Jak stwierdzić czy ktoś kłamie? Metoda agentów CIA

Jak myślisz – jak dobry jesteś w wykrywaniu kłamstw?
Badania mówią, że wielu z nas sądzi, że jesteśmy w tym całkiem nieźli… póki się tego nie przetestuje. Wtedy okazujemy się zazwyczaj beznadziejni. 😉

Wszystko przez to, że niestety nie ma jakiejś jednej super wskazówki (czy nawet kilku), które zawsze ze 100% celnością pokazują czy ktoś kłamie, czy nie.

Jednak tam, gdzie nie sięgają badania, warto zajrzeć do mistrzów praktyki.
3 byłych agentów amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) upubliczniło metody, których używa ta instytucja, żeby „prześwietlać” ludzi pod względem prawdomówności.

Zerkniemy?

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (18):
  1. Robert pisze:

    Damian, czy jest podobny test dotyczący polityków? U nich warto byłoby wykrywać te sporadyczne sytuacje kiedy mówią prawdę.

  2. Kacper pisze:

    Miałem kiedyś „przyjemność” być przesłuchiwanym na Policji w roli… podejrzanego.
    Tam zrobiono manewr dobrego i złego gliny. Najpierw miła pani policjantka zgadzała się ze wszystkim i notowała, a później wszedł „zły glina” który wszystko podważał.
    Gdybym miał coś do ukrycia to najpierw zostałbym uspokojony a moja czujność zostałaby uśpiona, a potem zostałbym zaangażowany w nagłą konfrontację – zrobili to na tyle dobrze, że im pogratulowałem techniki ;).
    Ciekawy temat Damian! Jak zwykle czekam na kolejne prezentacje :).

  3. Marek pisze:

    hah bardzo dobry temat bo wybory idą ;P

  4. Barbara pisze:

    SUPER temat z tym wykrywaniem kłamstw . Właśnie ja w ten sposób podchodzę do wykrywania czy ktoś kłamie
    Czekam na następną część.
    Dzięki i za ten temat

  5. Dzordz pisze:

    Wincyj! 😀

  6. Wiola pisze:

    Z niecierpliwością czekam na kolejną prezentację. A jeśli nie ma reakcji w ciągu 5 sekund i dopiero po tym czasie jest jakaś reakcja obronna?
    Myślę sobie jednak, że kłamca może wykorzystać te rady do maskowania się. Może się nauczyć, jak nie pokazać kłamstwa 😉 .

    • Damian Redmer pisze:

      Wg autorów książki, w takiej sytuacji nie powinno się jej brać pod uwagę. Analizy wariografu (tzw. wykrywacz kłamstw) pokazały, że największe zmiany fizjologiczne pod wpływem kłopotliwego pytania zdarzają się w ciągu 5 sekund od jego zadania, dlatego można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że spowodowało je pytanie. Jeśli zdarzają się później, to w grę wchodzi cały wachlarz dodatkowych potencjalnych i przypadkowych powodów dlatego się je ignoruje.
      A jeśli chodzi o wykorzystanie tej wiedzy do maskowania się… to było o tym w książce – to raczej nie zadziała. Nawet przeszkoleni specjaliści w wykrywaniu kłamstw, gdy są winni to ulegają tym samym efektom, bo większość z nich nie bazuje na wiedzy co robić/czego nie robić kłamiąc, tylko na prowokowaniu pewnych naturalnych dla kłamstwa zachowań i reakcji. A tych – nawet mając odpowiednią wiedzę – nie da się w pełni opanować.

  7. Alvaro pisze:

    Bardzo fajny temat. Na pewno dodam książkę do pozycji wartych przeczytania. Jednak uważam, że zwykły człowiek nie będzie w stanie przyswoić zawartej w niej wiedzy. Z takimi materiałami tak jest, że jeżeli nie wypraktykujesz ich to za nic w świecie się ich nie nauczysz.
    Jeżeli nie pracujesz z ludźmi, jeżeli twoja praca nie polega na rozmawianiu z ludźmi godzinami, jeżeli nie jesteś handlowcem (sprzedającym aktywnie), albo tak jak jest w prezentacji czyli policjantem albo prawnikiem. Ogólnie jeżeli nie wykonujesz jakiejkolwiek, że tak powiem aktywnej pracy z osobami, które będą chciały cię spławić lub oszukać to nie masz realnych szans na wykonanie setek czy tysięcy prób by opanować sztukę rozpoznawania kłamstwa.
    Sprowadza się to głównie do doświadczenia. Ja akurat zajmuje się podrywem i z doświadczenia mogę powiedzieć jak to jest gdy podchodzisz do dziewczyny, a ona odpowiada „Mam chłopka”. Wykrycie czy to prawda tak jak w prezentacji sprowadza się do tego, że niejako zadajemy pytania na około. Właściwie, to zmieniamy temat na chwilę i później podobnie pytamy. Jeżeli przy 3 – 4 razach dziewczyna odpowiada to samo to znaczy, ze faktycznie mówi prawdę. Zwykła osoba, która nie wykonała 100 czy 1000 podejść odpuści sobie już po pierwszej odmowie.
    Dlatego uważam, że jeżeli na co dzień ktoś się nie spotyka z ludźmi próbującymi cię oszukać czy spławić to książkę bardziej należy traktować jako fajną wartościową, ale bardziej jako taki gadżet i ciekawostkę.

  8. Natalia pisze:

    bardzo interesująca prezentacja. Miałam okazję mieć w rękach już inne pozycje na temat rozpoznawania kłamstw. Sprawa wydaje się być stosunkowo prosta, a jednak w praktyce wygląda to już trochę inaczej. Myślę, że sporym problem są emocje rozpoznającego, o których mało się mówi. Skoro mam rozpoznać kłamstwo powinnam maksymalnie skupić się na rozmówcy i chłodno przeanalizować w szybkim czasie całość jego zachowań – to jednak nie jest proste, jeśli jest to osoba w stosunku do której nie jesteśmy obojętni, darzymy ją zaufaniem (przyjaciel, partner, partner biznesowy). Mam na myśl taką sytuację, w której potencjalne kłamstwo, mówiąc najprościej, nas ‚zaboli’. Myślę, że pojawia się tutaj szereg dodatkowych emocji, napięcie i to mocno zakłóca cały proces poznawczy. Przecież nasze emocje mają wpływ na postrzeganie otoczenia, ciekawe jaki wpływ mają w takich sytuacjach?

  9. Malina pisze:

    Zgadzam się. Podstawą do znalezienia kłamcy jest umiejętne zadawanie pytań i obserwacja rozmówcy.

  10. Krzysiek pisze:

    Cześć Damian ;D Naprawdę dobra i uczciwa prezentacja 😉 Dzięki

  11. Swojego czasu miałam wrażenie, że w relacjach face to face jestem w stanie w 90% wykryć kłamstwo rozmówcy. I napawało mnie to zgrozą.
    A potem wyprowadziłam się na wieś, i relacje realne zamieniły się w internetowe. A tu wykrycie kłamstwa przychodzi mi strasznie, tzn tak, że w ogóle ciężko jest mi je wyłapać. I też mnie to napawa zgrozą.
    Ot, kobieta:)

  12. Marek pisze:

    Część z tych metod z pewnością jest prawdziwa, ale nie zawsze się sprawdzają. Ja na przykład jak tylko wiem, że ktoś mnie sprawdza, to automatycznie wykonuję pewne odruchy, przez które posądzono by mnie o kłamstwo. I tu pojawia się problem, żeby umieć to odróżnić.

    • Damian Redmer pisze:

      Jest naturalne, że nawet w 100% uczciwa i prawdomówna osoba, gdy się ją przesłuchuje i o coś oskarża/podejrzewa, to zaczyna się denerwować i mogą wychodzić np. różne tiki. Dlatego tego na tego typu zachowania zawsze patrzy się z dużą ostrożnością, a te kłamliwe zachowania, które opisuje model dotyczą głównie innych zachowań – „typowo” kłamliwych, a nie powstających wyłącznie pod wpływem zdenerwowania.

    • Aga pisze:

      Marek, masz 100% racji. Są osoby znerwicowane albo o niskim poczuciu własnej wartości, które – a często idzie to w parze- są b. wrażliwe i bystre i one po zadaniu im „sprytnego” pytania natychmiast wiedzą, że ktoś je o coś podejrzewa i ich reakcja będzie taka, że toporny „specjalista” po lekturze jakieś-tam książeczki uzna ich za kłamców, złodziei i nie wiadomo jeszcze kogo. A potem to jeszcze rozgłosi ;)…
      Znam takich. Znam też osoby, które publicznie potrafią robić obrzydliwe insynuacje albo wręcz prosto w oczy wmawiać komuś, i to celowo przy świadkach, ze coś mówił i nawet im brewka nie dygnie. To są ludzie, którzy są przygotowani na każde potencjalne niewygodne dla nich pytanie i to oni wyjdą zwycięsko z takiej sytuacji. A kto nie wierzy, to znaczy, że życie zna właśnie głównie z książek, chodzenia do kina z przyjaciółmi, również kłamiącymi, a jakże, ale w takich sprawach, że nie warto się nimi emocjonować, i miłych rozmów przy obiedzie z mamusią. I jak sie zderzy z psychopatą ( a jest ich podobno 10% wśród nas :)), który akurat jego sobie upodoba, to zobaczy, czy wykrycie oszustów jest takie proste :). Kwestia czasu- prawie każdy się przekona 😉 i co z tego, zę ja nikomu tego nie życzę 😉 :)…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *