Magia uścisku – zdumiewający sposób na atak słabości

Ta prezentacja jest całkowicie spontaniczna. Nie planowałem jej wcześniej, ale otrzymałem intrygującego maila od jednego z czytelników, którym po prostu muszę się z Tobą podzielić (za jego zgodą oczywiście).

Wierzę, że ta informacja może się naprawdę przydać niejednej osobie.

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (45):
  1. Barbara pisze:

    Jak nie ma nikogo obok to przytulam poduszkę 🙂

    • Jadwiga pisze:

      Przytulanie się do poduszki to nie to samo. Efekt polega na oddziaływaniu wzajemnym pól magnetycznych różnych źródeł, które w opisywanym zjawisku stanowią odrębne osoby ludzkie.Polega to na swoistym dostrajaniu się pól, co w efekcie wywołuje pozytywny efekt. Zakładając oczywiście, że dostrajasz się z pozytywnym polem magnetycznym. Zjawisko to występuje w całej przyrodzie, której my-ludzie stanowimy nierozłączną całość. Pozdrawiam

  2. Czesława pisze:

    No to przytulajmy się, a będziemy zdrowsi.

  3. Teraz rozumiem dlaczego moja dziewczyna jest taka szczęśliwa i zrelaksowana.
    Kiedyś czytałem nawet o badaniach, ze ludzie zakochani żyją dłużej.
    Pozdrawiam Kamil K.

  4. Sławek pisze:

    Witaj Damianie.
    Ten mechanIzm zostaŁ opisany w Bibli.
    Pierwszy raz, Opis dotyCzył Mojzesza.
    pozdrawiaM
    Ps. „Szukajcie a znajdziecie”. 😉 znajdowanie zarezerwowane jest jedynie dla szukających.
    ŚĆ

  5. Elżbieta pisze:

    Od wielu lat mam częstoskurcz i napadowe migotanie przedsionków. Kiedy jestem sama znacznie pomagają mi 3 słowa. „Spokój, miłość, bezpieczeństwo”. Kładę się i powtarzam. Obecność, przytulenie kochającej osoby dają to samo. Spokój, miłość, bezpieczeństwo. Serce zwalnia i urytmia się. Co nie oznacza, że trzeba przestać się leczyć. Ale w nagłych wypadkach bardzo pomaga. Podsumowując. Jeżeli serce wysyła sygnał miłości, całe ciało w tym i samo serce zaczyna działać prawidłowo.

    • Ryszard pisze:

      od 2-ch tygodni piję zioła,których skład spotkałem w miesięczniku „Uzdrawiacz”, mnie pomagają na arytmie,a żonie na migotanie przedsionków i na ogólne samopoczucie.
      Podaję skład:
      1.korzeń kozłka 30g
      2.kwiat głogu 30g
      3.ziele serdecznika 30g
      4.ziele ruty 20g
      Łyżkę wymieszanych ziół na szklankę wrzątku gotować pod przykryciem ok 3 minut i po wyłączeniu ognia trzymać pod przykryciem 15 minut.Pić rano i wieczorem po jedzeniu 15-30minut.
      Pijemy z żoną po 1/2 szklanki.

  6. małgorzata pisze:

    Kilkanaście lat temu w USA badano wpływ głaskania, przytulania i czułości na nowonarodzonych bliźniakach.Jedno z nich było otaczane czułą opieką, drugie miało zaspokajane jedynie niezbędne potrzeby/karmienie, przewijanie, kąpanie itp/W wyniku tych badań okazało się,że pieszczone maluszki rozwijały się zdecydowanie lepiej i szybciej…
    Wpływ zbawiennego dla zdrowia „dobrego dotyku” potwierdzają także masażyści i psychoterapeuci- np.nadpobudliwe dzieci świetnie wycisza się głaskaniem.
    Super,że o tym przypomniałeś!!!

  7. Jarek pisze:

    jak ktoś nie ma kogo przytulić

  8. Szymon pisze:

    Ktoś z Gdyni ma ochotę na grupowego przytulasa?

    • Basia pisze:

      heh ja jestem z Gdańska..więc daleko nie jest ;pp

  9. Meri pisze:

    To tak jakby napisał o mnie. Kiedy miałam 21 lat pojawiła się u mnie nerwica po urodzeniu syna, miałam właśnie arytmię, której nigdy w życiu wcześniej nie miałam. Zażywałam również signopam, który jest uzależniający, niestety. Zaczęłam strasznie chudnąc i nikt nie wiedział dlaczego, Mieszkałam w Krakowie. Dopiero lekarz z Cieszyna, który już nie żyje, endokrynolog, zrobił mi badania poziomu hormonów T3, T4 i okazało się, że mam silną nadczynność tarczycy, spowodowaną prawdopodobnie ciążą (zmiany hormonalne w tym czasie są ogromne), która powodowała chudnięcie, mimo, że jadłam dużo, i te ataki arytmii. Niestety uzależnienie od signopamu pozostało na długo jeszcze i niestety ataki nie ustały, ponieważ signopam to nie lek na arytmię tylko środek uspokajający. Przyczynę arytmii sugerowałabym sprawdzić, u mnie okazało się, że mam wadę serca, zespół Barlowa, o czym nie miałam pojęcia przez całe życie, zwłaszcza, że przez lata uprawiałam sport, teraz już nie mogę intensywnie ćwiczyć. Oczywiście nie ma co panikować na zapas, ponieważ jest również arytmia spowodowana nerwicą, ale nie wyleczy się tej nerwicy signopamem ani żadnym innym psychotropem, to praca nad sobą.
    Co do przytulania, potwierdzam to jak najbardziej. Mój syn był moim drugim dzieckiem, i kiedy czułam, że zaczyna mnie atakować nerwica, przytulałam dzieci, zaczynałam kolorować z nimi kolorowanki, wyzwalałam w sobie maksymalną ilość miłości do nich i przechodziło lepiej niż po signopamie, bo niestety (a raczej stety, na szczęście) prawdą jest, że miłość, czyli uczucie o największym potencjale na świecie, leczy, bo to uczucie właśnie serca, które potrafi wyleczyć wszystko, ale nie jest to takie łatwe, ponieważ mamy wkodowanych zbyt wiele zachowań w określonych sytuacjach, jak złość, nienawiść, żal etc.
    Jednak bliskość, podkreślam osoby, która szczerze Cię kocha i musisz być tego pewien, a dzieci kochają miłością bezwarunkową i swoje dzieci kocha się miłością bezwarunkową, ich miłość jest najskuteczniejsza, zwłaszcza małych, które nie mają jeszcze uprzedzeń. Pozdrawiam.

  10. duska pisze:

    A może akcja 'FREE HUGS”? Spotyka się takowe na deptakach miast Europy. Tam ludzie chętnie podchodzą na przytulanki, nawet mocno starsi… najpierw niepewnie i nieśmiało, ale po takim uścisku odchodzli roześmiani… i podchodzili na następnego zapraszającego. U nas jeszcze się z tym nie spotkałam.

    • Magda pisze:

      Kilka razy organizowałam Free Hugs w Holandii i we Wrocławiu! To jest po prostu MAGIA! Ogromna dawka pozytywnej energii. A co najciekawsze – wszyscy korzystają i przytulani i przytulający. Bardzo polecam!

  11. xxx pisze:

    prawda. często jak przytulę moją siostrę, to mi lepiej na duszy 🙂 albo psa. nie jest to to samo co z człowiekiem, ale jest to żywa istota która pozytywnie reaguje na człowieka i kocha właściciela. albo – mówi się, że kot „kładzie się” na właściciela i go leczy. może tu chodzi właśnie o pole magnetyczne? 🙂 może warto to też zbadać w tym kierunku? jak ktoś nie ma partnera (ach, te niepowodzenia miłosne) to niech chociaż sobie sprawi zwierzaka 🙂

  12. Cześć Damianie,
    W ostatni weekend byłem w warszawie i jednym z najprzyjemniejszych ćwiczeń i jak teraz widzę najzdrowszych było niesuwanie przytulenie minimum 5 uczestników szkolenia. Szczerze to myślałem, że to przez oksytocynę potem człowiek tak się dobrze czuje. 🙂 ) (Jeśli dobrze pamiętam wytwarza się jako reakcja na przytulanie i inne rodzaje bliskości fizycznej)
    Pamiętasz może jakie jeszcze substancje wytwarzały się w mozgo (lub brały udział) w procesie zakochania i miłości?
    Gorąco pozdrawiam,
    Marcin Korbiel
    http://twojadrogasukcesu.pl/wywiad-z-maciej-wieczorek/
    ps. Bardzo lubię twoje prezentacje i mam jeszcze jedną z ostaniach do nadrobienia.

  13. Basia pisze:

    hmm ciekawe… tak prosta rzecz a jak cieszy i wiele daje.Aż trudno w to uwierzyć,ale sądzę,że coś w tym z pewnością jest.(;
    Ja sama osobiście używam tego jak „lek na moje smutki.”i generalnie zawsze mi pomaga.Czy to spotkam się z przyjaciółmi czy też po prostu wtulę się do mojego psa(;
    Kiedyś nawet słyszałam,że podobne ma działanie,gdy człowiek obejmuje drzewo.Nie pamiętam dokładnie jaka była tego zasada.Pewnie został wymieniony tylko jeden rodzaj drzew(lub mogę się mylić),które mają pozytywną energie i działanie.
    Natomiast o przytulaniu wiele wyczytałam.Pobudza nasze endorfiny,które sprawiają,że jesteśmy szczęśliwi.To samo działanie ma jedzenie czekolady tylko z tą różnicą,że zjadamy czyste kalorie.;)))
    na końcu zacytuje piękna pente pewnej książki „Przytulanie wytwarza hormon szczęścia,który powoduje zanik agresji interpersonalnej i spowalnia proces starzenia się komórek.” więc tylko się przytulać.;))

    • Adam pisze:

      Masz rację Basiu. Jest różnica w drzewach i to duża- unikać trzeba drzew iglastych a przede wszystkim świerk zabiera energie. Brzoza natomiast jest najlepsza do „przytulania” . dobrze jest znaleźć takie drzewo do którego podchodząc możesz wyciągając ręce nad głowę przywrzeć do niego jak odnoga konaru. W ten sposób energia spływając do ziemi przepływa przez Ciebie jako po integralnej części drzewa.

  14. xxxx pisze:

    Ja też odkryję swój sekret. Kiedy moja córka chodziła do przedszkola, często chorowała (teraz ma ponad 30 lat). Gorączka, kaszel itd. Ażeby uwolnić ją z choroby kładłam się obok niej na łóżku i przytulałam mocno do siebie, do serca. I tak najczęściej zasypiałyśmy…….Często następnego dnia moja córka cieszyła się zdrowiem. Nie tłumaczyłam wtedy tego „zjawiska”. A ponieważ moje działania się sprawdzały przekazywałam to innym mamom mówiąc o przytulaniu „do serca”. Teraz Damianie już rozumiem. To takie proste!!!!

  15. Maria pisze:

    Witaj,
    Tak, przytulenie pomaga. Najprostsze sposoby są najlepsze i najtańsze. Od razu jest nam cieplej na duszy. My po prostu potrzebujemy miłości, a jej brak powoduje różne choroby. Obecnie żyjemy w ciągłym biegu, stresie, kieracie praca-dom, albo braku pracy….
    Często zdarza się że myślimy o wszystkich tylko nie o sobie.
    Zbiera się w nas złość, agresja, żal…. którą często wyładowujemy
    na innych. Ma to też ogromne znaczenie na nasze ciało i nasze życie
    więc myślę że trzeba też wybaczać wszystko tak sobie jak i innym i mówić sobie prawdę
    Myślę że to są jedne z podstawowych recept na szczęście. Może są jeszcze inne…
    Pozdrawiam wszystkich i życzę miłości, radości i Boskiej opieki oraz wiary a raczej przede wszystkim Boskiej opieki bo dla Boga wszystko jest możliwe.
    Bądźmy więc szczęśliwi, kochajmy się i uśmiechajmy do siebie, wtedy świat też będzie całkiem inny.

  16. Alina pisze:

    Czytałam o wolontariuszach w USA, którzy chodzą do szpitala i przytulają osoby chore leżące w łózkach, {poprostu kładą się obok} i przytulają chorego.Osoby chore powracają do zdrowia.

  17. Beata pisze:

    Hmmm myślałam że to jest bardzo oczywiste . I że wszyscy o tym wiedzą. Tak przytulanie pomaga. Przytulam się zawsze do bliskich i sama ich przytulałam zawsze. To cudowna bliskość. Polecam i zachęcam . Na zdrowie.

  18. Marcela pisze:

    A czy nie zwróciliście uwagi na fakt, że ludzie w podeszłym wieku w otoczeniu rodziny, szczególnie wnuków, prawnuków dożywają w zdrowiu póżnej starości. Szczególnie dzieje się tak na wsi, gdzie na jednej posesji często mieszkają w swoim domku starzy rodzice, a obok w dużym domu- dzieci ze swoją rodziną lub wogóle w jednym domu. Wtedy kontakt jest stały. I tu pomijając, na pewno najważniejszy, aspekt sympatii czy miłości, działa nieuświadomiona ( to brzydkie określenie, ale chyba trafne) „kradzież” energii przez dziadków od tych dzieci. Dzieje się to bez uszczerbku dla młodych. Obserwuję to u moich sąsiadów najbliższych, a i wcześniej zauważyłam, nie tylko na wsi, takie zależności.
    Pozdrawiam.

  19. Tomasz pisze:

    Wczoraj zetknąłem się z innym uzasadnieniem dlaczego uścisk pomaga.
    Pewna osoba miała atak, chciała żeby ktoś ją uścisnął, przytulił. Gdy się uspokoiła powiedziała coś takie:
    „Krowy są przepędzane w rzeźni przez wąski korytarz ucisk sprawia że spada im tętno, metabolizm, zmniejsza się napięcie mięśniowe i uspokajają się.
    I że to podobnie działa na ludzi, zmniejsza napięcie układu współczulnego.”
    Tak naprawdę dowiedziałem się o tym z serialu medycznego. Wiem, że to nie najlepsze źródło wiedzy ale przy opracowaniu tekstów pracują prawdziwi lekarz pilnując by wszytko miało sens.

  20. Linda pisze:

    Jak dla mnie to nie ma nic lepszego niż przytulenie. To jest mój lek na smutek, strach, samotność, stres, roztrzęsienie, zdenerwowanie oraz łzy. Generalnie jak coś jest nie tak to po przez uścisk się uspokajam. Nie mówiąc o tym, że czuję się bezpieczniej 🙂
    Kiedyś podczas kłótni mój chłopak po prostu mnie przytulił. Zaskoczyło mnie to. Po dłuższej chwili uścisku dodał, że mu zależy na tym by było dobrze. I zaczęliśmy rozmawiać. Każdy powiedziała to co mu leży na sumieniu. i doszliśmy do porozumienia 🙂 Niby jeden mały gest a tak mocno zmienił sytuacje, uczucia i nastawienie.
    Polecam wszystkim panom aby przytulali swe kobiety (zwłaszcza gdy jest coś nie tak).
    Pozdrawiam

    • Agnieszka pisze:

      pamiętam jak się kłóciłam z moim bratem, byliśmy na siebie wściekli. Mój tata przyszedł, i tak rozsądził spór, że byliśmy jeszcze bardziej źli i znowu zaczęliśmy się kłócić, jeszcze bardziej. A wtedy mój tata kazał się nam uspokoić i się uściskać. Źli jak nie wiem co, odmawialiśmy, ale tata zagroził czymś, więc niechętnie, wręcz ze wstrętem się objęliśmy. W tej sekundzie jak to zrobiliśmy oboje wybuchnęliśmy śmiechem i cała złość znikła.Było gdzieś dziwne poczucie oszukania emocji, ale wszystkie negatywne emocje znikły w sekundę.
      Z moim bratem się zawsze nie lubiliśmy, strasznie był złośliwy i mi dokuczał, do głowy by mi nie przyszło go przytulać z własnej woli dlatego ta lekcja była dla mnie zaskakująca i wryła mi się w pamięć jako coś wartego zapamiętania. Dużo łatwiej przytulać jak się kogoś kocha i lubi, nawet jak się z tą osobą kłóci, ale widać cud przytulania działa nawet na osoby które się nie cierpią. 😉

  21. Klaudia pisze:

    tak, tak 🙂
    Ja też się (i innych) lubię czasem tak poprzytulać 🙂
    A co, jeżeli w tym przytulaniu „zarazimy się” negatywnym polem magnetycznym?

  22. Nemo pisze:

    czy tylko mi filmik nie działa ;/ ?

  23. Ania pisze:

    Polecam przytulanie NIE TYLKO WTEDY, gdy jest coś nie tak.
    Bowiem w głowie może wytworzyć się kotwica:
    Przytula, WIĘC jest coś nie bardzo…
    Po latach małżonkowie nie wiedzą dlaczego – podświadomie uciekają od bliskości…
    A to ta kotwica.
    Lepiej – najpierw naprawić nastrój (jakoś inaczej) a potem „dobić” uściskiem, pocałunkiem itp.
    Coś pomyliłam?
    Proszę o korektę (w razie czego) 🙂
    Filmik działa (u mnie)

  24. Barbara i Jan pisze:

    Jesteśmy już 27 lat po ślubie a często zasypiając, trzymamy się za ręce. Koi, odprężą, sny są kolorowe.Polecamy. 🙂

  25. Monika pisze:

    My mamy podobnie…z trzymaniem się za rękę podczas zasypiania, lub zasypiamy przytuleni do siebie. Mojemu mężowi czasem śnią się koszmary, najczęściej go budziłam, ale często zdarzało się, że gdy znowu zasął, ten sen wracał, wtedy go mocna przytulałam i uspokajał się. Często rano niczego nie pamiętał, nawt tego, że go budziłam i czasem nawet chwile rozmawialiśmy. Jak spytałam go rano jak mu sie spało, odopwiadał, że rewelacyjnie. Ostatnio też miałam ciekawą sytuację przed egzaminem na prawo jazdy. Byłam cała roztrzęsiona, serce mi waliło jakbym miała zaraz umrzeć…mówiłam sobie…to tylko głupi egzamin….nie zdam to nic wielkiego się nie stanie…., ale nie przechodziło. Wtedy mój mąż usiadł obok mnie i mocno mnie przytulił, nic nie powiedział , tylko mocno mnie tulił i wszystkie złe emocje minęły jak ręką odjął. Podobnych sytuacji w moim życiu były tysiące, ale dzięki Damianowi, teraz rozumiem, że nie jest to przypadk.Wszystkim polecam przytulanie z INTENCJĄ, nie bezmyślnie, chociaż to pewno też działa, ale gdy kogoś przytulasz i życzysz mu jak najlepiej , lub uświadomisz sobie jak bardzo go kochasz to ma OGROMNĄ MOC!!!

  26. lucja pisze:

    Ja tez mialam ataki paniki bo tak nazywa sie to co opisane jest w prezentacji mialam badane serce i tarczyce i nic niewykryto jest to niestety nerwica kiedy na to cierpialam balam sie wychodzic sama z domu teraz od lat biore antydepresanty i nic sie nie dzieje na szczescie bo wszyscy ktorzy przez to przeszli wiedza jakie to straszne. Tez bralam signopam bo to najczesciej przepisuja ale zle sie po nim czulam poszlam do psychiatry i przpisal mi sensowniejszy lek dzieki ktoremu funkcjonuje normalnie.

  27. lucja pisze:

    za wczesnie wyslalam
    oprocz przytulania pomaga tez w ataku paniki masowanie tetnicy szyjnej, spryskanie sie zimna woda, a takze oddychanie przeponowe taki dostalam zestaw od psychologa co zrobic w razie ataku paniki ale zdecydowanie najlepiej sie przytulac

  28. Kilka lat temu czytałam w miesięczniku „Charaktery” artykuł na temat terapeutycznego przytulania. Pozdrawiam wszystkich:)

  29. Już od dawna stosuję tą technikę z moją żoną 😉 W każdej wolnej chwili kiedy jesteśmy razem to się przytulamy 😉 Działa ;p

  30. Ela pisze:

    Zgadzam sie z teoria uscisku.Naprawde pomaga.Slysze o niej poraz pierwszy,a zastosowalam ja tysiace razy przytulajac meza albo swoje dzieci.Dziala!!!

  31. Kasia pisze:

    W książce „Projekt szczęście” przeczytałam ze 6 sekund przytulania to czas pozwalający na uwolnienie oksytocyny i serotoniny które miedzy innymi redukują napięcie i stres, więc coś w tym jest!

  32. Aga pisze:

    Już o tym słyszałam, ale też słyszałam nie bardzo pamiętam gdzie i czy słyszałam czy czytałam o przytuleniu się do drzewa. Niesamowite uczucie. Nie wiem czy to chodzi samo chodzi bo przecież drzewo nie ma serca, a może ma….
    W każdym razie przytulenie się do drugiej osoby działa cuda na nasze ciała i dusze…

    • adam pisze:

      drzewo jak wszystkie żywe istoty ma biopole jak zabraknie biopola to się umrze.

  33. Olka pisze:

    Magia uścisku. O tym akurat nigdy wcześniej nie słyszałam, ale od razu przypomniała mi się scena z serialu „Grey’s Anatomy” gdy Christina i Altman musiały przytulić konsultantkę, szkoda, że nie pamiętam jaką to ona miała chorobę;P

  34. Madzia :) pisze:

    Zmartwiłam się troszkę Damianie (nie żartuję), bo ja nie lubię dotyku i nie lubię być przytulana, wręcz stronie od tego… chyba długo nie pożyje :/.

  35. Artur pisze:

    Nie wymaga to wielkiej filozofii, aby odczuć pozytywne wibracje podczas takiego uścisku, co najlepsze schodząc na temat samych emocji oglądałem kiedyś ciekawy krótki dokument Gregga Bradena, który opisywał w jaki sposób emocje ludzkie wpływają na magnetyzm ziemski! Podczas ataków na WTC wskaźnik pomiaru magnetyzmu ziemskiego diametralnie podskoczył, zaraz po tym jak świat się dowiedział o zamachach na WTC glob okrążyły negatywne wibracje, smutek, rozpacz, strach … Samo wojsko prowadziło badania na temat emocji, jak ludzkie DNA zachowuje się podczas poczucia miłości. Wciągać siebie i innych w temat! 🙂

    • Agnieszka pisze:

      coś w tym jest, czasem budzę się i mam bez powodu dola i mam wrażenie, ze ludzie w autobusie jacyś smętni, to sobie tłumaczę, że chyba na świecie coś się stało złego. To samo przed wielkimi trzęsieniami ziemi mam potworne bóle głowy „bez powodu”, żartowałam już nawet, że jak mnie boli prawa połowa głowy, to na Japonię, jak lewa to na meksyk, ale pamiętam też, ze przed Japonią szłam zbolała ulicami mojego zwykle spokojnego osiedla i byłam zaniepokojana, ze ludzie jacyś byli agresywni i wulgarni – dresy siedziały i chlały na przystanku, jacyś kolesie się kłócili, prawie bili, ludzie nieuprzejmi w autobusie byli.. coś jest na rzeczy, ze jesteśmy połączeni i wyczuwamy zmiany pola magnetycznego.

  36. Artur pisze:

    Wybaczcie za spam, link do filmiku 🙂 http://www.youtube.com/watch?v=njfENWHZf1Q

  37. Gosia pisze:

    to jest niesamowite 😀 zawsze jak było mi źle i ciężko to pragnęłam, żeby mnie ktoś przytulił. Chyba instynktownie szukałam lekarstwa. Niestety kiedyś nie posiadałam bliskiej osoby , która mogła by mi ofiarować jeden uścisk i być może dlatego teraz tak często szukam go u partnera. Wręcz nadrabiam straty 🙂 Ostatnio miałam ciężkie parę dni i kiedy wracałam do domu okropnie zmęczona od razu pomyślałam, że jeszcze jeden dzień i się przytulę. Sama myśl o tym wywołała na mojej twarzy uśmiech, a zarazem pomogła mi się zrelaksować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.