Czy używanie emotikon Cię ogłupia?

Komunikacja w sieci jest dosłownie wypchana emotikonami. Jednak czy ich używanie nam szkodzi? Czy może wręcz przeciwnie – pomaga?
Po odpowiedź zapraszamy do nowego filmu:

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (8):
  1. Ewa pisze:

    Bardzo przydatny materiał.
    Ja używam emotikon i lubię je otrzymywać.Jestem zdumiona jak wiele znaków powstało i podziwiam tych, którzy je utworzyli, to ogromna praca twórcza.
    Trzeba być niezwykle kreatywnym, bo przecież już „prawie wszystko” istnieje. A jednak….
    Dobrze, że wyjaśniłeś kwestie kiedy nie powinno się ich używać i nie za wszelką cenę,/ bo już nałogowo to robimy i np. nas to bawi / , warto o tym wiedzieć, żeby nikogo nie dotknąć.
    Dziękuję.
    🙂 🙂 🙂

  2. Robert pisze:

    Nie używam!
    i wszyscy moi znajomi o tym wiedzą.

  3. Ela pisze:

    Mianownik – emotikony, dopełniacz – emotikonów a nie emotikon. Dbajcie o język.

  4. Kasia pisze:

    Bardzo często piszę z osobami młodszymi ode mnie o bardzo poważnych i trudnych sprawach. Nie mam zwyczaju bagatelizować problemów i to co piszę często jest trudne w odbiorze. Prawda zawsze boli i to każdego. Dlatego emotikony są w takiej sytuacji bardzo ważne. Życzliwy uśmiech osładza prawdę. Bez zasygnalizowania życzliwości, wyrozumiałości, przyjaznego uśmiechu, wiele napisanych przeze mnie treści zostałoby po prostu odrzuconych krótkim: „bo nakrzyczałaś na mnie”.

  5. Kriss pisze:

    Dla mnie emotikony dodają nasze ustosunkowanie emocjonalne do danej sytuacji/do pisanego tekstu. Dlatego dodaję je często, jeżeli chcę przekazać rozmówcy w jakim jestem stanie emocjonalnym w danej chwili. To faktycznie sprawia, że komunikat staje się pełniejszy. Natomiast unikałbym emotikonek w rozmowach biznesowych i formalnych, bo tam liczą się konkrety, a przekaz emocji ,to jak ja się czuję, wcale nie musi interesować mojego rozmówcy.

  6. Hanna pisze:

    Mam specyficzne poczucie humoru – takie pratchettowskie. Nawet w rozmowie bezpośredniej ludzie którzy mnie nie znają nie zawsze rozumieją ,ze żartuję. A na piśmie to już w ogóle nie da się tego odczytać bez zaznaczenia emocji( kiedyś wprost pisało się w nawiasie – żart). Tak samo jak Kasia napisała ,stosuję te emotikony by nie bolała prawda ,by zbyt poważnie ktoś nie podchodził do tematu – można nimi rozładować napiętą sytuację. Oczywiście kiedy wszystko robi się z umiarem. Emotikon nigdy nie zastąpi słowa a język polski jest bogaty i wyrażenie wszelakich emocji nie powinno stanowić problemu.

  7. Monika pisze:

    Emotikony nie tylko uzupełniają. Czasami po za tekstem i przekazem naszej intencji odzwierciedlają nasze emocje, bo czasem sami nie umiemy określić jakie emocje nami targają. Kiedyś stworzyłam dla moich dzieci fiszki z emocjami, tak aby mogły mi przekazać co czują. Był smutek, gniew, wstyd, złość, zdziwienie, zaskoczenie a nawet inne zmieszanie, strach, ból. Choć nie znali tych słów, byli zbyt mali, szybkozrozumieli co czują i jaka to emocja. Ważne by rozumieć co czujemy i dlaczego..

  8. Monika pisze:

    Ps. Te emocje moje wyglądały jak emotki bo nie mam talentu artystycznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *