z prezentacji, „silna wola” w innych obszarach sama się pojawi. No dobrze, ale wcześniej powiedziałeś, że jeżeli stracę energię na przełamywanie swojego „nie chce mi się”, na walkę z samą sobą, to automatycznie ubędzie mi paliwa z silną wolą na inne rzeczy i tam dam przysłowiowego „ciała”… Dla mnie to sprzeczność.
    I drugie pytanie: jak pracować nad swoją silną wolą?

    • Damian Redmer pisze:

      To nie sprzeczność – to tak samo jakbyś brała pod uwagę ćwiczenia fizyczne i samą tylko kondycję fizyczną: nie ma wątpliwości, że regularnie np. biegając zwiększasz swoją kondycję, ale bezpośrednio po bieganiu możesz być zmęczona (więc gdzie tutaj to zwiększenie kondycji? ;)). Dlatego tutaj też rodzi się odpowiedź na drugie pytanie: powinniśmy rozwijać siłę woli dając sobie stosunkowo niewielkie wyzwania (takie, które nie pozbawią nas siły woli na kilka godzin). Swoją drogą to jest też powód, dlaczego czasami tak ciężko jest wyrobić w sobie niektóre nawyki: kosztują za dużo siły woli i przez to jakość naszego życia pogarsza się w innych obszarach. Dlatego kluczem (przynajmniej na początku) jest stawianie sobie małych wyzwań. Jeśli chodzi o ćwiczenie, które przytoczyłaś, to dobrym sposobem jest cel w stylu: w ciągu najbliższego tygodnia biegam codziennie przez 3 minuty. Mały cel, który Cię nie wykończy, ale jednocześnie będzie wymagała przełamania kilku „nie chce mi się”. Plus ćwiczenie woli ma jedną niesamowitą właściwość: gdy ty to robisz (z własnej woli), to bak z silną wolą opróżnia się dużo wolniej, niż gdy ktoś/sytuacja Cię do tego zmusza. Samoregulacja podparta wewnętrzną motywacją (chcę coś zrobić dla siebie- nie dla jakiejś nagrody) – czyli np. trening, kosztuje dużo mniej siły woli, niż ta sama forma samoregulacji, ale wykonywana z inną motywacją (np. chcę biegać, żeby schudnąć – wtedy nie chcesz biegać, nie chcesz się wzmacniać, tylko chcesz schudnąć, więc bieganie jest bardziej wycieńczające). Wiem, że nie odpowiedziałem w pełni na drugie pytanie, ale nie da się tego zrobić w komentarzu. Jest tutaj zbyt wiele subtelności i mechanizmów. Dlatego kończąc: najprostsza receptura na trening: małe wyzwania, nie dla jakiegoś zewnętrznego efektu, tylko właśnie w celu wzmocnienia siły woli.

  40. carmen pisze:

    ….wsluchujac sie w prezentacje,nie tylko ta ale rowniez inne,mam wrazenie ze nie jest mi obce to o czym mowisz.Nie wiem skad,ale wiele tych rzeczy cwicze w sobie od zawsze, z lepszym badz gorszym skutkiem.Mam swiadomosc ich znaczenia i sily jaka daja,jednak jest cos co mnie blokuje.To strach,strach poszczegolnych konsekwencji jakie niosa pewne okolicznosci w moim zyciu i odpowiedzialnosc jaka ponosze za inne osoby.Rowniez ten sam powod,ogranicza moje dzialania poniewaz w pewnych sprawach muszac dokonac wyboru ograniczylam swoje mozliwosci a tym samym poteguje to we mnie obawy iz jeden niewlasciwy ruch z mojej strony moze zawazyc na losie tych osob.Za kazdym razem gdy mysle,ze nadchodzi czas iz bede mogla rozwinac skrzydla nie robiac to kosztem bliskich,dzieje sie cos co na nowo zapedza mnie w ten sam rejon ograniczenia.Uparcie szukam rozwiazan,jednak coraz bardziej odczuwam swoja niemoc i jakby cos kazalo mi sie temu podpozadkowac,nie chce tego,wiem i czuje ze jeszcze moge wiele zrobic i nie tracac na odpowiedzialnosc zmienic swoje zycie,tylko jak do diabla,przeskoczyc ten paralizujacy strach,pod ktory chowa sie odkladanie pewnych rzeczy,zamykanie sie w sobie i przed ludzmi.Te wszystkie sprzecznosci jakie odczuwam w sobie doprowadzaja mnie chwilami do zlosci na sama siebie ,jednoczesnie odczuwam coraz wieksze zmeczenie i chec poddania sie….tak czuje teraz,wiem ze mi tego nie wolno,wiec pewnie jakos znowu sie ogarne i cos zdzialam,tylko ze to bladzenie w kolko przyprawia o zawrot glowy.Niemniej uwazam te wszystkie materialy za bardzo pozyteczne i wiem ze wielu ludziom daje dobre efekty w pracy nad samym soba,dlatego mysle ze takim ludziom jak Ty nalezy sie szczere slowo „dziekuje” za poswiecony czas i wiedze z jaka sie dzielisz z innymi,pozdrawiam 😉

  41. Włodzimierz pisze:

    Wierzę w to co mówisz , zastosuje może uda mi sie wyjść z nałogu nikotynowego . Pozdrawiam serdecznie

  42. Batinex pisze:

    Prezentacja bardzo dobra, pokazuje dobitnie, że co jak co, ale wiekszosc materialow z rozwoju osobistego polegaja na hurramotywacji, opinii osob w krotkim czasie po szkoleniu (przyklad, ktos wstaje o 10 codziennie czy tam 12, dzien po szkoleniu o 5 rano, zaiwania caly dzien, potem pisze opinie zmieniles moje zycie, po 3 dniach wszystko wraca do normy :)). Fajnie, ze to powstalo. Mam kilka jednak pytan dot. tej prezentacji:
    Czy 'siła woli' jest jak mięsień czy po prostu te zadania zaczynaja po czasie zuzywaja jej mniej?
    Czy dieta z niskim IG, ogolnie cukier, wplywa na zdolnosc sily woli (tak jak i sen)?
    Czy osiagniecia np ekonomii behawioralnej („Nudge” chocy 😉 ) wpływają na samodyscypline? Chodzi mi o to, czy daloby sie sformulowac/zmienic jakos problem, by po prostu zuzywal mniej sily woli?
    (Moze nie na temat, ale ciekawi mnie jedna teza Kahnemana, ze inteligencja wplywa na to, ze system 2 zuzywa mniej energii, sa jakies badania na temat zwiekszania pamieci roboczej/czegokolwiek by system 2 zuzywal mniej energi (stac sie bardziej inteligentnym?).
    PS. Czy moglbys podac link do tego BrainMaster University? Googluje i znajduje rozne inne rzeczy:).
    PS2. Inspirowales sie osiagnieciami ekonomii behawioralnej? (chocby „Nudge”)

    • Damian Redmer pisze:

      #1 I to i to 🙂 Biegając codziennie przez np. 8 tygodni, poczujesz spory wzrost samodyscypliny (jeśli nie przegniesz z długością biegów i nie położysz się w innych sferach życia). Następnie biegając w ten sam sposób przez np. kolejne 2 lata prawdopodobnie nie odczujesz już wielkiego wzrostu samodyscypliny bo Ci to po prostu wejdzie w nawyk.
      #2 Tak, chociaż dokładne mechanizmy wpływu ciągle są debatowane (popularna jest teoria, że nasza siła woli to tak naprawdę poziom glukozy we krwi, który może skonsumować mózg, ale została obalona mimo wielu obiecujących eksperymentów, więc do tej pory tak naprawdę ciągle nie wiemy czym dokładnie, biologicznie jest owo paliwo siły woli)
      #3 Nie znam Nudge, ale tak – jest kilka czynników, które wpływają na to jak wiele dyscypliny będzie wymagał od Ciebie ten sam problem. Jeśli chodzi o pamięć roboczą/inteligencję, to przyznaję się wprost – nie wiem tego jeszcze, ale niedługo będę wiedział, bo mam pod ręką badania, tylko muszę je zgłębić.
      PS #1: projekt jeszcze nie powstał, więc nie ma strony 🙂 Dlatego na razie tylko wspomniałem, bo póki co jest w fazie tworzenia.
      PS #2 jak mówiłem – nie czytałem „Nudge”, ale tak – może nie inspiruję, bo to złe słowo, gdyż nie jestem żadnym naukowcem, żeby tworzyć nowe teorie, ale lubię czytać o osiągnięciach z tej dziedziny (Dan Ariely jest moim zdaniem świetny).

      • Batinex pisze:

        Wg Kahnemana (powoluje sie na „Thinking Fast, Thinking slow”) jak się je coś słodkiego zapobiega to wyczerpaniu się siły ego.
        Swoją drogą, czy oszukiwanie ma wpływ na wzrost samodyscypliny? Słynny test 3 cukierków, potem badacze badali w jaki sposob mozna dzieciom pomoc go przejsc i np bylo to nie patrzenie na cukierek, myslenie o czyms innym itd. Czy takie dzialania, a nie bezposrednia konfrontacja (czyli nie mysle o nagrodzie zamiast muszet o przezwyciezyc, co pewnie jest bardziej meczace) wplywaja na ten rozwoj sily woli?
        „Nudge” jest chyba podobne do Dana Ariellego, choć wydaje mi sie, ze poza „Potega Irracjonalnosci” jego ksiazki sa takie same, czyli nie ma praktycznie nic nowego:). Liczę jednak na to, że ekonomiści behawioralni pomogą nam w przezwyciezeniu wielu zlych sklonnosci ;). Swoja droga, czy to sa ekonomisci czy psycholodzy, bo choc nauka sie zwie ekonomia behawioralna, to bardziej wyglada to na psychologie nizli stricte ekonomie:)?

      • Damian Redmer pisze:

        Wg Baumeistera (uznawanego za ojca dziedziny wiedzy o samodyscyplinie) także (chodzi mi o jedzenie czegoś słodkiego) jednak ze smutkiem zawiadamiam, że teoria, która za tym leży (że siła woli to poziom glukozy we krwi) została obalona. Tak – zjedzenie czegoś słodkiego rzeczywiście wywołuje efekt zwiększenia zdolności samoregulacji, ale mechanizm za tym stojący jest zupełnie inny.
        Jeśli chodzi o „oszukiwanie”, to być może w kolejnych prezentacjach w pełni na to odpowiem.

      • Batinex pisze:

        Trochę szkoda, nie wiedziałem. Dziękuję za informację;).

  43. Michał pisze:

    Cóż, to co przekazałeś w prezentacji jest na pewno godne uwagi. To prawda, że motywacja często się wyczerpuje. Twoja metoda jest ciekawa i warto ją przetestować.

  44. Bartosz pisze:

    Dziękuje za motywujący materiał.
    Dzięki temu wiem jaką potrzebuję wiedzę, żeby zrobić kolejny krok w swoim rozwoju osobistym.
    Jestem ciekaw, kiedy zacznie się ten kurs, o którym wspominałeś.

    • Damian Redmer pisze:

      Nadinterpretacja osób piszących artykuł – przekonanie na temat Twojej siły woli rzeczywiście wpływa do pewnego stopnia na to jak wiele potrafisz jej z siebie wydobyć, ale ostatecznie nawet tych przekonanych, że mają jej nieskończenie wiele udało się „zmęczyć” i doprowadzić do stanu gdzie ich zdolność do samoregulacji drastycznie spadła.

  45. Robert pisze:

    Świetny materiał. Swoją drogą ciekawe, jakie zajęcia (rodzaj zajęć) prowadzą najsilniej do wyczerpywania baku samoregulacji – czy jest jakaś klasyfikacja w tym zakresie? Czy to co się niekiedy słyszy o niezrównoważeniu (też nałogach) wybitnych twórców, artystów, pisarzy, ma coś do rzeczy w powyższym kontekście, czy to tylko efekt tego, że często są to ludzi baczniej obserwowani?

    • Damian Redmer pisze:

      Twórcy, artyści, pisarze – z mojej perspektywy, to co ich najbardziej łączy, to fakt, że… ich zawody stwarzają im tonę pokus i bez solidnego rozwoju osobistego mają mało okazji by siebie wzmacniać. Nie muszą wstawać o określonej godzinie, nie muszą chodzić do pracy, pracują kiedy chcą, w jakich warunkach chcą, mogą być nieogoleni, zaniedbani, a to i tak nie przekłada się na ich pracę… słowem – nie mają żadnej presji na samodyscyplinę i bardzo mało „zewnętrznych” rzeczy (jak np. praca ze stałymi godzinami pracy i szef, który ma określone wymagania co do ubioru), które by ich dyscyplinowały. Wraz ze wzrostem swobody w dysponowaniu własnym czasem i wolności zawodową rośnie liczba pokus i żeby gdzieś nie upaść potrzeba coraz więcej samodyscypliny. Dlatego prawdopodobnie tak często zdarza się tym ludziom upadać, uzależniać od rozmaitych rzeczy, mieć tonę romansów itp.
      Nawet wiem po sobie jak wiele pokus muszę codziennie zwalczyć, żeby się trzymać tego co sobie postanowiłem. Zaczyna się już od samego rana gdy budzik dzwoni o 5:40, a umysł mówi: „Nic się nie stanie, gdy jeszcze pośpisz… nikt cię za to nie rozlicza, nikt cię nie kontroluje, nikt nawet nie oczekuje, żebyś wstawał tak wcześnie. Tylko i wyłącznie sam to sobie robisz.”. I umysł ma rację. Tak to wygląda. I dlatego wydaje mi się, że kosztuje to więcej siły woli, niż wstanie o 5:40 z perspektywą, że jeśli tego nie zrobię, to zostanę zwolniony z pracy.
      Mówi się, że im większa wolność, tym większa odpowiedzialność, ale prawda jest taka, że to tak samo większa potrzeba samodyscypliny.

      • Marcin pisze:

        Ciekawe przemyślenia. Rzeczywiście tak jest. Ale jeśli nie ma żadnych konsekwencji na przykład niewstania z łóżka o określonej porze, można je sobie stworzyć. Można nastawić sobie budzik na 7:00 a formatowanie dysku C na 7:05 (pół żartem mówiąc).

  46. Adi pisze:

    Zaje….. coaching ten twój blog. Dla mnie jesteś gigantem rozwoju osobistego. Tylko sprawdzone informacje, zero ściemy, zero jakiś NLP i kit wie czego. Brakuje dzisiaj rzetelnych informacji na temat rozwoju osobistego,w morzu ściem i półprawd na których zarabiają tylko trenerzy. Odkąd trafiłem na twój blog, z niecierpliwością czekam na każdy czwartek. Pozdrawiam!!!

  47. Ewelina pisze:

    Jesteś SUPER! Uwielbiam te twoje prezentacje,poczucie humoru, emotikony, Twój głos i podejście do życia. Naprawdę masz talent do tego co tu robisz i mam nadzieję że to Ci się nigdy nie znudzi. Jesteś moim guru.

  48. Damian pisze:

    Witaj Damian,
    tak to wszystko o czym powiedziałeś ma jak największy sens, ponieważ samodyscyplina jest potężnym narzędziem, który ma wpływ na każdą dziedzinę naszego życia – dosłownie na każdą…..
    Pozdrawiam i czekam na kolejne materiały
    Damian

  49. Krzysztof pisze:

    Masz racje wiadomość o tym jest przerażająca ale lepiej żyć w tej wiedzy. Faktycznie tak jak mówiłeś wiele naszych negatywnych zachowań jest spowodowane przez pusty bak z siłą woli. Dlatego najlepiej pracować z rańca kiedy mamy jeszcze pełny bak. Choć częściowo już pewnie wtedy gdy wstajemy częściowo go zużywamy. Może warto przeanalizować swoje zachowania na co zużywamy siłę woli podczas dnia. 🙂 Myślę, że przede wszystkim nawyki, (które się pojawiły się w prezentacji) decydują o naszym życiu bo to też taki auto pilot.
    Pozdro z Kaszub Damian. 🙂

  50. Klemens pisze:

    Rewelacja,właśnie jakiś czas temu zaczęło mnie denerwować,że nie mogę niczego doprowadzić do końca. Chciałem ćwiczyć i uczyć się,zarabiać..nic nie wychodziło, ciężko było mi coś zacząć,zmuszałem się ze słabymi skutkami. Od kilku dni skupiam się na bieganiu i odrazu mam więcej chęci do robienia innych rzeczy. Mam nadzieję ,że wzmocnie swoją samodyscyplinę i z czasem będę również chętnie się uczył. Bardzo użyteczna prezentacja pomagająca w zrozumieniu czym jest samodyscyplina. Pozdrawiam i czekam na kolejne użyteczne prezentacje 🙂

  51. TomekD pisze:

    Bardzo ciekawa prezentacja :).
    Ale mam pewne pytania. Jeśli objętość naszego „naczynia” można zwiększyć, to chyba można i zmniejszyć, bo inaczej to by było chyba za dobrze, prawda 🙂 ? Jeśli można zmniejszyć, to czego nie należy robić aby wpływać negatywnie na wielkość „naczynia”?
    Czyli wielkość naszego naczynia ćwiczymy, gdy robimy coś, co byśmy zrobili w przypadku posiadania motywacji ale tera nie chcemy z powodu jej braku? Dla przykładu chcemy schudnąć i bardzo lubimy słodycze. Na początku trwania diety odchudzającej mamy motywację i nie jemy ciastek a po tygodniu nasza słomiana motywacja wygasła i chcemy sięgnąć po ciastko a tu nagle ciach wykorzystujemy energię z naszego naczynia, nie zjadamy ciastka a sięgamy po banana. W sumie to wynika, że wykorzystując energię z naszego naczynia wpływamy tym na jego powiększenie?
    Na koniec powiem, że prezentacja dostarcza MOTYWACJI do działania :).

    • Damian Redmer pisze:

      Dokładnie tak jak napisałeś 🙂 Identycznie jest ze sportem – musisz zmęczyć mięśnie (wg niektórych teorii dosłownie je zniszczyć, bo podczas intensywnego wysiłku powstają mikrouszkodzenia) aby się wzmocniły i urosły.
      A naczynie możesz „pomniejszyć” nie ćwicząc w żaden sposób samodyscypliny i ciągle luzując się w swoich nawykach, normach moralnych itp. Czyli mówiąc wprost – staczając się. Jednak trzeba uważać także na swoiste „nadwyrężenie” mięśnia siły woli – gdy nałożysz na siebie zbyt dużo i tego nie udźwigniesz, to wszystko zaczyna się sypać i ty sam zaczynasz się poddawać, a to pierwszy krok do słabnięcia.
      To tak jakbyś chciał np. przez 7 dni z rzędu zrobić 30 pompek. Jeśli wcześniej nie ćwiczyłeś, to może uda się to pierwszego, drugiego i może trzeciego dnia, ale później Twoje mięśnie będą już na tyle zmęczone, że ledwo będziesz ruszał rękoma. I wtedy łatwo zrezygnować z trenowania w ogóle.

  52. Wojtek88 pisze:

    Na bardzo wiele pytań mi w tej prezentacji odpowiedziałeś. Słomiany zapał i lenistwo to zdecydowanie moje największe wady i do tej pory błędnie myślałem że motywacja to klucz do sukcesu. U mnie samodyscyplina leży całkowicie dlatego na pewno warto będzie się przyjrzeć bliżej całemu zagadnieniu
    Dzięki wielkie
    Wojtek

  53. Ela pisze:

    Przy założeniu, że motywacja jest stanem gotowości do podjęcia określonego działania, to właśnie motywacji potrzeba do codziennych aktów 😉 samodyscypliny.
    Bo jak inaczej się zmobilizować?
    Kręcimy się w kółko i wracamy do pytania – jak to zrobić, żeby nam się chciało?

    • Damian Redmer pisze:

      Właśnie do tego zmierzam – nie musi nam się mocno chcieć. Samodyscyplina przekuwa Twoje minimalne chcenie lub jakikolwiek inny bodziec, który pcha Cię do zrobienia czegoś, w działanie.
      A jeśli nie masz absolutnie żadnego chcenia i absolutnie żadnego bodźca, który by Cię pchał to… po co masz się za to zabierać? Nie chcesz tego, nie musisz, nic cię nie skłania, nie widzisz żadnych korzyści, znasz lepsze opcje… więc po co? 🙂
      Ja np. nie mam obecnie żadnej motywacji do wyrobienia sobie prawa jazdy na ciężarówkę. Ale to absolutnie żadnej. I nie przejmuję się tym, bo… nie potrzebuję tego 🙂 Gdybym potrzebował, to już miałbym jakąś tam motywację, prawda? I wtedy do akcji rusza samodyscyplina.

  54. Wojtek pisze:

    A Damianie co z ustalaniem celow,na temat ktory przeprowadziles badanie,i ktore wykazalo ze najlepiej jest zwiekszac swa samodyscypline poprzez o ile dobrze pamietam wyznaczenie szesciu celow i przez iles tam czasu je realizowac..?? Odpisz prosze:)

    • Damian Redmer pisze:

      W eksperymencie prosiłem aby to były małe cele, których wykonanie nie sprawi Ci żadnego problemu np. wypicie rano 2 szklanek wody. Tego typu celów można mieć więcej. Ostatecznie wyznacznikiem jednak nie jest ilość celów, ale siła woli jakiej każdy z nich wymaga.

  55. Barbara pisze:

    To rzeczywiście jest podstawa. Gdy kiedyś „nachodziła” mnie chęć zmobilizowania się i wzięcia wreszcie wszystkiego w garść – ta ilość „wszystkiego” powodowała, że właściwie nie robiłam nic. Jedno przeszkadzało drugiemu. A jak zaczęłam od jednego to po kolei reszta sama się wdrażała.
    To bardzo ważne co dzisiaj powiedziałeś – tylko że jakoś tak ogólnie wydaje się to mało efektowne. Ale za to jest efektywne i to jest najważniejsze.

  56. Robert pisze:

    Brian Tracy wskazuje na samodyscyplinę jako najważniejszą cechę ze wszystkich w drodze do osiągnięcia celu/sukcesu.
    W tej prezentacji jest coś, czego nie znalazłem w wykładach Brian-a: wspólny bak paliwa dla samodyscypliny (i wnioski z tego płynące) – to jest optymistyczne odkrycie – dzięki 😉

  57. Kinga pisze:

    Świetne, dziękuję 🙂 I piękne jest to, że można za darmo tego posłuchać i pogłębić swoją samoświadomość !

  58. Darek pisze:

    Witaj,
    Masz rację co tu dużo mówić, rzeczywiście nie pożałowałem oglądnięcia tego materiału bo dzięki niemu złapałem motywację do wzmacniania tego narzędzia jakim jest samoregulacja 🙂 Stosuje ją na na nauce konkretnie język obcy i oglądając ten i inne materiały są znacznie lepsze efekty niż uczenie się bez tej wiedzy która przekazałeś 🙂 Dużo pomaga spisanie celów, (nauka 30 słów dziennie ) i oznaczenie wieczorem że zaliczone 🙂 po jakimś czasie robi się to już automatycznie i ma się większy zapał do ćwiczenia czy też czytania książek 🙂 A wystarczyło kilka filmików, terminarz i długopis, motywacja na początek no i ta samodyscyplina 🙂 Wielkie dzięki, już nie mogę się doczekać prezentacji w kolejny czwartek 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  59. kinia pisze:

    zgadzam sie z tym dokladnie tak to dziala:), czasem mam tak, ze jestem w ciagu np cwiczeniowym, ale zdarza sie gorszy dzien gdy nie moj bak sie wyczerpuje i odpuszczam, ale nastepnego dnia zapala mi sie lampka i poczuciee winy ze za dlugo odkladam co sobie zamierzylam .. dzieki za super bloga 🙂 pozdrawiam

  60. Agt pisze:

    Genialne.
    To co robisz, te prezentacje są genialne. Dlaczego? No proste, to twoja pasja i dzieląc się nią z innymi robisz to na 100%. Pokazujesz nie jakieś bzdury, które i tak się nie przydadzą, tylko naprawdę wartościowe rzeczy. Tak jak ta prezentacja uświadomiła mi, że wszystko co osiągnęłam, osiągnęłam dzięki samodyscyplinie. Dziękuję. Pozdrawiam

  61. Ania pisze:

    Po chwili namysłu stwierdzam, że ta prezentacja ma jak najbardziej odzwierciedlenie w naszym codziennym życiu.
    Nie wiem, czy jesteś świadomy, że Twój eksperyment z początku roku, w którym miałam okazję wziąć udział, znacznie zwiększał samodyscyplinę (a przynajmniej tych co starali się spełniać wyznaczone sobie cele). 😀
    Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że widziałam wówczas u siebie duży wzrost samodyscypliny i miałam dużo tzw. samozaparcia, by stawić czoła lenistwu.
    Myślę, że dużo pomógł sam fakt tego, że ktoś potem będzie sprawdzał wyniki, jednocześnie uważam, że czas wrócić do stawiania sobie celów i wzmacniać swoją silną wolę:)

    • Damian Redmer pisze:

      Chciałem aby zwiększał i cieszę się, że Ci się to udało 🙂

  62. Dawid Kowal pisze:

    Czyli magiczna pigułka do zmiany życia jak za pstryknięciem palca nie istnieje – a w wielu publikacjach nadal próbuje się nam to wmówić – świetny materiał czekam na kolejne nagranie 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      Z jednej stron szkoda, że jej nie ma… ale z drugiej – gdyby była to pewnie byłaby kosmicznie droga, a tak każdy może wypracować ją sam 🙂

  63. Ryszka pisze:

    Gratuluję tematu. Bardzo lubię twoje prezentacje. Potwierdzam twoje wnioski. Samodyscyplina powoduje że wytrwale można skończyć podjęte zadania, bez znużenia. Czekam na następne prezentacje.

  64. Michał pisze:

    Wydaje mi się, że to ma ręce i nogi. Trochę więcej mogło by być na temat jak ćwiczyć samoregulację ale od czego jest Wujek G. 🙂

  65. Zbyszek pisze:

    Tak nie ma drogi na skróty bardzo fajna prezentacja. Cieszę się że dzielisz się tym wszystkim i bardzo potrzebuję inspiracji do tego co robię po pracy, a Ty robisz to bardzo dobrze.

  66. Ewelina pisze:

    Witaj,
    Od kilku miesięcy regularnie zapoznaję się z Twoimi przentacjami i uważam, że są bardzo przydatne i inspirujące a do tego ogląda się je z przyjemnością. Podziwiam Twoją pracę, jesteś naprawdę wielki w tym co robisz.
    Co do dzisiejszego filmiku… cóż, „przykra” prawda wyszła na jaw – bez pracy i samodyscypliny niczego nie osiągniemy. Nie ma cudownego sposobu. Nie znaczy to na szczęście, że wszystkie wskazówki z poprzednich miesięcy przepadły, tak naprawdę dopiero teraz stały się przydatne.
    Dla mnie najważniejsze jest żeby umieć cieszyć się KAŻDĄ chwilą, tą która trwa, nawet jeśli spędzamy ją na pracy czy akurat sobie czegoś odmawiamy (tzn. decydujemy się na coś innego 😉 ). Jeśli zaciskamy ciągle pięści odmawiając sobie czegoś i czekamy tylko na dany efekt czy sukces to według mnie większość naszego czasu jest zmarnowana, a sam sukces mało prawdopodobny.
    Dzięki za wszystkie prezentacje, na pewno będę oglądać dalej! Wszystkiego dobrego.

  67. Rav pisze:

    Ja chętnie znowu zostanę twoim murzynem eksperymentalnym^^
    Ta prezentacja rozjaśniła mi parę rzeczy! Dzięki! 😀

  68. Anulka pisze:

    Przekonujesz mnie coraz bardziej że regularność i małe kroczki są celem do sukcesu. Jeśli robię coś dużymi krokami, to choć wkręcam się i mam poczucie, że robię dużo, później nie mam już siły woli by to kontynuować (w tym przypadku gry na gitarze). I rzeczywiście, jak samodyscyplina pada w jednym obszarze, trudniej mi zabrać się za inne. Fajnie by było znać metody na powiększenie baka.

  69. Ay pisze:

    Genialna prezentacja. 😀 Co prawda myślę, że człowiek instynktownie zdaje sobie sprawę z tego, że jakikolwiek sukces wymaga pracy, wyrzeczeń, no i właśnie tej samodyscypliny, tylko naiwnie szuka drogi na skróty. Ale! Twoje prezentacje pokazują wszystko w prosty, zrozumiały sposób. Obrazowe porównanie siły woli do baku jest bardzo pomocne i na pewno od tej pory będę mieć to wyobrażenie na uwadze. No i zaskoczyła mnie informacja o tym, że ćwiczenie jednej dziedziny wpływa na inną. Dzięki temu wiem, że czas poświęcony na coś pozornie niepotrzebnego nie jest zmarnowany, jeśli wzmacnia silną wolę. 😉

  70. Grażyna pisze:

    Damianie,
    Jak zawsze wspaniala i bardzo pomocna w życiu prezentacja.
    Ogromne dzięki:)
    ad jednego z komentarzy. Dla mnie motywacja wewnętrzna = samodyscyplina.
    Po prostu- potrafisz sam siebie przekonać do wykonania czegoś tu i teraz.
    Pozdrawiam

  71. sławek pisze:

    Bardzofajna prezentacja i szczera. W końcu ktoś zwraca uwagę na rzeczy konkretn.e a nie bzdury.
    Pozdrawiam

  72. antoni pisze:

    przez45 lat marzyłem o wybudowaniu domu w pewnym momencie pochwaliłem się rodzinie i znajomym -nie masz szans .hmmmm. na giełdzie zarobiłem na kupno działki za resztę kupiłem materiały by postawić stan surowy . przez 2 dwa lata nie było mowy że mi się nie chce – mnie się chciało -obliczyłem że rzucając palenie za rok będę miał okna za „darmo”[do dziś nie palę – 20lat] oczywiście po dwch latach wprowadziłem się do nowego domu. -możliwe że miałem paliwa na dwa lata – ja nigdy nie czułem się wypalony czy małe dziecko bawiąc się potrzebuje motywacji? ja bawiłem się realizując marzenie-
    to była samodyscyplina – mnie nie interesowało co mówią inni – ja widziałem mój dom okiem wyobrażni przez 47 lat
    małe cele ?- nie umiem ich realizować
    musi coś jeszcze być co każe bez najmniejszego oporu tyrać przez dwa lata –
    może to cel?

    • Oczywiście, że jest to cel. Kiedy jest dobry nie może się nie udać. Ważne, żeby wiedzieć gdzie i dlaczego zmierzasz. I tak właśnie było w sytuacji którą opisałeś 😉
      Wiedziałeś dlaczego nie chcesz palić, więc nie paliłeś. Znałeś efekt itd… Wychodzi na to, że masz super samodyscyplinę 😉 Wystarczy lepiej ustanawiać te mniejsze cele ! Powodzenia 🙂

  73. Karolina pisze:

    Damian prezentacja jest jak zwykle świetna! W ogóle to odkrycie, że wszystkiemu winna jest siła woli oraz że ona nie jest niewyczerpalna…Teraz będę przynajmniej świadoma tego dlaczego czasami nie mogę się opanować i poddaję się w codziennej walce z pokusami 😉

  74. Damian pisze:

    przepraszam za zwrot ale naprawdę zajebista prezentacja 🙂 jestem podekscytowany i czekam z niecierpliwością na nastepną 😉

  75. DoroteK pisze:

    świetna prezentacja, wysłuchałam i obejrzałam z zapartym tchem, teraz zastanawiam się jaki obszar moich działań wybrać do ćwiczenia samodyscypliny 🙂 dziękuję

  76. Judyta pisze:

    Już nie mogę doczekać się Brain Master University 🙂 Czy to będzie płatne czy na zasadzie dotychczasowych prezentacji?

    • Damian Redmer pisze:

      Będzie wymagało od mnie (i jeszcze od 2 innych osób) dużo większego zaangażowania i kosztów, więc będzie płatne.

  77. Kasia pisze:

    Powiem szczerze, że spotkałam się z lepszymi porównaniami siły woli. Daniel Amen i Charles Duhigg opisują ją bardziej jako mięsien niż bak z paliwem. Uważam że robisz kawał dobrej roboty i jestem pod wrażeniem tego co tworzysz, choćby tego względu,że spora część osób nie ma nawet styczności z literaturą tego typu(prawda jest też taka ,że Ci ludzie możliwe ,że nigdy nie trafią na Twojego bloga choć uważam ,że łatwiej obejrzeć 18 minutową prezentacje niż przeczytać kilka opasłych tomisk).

    • Batinex pisze:

      Siła woli jest ograniczona. Daniel Amen pisze ksiazki metoda kopiuj-wklej i poleca chocby The Work, wiec zbytnie guru to nie jest. Ten drugi jest dziennikarzem i choc koncept „Potegi nawyku” jest ciekawy (ta petla), to niestety pare zjawisk mylnie interpretuje i dostosowuje do tezy. Sila woli jest ograniczona i jest niewielka:).

  78. Artur pisze:

    Kolejna genialna prezentacja! Odwalasz naprawdę kawał dobrej roboty! Jak tak patrzę w swoją dość krótką przeszłość to widzę teraz skutki i efekty samodyscypliny. To ma sens! Dzięki za prezentację i czekam na więcej 🙂

  79. SirNobody pisze:

    Ha, nie wiedziałem, że sam podświadomie robię sobie „dobrze”, właśnie ćwicząc od ok roku (nieco ponad) regularnie swoją siłę woli.
    Żeby było zabawniej reszta z marszu uznała mnie przez to za dziwaka (dobra, uważali tak wcześniej, ale to ich utwierdziło w tym przekonaniu), lecz prawdopodobnie dlatego, że wybrałem dość niekonwencjonalny sposób.
    Jaki? Za przykładem Mahatmy Gandhiego, rok temu (dokładniej w lipcu) wybrałem sobie jeden dzień w tygodniu i zacząłem w jego czasie milczeć. Wybrałem piątek (Gandhi milczał w bodajże wtorek), ponieważ jest to najtrudniejszy dzień tygodnia do zachowania milczenia – jeszcze dzień pracy, a już weekend. Wytrwałem do dzisiaj 😀 I od lipca tego roku dodatkowo w piątki zrezygnowałem z korzystania z komputera. Zamierzam co roku dodawać sobie do tej listy rzeczy, z których rezygnuję, kolejne pozycje – chcę uwolnić się choć na jeden dzień od wszelkich rzeczy, od których jestem w jakiś sposób uzależniony.
    Chciałem nawet zrezygnować z jedzenia i spania w tym dniu, acz nie wiem czy to ostatecznie wypali. Nie dlatego że braknie mi siły woli, raczej martwię się o kwestie… hm, zdrowotne. Będę musiał obgadać to z lekarzem(/lekarzami), zanim ostatecznie zdecyduję się na ten krok.
    W każdym razie rzeczywiście widzę, że różne rzeczy stają się dla mnie łatwiejsze, am nad sobą większa kontrolę, lecz dopiero dzisiaj uzmysłowiłem sobie, że jest to nawet lepszy pomysł, niż wcześniej myślałem.
    Pokoju!

  80. Elżbieta pisze:

    Dzięki .Miło dowiedzieć się że to co zaobserwowałam u siebie teraz zostało potwierdzone.Niestety drugiego składnika nie umiem odgadnąć dlatego czekam na nastepnego emaila.Pozdrawiam

  81. Agnieszka pisze:

    Mam takie pytanie. Czemu nie możesz mówić krócej i przejść od razu do rzeczy? Ostatnia prezentacja o motywacji po prostu mnie zgniotła. Mówiłeś przez 17 minut i szczerze mówiąc to nic nie powiedziałeś. 17 minut gadania o tym, jak to nam pomoże, albo jak do tego doszedłeś, albo jakie to wspaniałe. A meritum żadne. No nie wiem, przynajmniej ja to tak odbieram. I „wypisuję się” z tego wszystkiego.
    Ale jak innym się wszystko podoba i serio biorą coś z tego i czują się lepiej, powinszować. (bez sarkazmu)

  82. Michał pisze:

    Damianie jesteś super 🙂 Mówisz jak jest 😛 Cała prezentacja to prawda. Od małego uczono mnie samodyscypliny poprzez ustalanie codziennego rozkładu dnia. A więc rano pobudka, śniadanko, mycie, szkoła, obiad, odpoczynek, lekcje i rozrywka. Wieczorem pakowanie się na następny dzień, siusiu, paciorek i spać 🙂 Chyba własnie to wszystko doprowadziło mnie do podjęcia studiów na dobrym kierunku, z którego jestem bardzo zadowolony. U moich znajomych wygląda to podobnie. Od małego wyrabiano nawyk samodyscypliny, który później procentuje w życiu.
    Tak w ogóle jesteś super gościem. Śledzę Cię na bieżaco 🙂 Szkoda, że mieszkasz tak daleko, bo bardzo chętnie bym Cię poznał osobiście 🙂 Pozdrawiam Cię, trzymaj się bracie 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      Haha… dziękuję, miło mi 🙂 Wierzę, że mimo wszystko będzie ku temu okazja 🙂

  83. Tomek pisze:

    Witaj Damianie 🙂
    Bardzo ciekawa prezentacja. Tak naprawdę nie jestem zaskoczony jej wnioskami. Ważne trzy pytania:
    1. Jak się ma ćwiczenie samoregulacji do nawyków ?
    2. Jakie wybrać priorytety w ćwiczeniu jednej wybranej lub kilku czynności do ćwiczenia mięśnia samoregulacji ? Czy to ma znaczenie dla wyników ?
    3. Czy ćwiczenie więcej niż np. 3 wybranych obszarów życia jednocześnie wpływa ujemnie na skuteczność w ćwiczeniu samoregulacji?
    Co mówią na ten temat konkretne eksperymenty naukowe ?

    • Damian Redmer pisze:

      Każde z tych pytań to temat na osobną prezentację więc nie będę ich poruszał w komentarzu. Ale na jedno odpowiem już w następnym filmiku 🙂
      Chociaż na 3 mogę szybko odpowiedzieć: nie chodzi o to ile obszarów życia ćwiczysz, ale bardziej jak i ile samodyscypliny wymaga od Ciebie każdy z nich.

  84. BunnyS pisze:

    Damian jak zwykle w formie 🙂 Tylko jest też inna interpretacja „piankowego” eksperymentu, że głównym czynnikiem sukcesu była wizja nowego samego siebie, czyli zmiana, która jest w nas – gdzieś widziałem takie badania – ale Damian jesteś w tym lepszy więc może znajdziesz . Jest kilku mówców motywacyjnych, trenerów którzy tak twierdzą, ale jest to kompletnie niebiznesowa strategia. Często standard szkoleniowy jest taki – wyznaczymy sobie cele, my Cie zmotywujemy i do sukcesu potrzeba siły woli (część mówi, że jest to ciężka praca , a część to zwykle bagatelizuje, czyli motywacja + cele i jest super.

  85. Monika pisze:

    To się sprawdza, często miałam nadwyżki energii, a po jakimś czasie nic z niej nie pozostawało – bo nie mialam silnego nawyku samokontroli.
    Pozdrawiam serdecznie

  86. Adam pisze:

    Bardzo mi się podobało 🙂 Przy okazji – mógłbyś krótko napisać jak tworzysz takie fajne filmiki? Chodzi mi o program, warsztat, montaż…Z góry dziękuję 🙂

  87. Paweł pisze:

    Genialne ! 🙂 Nie byłem tego świadomy wcześniej ale to działa jak efekt kuli śniegowej, tzn. w moim przypadku najpierw (rok temu) ćwiczyłem siłę woli odrzucając picie alkoholu, kilka miesięcy po tym zacząłem regularnie ćwiczyć i wstawać o 5:30, później nauczyłem się żonglować, kolejne sukcesy napędzały następne . Siła woli się rozwijała. Teraz na etapie systematycznego pisania bloga, nt inwestowania którą to wiedzę także w tym czasie zwielokrotniłem.Silna wola w tych wszystkich obszarach cały czas się utrzymuje i rozwija.
    Tak jak poprzednią Twoją prezentację uważam za mało pożyteczną, to ta wiele mi wyjaśniła – dzięki !!

  88. EwaMaria pisze:

    Damian, jak zwykle SUPER!
    Ale… nie badania dot. „upartości” tylko UPORU 🙂
    Co do treści: rzeczywiście!
    Ostatnio zaczęłam regularnie biegać. I już po kilku dniach odczuwam wzrost chęci działania w innych obszarach 🙂
    GENIALNE!

  89. Daniel pisze:

    Witaj Damian
    Widziałem już naprawdę wiele twoich prezentacji ale ta zwaliła mnie z nóg, prawdę powiedziawszy podłamałeś mnie prawdą na temat motywacji ale teraz przynajmniej
    wiem dlaczego mi czasem nie wychodziło. Po przemyśleniu tego tematu na chłodną cieszę się z tego czego się dowiedziałem bo przynajmniej wiem co należy robić!! A tak poza tym uważam że lepiej żyć w świadomości niż niewiedzy i pukać się w czoło i zadawać sobie pytanie „JAK TO? przecież dobrze robię”
    Bardzo ci dziękuję za twoją pracę i czekam z niecierpliwością na kolejne ciekawe prezentacje
    Pozdrawiam Daniel

  90. Mariusz pisze:

    Jeśli chodzi o ten bak to ja dzisiaj i wielokrotnie tego doświadczyłem, np. odmówiłem sobie zjedzenia jakiegoś niezdrowego jedzenia, jajecznicy z kiełbasą i ketchupem itd. a po tym poszedłem po sałatę, pomidory, twaróg i zrobiłem sobie dwie zdrowe bułki ;)) Potem siostra mi zaproponowała batona Twixa i… Nie odmówiłem 🙂

    • Damian Redmer pisze:

      Haha 🙂 Niemal podręcznikowy przykład 🙂

    • basia pisze:

      ale skąd Ci przyszło do głowy że bułki?! z twarogiem?! sałatą i pomidorami (i może jeszcze bez masła?) są zdrowe?
      to są właśnie ciągle pokutujące przesądy żywieniowe które niszczą zdrowie rzeszom ludzi, którzy myślą że w ten sposób dbają o swoje zdrowie
      gdybyś wybrał tę jajecznicę z kiełbasą na solidnej ilości masła (no może bez tego ketchupu w którym na bank jest cukier i pewnie jeszcze gluten w postaci zagęszczacza) ale BEZ PIECZYWA to byłbyś syty przez kilka/być może nawet naście godzin i żaden twix by Cię nie był w stanie zainteresować
      zdrowia życzę, i ew. głębszego zainteresowania się tym co naprawdę służy zdrowiu człowieka a nie tylko jest promowane przez skołowanych dietetyków, pisma kobiece, onety itd. (wrzuć sobie w wyszukiwarkę hasło np. pszeniczny brzuch, poszukaj informacji o tym dlaczego zboża zwł glutenowe są wszechpotężnie szkodliwe, dlaczego cholesterol umożliwia życie a nie zabija a nabiał jest mocno przereklamowany, nie mówiąc już o dręczeniu się niskokalorycznymi za to (stosunkowo) wysokowęglowodanowymi (te bułki!) sposobami żywienia
      pozdrawiam
      b.

  91. Maciej pisze:

    Najlepsza Twoja prezentacja , sama ta wiedza oraz możliwość wykorzystywania jej w praktyce jest już motywująca. Jestem bardzo wdzieczny za tą mądrość ,którą zdobyłem dzięki Twoim prezentacjom i uważam ,że ten filmik to wisinka na torcie :).
    Samodyscyplina była dla mnie zawsze bardzo ważna, ale dopiero teraz zrozumiałem, jak ogromny ma ona wpływ na moje życie oraz moich najbliższych. Teraz osiągnięcie celów stało się bardziej realne :).
    Baardzo zainteresowało mnie to szkolenie Brain Master University ,marze żeby zostać jego uczestnikiem. Będę czekał uważnie na info.
    Pozdrawiam 🙂

  92. Tomek pisze:

    Z uwagą śledzę wszystkie Twoje prezentacje. Moim zdanie są znakomite zarówno pod względem formy, jak i treści. Nie padasz w mentorski ton, lekko i ciekawie przekazujesz wiedzę. Wracam do niektórych i każda wniosła coś ciekawego. Co do aktualnej niech odpowiedzią będzie – czekam na kolejny czwartek!!! :-)))

  93. Marek pisze:

    Moim zdaniem to bardzo dobra prezentacja. Specjaliści – czy też badacze – nie wiem jak to lepiej nazywać – od tzw. rozwoju osobistego (używam określenia „tzw.” bo to tak nowe nazwanie przedmiotu, że nie zdołałem się jeszcze przyzwyczaić) pokazują często – również Ty to robisz – mnóstwo różnych sztuczek i patentów, które poprawiają, najczęściej doraźnie nasze możliwości.To oczywiście też jest przydatne ale niewystarczające w dłuższej perspektywie. Może stwarzać niektórym osobom, zwłaszcza chyba młodym i niedoświadczonym ale nie tylko, bo i dojrzałym sfrustrowanym brakiem oczekiwanych osiągnięć, pokusę do poszukiwania dróg na skróty np. jakichś wyjątkowych „kluczy” w zastępstwie zwyczajnej pracy nad sobą. To, że skróty prowadzą często na manowce możemy się często w życiu przekonać. Niczym nie da się zastąpić zwyczajnego codziennego wysiłku woli i świadomego kształtowania swojej osobowości i postępowania. Gratuluję i pozdrawiam.

  94. Sławek pisze:

    Hej,jak dla mnie prezentacja znowu na wysokim poziomie.Lubie oglądać to co przygotujesz,bo jet to dobre i wywołuje u mnie swoistą wesołość.Mówisz o rzeczach,o których istnieniu-przynajmniej ja-jestem świadom.Mniej lub bardziej.Ale sama świadomość że coś gdzieś tam jest nie wystarcza.Także cieszę się że działasz i oby tak jak najdłużej.Pozdrawiam

  95. Zbyszek pisze:

    czyli warto podjąć ascezę w celu wypracowania cnoty (czy ktoś jeszcze dzisiaj rozumie te słowa?)

    • Damian Redmer pisze:

      Zależy w jakiej formie i kiedy (na jakim etapie rozwoju). Życie codzienne dostarcza tak wielu pokus i szans do kształtowania cnót, że o dodatkowej ascezie rozmawiałbym dopiero przy zachowaniu świętości w codzienności.

  96. Tak więc wracamy do starych zasad. Podam przykład; np. u książąt, szlachty dzieci były wychowywane w dyscyplinie i ciężko pracowały na swoją pozycję w przyszłości. Wpajano,że pasja,zdolności w jakiejś dziedzinie nie znaczą nic bez samodyscypliny. Dr.Spock narobił dużo złego pozwalając na „nieskrępowany „rozwój dziecka, co zresztą przyznał, bodajże na łożu śmierci.
    Fałszywe teorie mają dalekosiężne skutki np. Ludwik Pasteur utrzymywał przez całe swoje życie, że źródłem chorób są bakterie. Dopiero na łożu śmierci przyznał: ZARAZKI NIE MAJĄ ZNACZENIA, WSZYSTKO ZALEŻY OD GRUNTU NA KTÓRY PADAJĄ (czyli od kondycji organizmu). Niestety ta późniejsza opinia pozostała szerzej nieznana pozostawiając współczesną medycynę w pułapce teorii zarazków, lekceważenia „gruntu” i nieustannej specjalizacji.
    Tak więc, CHŁOPSKI ROZUM jest na wagę złota!

  97. Piotr pisze:

    Damian. To jest rewelacyjne!! Od jakiegoś czasu oglądam Twoje prezentacje i muszę przyznać, że są one bardzo dobre, coraz lepsze, a na tyle ich poziom merytoryczny i poziom przekazu są już wysokie, że szkoda byłoby żebyś zaprzestał tej działalności (choć mam świadomość, że wcale nie wspominasz o zaprzestaniu). A wiem co mówię, bo sam przez rok prowadziłem dwa projekty i niestety z uwagi na brak środków musiałem powrócić do pracy etatowej i teraz mam zbyt mało czasu żeby się czymkolwiek innym zajmować.
    Dlatego przy najbliższej promocji Twoich produktów (a nawet bez promocji) (głupio jest mi prosić wprost o nr konta), kupię coś na pewno, bez względu na to, co to będzie i nie mówię tak dlatego, że wątpię w wysoką tego jakość (bo nie wątpię), ale kupię dlatego żeby przyczynić się choć trochę do tej pracy jaką dla nas (odbiorców tej wiedzy) wykonujesz. Tak trzymaj! Pozdrawiam.
    PS. Zachęcam innych 'wyłącznie oglądających', żeby pomyśleli podobnie i od razu uprzedzę, że nie ma w tym, co napisałem, żadnych 'koleżeńskich' działań marketingowych, ale troska o nasze wspólne dobro.

  98. Aga pisze:

    Świetny materiał, do jakiego powinno mieć dostęp 100 % Polaków. Właśnie brak samodyscypliny u zdecydowanej większości populacji oskarżam o to, że zamiast metodycznie i wytrwale dążyć do sensownego zorganizowania sobie życia w kraju ( ucząc się tego, co jest poszukiwane i wykorzystując to do realizacji mądrego celu), to kończą najłatwiejsze „studia”, po czym, nadal idąc na łatwiznę, wyjeżdżają z kraju i wykonują najgłupsze prace. Że zarabiają od razu realnie sporo wiecej, niż w Polsce- to jasne. Ale gdzieś tam zawsze są obywatelami drugiej i trzeciej kategorii i na dłuższą metę nie jest możliwe w zdecydowanej większości przypadków bycie szczęśliwym. Frustracja zwycięża.
    O wiele za mało mówi się o wdrażaniu samodyscypliny i nawyków u dzieci- mamusie pamiętają o odrabianiu lekcji, przygotowaniu potrzebnych materiałów do szkoły, a gdy nauczyciel ma uwagi dotyczące zachowania czy stosunku do nauki- to wina nauczyciela … Jeżeli samodyscyplina i umiejętności organizacyjne służą wyłącznie celowi, jakim jest staranna budowa image na imprezę oraz zdobycie na nią rozweselaczy- to nietrudno przewidzieć pozycję życiową takiej osoby za 10-15 lat.
    Bardzo pomagają mi Twoje prezentacje, Damianie, w konsekwentnym wdrażaniu mądrych nawyków u mojej „trudnej” 6-letniej córki. Czasem ręce opadają, ale się nie poddaję, bo czym skorupka za młodu… A ja nie chcę, żeby za 20 lat okazała się frustratką z zaprzepaszczonymi szansami z powodu braku samodyscypliny.

    • SzymKo pisze:

      Aga, w stosunku do „upartych” dzieci polecam knigę „Jak wychowywać uparte dziecko” autorstwa Forehand Rex i Long Nicholas.
      Generalnie polecam stronkę dziecisawazne.pl, tam sporo info na tematy związane z dzieciaczkami, najczęściej logicznie i odpowiedzialnie przedstawione.
      Pozdrawiam
      SzymKo

  99. Sebastian pisze:

    Damian uduszę Cię! 🙂
    Obiecałem sobie nie inwestować w nowe szkolenia dopóki, nie przerobię tych, które kiedyś kupiłem i zostawiłem, ale już mnie masz. Czuję, że naprawdę potrzebuję tej wiedzy, bo o motywacji słuchałem i czytałem sporo i już powoli przestawałem wierzyć, że w ogóle działa na dłuższa metę, ale o zasobie siły woli usłyszałem tylko jak wspomniałeś o tym w Easy Work System.
    Jestem pod wrażeniem twojego zaangażowania, profesjonalizmu i wysokiej przydatności wiedzy, którą przekazujesz.

  100. Janusz pisze:

    Witaj, na Twoją prośbę kilka uwag. Niestety przedstawione „badania naukowe”, to poplątanie z pomieszaniem. Merytorycznie źle ustawione i zrealizowane na próbie, którą przedstawiasz. Wyciągnięte wnioski są nieprawidłowe z przesłanek, dalekie od prawdy z punktu widzenia przedmiotu badanego zagadnienia. Jednym słowem pomylenie porządku logicznego we wnioskowaniu. Siła woli to jedna z naczelnych władz ludzkich podejmowania świadomych decyzji – wolę to lub tamto; w woluntaryzmie najwyższa władza człowieka. Natomiast przedstawione przez Ciebie badania, oparte są na przeniesieniu interpretacji działania wegetatywnej siły życia, egzystencji, na interpretację wolnego wyboru. To tak, jakby pomylić porządki poznawcze w przygotowanych badaniach:
    badać stronę istoty rzeczy, a interpretować stronę formalną rzeczy lub odwrotnie.
    Pozdrawiam

  101. Elwi pisze:

    Moje dotychczasowe doświadczenia potwierdzają prawdziwość tej prezentacji. Bo jak nastawiam się na język, gorzej mi idzie utrzymanie porządku, jak już mam błysk w domu to już nie chce mi sie robić zdrowego obiadku tylko mamy szybkie byle co.Ewidentnie brakuje mi siły woli na wszystkie aspekty życia. Także ta prezentacja jak i wiele poprzednich pomogła mi nazwać i uporządkować wiedzę i odczucia, które gdzieś w głębi znam.

  102. Arseniusz pisze:

    Skutki samodyscypliny miałem okazję doświadczyć w swoim życiu. Kiedy uczyłem się regularnie każdego dnia języka obcego, zauważałem, że też w innych sprawach łatwiej jest mi przystępować do pracy. Kiedy zawalałem język – to cały dzień przesiadywałem przed komputerem, nic mi się nie chciało robić. To wszystko potwierdza ta prezentacja. Warto więc mieć chociaż jedną dziedzinię, nad którą codziennie będzie się pracować, żeby promieniowało to na wszystko inne co robimy. Zresztą Ktoś kiedyś powiedział: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje.” (Łk 9, 23)

  103. Rafał pisze:

    Super materiał. Daje do myślenia 🙂
    Dzięki

  104. Lukasy pisze:

    Super kierunek w poszukiwaniach! Dzięki bardzo 🙂

  105. Julia pisze:

    Mogę wiedzieć kiedy zaczyna się projekt? Chciałabym wziąć w nim udział.

    • Damian Redmer pisze:

      To nie tylko mój projekt, więc o szczegółach będę jeszcze mówił. Ale otwarcie zapisów planowane jest na 26.09.

  106. Damian Drozd pisze:

    Fajny film.Wszystkie twoje filmy są super

  107. Łukasz pisze:

    Kiedyś kupie ten twoj kurs 😛 z początku byłem pewny że nie ale fajne masz te prezentacje pozdrawiam

  108. Gosia pisze:

    hej, mam mieszane wrazenie po obejrzeniu prezentacji. z jednej strony od dawna nie sprawdza sie u mnie cała filozofia zwiazana z motywacją i wydaje mi się,ze ”motywowanie się” jest bez sensu,bo trzeba miec prawdziwą wewnetrzna motywacje a nie sztucznie ja tworzyc,więc teoria dyscypliny bardziej pasowałaby do moich przekonań,ale…jestem dosyć zdyscyplinowana w niektorych dziedzinach-całe zycie,a w innych prawie wcale. czy rzeczywiscie dyscyplina wzmacnia sie we wszystkich dziedzinach wraz z jej stosowaniem? nie mogę powiedzieć nie na 100%;-) będę sprawdzać podaną metodą. bardzo mnie zaciekawiłeś

    • Damian Redmer pisze:

      Pamiętaj Gosiu, że po pewnym czasie dyscyplina w jednym obszarze zmienia się w nawyk (który nie powoduje dalszego zwiększania siły woli). Czyli jak najbardziej jest możliwa dyscyplina (będąca tak naprawdę nawykiem) w jednych obszarach np. treningu sportowym, a rozwalenie w innych.

      • Marcin pisze:

        Czyli tak naprawdę najlepiej wykształcić w sobie nawyk we wszystkich istotnych obszarach. Wtedy nie wyczerpujemy baku siły woli 🙂 Nawyk do pracy, od diety itp.

  109. Krzyś pisze:

    Świetna prezentacja. Dużo pożytecznych informacji. Kiedyś co chwila łamałem się w moich postanowieniach, a teraz dzięki twoim materiałom, przerobiłem większość kursu szybkiego czytania (co chciałem zrobić od kilku lat:) ) i mam wiele więcej czasu.
    Pozdrawiam

  110. Ewelina pisze:

    Jest sporo prawdy w tym, że najważniejsze to wziąść się za jeden z obszarów, finanse, naukę albo oszczędności. Branie na siebie zbyt wielu rzeczy na raz nie tylko zbyt męczy, ale i demotywuje. Najlepiej robić wszystko powoli, zgodnie z filozofią Kai Zen 🙂

  111. Pafę pisze:

    No stary spotykając na swojej drodze ludzi takich ludzi, jestem naprawdę dumny z tego, że jestem aż tylko człowiekiem 🙂
    Wiem, że to podniecam się jak panienka na pierwszej randce, ale trudno byłoby ukryć, że uwielbiam to delikatne, ciepłe światełko, które sukcesywnie wypełnia moje życie ładem i harmonią 🙂
    namaste
    p,

  112. Katarzyna pisze:

    Mimo, że jestem nauczycielem, a są to ludzie , którzy uważają ,że wiedzą wszystko, bardzo lubię Twoje prezentacje i wysysam z nich dosłownie wszystko. Ta ostatnia , tak oczywista, a tak dla nas nieświadoma. Super.Czekam na następne.
    Pozdrawiam

  113. Ciekawa pisze:

    Obejrzałam, wysłuchałam ale nadal nie wiem jak pracować nad samodyscypliną,jak zwlec się z łóżka żeby pójść uprawiać znienawidzony przez siebie sport jakim jest bieganie,na jaki tor skierować myśli, żeby wzmocnić tą samodyscyplinę.
    Pozdrawiam

    • Zrobić to, to znaczy cokolwiek w tym kierunku – od razu 🙂
      To tak jak z chłopem, który modlił się do Pana Boga przez rok, aby dał mu wygrać w lotto, aż Bóg nie wytrzymał i powiedział: „No daj mi szansę i puść wreszcie kupon chociaż raz”
      http://pawelindyka.pl

    • Anna pisze:

      Samodyscyplina jest wtedy gdy robisz coś co powinnaś (w Twoim przypadku bieganie) choć nie bardzo Ci się chce bo wolałabyś zamiast tego poleżeć w łóżku. Jeśli wybierzesz leżenie – nie ma samodyscypliny. Jeśli wybierasz, że wstajesz już robisz krok w stronę samodyscypliny. Potem myjesz się, ubierasz w odpowiedni strój sportowy (przygotowany wieczór wcześniej, inne ubrania pochowane), jesz śniadanie, wychodzisz na zewnątrz, idziesz w stronę gdzie możesz biegać. Wszystko to robisz jakby automatycznie, wiesz po prostu, że rano biegasz i robisz kolejne czynności bez myślenia w stylu „o kurde znów te durne biegi”. Wiesz gdzie rano masz się znaleźć i robisz tak aby tam się znaleźć.
      Damian miał jakiś czas temu prezentacje o tym. Ktoś ma coś zrobić ważnego, myśli o tym dużo planuje, a kiedy przychodzi czas na to, to już mu się nie chce. Rzecz polega na tym, że wiesz jakie masz zadanie, kiedy i gdzie, co będzie potrzebne do wykonania zadania i wystarczy. Dalej już trzeba dopilnować siebie by znaleźć się w tym miejscu, w tym czasie i z tym co jest potrzebne by zacząć wykonywać zadanie. Może być jedynie potrzeba dokonania wyboru np czy wychodzisz czy jednak zostajesz np przed tv. Zostajesz przed tv – koniec samodyscypliny, idziesz – robisz kolejny krok. Musisz zadziałać czyli wstać z łóżka, zadziałasz się źle czyli nie wstaniesz, nie wyjdziesz z domu, nie pójdziesz w odpowiednie miejsce itd – nie pobiegasz, nie wykonasz zadania, nie osiągniesz swego celu, sukcesu, Twoja samodyscyplina nawali.
      Tu jest ta prezentacja Damiana, o której pisałam: https://rozwojowiec.pl/1954/jak-dzialac-kiedy-sie-nie-chce/
      Tu znajdziesz sposób by skutecznie trenować biegi: http://jak-biegac.pl/plan-treningowy-dla-poczatkujacych-biegaczy bo wcale nie trzeba od razu biegać godzinę dziennie czy 10 km. Pozdrawiam 🙂

  114. Klaudia pisze:

    Jak zwykle, fajna Motywacyjna prezentacja:) Dzięki.
    Ja samoregulacje nazywam, „samoprogramowaniem”, trzeba samemu się zaprogramować, to tak jak z komputerem, na początku ma się czysty dysk i trzeba powgrywać kilka programów, z których będzie można korzystać i będą nam ułatwiały pracę:) A tak w ogóle to trzeba być jak Nike i powiedzieć sobie :”just do it” i to robić:) I can itd 🙂 bo jak się bedzie analizowało, to zawsze znajdzie się powody na nie. Pozdrawiam wszystkich!

  115. Jonasz pisze:

    Czyli nic bez pracy, tylko trening da efekty. Dobry przykład z mięśniami – jak się zużyją na bieganiu po schodach to trudniej będzie jechać rowerem. Podobną myśl spotkałem na filmiku z Brianem Tracy – ludzie sukcesu to ci, którzy mają wyższy niż inni stosunek edukacji do rozrywki, czyli wyższą samodyscyplinę.

  116. Janusz pisze:

    Witaj Damianie, chyba zburzyłem Twój spokój, ale lepiej wcześniej niż później. Jesteś inteligentnym facetem, przyjmiesz to rozwojowo.
    Mała podpowiedź do mojej wcześniejszej wypowiedzi, której niestety nie można było napisac już prostszym językiem, bardziej zrozumiałym w tzw. powszechnej przestrzeni publicznej.
    Otóż wolna wola, czyli władza człowieka nad dokonywaniem wyborów, własnych wyborów, sprowadza się do tego, że ma do czynienia właśnie z wyborem pomiędzy jedną a drugą mozliwością. Wola sprzęgnięta znaczeniowo z wolnością, polega na odrzuceniu – wolności woli od czegoś i przyjęciu – wolności woli do czegoś. Badania o których wspominasz, badały tylko czynności powstrzymywania się, przy udziele władzy woli człowieka (tylko przemocy nad sobą samym) – tu nie było nic z wyboru; czyli nie mieliśmy w tym przypadku (badań) do czynienia z wolnością woli – wolnością wyboru, wolą wyboru. Wola ludzka to wola oparta o możliwość wyboru, jak pisałem już wcześnie w swoim poście – wolę to lub tamto. Najlepszym obrazowym może przykładem, nawiązującym do wspomnianych przez Ciebie badań, może być np. badanie na temat „woli i panowania nad powstrzymywaniem się od wypróżniania”. Jaki będzie efekt statystyczny takich badań? Smród i 100% w konsekwencji obleje – brak silnej woli 😉 Dlaczego? Bo mamy tu do czynienia, jak także pisałem wyżej – z działaniem wegetatywnej siły życia, która z natury rzeczy nie może być utożsamiana z siłą woluntarystyczną – z wolą, wolą wyboru. Pozdrawiam.

    • Anna pisze:

      Musiałam przeczytać dwa razy tą Twoją Januszu wypowiedź żeby zrozumieć ją dokładnie. ;p Rozumiem, że piszesz do Damiana, ale chciałabym zrozumieć Twój punkt widzenia. Przynajmniej spróbować. Chodzi Ci o to, że Damian inaczej zrozumiał te badania niż powinien? Ja nie wiem co było w tych badaniach takiego dokładnie, nie czytałam o tym ani nie byłam świadkiem. Jednak to co Damian przedstawił brzmi jak najbardziej sensownie i mogę się zgodzić z tym.
      Prezentacja była o samodyscyplinie, która polega na wybieraniu tego co jest bardziej konieczne do wykonania, a nie tego co jest przyjemniejsze czy na co ma się bardziej ochotę. Do tego potrzeba jest silnej woli bo inaczej dana osoba nie wykona zadania, które powinna, ale wybierze to co nie jest tak istotne w tym czasie. Motywacja powinna być poparta samodyscypliną, inaczej, jak Damian powiedział, wszystko skończy się słomianym zapałem.

      • Janusz pisze:

        Witaj Anno, jako jedyna zwróciłaś chyba uwagę na mój post. Odpowiem bardzo krótko, aby się tym razem nie rozpisywać. Nie mam zastrzeżeń do prezentacji Damiana, wszystkie są świetne, bardzo dobrze zmontowane i budujące w treści. Jedyna moja uwaga, to odniesienie do „badań naukowych”, z których wyciągnięto błędne wnioski, ponieważ zostały źle przygotowane (skonstruowane) u podstaw. Co innego badano, a z innych przesłanek wyciągnięto tym sposobem błędne wnioski. Nie każdego naukowca i nie każde badanie naukowe należy brać za wzór rzetelności badawczej. Damian powinien usunąć ten fragment (choć ważny dla całości) ze swojej prezentacji. Pozdrawiam

      • Damian Redmer pisze:

        Januszu o który fragment chodzi? Jakie wnioski zostały wyciągnięte z innych przesłanek i które badanie zostało źle skonstruowane?

      • Janusz pisze:

        Witaj Damianie, musiałem drugi raz przejrzeć fragment Twojej prezentacji 🙂 Chodzi tylko o badania Brain Master University – ciasteczka, rzodkiewki, etc.; no i „wniosek naukowców” – „siła woli ulega wyczerpaniu” itd. TO NIE JEST PRAWDA! Siła woli, wola, to siła władzy, władza, zwierzchnictwo, którą człowiek posiada nad sobą lub która posiada człowieka na własność…
        Przejrzyj jeszcze raz moje posty; temat w uszczegółowieniu jest bardzo szeroki i należałoby u podstaw zakładania takiego badania, wyjść w pierwszej kolejności od uściślenia definicji terminologicznych, stąd pisałem wyżej o pomyleniu pojęć, stąd błędy w rozumowaniu i wyciąganiu błędnych wniosków z błędnych przesłanek. Problem dotyczy wyłącznie owych badań i owych naukowców, nie Ciebie; przyjąłeś ich wyniki zbyt pochopnie, w dobrej wierze, pozdrawiam

  117. Zygmunt pisze:

    Jestem zawiedziny. Słyszałem o tym jakieś 30 – 40 lat temu. Z jednym się zgadzam: rozwijanie samodyscypliny w nieumiejętny sposób do niczego nie prowadzi, a rozwój „autopilota” w jednej dziedzinie pozytywnie oddziaływuje na pozostałe obszary działania.

    • Anna pisze:

      To fajnie, że słyszałeś to już 30-40 lat temu. Wielu jest tu młodych albo takich, którzy po prostu nie mieli okazji usłyszeć o tym/przeczytać wcześniej.
      Widzę, że w sumie to z dwiema rzeczami się zgadzasz. 😉
      Jestem ciekawa co z tymi informacjami, które zdobyłeś lata temu zrobiłeś. Wykorzystałeś je w praktyce wielokrotnie, czy raczej schowałeś głęboko w pamięci i obszedłeś się bez nich w swoim życiu?

  118. Marcin pisze:

    Ja nie postanawiam, że zacznę regularnie ćwiczyć, bo od kilkunastu lat regularnie biegam 🙂 Teraz to już właściwie nawyk i nierzadko zdarza mi się źle czuć, jeśli przez kilka dni nie mogę biegać. Co ciekawe, jeśli przez jakiś czas – nie ważne z jakiego powodu – nie biegam to coraz trudniej jest mi się zmobilizować do kolejnego treningu. Na dodatek w takim okresie mam poważne problemy, żeby powstrzymać się przed objadaniem się słodyczami, co negatywnie wpływa na moją wagę, a co za tym idzie i samopoczucie. Jestem zwykle wtedy ciągle zmęczony i śpiący. Zwykle wystarczy wrócić do regularnych treningów i samopoczucie się poprawia.
    Pozdrawiam
    Marcin

  119. alek pisze:

    Witam
    Chciałbym się dowiedzieć co powiesz o tym artykule Michała Pasterskiego ?
    http://michalpasterski.pl/2011/05/slomiany-zapal/
    I o tym cytacie „Wytrwałość w działaniu płynie z wytrwałości w wizji przyszłości, którą w sobie nosisz.” – Steve Pavlina

    • Damian Redmer pisze:

      To trochę tak jak z wynikami w szkole: czy inteligencja pomaga w nauce? Oczywiście. Jednak analiza (Raymond N. Wolfe and Scott D. Johnson, „Personality as a Predictor of College Performance,” Educational and Psychological Measurement April 1995 vol. 55 no. 2 177-185 ) pokazała, że gdybyś chciał za pomocą inteligencji 8-klasistów (badanie było robione w USA) przewidzieć jak poradzą sobie na studiach, to równie dobrze mógłbyś rzucać monetą.
      Inteligencja – chociaż bardzo pomocna – nie pozwala przewidzieć w większości wypadków jak dane dziecko będzie sobie radziło w szkole, bo w grę wchodzi jeszcze mnóstwo innych czynników. Tak poza tym spośród 32 analizowanych cech, tylko zdolność do samoregulacji pozwalała przewidzieć jak dana osoba poradzi sobie na studiach.
      Tak samo w tym artykule: wizja, wiara że się uda – oczywiście, że pomagają. Tak jak inteligencja. Ale czy są najważniejsze i czy wystarczą żeby już nigdy nie poczuć słomianego zapału? Nie.

  120. Janusz pisze:

    Witaj Damianie po raz kolejny. We Wrocławiu pada, więc siedzę przed kompem i rozmyślam między innymi o Twojej pasji. I tak mi przyszło na myśl, że przecież trafiłem do Ciebie poprzez Twoją prezentację, którą odnalazłem na YouTube „Model działania ludzi sukcesu i milionerów” i która bardzo mi się spodobała. Tym sposobem trafiłem także na Twoje pozostałe prezentacje i „zapoznałem się z Tobą” poprzez info., które umieściłeś o sobie w necie 🙂
    Twoją wspomnianą prezentację zamieściłem na stronie fanpage „Biznes młodych, rekrutacja” – Firmy, w której pracuję:
    https://www.facebook.com/pages/Biznes-młodych-rekrutacja/699974343365480
    Zajrzyj, przeczytaj zakładkę Społeczność/Informacje pod ikonką avatara krzesełek. Promocję Twojej prezentacji odszukaj w postach poniżej. Ponieważ już Cię promujemy, możesz także włożyć informację/reklamę swojej pracy do zakładki „Opublikuj”, możesz skomentować jakiś post, wkładając tam także info. o swojej pracy i pasji. Stroną firmową fanpage „Biznes młodych, rekrutacja” dopiero rozpoczęliśmy kampanię, która może skutkować znalezieniem miejsca pracy/współpracy na odległość, niezależnie od miejsca zamieszkania (komputer), jak i stacjonarnej w przewidzianych w przyszłości oddziałach/centrach w Polsce. Projekt jest w realizacji i poszukujemy ludzi, jak w opisie wspomnianej zakładki pod avatarem krzesełek. Może nawiążemy współpracę? Sprawdź, polub naszą stronę, wtedy mielibyśmy kontakt bezpośredni. Kiedy przejrzysz posty, zorientujesz się, jaka nas interesuje tematyka, a ponieważ Twoje prezentacje są bardzo ciekawe, przewiduję również w przyszłości, umieszczać coś Twojego, co wpasuje się akurat czasowo w realizowany program tematyczny. Mógłbyś wtedy podpowiedzieć, ewentualnie zaproponować krótki tekst opisowy, zachęcający do obejrzenia – miałbyś wpływ na to, co się ukaże, i to wszystko szłoby także i na Twoje konto w świat. Niedługo ruszamy z płatną reklamą strony, więc informacja o Tobie zyskałaby nowy kanał 🙂
    Pozdrawiam

  121. Ola pisze:

    Moim zdaniem prezentacja trochę nagmatwana w teorii… Widzę to tak: motywuje nas emocjonalny stosunek do czegoś (tu: podejściem gorącym), pragnienie czegoś, zapał, a potem w dalszej drodze do realizacji celu potrzebne jest rozumowe podejście (tu: chłodne, samoregulacja), ale że ludzie są skłonni iść za emocjami bo to daje poczucie realizacji przyjemności tu i teraz, to osłabia to podejście rozumowe i samodyscyplinę. Więc metodą na to, by wygrała silna wola jest znalezienie emocjonalnej korzyści w nie pozwoleniu ponieść się przyjemności, której mamy tendencję ulec (np. zamiast myśleć: chcę schudnąć, ale to ciasto jest takie smaczne, więc zjem je a schudnę kiedy indziej, wystarczy myśleć w momencie słabości: chcę schudnąć i choć ciastko kusi to większą przyjemnością będzie uczucie kiedy będę czuła na sobie wzrok innych, kiedy kobiety będą mi zazdrościć figury a mężczyźni podziwiać …i wtedy zaczyna się odechciewać jedzenia ciastka:)). Tak samo można to zastosować w każdej innej dziedzinie życia. Po prostu przypomnieć sobie naszą emocjonalną początkową motywację i poczuć ją w momencie kiedy mamy ochotę ulec pokusie.

  122. Ola pisze:

    A tak poza tym, to świetnie się Ciebie słucha i chociaż słychać takie „wyreżyserowanie” siebie:p to przez emocjonalną intonację, subiektywizm, otwartość i przyjemny w odbiorze głos, chętnie się ogląda i słucha, a prezentacje nie sprawiają wrażenia przekazywania nudnej wiedzy, a wręcz wiedzę bardzo praktyczną do wykorzystania od zaraz, zachęcająco to przedstawiasz. Obejrzałam wszystkie;)
    Pozdrawiam

  123. Paweł pisze:

    Hej 🙂
    Prezentacja bardzo mi się podobała, wobec przytoczonych badań uważam że jest to wiedza którą każdy powinien nabyć. Jednak jestem ciekawy tego jak w praktyce rozwijąć samoregulację i jak powinna wyglądać praca w jednej wybranej dziedzinie. Ciekawy jestem projektu o którym wspomniałeś w prezetnacji 🙂 Jako że chcę się rozwijać i samodoskonalić będę czekał na informacje o nim 🙂

  124. Dawid pisze:

    Witaj Damian,
    Od dwóch tygodni jestem licealistą. Od jakiegoś czasu oglądam Twoje prezentacje. Muszę Ci powiedzieć, że masz do nich prawdziwy talent. Potrafisz świetnie utrzymywać uwagę oraz IMO masz bardzo dobrą dykcję.
    Prezentacja była bardzo ciekawa. Do tej pory myślałem, że do systematycznego dążenia do celu potrzebna jest tylko motywacja. Z tą czasami mam problemy. Nie raz wprawiało mnie to w dyskomfort, że nie byłem do czegoś zmotywowany. Pokazałeś mi, że ważniejsza od motywacji jest samodyscyplina, więc teraz na niej będę się skupiał. Zacznę ćwiczyć swoją siłę woli. Na początku przestanę jeść słodycze 😀 Nie mogę się doczekać następnej prezentacji. Pozdrawiam

  125. Sebastian pisze:

    Bardzo dobra prezentacja, teraz inaczej spogladam na motywacje, dzieki temu wiem jak szybciej i lepiej osiagać kolejne i coraz więkse cele. Dzięki!!

  126. Marcin pisze:

    Świetna prezentacja, która potwierdza odkryty wcześniej przeze mnie fakt obserwując ludzi sukcesu. Idealnym przykładem jest Arnold Schwarzenegger, który dzięki temu że rozwinął niewyobrażalną umiejętność samodyscypliny w kulturystyce, odniósł sukces w kinie (był fatalnym aktorem bez talentu, z okropnym akcentem i wymową, nikt nie dawał mu najmniejszych szans, a jednak dzięki nadludzkiej wytrwałości osiągnął sukces), a potem w polityce jako gubernator. Drugi przykład to bokser Kliczko, który nauczył się wytrwałości w sporcie, a potem wykorzystując ją w nauce zdobył doktorat na prestiżowej uczelni, choć wcześniej miał słabe wyniki w nauce.

  127. Basia pisze:

    Prezentacja podoba mi się, pewnie! zarówno od strony merytorycznej jak i technicznej, mam jednak uwagę – nie definiujesz pojęć, którymi się posługujesz.
    Np. 'samodyscyplina' vs.’samoregulacja' vs.’siła woli' – czy to są dla Ciebie synonimy? W moim odczuciu różnią się nieco znaczeniowo, więc nie jestem pewna, czy faktycznie zrozumiałam to co chciałeś przekazać, a bardzo bym chciała (poruszasz tematy naprawdę potrzebne i dla wielu – ważne).
    Jeżeli nie widzisz miejsca w danej prezentacji na analizy leksykalne, to może jakiś słowniczek? Jeden wspólny dla wszystkich prezentacji z tego cyklu?
    pozdrawiam i czekam na c.d

    • Damian Redmer pisze:

      Przez siłę woli rozumiałem „paliwo” dające możliwość wykonywania aktów samoregulacji. W literaturze termin „siła woli” jest utożsamiany z siłą/potencjałem/możliwością samoregulacji (self-regulation strength), czyli na potrzeby naszego przykładu można ją właśnie przyrównać do paliwa. Samodyscyplinę i samoregulację używałem tutaj zamiennie. Samodyscyplina, samokontrola czy samoregulacja to pojęcia, które są raz używane zamiennie, a raz różnią się między sobą minimalnie – w zależności od literatury i źródła dlatego nie chciałbym tworzyć jednego słownika, bo dla łatwiejszego zobrazowania czegoś, czasami mogę posługiwać się tymi pojęciami zamiennie, a czasami określić ich zawężone znaczenie, że skupić się na większych subtelnościach.

  128. Lena pisze:

    Damianie, ten wieloletni eksperyment pokazuje, jak niesmowicie ogromne znaczenie ma wychowanie – dosłownie od najmłodszych lat ! Po prostu trudno przecenić tę wielką odpowiedzialność rodziców za przyszłość swoich dzieci.
    Łatwo zostawić je samopas – „dla świętego spokoju” – i nie żądać od nich zbyt wiele albo w ogóle nic, i dać telewizji, komputerowi lub ulicy spełniać funkcję „baby-sitter”… Niestety znam to „z pierwszej ręki” i dziwię się, że w ogóle osiągnęłam coś w życiu. Jestem Ci ogromnie wdzięczna za Twoje prezentacje, które tworzysz z taką pasją i zaangażowaniem, a także za eksperyment, w którym uczestniczyłam i który wiele mnie nauczył. A teraz, nareszcie, nadszedł czas na wzmacnianie i poszerzanie samodyscypliny; nigdy nie jest za późno… :))

  129. Asia pisze:

    Damianie, ty jesteś jakimś geniuszem! Oglądam twoje prezentacje regularnie od dłuższego czasu i już czuję się mądrzejsza i ogarnięta 😉

  130. Justyna pisze:

    Cześć Damianie!
    Dawno mnie tutaj nie było, napewno z 2-3 miesiące, pomimo tego,że dostaje emiale o Twoich nowych prezentacjach i mam Twoja strone w zakladkach na pasku. Obejrzałam tę prezentację jak i tę poprzednia, „bez której nie mogłam ruszyć tej”,bo była wymagana i odpwiadam na prośbę o komentarz. Zdecydowałam się nadrobić Twoje prezentacje, ponieważ właśnie potrzebuje większej motywacji by przetrwać na studiach i mieć jeszcze siłę by walczyć o dalsze studiowanie. Otóż rzeczą, która mnie zdziwiła, a nawet zszokowała w Twojej poprzedniej prezentacji, tej o motywacji, było to by sobie nie wizualizować, bo to jest coś co działa tylko i wyłącznie na ten naszą gorącą część. I tego do końca nie rozumiem, przecież wizualizująć sobie włączam w sobie wszytskie pozytywne emocje i uczucia, a na tym bazuje nasz sposób myślenie, interpretacja faktów i zdarzen oraz dlasza siła do działania, bo majac pozytywne emozje chce nam sie robić więcej, bo widzimy swój cel i czujemy,że już go posiadamy. Owszem chłodna część jest lepsza na dłuższe działanie, le z tym u mnie ciężko, gdyż jestem emocjonalną osobą, która wszystko chce już tu i teraz. Właśnie dlatego muszę ćwiczyć samodyscypline. Ale dlaczego mam sie pozbawiać afirmacji i wizualizacji?
    Pozdrawiam z uśmiechem, Justyna

  131. Małgorzata pisze:

    witaj!
    No cóż….równie oczywiste, jak zaskakujące. Siła woli…. element funkcjonowania potrzebny od narodzin. Wymagany przez wszystkich dla każdego działania. Samodyscyplina…..każdy o niej wie, ale nie każdy potrafi.
    ……to co robisz Damianie, od roku mnie zadziwia. Rzeczy do tej pory oczywiste, ale sprawiające kłopoty, nabierają kształtu, ich barwy intensywnieją. Dzięki wielkie, za chciejstwo przywracania do łask wiedzy, umiejętności jej zdobywania. Dzięki Tobie coś tak niemodnego jak uczenie się, staje się nową rzeczywistością….ciekawszą !!!!
    rzeczywiście coś tak prostego jak siła woli jest najprymitywniejszą siłą napędową działania, ale skuteczność zależy od częstotliwości stosowania…..
    Proszę o więcej……..

  132. beata pisze:

    masz jak najbardziej rację, sama już mniej więcej do tego doszłam, ale dzięki temu filmikowi w którym przekonujesz, że się da, nabrałam realnej chęci do podjęcia walki z samą sobą. Mam nadzieję, że uda mi się odzyskać umiejętność samodyscypliny, bo jako dziecko ją miałam, ale w miarę dorastania zaczęła mi zanikać i teraz prawie jej nie mam :(. Planuję zacząć od ćwiczeń fizycznych, wydaje mi się, że tutaj łatwo zobaczyć efekty, co mnie dodatkowo zmotywuje do dalszej pracy nad sobą.
    Filmik poprawił mi humor. Dzisiaj zaczynam. Dzięki, pozdrawiam 🙂

  133. Emilia pisze:

    Damianie, czuję się bardzo zmotywowana Twoimi prezentacjami i bardzo cieszę się, że zamieszczasz na tej stronie takie cenne wskazówki dla mnie i innych 🙂
    Tyle ode mnie, pozdrawiam serdecznie 🙂

  134. Geniusz!

  135. P pisze:

    Dla mnie, to rzeczywiście jedna z lepszych Twoich prezentacji. I trochę to rzeczywiście jakby działało wg moich obserwacji. Niestety w moim przypadku budowanie takiej dyscypliny wewnętrznej to ból sam w sobie bo jestem w totalnej rozsypce. Ale cały czas mam nadzieję (a nawet to wiem), że koszmar się kiedyś skończy i wrócę do normalnego życia
    P

  136. ewa pisze:

    w nawiązaniu do tematu samodyscypliny polecam książkę „Nie idź na łatwiznę. 7 kroków do prawdziwego sukcesu.” (autor Rory Vaden)

  137. Flawiusz pisze:

    Dzięki Damian, śledzę Twoje poczynania od jakiegoś czasu i pomimo początkowej sceptycznej ostrożności, teraz przyznaję, że to o czym mówisz ma sens i DZIAŁA. Fajnie, że robisz wszystko to, co Ci tak dobrze wychodzi :).

  138. Aneta pisze:

    Damian – witaj!
    Prezentacja super. I świetnie, że powiedziałeś w niej o samodyscyplinie, czy też – dyscyplinie. Z racji uprawiania przeze mnie dwóch zawodów równolegle (które wymagały intensywnej nauki od najmłodszych lat szkolnych) wiem, że bez wyrobienia w sobie nawyku nauki i samodyscypliny – nie osiągnęłabym za dużo. I choć odczuwałam w sobie działanie owego czynnika (grala) od zawsze, to jednak świadomą pewność uzyskałam dziś i za to Ci bardzo dziękuję. Nie mogę się doczekać Twojej kolejnej prezentacji z podaniem tajemniczego trzeciego czynnika. Pozdrawiam i czekam na następne „spotkanie”.
    An.

  139. Michał pisze:

    A czy czasami nie jest tak, że jeśli zużywamy na coś to nasze paliwo ze zbiornika to jednocześnie go nie ładuję>>?? Bo załóżmy 1 podejście gdy ćwiczę to ładuję zbiornik samodyscypliny poprzez ćwiczenia, Znów 2 podejście zakłada, że zużywam paliwo samodyscypliny po to by wycisnąć jeszcze parę razy lub w ogóle zmusić się do ćwiczeń.
    Czy tylko Ja to zauważyłem ??

    • Damian Redmer pisze:

      I tak i nie – odpowiedź nie jest taka prosta i jednoznaczna. Są sytuacje, w których ta sama czynność może zużywać od Ciebie tonę siły woli, a są sytuacje, w których po jej wykonaniu będziesz miał jej jeszcze więcej (lub z „technicznego” punktu widzenia, może nie więcej, ale zużycie siły woli zostanie z nadwyżką zrekompensowane przez inne czynniki – wzrost motywacji, wzrost wiary we własne możliwości, polepszenie humoru).

  140. Monika pisze:

    Prezentacja fajna i ważna, zwłaszcza dla młodych. Niby to proste, że koncentracja woli, to praca pochłaniająca kalorie, ale ja na to nie wpadłam
    i dziękuję Damianowi za tę cząsteczkę brakującej wiedzy. Pozdrawiam Cię Damianie, a także wszystkich komentujących! 🙂

  141. Agata pisze:

    Bardzo dobry materiał. 😉 Podobał mi się, jednak mimo wszystko uważam, że „banalna” (jak nam się zawsze wydaje) samodyscyplina jest w rzeczywistości dosyć trudna. Jeśli np. chce się prowadzić ścisłą dietę i po ośmiu godzinach głodówki zobaczy się ciepłe ciasteczka, nie będzie wcale tak łatwo oprzeć się pokusie. Jeśli (na przykład w moim przypadku ;)) pisze się książkę i za nic nie ma się weny, idzie bardzo opornie. Takie pisanie przynosi zazwyczaj około 2 stron, a przy motywacji – nawet 10. Tutaj samodyscyplina niestety moim zdaniem niewiele nam pomoże. Jeśli nawet siądę do tego komputera i odpalę Worda, będzie mi szło powoli i nijako, skutek będzie niestety duży. Nie zrozumiałam też, czy w każdym przypadku można zastosować samodyscyplinę? Może są takie sytuacje, kiedy nie idzie jej wykorzystać?
    W każdym razie prezentacja była super. Mam nadzieję, że w przyszłości będę mogła skorzystać z tej wiedzy. I mam też nadzieję, że ta samodyscyplina przyczyni się do wzrostu mojej motywacji przy pisaniu książki. 😉
    Pozdrawiam, Agata

  142. zuzia pisze:

    czesc, prezentacja super, zawsze należy przypominać o prostej i wymagającej samodyscyplinie, ale chcę się podzielić refleksją; ja widzę samodyscyplinę głównie jako narzędzie do jakiegoś celu, który chcemy osiągnąć. Samodyscyplina + cel jest o wiele prostsza, a samodyscyplina bez celu jest pusta, wypala. Myślę, że tylko w tym duecie mają prawo występować i skutecznie działać. Dlatego nazywam samodyscyplinę ważnością; sami wybieramy, co ma dla nas wysoki priorytet i na co chcemy zużyć zawartość naszego baku. Jeśli coś jest dla nas ważne (ergo prowadzi do ważnego dla nas celu), to sama ranga tej rzeczy (celu) pozwala nam być zdyscyplinowanym. Zamykanie się w samodyscyplinie nie zawsze może nam wyjść na dobre – jeśli zmuszamy się do codziennego wstawania o 5 rano do pracy, której nie widzimy sensu, może tylko pomóc nam siebie samego oszukiwać. Rzucanie palenia papierosów, kiedy są one dla nas synonimem dorosłości i socjalizacji, a nie np.źródłem chorób i krótkiego oddechu – tak samo jest bardzo męczące i może nie rozwiązywać naszego problemu, prowadzić do powrotów. Wydaje mi się, że za samodyscypliną musi stać ważniejszy sens, coś, co ma dla nas wartość, którą sami ustaliliśmy. Pozdrawiam

  143. Jacek pisze:

    Hej, te zagadnienia są najczęściej pomijane i w edukacji i w wychowaniu, ponieważ i tak większośc z nas działa na podstawie nawyków i odruchów wynikających nie ze świadomości lecz działań podświadomych. Dlatego tak trudno wielu ludzio panować na swoim życiem we wszystkich jego obszarach.
    Dobrze że poruszasz te sprawy bo zaczyna się nad tym myśleć i jeśli chce się zmian to można się rozwijać z korzyścią dla siebie i otoczenia.
    Z punktu widzenia myślącego czzłowieka podobają mi sie twoje przezentacje, bo zawsze coś nowego wnoszą w tą trudną dziedzinę życia bardziej świadomego.
    Niestety wychowuje na społeczeństwo przez media co nie jest zbyt dobre efekty w naszym „mało świadomym życiu” 🙂
    Czekam na nastepne prezentacje i życze pomyślnści 🙂

  144. Artur pisze:

    Prezentacja była no długa jak wspomniałeś ale nie przynudzała 🙂 Wszystko fajnie żywo podane i jak zwykle co jest cenne zostawiłeś pole do osobistej kontemplacji 🙂 I już nie mogę się doczekać kolejnego raportu 🙂
    PS: Jedno pytanie mnie trochę męczy ale wątpię by to było wiadome, a dokładnie. Czy po za wychowaniem przez rodziców i nie patrząc na to jakimi ludźmi się otaczałem, jakie przykłady brałem to czy pojemność baku może być też jako tako uwarunkowana genetycznie ;> ?

    • Damian Redmer pisze:

      Nie wiem czy jest na to pewna odpowiedź, ale prawdopodobnie tak – zupełnie tak jak z mięśniami. To w jakim tempie i w jaki sposób będą rosły Twoje mięśnie jest uwarunkowane genetycznie, co oczywiście w żaden sposób nie przekreśla tego, że trening może je wzmocnić. Po prostu jedni mają tutaj trochę łatwiej, a inni muszą włożyć więcej wysiłku w trening aby osiągnąć te same rezultaty.

  145. Bogusia pisze:

    Witaj Damianie!
    Prezentacja super!!
    Teraz tylko należy dbać o pełny bak…
    Sama wiem, ze jak idę na trening- to zdecydowanie lepiej się czuję i mam chęć zrobić coś więcej..i więcej..Czyli ćwiczenia fizyczne przekładają się na działania inne..
    Dziękuję i czekam na następne

  146. Paweł pisze:

    Rzeczywiście, w pewnym sensie też tak to odczuwam, czym lepiej pilnuje diety tym mam więcej energii do robienia innych rzeczy których wcześniej nie miałem ochoty, jednak miałem świadomość tego że byłyby one lepsze dla mnie.

  147. mateusz pisze:

    Cześć, szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie zwracałem uwagi na samodyscyplinę, gdyż uważałem że jest to mało znaczący element w naszym życiu, lecz od pewnego czasu zauważyłem że tak naprawdę stosowałem ją i to w każdy dzień do pewnego czasu gdy moja sytuacja życiowa się nie zmieniła. Teraz pokazałeś mi jak bardzo jest to potrzebne do osiągnięcia sukcesu w życiu… Twoje prezentacje ją mega mega zajeb….e!! Dzięki wielkie…
    Pozdrawiam MK

  148. Marcin pisze:

    Prawdopodobnie twoja najlepsza prezentacja-doskonała i prawdziwa.Wybudowanie sobie siły woli przez praktykowanie postanowień jest ważne.
    Samodyscyplina to może być zdolność do odroczenia nagrody(jak w teście z dziećmi i cukierkami marshmallows)albo do zrobienia sobie stałego nawyku w jakimś obszarze np wczesne wstawanie albo określona praca codziennie o stałej godzinie.

  149. Angelique Toque pisze:

    Świetne! W sumie jest to jedyny blog – do którego zapisałam się do newslettera!
    Po tej prezentacji ma to sens – czemu od kąd zaczela się szkoła jestem zdyscyplinowana. Zaczełam od ćwiczen w wakacje, (czyli codziennie bieganie, ćwiczenie na wzmocnienie mięśni) Już weszło mi to w krew i po prostu nie zależnie od tego czy mi się chce czy nie po prostu to robię. Po obejrzeniu prezentacji doszłam do wniosku,że praktycznie za każdą rzecz za którą się wezmę robię na 100% – i staram się nie odkladać na później. Czyli obowiązki w domu, w szkole, nauka słówek z angielskiego, regularne czytanie artykułów po angielsku, czy po prostu lepsze odżywanie i codzienna medytacja! Świetny blog, odnajduje tu mnóstwo inspiracji! Dzięki wielkie i życze sukcesów! 😉

  150. magda pisze:

    Hej:)
    sądzę ,że to o czym mówisz ma ogromne znaczenie:) zaczynamy od „odpuszczenia sobie” jednej rzeczy potem kolejnej i zanim się zorientujemy codzienne obowiązki stają się problemem. Tak jak i nadbudowywanie dyscypliny rozprzestrzenia sie w nas , tak i jej degradacja w jednej dziedzinie czy obszarze życia degraduje ją w całości. Super 🙂 możesz mnie już wpisać na listę studentów 🙂

  151. Anna pisze:

    Wielokrotnie słyszałam/czytałam o motywacji, jaka ona jest ważna. Tymczasem tak jak mówisz, często zamienia się u mnie w tzw. słomiany zapał. Bez najmniejszej motywacji wydaje mi się, że człowiek jest chory (chandra lub nawet depresja). Kiedyś czytałam coś o samodyscyplinie autorstwa Briana Tracy, chyba fragment jednej z jego książek. Od tej pory wiem, że samodyscyplina jest bardzo ważna. Wielu rzeczy człowiek nie osiągnie bez samodyscypliny. Kiedy miałam dłużej nad nią popracować to mi się nie udawało. Zastanawiałam się czy w tym momencie brakuje mi motywacji. Wychodzi na to, że nie. Mojego paliwa jest strasznie mało. Zobrazowałeś mi to właśnie tą prezentacją, za to Ci dziękuję, na pewno przyda mi się to w przyszłości, pewnie w niedalekiej.
    Ostatnio zresztą postanowiłam, że nauczę się samodyscypliny zaczynając od jednej rzeczy. Wybrałam systematyczne bieganie. Do czasu obejrzenia tej prezentacji myślałam, że to będzie taki eksperyment czy można naukę samodyscypliny zacząć od takiego małego kroku czy jak samodyscyplina to od razu na 100%. Nie miałam pojęcia co z tego wyjdzie, teraz widzę, że jest duża szansa, że metoda małych kroczków jest sensowna i chętniej ją wypróbuję. Zresztą w sumie udowodniłam już sobie, że ja jako mało zdyscyplinowana osoba staram gdy staram się być zdyscyplinowana na 100% to nic z tego nie wychodzi bo właśnie mam mało paliwa w sobie. Albo mało miejsca na samodyscyplinę w sobie i muszę znaleźć więcej, a może nawet mam go sporo. Weszłam do obszernego ciemnego pokoju(z napisem na drzwiach „samodyscyplina”), zapaliłam światło i widzę mnóstwo pustych półek przed sobą. A na podłodze są porozrzucane rzeczy, które muszę poukładać na tych półkach. Być może trzeba je przyprasować, a na pewno poskładać ładnie(no chyba, że to szafa na wiszące rzeczy ;p). Dokładność, solidność mile widziana.
    Zastanawiam się co będzie w następnej prezentacji. Być może już wiem, ale pewna nie jestem więc już nie mówię (nie piszę znaczy się). Pozdrawiam 🙂

  152. Jan pisze:

    Absolutna bomba! Tego powinni uczyć w szkołach. Sporo lat zajmuję się pokrewną tematyką: czytam, praktykuję itd., ale tego takiego podejścia nie spotkałem jeszcze nigdy.
    Robisz, Damian, naprawdę wspaniałą robotę, rozpowszechniając tę wiedzę! Szkoda, że w tym masz tylko 124 lajki (już 125), bo powinieneś mieć przynajmniej >=124000. To jest wiedza, która świat może zmienić na lepsze.

    • Damian Redmer pisze:

      Wierz mi, że jest plan aby za pomocą tej wiedzy zmieniać świat na lepsze 🙂 Nie chcę zapeszać dlatego nie będę zdradzał szczegółów… ale nie pozwolę, żeby ta wiedza pozostała „w czeluściach”. Ona musi trafić do jak największej liczby osób i myślę, że jest na to pewien fajny sposób. Ale wszystko po kolei… krok po kroku 🙂

  153. ixi pisze:

    Ta teoria siły woli wiele tłumaczy. Faktycznie zauważyłem po sobie jakie problemy mam z samym zaplanowaniem kolejnego dnia po np. paru godzinach nauki do egzaminu. A najgorsza jest walka z samym sobą, jak się przeciąga to następuje jakies turbo szybkie spalanie siły woli. Widzę, że w codziennym życiu spalam sporo tej siły na pierdołowate rzeczy. Nie moge sie doczekać kolejnej prezentacji. Coś czuje że przy budowaniu samodyscypliny i baku siły woli nie obejdzie się bez medytacji 😀

  154. Krzysztof pisze:

    Damianie, 1# rzecz to to, że siła woli się wyczerpuje, a 3# to to, że można ją ćwiczyć, a jaka jest 2#?

    • Damian Redmer pisze:

      Że mamy tylko „jedną” siłę woli do wszystkiego (jeden „bak z paliwem”).

  155. Oskar pisze:

    bardzo fajna prezentacja, kilka mądrych rzeczy podanych w przystępny sposób 😉 motywacja to początek, samodyscyplina, systematyczność, konsekwencja bardzo pomagają w osiąganiu celów a wprowadzenie nowych nawyków i przyzwyczajeń pozwalają na zautomatyzowanie zachowań i w tedy już nie tracimy tyle energii 🙂

  156. Roman pisze:

    Witam
    'Jako że chcę się rozwijać i samodoskonalić” przytaczam motywację poprzednika. Myślę, że i tak Pana działalność jest najmniej przesiąknięta New Age, (chociaż może w konsekwencji, później będzie bardziej podstępna, ponieważ oparta jest teraz na badaniach naukowych) w porównaniu z innymi guru samo…. (Vitale i inni hipnotyzerzy).
    Pozdrawiam serdecznie i życzę niezbłądzenia na tym śliskim gruncie

    • Damian Redmer pisze:

      Jeśli gdzieś zobaczysz jakąś naleciałość z New Age, to proszę napisz do mnie maila.

  157. Krzysztof pisze:

    Świetnie przedstawiony temat. Jeśli dobrze zrozumiałem, to aby zwiększyć bak naszej samodyscypliny należy ją ćwiczyć. Nasunęła mi się taka myśl, że każdy z nas ma taki obszar w którym będzie mu łatwiej wprowadzić samoregulację. Jednemu z łatwością przyjdzie odmówienie sobie batonika, drugiemu nie sprawi problemu usiąść i przeczytać kilka stron z określonego tematu codziennie o tej samej porze. Dopóki nie zamienimy tego w nawyk to i tak ćwiczymy naszą silną wolę, i powiększa ona nasz bak. Dzięki temu, ćwicząc w łatwiejszych dla nas obszarach, automatycznie wzmacniamy się w dziedzinach, gdzie jest nam trudniej o silną wolę.

  158. justyna pisze:

    to jest, jak jakieś olśnienie.. faktycznie ! faktycznie, tak jest!
    i to działa !
    Dzięki Damian, uwielbiam twoje filmiki!

  159. Paula pisze:

    Hej ;D
    Czekałam na tą prezentację od momentu natknięcia się na Twoją stronkę i myślałam, że mnie zaskoczy. Okazało się jednak, że ja bardzo dobrze wiedziałam, że chodzi o samodyscyplinę ;D Zaczęłam ją stosować z początkiem roku szkolnego i czuję, że się pilnuję ze wszystkim, ale przez to jestem zdenerwowana, że mam tyle na głowie i za mało czasu na relax. Strasznie mi zależy na jaknajlepszych ocenach, bo w końcu to one świadczą o mojej przyszłości. Ale chyba stałam się sztywna w tym całkowitym pilnowaniu siebie i są dni, w których nie daję rady ze wszystkim, np. dziś się tak nie przyłożyłam do nauki ;p No cóż, czasem coś nie wychodzi ;d Trzeba próbować kolejny raz ;D

    • Janusz pisze:

      Więcej elastyczności Paula, nie traktuj tak tego poważnie przez 24 godziny na dobę; wyluzuj, ciesz się życiem. Wiek, w którym jesteś, to czas na błędy. Wiesz już, o co w tym wszystkim chodzi; dopiero po około 30-tym roku życia możesz to potraktować już tak na bardzo serio. Wtedy też poznasz dojrzały smak samorozwoju/samokontroli…
      Pozdrawiam

  160. Marcin pisze:

    Zgadza się z tym bakiem. Gdy kiedyś odmawiałem sobie pornografii, przestałem kontrolować swoją chęć na słodycze, i jadłem ich dużo.

  161. Tomek pisze:

    Jak to jest z budowaniem nawyku i robieniem tego codziennie ?
    przykład: siłownia, bez odpoczynku efekty wzrostu mięsni będą mniejsze
    Jak to ma się do wyrabiania nawyków poprzez codzienne wykonywanie danej czynności ?
    Co się stanie jak zapomnę/zachoruję (itp..) i nie wykonam danej czynności ? Wszystko zacznie się od nowa ?
    Czy jednak przerwa jest konieczna na naładowanie akumulatorów ?

    • Damian Redmer pisze:

      Trafne pytanie – odpowiem na nie szerzej w jakiejś prezentacji. W każdym razie jeśli chodzi o pojedyncze ominięcie wykonania czynności, którą chcesz zautomatyzować, to to samo badanie, które przytoczyłem w prezentacji (pokazujące, że średnio potrzeba 66 dni na wyrobienie nawyku) pokazało, że pojedyncze „luki” nie wpływają na efektywność wyrabiania nawyku. Ile tych luk może być i jak duże? Tego nie wiemy – nie zbadano tego jeszcze.

      • cani pisze:

        Dziękuję Damianie za tą i poprzednią prezentację, ponieważ wiele mi uświadomiły.
        Słyszałam już o samodyscyplinie (chyba B.Tracy), ale NIGDY nie znalazłam rozwiązania jak ją „stworzyć”
        Stosowałam i trenowałam ją i TO DZIAŁA NAPRAWDĘ. Zaczęłam od jednego – najłatwiejszego – obszaru. przeniosła się ona na kolejny – nieco trudniejszy – i w końcu doszłam do tego najtrudniejszego a zarazem najważniejszego dla mnie obszaru…
        I nagle bańka prysła…
        Nie było doskonale, ale było już niemalże dobrze. Dobrze pracowałam.
        Ale cos się stało na tych przekletych wakacjach.
        Zaczęłam tracić moją WYPRACOWANĄ SAMODYSCYPLINĘ. Tak po prostu. Zaczęło sie od tracenia jej w tym NAJWAŻNIEJSZYM obszarze. Dwa pozostałe – jako tako, ale też było w sumie coraz gorzej. I ngale wszystko puściło. Ostatnie dwa tygodnie to mój największy koszmar – zero samodyscypliny.
        Jestem po prostu załamana.
        Czyżby tak łatwo to utracić? Czy teraz wszystko muszę zaczynać od początku? Pracowałam na to jakieś dwa lata…
        Po prostu nie wiem co ze sobą zrobić. Jak się zmotywować? Czy faktycznie zapomniec o systemie gorącym? Jednakże teraz przydałoby mi się jakieś rozgrzanie…
        Teoretycznie wiem co trzeba zrobić – PO PROSTU ZACZĄĆ. Kopnąć się w tyłek i PO PROSTU ZACZĄĆ.
        To takie proste.
        Dziekuję Damianie 🙂

    • Stanisław pisze:

      Witam. Przepraszam, że się „wpinam” w tym miejscu i dopiero teraz, ale od 7 lat jestem na rencie (mam 64 lata).
      O samodyscyplinie wspominała dr psychiatra, jednakże to mój „słomiany zapał”, „dziurawa pamięć” oraz „odkładanie na jutro” (i chyba stany lękowe) powodują, że mam problemy – „sam z sobą” – z wyrobieniem dobrych nawyków w zakresie: dieta – gimnastyka – sprzątanie…
      Prezentacje bardzo ciekawe. Wszystkiego dobrego!
      Serdecznie pozdrawiam

  162. krzyś pisze:

    powiem Ci że mnie zainteresowała bardzo ta prezentacja, a mianowicie jeśli próbuje robić jedną rzecz i ciężko mi przychodzą efekty a za czym idzie dużo siły na to zużywam to szybko się poddaje. Więc teraz mogę szlifować samodyscyplnię i nawyk w sferach które mi łatwiej idą a za razem będę ćwiczył samodyscyplinę w sferach tych, które mi gorzej idą i potrzebuje dużo sił na realizacje.
    Dzięki wielkie:]

  163. Angelika pisze:

    Cześć Damian!
    Prezentacje Twoje( jak to zwykle bywa 😉 ) otwierają mi oczy i uświadamiają, sprawiają że mówie: ” Aha,no rzeczywiście tak to działa.” I wtedy mogę ŚWIADOMIE ulepszać samą siebie 🙂
    Dziękuję!
    Pozdrawiam,
    Angelika

  164. Sylwia pisze:

    Hej,
    Interesujace. Licz na mnie w nowym projekcie o iile bedzie on robiony online. Potrzebuje cwiczyc samodyscypline ! Jestem typowym przykladem slomianego zapalu do wszystkiego….

  165. kamil pisze:

    Damian prosze umnieszczaj osobne linki do swoich prezentacji w opisie. Ogladam twoj blag z telefonu i te filmiki wklejone w html strony czesto mi sie zawieszaja, dlatego tak bardzo potrzebuje bezposrednich linkow.
    Dziekuje i pozdrawiam

  166. Klaudia pisze:

    Coś w tym jest … A nawet więcej niż coś xD Warto spróbować, a na bank nie zaszkodzi ^^

  167. […] Ten post powstał w wyniku ciekawej dyskusji n.t. AA na blogu Damiana Redmera, do przeczytania TUTAJ […]

  168. Stanisław pisze:

    Witam Damianie.Myślę, że to co prezentujesz ma swoją dużą wartość i jest zgodne z „czynnikiem Bożym”. Fakt, że pochodzi z przeprowadzonych badań,
    tylko potwierdza {w uproszczeniu} zasadę:”umiesz liczyć, licz na siebie”.
    Mam prawie już kope lat, i zawsze interesował mnie postęp w myśleniu.Dzięki takiemu poznaniu, będziemy żyć mądrzej, godniej, a świat który zostawimy stanie się nieco lepszy. Mam nadzieję, i po to grzebię w myślach. Pozdrawiam. Stanisław

  169. Maja pisze:

    Witaj!
    Ja mam trochę inny problem niż brak motywacji, samodyscypliny.
    U mnie drogocenny czas zabierają mi ulubione filmy i programy tv, które oglądam 6 dni w tyg.
    Czy mógłbyś zrobić na ten temat prezentację?
    Czy telewizja zabija kreatywność?
    Czy coś wnosi w nasze życie?
    Oczywiście oprócz wiadomości.
    Pozdrawiam. Maja

  170. Michał pisze:

    Damian jesteś wielki 😀 dajesz nam swój cenny czas i wielki szacunek za to! piątka

  171. Kasia pisze:

    Cześć Damianie :-). Jak mam zdobyć motywację do budowania samodyscypliny? 😉

    • Damian Redmer pisze:

      Haha 😉 Jeśli o to pytasz, to znaczy, że już zależy Ci na posiadaniu większej samodyscypliny, a skoro Ci zależy, to znaczy, że masz jakąś motywację 😉 Więc pytanie zazwyczaj nie rozchodzi się o to jak zdobyć motywację tylko albo: jak CZUĆ jej więcej (motywacji nie można mieć na stałe, może ją tylko w tej chwili czuć, a za kilka dni może jej już nie być), albo najczęściej… jak coś zrobić niezależnie od tego jak wielką motywacją w danej chwili dysponuję.

  172. Krzysiek pisze:

    Damian … .. Ty jesteś bardziej niż człowiekiem 😉
    hehhe
    Do tego dzielisz się tym z innymi niesamowite!
    Poznałem Twoje rady parę dni temu i od razu nabyłem kody umysłu.
    Przyszły tego samego dnia i od razu je przerobiłem i warto było!
    I teraz właśnie napiłem się ze Świętego Graala!!
    nic dodać nic ująć .. .. … . Mistrzu ;]

  173. Aga pisze:

    Damianie.. obejrzałam właśnie tą prezentację po raz drugi.. dla utrwalenia tych informacji i przyjemności posłuchania – w jednym :):) hahaha :):)
    Dzięki… To jest mój podstawowy problem – brak umiejętności samoregulacji. Wręcz bunt” przeciwko systematyczności i schematyczności/ustabilizowaniu swojego działania. I .. stoję w miejscu.. Na własnym przykładzie i .. głupio.. uczę się tego, że to, co zawarłeś w tej prezentacji to prawda.. A mimo tej świadomości .. trudno mi to zmienić..
    Tym bardziej dziękuję za Tą Prezentację.. I oby głęboka świadomość tego, że samodyscyplina jest podstawą funkcjonowania, żeby sobie i innym zapewniać spokój i szczęście”.. w końcu wrosła we mnie na tyle głęboko, żeby zmienić moje naturalne” ciążenie”..
    Dzięki..

  174. Ira pisze:

    Odarłeś mnie ze złudzeń, szkoda czasu na poszukiwanie końca tęczy. Pozostaje wytrwała praca nad samym sobą. 😉

  175. Katarzyna pisze:

    Mam spore zaległości w odbieraniu maili, w tym i Twoich prezentacji, ale – w przeciwieństwie do wielu innych wiadomości – te od Ciebie są zawsze z sensem i we właściwym czasie 🙂 To,że istnieje samodyscyplina, że można ją mieć mocną lub słabą, nie było dla mnie nowością, ale to, że ćwicząc ją w jednej dziedzinie powoduje, że wzmacnia się również w innych jest rewelacyjną i bardzo optymistyczną informacją. Pracuję teraz i nad wytrwaniem w bieganiu, i nauce języków, i chodzeniem spać przed północą itd. Jak to miło się dowiedzieć, że nie muszę tak samo mocno koncentrować się na wszystkim! A czy to rzeczywiście tak działa – właśnie zamierzam sprawdzić 🙂
    Pozdrawiam!

  176. Kasia pisze:

    Świetny materiał i rzeczywiście inny od tego co mówią/piszą wszyscy pozostali. Chciałabym wytworzyć nawyk robienia najpierw rzeczy najwazniejszych dla mnie (pracy/kariery) a nie najpilniejszych bo tak inni chca
    Dzięki jeszcze raz za rewelacyjny material

  177. Brian Tracy zapytany od najważniejszą umiejętność sukcesu odpowiedział, że to samodyscyplina. Tak podany fakt jakoś nie do końca do mnie trafiał (chociaż wiedziałem że to przecież racja).
    Po tej prezentacji można dokładnie zrozumieć dlaczego samodyscyplina to największa cnota 🙂

  178. Agnieszka pisze:

    Chciałabym nauczyć się bycia cierpliwą. Strasznie szybko się frustruję problemami, jakie mnie napotykają i blokuje to moje dalsze działania.
    Np: Nie umiem wyszukać potrzebnej mi informacji, więc wpadam w ogromną frustrację i szybko rezygnuję z poszukiwań.
    Damianie, może masz jakieś praktyczne rady?? 🙁
    Pozdrawiam!

  179. Paweł pisze:

    Gdzieś półświadomie doszedłem do tego, że siła woli (jak to nazywałem) się wyczerpuje. Ten materiał tylko mnie w tym utwierdził – dzięki.
    Jednak ciekawi mnie kwestia szybkości regeneracji samoregulacji. Zatem jak sądzisz, od czego zależy ta szybkość? Czy np. jeśli by przedstawić ją na dziennym wykresie, to czy byłaby codziennie podobna? Raczej stała czy raczej zmienna?
    Zresztą równie ważne jest zwiększenie szybkości regeneracji (o czym nie mówiłeś) jak i zwiększenie pojemności wirtualnego baku. Masz może na ten temat jakieś ciekawe materiały, linki?

  180. Ela pisze:

    Witam
    Faktycznie banalne, a jednak zmieniło diametralnie moje myślenie na temat samodyscypliny. Jestem w lekkim szoku, chociaż, podobnie, jak wiele osób komentujących zauważałam u siebie ten mechanizm: był szczególny okres w moim życiu, kiedy wstawałam o 5.00 rano, ćwiczyłam, medytowałam, byłam mocno zorganizowana, chodziłam na spacery, wszystko miałam ogarnięte, zdrowiej się odżywiałam, uczyłam się nowych rzeczy itp. i na wszystko miałam energię. A potem coś zawaliłam i wszystko padło. Teraz rozumiem, dlaczego tak się dzieje i co z tym zrobić. Dzięki za tę prezentację. Widziałam także kilka innych Twoich i naprawdę mi się podobają. Nie znam drugiej takiej strony, a rozwojem osobistym się interesuję mocno.
    Dziękuję, że dzielisz się swoją wiedzą z nami – wszystko jedno, z jakich powodów, ważne, że możemy z tego korzystać.
    Pozdrawiam serdecznie (:

  181. Julian pisze:

    Pełen szacun dla Ciebie za tą i za inne twojej prezentacje. Mimo stosunkowo młodego wieku zdobyłeś nie lada wiedze i jeszcze masz checi dzielić sie nią z innymi .Masz nie lada siłewoli. Pozdrawiam serdecznie

  182. beata pisze:

    z mojego doświadczenia, trafione w sedno 🙂
    od dłuższego jednak czasu nurtuje mnie pytanie dlaczego?
    … (a tak bywa), że u niektórych osób z ogromną samodyscypliną w pewnych kwestiach ta umiejętność nie zupełnie! lub odwrotnie proporcjonalnie przekłada się na inne sfery życia?
    tak jakoś nie generalizują;)
    …być może nie są one ważne do zaspokajania potrzeb prawdziwych a nie tylko deklaratywnych. Samodyscyplina tak ale jest coś jeszcze …

  183. Natknąłem się na najnowsze badanie, które stanowi aktualizację słynnego marshmallow test i przedstawia jeden zaskakująco ważny czynnik determinujący naszą siłę woli.
    Wyniki badań zamieściłem w tym artykule: http://suityourlifeup.wordpress.com/

    • Damian Redmer pisze:

      Widziałem to badanie, ale nie opisywałem go nigdzie. Fajnie, że to zrobiłeś 🙂

  184. Jarosław pisze:

    REWELACJA! Szkolenia motywacyjne niewiele mi dają. Teraz wiem dlaczego.

  185. Ale zadajmy sobie pytanie czy życie warte jest tego całego zachodu. Obowiązki… tak, niektóre musimy wykonać bezwzględnie jak, np. nakarmienie czy przewiniecie dziecka. Ale czy do tego potrzebujemy motywacji i czy to jest jakiś „nadbudowany obowiązek”? Nie, to jest nasze dziecko i robimy to z przyjemnością. Co do pozostałych obowiązków typu wyrzucenie śmieci czy pozmywanie naczyń. Cóż nic się nie stanie jeśli śmieci czy naczynia zostaną na następny dzień. Jeśli w koszu nie będzie miejsca na nowe odpady i nie będziemy mieli w czym napić się herbaty to motywacja przyjdzie sama, bo te czynności będziemy musieli wykonać. I nie jest to żadne ujmowanie obowiązkó. Po prostu życie jest zbyt śmieszne żeby się nim przejmować. Co do konkretniejszych, długoterminowych celów typu, np sukces w prowadzeniu bloga jak w Twoim przypadku Damian czy postanowienie o odchudzeniu…. cóż, chcesz tego? chcesz sukcesu w blogowaniu? chcesz szczupłej sylwetki? W takim razie motywacja będzie nie do powstrzymania. Jeśli motywacja jest średnia lub nie ma jej wcale to widocznie nie są rzeczy, których tak naprawdę pragniesz i może trzeba się rozejrzeć za czymś nowym. Rozwój osobisty pomaga w niektórych sferach życia, ale moim zdaniem kluczowe jest nieprzejmowanie się i wyśmianie życia, które z nas śmieje się na każdym kroku. Pozdrawiam 😉

  186. Cashandra pisze:

    Genialne video, mówi dokładnie wszystko na temat sukcesu.
    Nawet sam światowy numer jeden światowego tenisa, aktualnie Novak Djokovic mówi, że głównymi cechami jakimi kieruje się w życiu to perfekcjonizm i samodyscyplina. Tak oto wypracował sobie bycie liderem rankingu i jeszcze cała kariera przed nim.
    Zmiany trzeba zacząć od każdego szczebla. Czyli po pierwsze:
    – Określenie celu, zmiany toku myślenia, nastawienie się pozytywnie
    – Zmiana diety by mieć energię, jesteś naprawdę tym co jesz! – Im bardziej wartościowe produkty w naszej diecie tym lepsze samopoczucie, to buduje nasze zdrowie.
    – Ruch, ćwiczenie, uprawianie sportu – bez tego ani rusz w dobrym samopoczuciu, a to jeden z głównych elementu naszej kondycji umysłowej.

    • Robert pisze:

      masz rację, SAMODYSCYPLINA jest najważniejsza tylko jej poprawa wymaga naprawdę ciągłej superkoncentracji

  187. Paulina pisze:

    Interesujące – do tej pory szukałam opcji „jak się zmotywować”, ale permanentnie kończyłam z oczkami wbitymi w sufit i myślą „Oh, jakby mi się tak chciało, jak mi się nie chce”. Wprawdzie nie jest to dokładnie specyfika problemu, z którym usiłuję się uporać, ale ta i poprzednia prezentacja rzuciły pewne światło na kwestie, nad którymi dotąd właściwie się nie zastanawiałam.
    I teraz zgodnie z zamieszczoną w prezentacji prośbą, oto wielce pożądane nawyki na dobry początek:
    1. Wstawanie po pierwszym budziku
    2. Nie spanie w czasie dnia
    Pozdrawiam

  188. Klaudia pisze:

    Jak zwykle stanąłeś na wysokości zadania 🙂 Bardzo interesujące i pouczające.

  189. Tristian pisze:

    Na samym początku filmu błysnął mi wykład Briana Triacy o samodyscyplinie i wpływie tego czynnika na życiowe sukcesy. A ten bag paliwa, faktycznie wyczerpuje się ;), przypomina to twoje ostatnie nagrania o kreatywnych ludziach nie tracących energii na chociażby dobieranie ubioru Steve Jobs i spółka ;).

  190. Ciekawy wpis

  191. e-graphic.pl pisze:

    Ciekawy wpis

  192. Read extra in my Email Revenue Engine Assessment.

  193. Ciekawy wpis

  194. gimtym.pl pisze:

    Super!

  195. hapel.pl pisze:

    Super!

  196. Ciekawy wpis

  197. Beata pisze:

    Świetne Damian. Bardzo budująca kwintesencja rozwoju z najbardziej odpowiednim do niej tytułem. Brawo. 🙂

  198. zdz.webd.pl pisze:

    Super!

  199. lvl.vn pisze:

    I’m now not certain the place you’re getting your info, however great topic.
    I must spend some time learning much more or figuring out more.
    Thank you for excellent information I used to be in search of this info for my mission.

  200. Thank you for the auspicious writeup. It in reality was a leisure
    account it. Look advanced to far brought agreeable from you!
    By the way, how could we keep in touch?

  201. Pretty section of content. I just stumbled upon your site and in accession capital to
    say that I acquire actually loved account your blog posts.
    Anyway I’ll be subscribing in your feeds and even I fulfillment you get admission to
    persistently quickly.

  202. That is really fascinating, You’re an overly professional blogger.
    I have joined your rss feed and stay up
    for in the hunt for more of your wonderful post. Additionally, I have shared your web site in my
    social networks

  203. I go to see daily a few sites and sites to read articles or reviews,
    however this webpage gives feature based writing.

  204. 타투학원 pisze:

    Howdy very nice blog!! Guy .. Excellent .. Superb .. I’ll bookmark your blog and take the feeds
    additionally? I’m glad to search out numerous useful information here
    within the publish, we want develop extra techniques in this
    regard, thank you for sharing. . . . . .

  205. What’s up mates, its wonderful piece of writing regarding educationand entirely
    explained, keep it up all the time.

  206. Great blog right here! Also your site lots up very
    fast! What host are you using? Can I am getting your associate hyperlink for your host?
    I want my site loaded up as quickly as yours lol

  207. Asking questions are really pleasant thing if you are not understanding something totally, however this piece of writing presents
    pleasant understanding even.

  208. Super artykuł

  209. goneblog.ir pisze:

    wonderful issues altogether, you just gained a new reader.
    What could you recommend in regards to your put up that you just
    made a few days ago? Any sure?

  210. tanuki.pl pisze:

    Super wpis

  211. Super artykuł

  212. Nie wiem co do końca autor miał na myśli..ale i tak jest całkiem nieźle.

  213. clik.pw pisze:

    Hello, yup this article is actually pleasant and I have learned lot of things from it on the
    topic of blogging. thanks.

  214. Super post

  215. Elijah pisze:

    I actually favored the training at ClickBank University.

  216. +Think Double immer diese „Experten” im linearen Fernsehen 😀

  217. Colourhill pisze:

    Hello there, just became aware of your blog through Google, and found that it’s really informative.
    I’m going to watch out for brussels. I will be grateful if you
    continue this in future. Numerous people will be benefited from your writing.
    Cheers!

  218. forex forum pisze:

    Hi there, everything is going sound here and ofcourse every
    one is sharing data, that’s in fact fine, keep up writing.

  219. zadymki.pl pisze:

    Super wpis

  220. Super artykuł

  221. asu.pl pisze:

    Super post

  222. Super post

  223. test-gear.pl pisze:

    Super wpis

  224. Super post

  225. Super artykuł

  226. Super artykuł

  227. Simply wish to say your article is as astonishing.
    The clarity in your post is simply cool and i can assume you are an expert on this subject.
    Fine with your permission allow me to grab your RSS feed to
    keep up to date with forthcoming post. Thanks a million and please carry on the gratifying
    work.

  228. pytamy.pl pisze:

    Super artykuł

  229. tanuki.pl pisze:

    Super artykuł

  230. Super post

  231. wkrotce.pl pisze:

    Super artykuł

  232. Super artykuł

  233. Super wpis

  234. Super artykuł

  235. Hello to all, it’s in fact a pleasant for me to pay a quick visit this website, it includes useful Information.

  236. Opiniones de Auvela: Crema Anti Envejecimiento Sitio web oficial y precio en España

  237. Super wpis

  238. forumsg.pl pisze:

    Super post

  239. Super artykuł

  240. Super wpis

  241. MugJam Demo pisze:

    Add Your MugJams On Top of Your Existing Videos.

  242. Suknia taka pięknie uosabia się na ślubie.

  243. Judi Slot Playtech mudah dimengerti dan sangat
    stabil.

  244. It’s an awesome paragraph for all the internet viewers; they will obtain advantage
    from it I am sure.

  245. Ashley pisze:

    It’s impressive that you are getting thoughts from this post as well as from our discussion made at this place.

  246. An impressive share! I have just forwarded this onto a friend who had been conducting a little research on this.
    And he in fact bought me lunch due to the fact that I discovered it for
    him… lol. So let me reword this…. Thank YOU for the meal!!
    But yeah, thanx for spending the time to talk about
    this subject here on your blog.

  247. You ought to be a part of a contest for one of the best blogs online.
    I most certainly will highly recommend this web site!

  248. www.ndir.pl pisze:

    Ja zawsze wysłał następujący strona internetowa post strony na wszystkie moje kontakt, ponieważ gdyby po mój przyjaciele
    też.

  249. Wow, that’s what I was exploring for, what a material!
    present here at this weblog, thanks admin of this site.

  250. Mantap bossss kuuu

  251. Super Webpage. Danke.

  252. Alma pisze:

    Go to Settings > Display > Superior > Gadget Theme.

  253. steve pisze:

    I think this is among the most significant information for
    me. And i am glad reading your article. But wanna remark on few general things,
    The website style is great, the articles is really great :
    D. Good job, cheers

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *