Niewygodny sekret sukcesu, o którym się nie mówi

Gdy naukowcy szukali czynników, które statystycznie mocno wpływałyby na sukces finansowy, jeden wybijał się bardzo mocno.

Jednak prawdopodobnie nie usłyszysz o nim często (jeśli w ogóle) w materiałach rozwojowych.

A szkoda, bo jak mu się bliżej przyjrzeć, to wychodzą ciekawe wnioski.
Wnioski, które możesz praktycznie wykorzystać, żeby mocno zwiększyć swoją szansę na duży zawodowy/firmowy sukces.

Co to za czynnik i jakie wnioski? Po odpowiedzi zapraszam do prezentacji.

Gdybyś chciał zerknąć na wspomniany pod koniec prezentacji event to tutaj jest link: Droga Rentiera

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (18):
  1. Sebastian pisze:

    Super!
    Już trochę mi się stęskniło bez odcinków. :p
    Pozdrawiam.

  2. Nula pisze:

    Heh, jakbym słyszała swoją historię z architekturą. Mam wrażenie, że dzieci architektów osiągnęły co chciały, a ja… cóż… przekwalifikowałam się na inny zawód, gdyż mnie to przerosło, nie miałam też „silnika”. Czy Ty wciąż, Marcin, pracujesz w architekturze? Marzy mi się pasywny dochód, ale w Polsce mogę go zdobyć tylko mając zdolność kredytową (albo pisząc wybitną książkę :)), więc póki co zostaje mi cierpliwa praca i szukanie etatu. Pozdrawiam

    • Radek pisze:

      Otwórz oczy i głowę na pełnię możliwości. Silnik masz własny i potężny, więc odpal go i pędź do przodu. Powodzenia 🙂

    • Maciej Prósiński pisze:

      Maciej 😉 I ja też przekwalifikowałem się i przeszedłem drogę prób i błędów przez różne branże.
      Ciekawe jest to, że z nieruchomościami można zacząć bez zdolności kredytowej, ale tego to już trzeba się nauczyć.

  3. Robert pisze:

    Wiele razy widziałem jak ludzie mający komfort psychiczny w postaci poduszki bezpieczeństwa podejmowali się śmiałych i ambitnych rzeczy. A czasami była to po prostu asertywna postawa w stosunku do przełożonych przez co zyskiwali w ich oczach szacunek i lepszą ocenę niż pracownicy bardziej ulegli.
    Jeden przypadek szczególnie utkwił mi w pamięci bo dotyczył mojej ówczesnej partnerki. Była wtedy na zagranicznym projekcie i miała jakiś zgrzyt z szefem. Miała wtedy ograniczone środki finansowe i przez to była mocno zależna od widzimisię szefostwa. Powiedziałem jej żeby się wyluzowała bo jak szef dalej będzie stroił fochy to niech do mnie zadzwoni, kupię jej bilet lotniczy i za kilka godzin będzie z powrotem w domu. Tak to zadziałało na jej podświadomość, że postawa uległości całkowicie wyparowała a to z kolei tak podziałało na jej szefa, że aż mu w oczach stanęły łzy i w efekcie dostała takie bonusy o jakich nawet nie marzyła jadąc na ten projekt. A wszystko to wyłącznie dzięki zmianie wewnętrznej postawy. Nie było żadnego pyskowania, kłótni, szantażu – zwykła rozmowa ale ze świadomością tego, że jak będzie źle to w kwadrans pakuje bagaże i bez żalu żegna się z tym miejscem. Tak właśnie działa świadomość tego, że się ma wsparcie większe niż problem, z którym trzeba się zmierzyć.
    To nie musi być zawsze tak bardzo materialne i namacalne wsparcie jak w tym przypadku. Niektórzy takie wsparcie odnajdują w czymś w co mocno wierzą, co nadaje sens każdemu ich działaniu. Dla jednych to jest religia, dla innych jakieś inne ideały. Warto to mieć z bardzo praktycznych względów.

    • Maciej Prósiński pisze:

      Dziękuję Robercie za tę historię 🙂 Pokazuje mi ona, że w tym temacie na rzeczy może być jeszcze więcej niż to, co znalazłem i zawarłem w prezentacji. Będę go zgłębiał dalej!

  4. Agnieszka pisze:

    Mega! Wasze filmiki zawsze otwierają mi oczy i zmieniają percepcję 🙂
    Z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki!

  5. Gosia pisze:

    Jakież to prawdziwe. Myślałam, że to tylko moje czarne domysły, a jednak istnieją dowody, że tak właśnie jest.

    • Maciej Prósiński pisze:

      Czarowanie rzeczywistości (wypieranie) to droga donikąd. Ale drugą drogą donikąd jest załamywanie rąk nad tym i innymi faktami o świecie.
      Dobre, produktywne pytanie brzmi „Skoro tak jest, to co mogę z tym zrobić?” 🙂 I mam nadzieję, że chociaż częściowo na nie odpowiedziałem w tej prezentacji.

  6. Paweł pisze:

    Świetna i inspirująca prezentacja!
    Oprócz strategii które same w sobie dają do myślenia (np. o tym że pracę na etacie można potraktować jako.. sezonową w ramach planu awaryjnego?), fajnie jest posłuchać o przykładach ludzi którzy podejmują to ryzyko i pokazują że się da.

  7. Krzysiek pisze:

    Prezetacja super i oczywiście daje do myślenia. Jak zawsze

  8. Krzysiek pisze:

    Mam jednak pewną wątpliwość. Zawszez z dużą dozą nieśmiałości podchodzę odchodzę do filmikow „edukacujnych”, które na końcu coś reklamują. O ile jest to reklama produktów Damiana, nie mam z tym problemów, bo znam ich wartość, o tyle reklamowanie innych ludzi już nasuwa wątpliwości.. na ile w tym jest rzeczowego podejścia, a na ile „marketingowej papki”. Tutaj mam wrażenie że temat został potraktowany trochę po macoszemu, żeby pod przykrywką wiedzy zareklamować szkolenie Marcina. Czy na wpływ odwagi człowieka, poza jego „poduszką” nie ma wpływu jego charakter, poziom siły woli, hormonów, czy jakichś innych jeszcze elementów? I co ważniejsze – czy bardziej wiarygodne nie byłoby zrobienie porównania wartości szkoleń różnych ekspertów z tego sektora? Marcin wydał książkę pt „Landlord” w tym temacie, ktora ma dość kiepskie recenzje u czytelników. Dlaczego miałbym uwierzyć że jego szkolenie będzie inne?
    Macie spore zaufanie u ludzi. Robicie świetną robotę ale zaufanie ma też swoje granice – takie moje przemyślenia
    Pozdrawiam ekipę

    • Maciej Prósiński pisze:

      Starając się stanąć obok i ocenić sprawę z dystansu:
      Ja zawsze przy takich prezentacjach oglądając je w innych miejscach w sieci, robię prosty eksperyment myślowy – czy gdybym postawił kreskę między tym co w danej prezentacji wygląda mi na reklamę, a całą resztą – to czy to, co było przed kreską dało mi jakąś wartość, czy zmarnowało mój czas?
      Jeśli dało mi wartość, to było warto. Jest win-win bez względu na to, co było podane. Tyle.
      I jako autor treści, jeśli coś polecam, staram się stosować tą samą zasadę.
      Co do samego polecenia – nie musisz mi oczywiście wierzyć, ale miałem ochotę przejść przez szereg szkoleń Marcina i zanalizować je dogłębnie by być w stanie zaprojektować dla niego mechanikę gry szkoleniowej (gra Polski Rentier – jest obecnie używana na części jego warsztatów) więc sam spróbowałem i wiem, że wiedza tam podana ma wartość.
      Co więcej, znam osobiście osobę, która po jednym z tych szkoleń zbudowała pierwsze 500 zł / miesiąc przychodu pasywnego będąc… studentką pracującą na ułamek etatu i bez zdolności kredytowej (wow!). Wiem więc, że teoria przekłada się na rzeczywistość.

  9. Małgorzata pisze:

    Proste, poczucie bezpieczeństwa, mniejszy lęk, łatwiejsza chęć do ryzyka.
    W razie porażki, niektórzy mogą liczyć na bogatych rodziców, którzy pomogą w razie czego.
    I to wyjaśnia dlaczego dzieci bogatych rodziców, osiągają więcej sukcesów. Ważna też jest świadomość, że rodzice naprawdę pomogą, bo z tym bywa różnie.
    Podnoszenie kwalifikacji może być niestety gonieniem własnego ogona, bo zawsze będą lepsi, choćby nie wiem co. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy żadne kwalifikacje nie gwarantują pracy.

    • Maciej Prósiński pisze:

      Tu pytanie na ile takie poczucie bezpieczeństwa wpływa właśnie na Twoje życie. Dla jednych zbudowanie sobie „silnika” będzie kluczowym narzędziem zmiany życia i uwolnienia swojej odwagi, ale kto inny nie będzie potrzebował poczucia bezpieczeństwa tak bardzo.

  10. agnieszka pisze:

    a czemu po prostu nie realizujecie waszych marzen natychmiast? Czlowiek nie jest od tyrania na kromke chleba tylko od realizowania siebie.Odkad odkryto u mnie 2 nieuleczalne choroby zaczelam zyc i przestalam sie martwic. Szefowa ktora chciala mnie z pracy wyrzucic, wredne kolezanki, zawisc; nie mieszkam w Polsce, by mnie chyba doprowadzily do rozpaczy, ale przy tej chorobie sama z pracy odeszlam bo ZROZUMIALAM ze mam malo czasu przy tej chorobie, i teraz robie tylko co prowadzi do MOJEGO CELU ; i nic wiecej mnie nie interesuje ; unikam wszystkiego co mnie do niego nie przybliza ; czesci mojej rodziny, bylego meza ktorego teraz dopiero serce ruszylo a przez czas malzenstwa z zycia mi i dziecku zrobil pieklo. Nie wiem czy umre od tej mojej choroby ale co sekunde Bogu za nia dziekuje bo to jest lepszy bonus jak milion w totolotka; nic na druga strone nie zabiore z ”dorobku zycia i kariery” ale wreszcie TU i TERAZ jestem szczesliwa bo nie zyje teraz pod innych i dla innych tylko dla siebie..Nikt nie wie o mojej chorobie a ja odzyskalam PELNA RADOSC ZYCIA bo sie wyrwalam z matni uzaleznien i w koncu ODZYSKALAM SIEBIE. Umre szczesliwa i zaluje ze ta choroba wczesniej nie zostala wykryta wczesniej bym ZACZELA zyc a nie wegetowac. Nie bojcie sie zmian bo Mapa waszego zycia jest w was, wy ksztaltujecie wasz los i wasze przeznaczenie i nigdy nie zgadzajcie sie na ZLO bo Dobro zawsze wygra. ZAWSZE. a Zyc jest warto bo jest po co. pozdrawiam Szczesliwa Agnieszka

    • Maciej Prósiński pisze:

      Dziękuję za tę opowieść Agnieszko. Prócz tego jak mnie poruszyła – jest niezwykłym przykładem jak to co mamy do stracenia przewartościowuje się, kiedy zderzamy to z rzeczami najważniejszymi.
      Dziękuję za nią i życzę Ci wszystkiego co najlepsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *