Ile prawdy jest w astrologii urodzeniowej – badanie z bliźniakami czasowymi

Dzisiaj poznamy ostateczne badanie skuteczności astrologii i numerologii urodzeniowej.

Bez zbędnych wstępów – zapraszam. 🙂

P.S. Na początku wspominam o poprzedniej prezentacji. Jeśli jej jeszcze nie widziałeś, to zerknij proszę, najpierw tutaj.

A tutaj jest link do raportu, o którym wspomniałem pod koniec prezentacji: raport o niezależności finansowej.

Żeby go ściągnąć, kliknij na link prawym przyciskiem myszy i wybierz „Zapisz element docelowy jako…” lub „Save target as…” lub inne podobnie brzmiące wyrażenie. 😉

Znalazłeś w tym wartość?

Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:

Zobacz również:
Komentarze (83):
  1. Monika pisze:

    No i rozwiałeś wszelkie moje wątpliwości… Wygląda na to, że nie da się zwalić winy na czas i układ planet, kiedy się urodziliśmy, a więc nasze życie jest w pełni zależne od nas – i to w tym wszystkim jest baaaardzo pozytywne 🙂 Kolejny baaaardzo pozytywny wniosek, który wysunęłam z Twojej prezentacji – każdy jest unikalny, jedyny i niepowtarzalny – niezastąpiony, dlatego zamiast szukać kogoś podobnego do siebie, trzeba wzbogacać świat swoją osobą 😉

    • Damian Redmer pisze:

      Piękny wniosek 🙂
      W następnej prezentacji go jeszcze ciut uzupełnię o pewne badanie 🙂

  2. Introwertyk pisze:

    Na człowieka i jego rozwój ma wpływ tyle czynników, że nawet jeśli układ planet miałby jakiekolwiek znaczenie to zostałby zniwelowany przez czynniki genetyczne lub środowiskowe. Choć z drugiej strony ciekawie by było gdyby tylko znając datę urodzenia można było powiedzieć, że ten człowiek jest introwertykiem, ten ekstrawertykiem itp. Firmy w swoich kampaniach marketingowych z pewnością by to wykorzystały.

  3. Patryk pisze:

    Wcale mnie nie rozczarowałeś 🙂
    Jestem gorącym przeciwnikiem astrologii, więc sam rozumiesz 🙂
    Przyznam, że coraz bardziej doceniam Twoje publikacje. Trzymaj tak dalej

  4. Monika pisze:

    A artykuł o wolności finansowej świetny!!! Dzięki za linka 🙂

  5. Asia pisze:

    Damianie nie wierzysz w prawo przyciągania? To odnośnie raportu

    • Damian Redmer pisze:

      I wierzę i nie wierzę – zależy co przez nie dokładnie rozumiesz 😉 Nie sądzę żeby nasze myśli wpływały na rzeczywistość – one determinują sposób w jaki patrzymy na rzeczywistość i przez to może się nam wydawać, że jeśli myślimy o pozytywnych rzeczach, to nagle nas ich więcej spotyka. A prawda jest taka, że po prostu myśląc o nich, zaczynamy ich więcej dostrzegać. To tak jak z kolorami: jeśli policzysz wszystkie niebieskie przedmioty w pokoju, to czy będziesz w stanie podać dokładną liczbę czerwonych? Prawdopodobnie nie. Ale jeśli nagle przestawisz swoją uwagę na szukanie czerwonych przedmiotów, to zaczniesz ich zauważać znacznie więcej. Nie dlatego, że pokój się zmienił, tylko Twoja uwaga.
      To jeśli chodzi o same myśli. Jednak przyznaję, że wierzę iż nasza wiara już może mieć dużo większą siłę, wykraczającą poza nas samych (i na to też widziałem kilka eksperymentów). W takiej formie – tak, wierzę w prawo przyciągania, ale jednocześnie jestem przeciwny sposobowi w jaki zazwyczaj „zaleca” się go używać, czyli wizualizuj, wizualizuj, wyobrażaj sobie i wtedy to do Ciebie przyjdzie, cokolwiek to będzie. Jeśli chcesz używać potęgi wiary inaczej niż prosząc Boga o coś podczas modlitwy (z wiarą, że to otrzymasz), to generalnie baaardzo ryzykowne – i z duchowego i z czysto praktycznego (jest wieeele badań np. prowadzonych przez Gabriele Oettingen pokazujących negatywne skutki tego typu wizualizacji) punktu widzenia.
      Są tony przypadków (potwierdzonych badaniami) jak „korzystanie z prawa przyciągania” było przyczyną gorszych ocen na studiach, większych problemów z wagą, gorszej pracy, czy nawet śmierci – tutaj już nie znam badania, tylko był dosyć głośny przypadek kobiety, który postanowiła się leczyć wyłącznie prawem przyciągania. Była nawet w show u Oprah. Rezultat – nieleczony nowotwór doprowadził ją do śmierci.
      To tak na szybko odpowiadając, bo temat jest dosyć rozległy 😉

      • Aleksandra pisze:

        Ja też nigdy nie wierzyłam w astrologię.
        Wracając do tematu już tutaj poruszanego w komentarzach: prawa przyciągania. Czy mógłbyś Damianie przytoczyć tutaj jakieś badania na ten temat, poświęcając na to prezentację? Bardzo mnie to interesuję, ponieważ zakupiłam trzy książki z tej serii (Sekret, Sekret młodości i Siłę) i próbuję stosować to. Z moich obserwacji wynika, że działa, ale w przypadku rzeczy realnych. Byłabym wdzięczna za taką prezentację na ten temat.
        Pozdrawiam 🙂

      • Monika pisze:

        Damianie, jesteś super 🙂

      • Dawid pisze:

        „I wierzę i nie wierzę – zależy co przez nie dokładnie rozumiesz Nie sądzę żeby nasze myśli wpływały na rzeczywistość – one determinują sposób w jaki patrzymy na rzeczywistość i przez to może się nam wydawać, że jeśli myślimy o pozytywnych rzeczach, to nagle nas ich więcej spotyka. A prawda jest taka, że po prostu myśląc o nich, zaczynamy ich więcej dostrzegać. To tak jak z kolorami: jeśli policzysz wszystkie niebieskie przedmioty w pokoju, to czy będziesz w stanie podać dokładną liczbę czerwonych? Prawdopodobnie nie. Ale jeśli nagle przestawisz swoją uwagę na szukanie czerwonych przedmiotów, to zaczniesz ich zauważać znacznie więcej. Nie dlatego, że pokój się zmienił, tylko Twoja uwaga.”
        To o czym tutaj piszesz nazywa się filtrem percepcyjnym. Patrząc na to w ten sposób nie można stwierdzić czy nasze myśli mają wpływ na naszą rzeczywistość czy też nie.
        A prawo przyciągania to nie dokładnie to samo co przekonanie, że nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość.

  6. Czarek pisze:

    Ciekawy material,zwlaszcza te badania z seryjnymi 🙂 czyli moje przypuszczenia sie sprawdzily! Dobra wiadomosc.Fajnie,ze robisz takie badania 🙂 Pozdrawiam

  7. Andrzej pisze:

    Mi się osobiście ten raport o niezależności finansowej nie spodobał. Autor odwołuje się do jakiś dziwnych wartości.

    • Robert pisze:

      Tak, rzeczywiście- „dziwne wartości”…Europejczyk i NIE jest buddystą zen? Baaardzo to dziwne… 😉 Poważnie- spróbuj przeczytać ten raport NIE zwracając uwagi na Boga, Jezusa itd. Nadal jest „dziwny”? Jeśli tak, to być może jesteś obiektywistą ( randystą)…:)

      • Andrzej pisze:

        Jak mam to zrobić, skoro dla autora to takie istotne??
        To tak jakbym Ci powiedział, że nie lubię jeść masła, a Ty mi proponujesz żebym je zjadł takie, które się nie robi z mleka. Nonsens.

  8. Świetna prezentacja ukazująca prawdę. Cieszę się Damianie, że nie przeszedłeś obok tego tematu obojętnie pomimo, iż dla wielu osób może być on kontrowersyjny. Super blog z bardzo wartościowymi treściami. Trzymaj tak dalej i z niecierpliwością czekam na kolejne materiały ! 🙂
    ps. Jeżeli zaciekawił Cię temat wróżbitów to zapraszam do siebie na bloga, ponieważ opisałem w jednym z postów część stosowanych przez nich metod.
    http://www.rafalgarbarczyk.pl/dlaczego-wrozbici-wiedze-az-tak-wiele/
    Pozdrawiam
    Rafał

  9. Ja kocham Damiana 🙂 Jeszcze raz powtarzam: On za kilka miesięcy będzie w czołówce światowej, bo w czołówce Polski już jest. Zobaczcie jak „poradniki” mogą zamieszać w głowie, a jak empiryczne badania pomóc prawdzie. Po spotkaniu na swej drodze Damiana zacząłem pisać swego bloga http://pawelindyka.pl może chcesz go razem ze mną redagować? Czekam na Twoje opinie.

  10. Dominika pisze:

    W sumie szkoda, że nie ma żadnych zależności, ale z drugiej strony czy to zmieniłoby cokolwiek? Chyba lepiej mieć świadomość, że horoskopy są pisane przez kogokolwiek i można podporządkować cechy do większości z nas. Jednak miło jest czasem uwierzyć, że „to będzie dobry dzień” 😉
    Pozdrawiam serdecznie!

  11. Marzena pisze:

    Damian, mówiłam już, że lubię Twój głoś? 😉
    A tak poza tematem, co do prezentacji, to Ciekawe, czy książki „znaczenie snów” mają jakiś sens, czy tak jak horoskopy są bezwartościowe??
    Ogólnie wiadomo, że Marzenia Senne to nie byle co, ale czy znaczenie tego, że śnił się nam np kot, odzwierciedla rzeczywistość, czy znaczenie się sprawdza??
    Fajnie by było rozwiązać tą zagadkę. 😉
    Pozdrawiam.

    • Damian Redmer pisze:

      W nauce dominuje pogląd (bo jest wiele teorii i tak naprawdę nie wiemy tego jeszcze do końca), że marzenia senne to stety/niestety, w znacznej większości przypadków po prostu taki śmietnik powstały w wyniku konsolidacji pamięci podczas snu. Mnóstwo losowych faktów/rzeczy/osób/zdarzeń, które zdarzyły nam się w minionym dniu/chodziły nam po głowie, plus nasz stan fizyczny i warunki w jakich obecnie śpimy i jeszcze kilka innych rzeczy. Ale w sumie zastanowię się czy zrobić o tym też prezentację 😉

      • Joanna pisze:

        A Ty Damianie o której godzinie się urodziłeś? Nie pomyślałeś, że być może nie masz predyspozycji do zajmowania się astrologią? I pojmowania jej? Na pewno taniec jest ciekawszym zajęciem, ale są takie mało taneczne istoty, które właśnie astrologia rajcuje. I nie piszą one, że taniec jest „be”, bo i po co, każdy robi to co lubi i do czego się nie nadaje. Urodziłeś się w roku, w którym wielu bardzo zdolnych ludzi przyszło na świat, tak, że gratuluję daty rocznej. A godzina mnie interesuje bo prowadzę obserwacje nad zdolnościami do tańca w horoskopie, jakbyś był tak miły, to zdradź godzinę zatem.

      • Damian Redmer pisze:

        Tylko ja w żaden sposób nie zajmowałem się nigdy astrologią. Nawet jej nie liznąłem, więc nie wiem czy mam, czy nie mam „predyspozycji” do zajmowania się nią. Dlatego też w prezentacji nie prezentowałem swojego prywatnego zdania, ale to co pokazały badania. A jeśli chodzi o godzinę moich urodzin to była to 6:05 rano 🙂

      • Marzena pisze:

        Poważnie się nad tym zastanów, potraktuj to jako kolejne wyzwanie 😉

    • Madzia pisze:

      Dołączam się do słów Marzeny: Damianie masz cudny głos i dykcje na porządnym poziomie :). Co do snów, to jako katoliczka polecam lekturę: „Duchowy wymiar snów. Jak otworzyć się na głos Boga?”. Podejrzewam jednak, że każdego kogo interesują schematy powtarzających się snów albo jakieś specyficzne jego szczegóły, będą zainteresowani wyjaśnieniem ich sensu. Pozdrawiam :).

      • Marzena pisze:

        A jaki autor tej książki? ;> Bo to książka, tak?

      • Madzia pisze:

        Autor to Anselm Grun. Mnie osobiście śnił się ten sam schemat snu ale w różnych konfiguracjach. Jak wsiadam do pociągu i okazuje się że pomyliłam pociągi albo że wsiadam i nie mam bagażu bo zapomniałam, albo zachodzę na stacje a pociąg już odjechał, muszę wsiąść w inny… w książce jest wyjaśnione co to oznacza. Męczyły mnie te sny, ale nie próbowałam dociekać co oznaczają. Książkę dostałam do poczytania i już wiem :).

  12. Dominik pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł! Rób Damianie dalej to co robisz!

  13. irena pisze:

    SUPER i ciekawe czekam na kolejne wiadomości pozdrawiam i dziękuję

  14. Piotr pisze:

    A dlaczego Damianie teraz coraz mniej odpowiadasz na e-maile?

    • Damian Redmer pisze:

      Bo jest nas coraz więcej i stało się niemal niemożliwe, żebym na każde pytanie i komentarz odpowiadał osobiście. Dlatego m.in. powstał dział z odpowiedziami na najczęściej zadawane pytania (https://rozwojowiec.pl/najczesciej-zadawane-pytania/), a w odpowiedzi na same maile pomaga mi asystentka. Jednak mogę zapewnić, że żaden email nie przechodzi nieczytany albo ignorowany. Jeśli pisałeś do mnie w jakieś sprawie i ani ja, ani moja asystentka Tobie nie odpisała, to albo jeszcze nie zdążyłem tego zrobić (odpowiadam średnio z 3-dniowym opóźnieniem), albo ten email musiał do nas nie dotrzeć.

  15. Norbert pisze:

    Bardzo fajny materiał, warto czasami przekłuć balon własnych przekonań. To ułatwia życie, Czekam na ciąg dalszy. Damian naprawdę lubię i cenię twoje poradniki.

  16. Aga pisze:

    Jezeli ktos nie wierzy w astrologie, a w jego zyciu maja miejsce sytuacje, ktore wskazuja iz ma ona wplyw na to co sie dzieje, to taka osoba uzna to za czysty przypadek. Astrologia ma ogromny wplyw na nasze zycie, ale jesli ktos bedzie szukal powodow aby dowiesc, ze takiego wplywu nie ma to zawsze znajdzie argumenty. To samo dziala w druga strone. Jestem rozczarowana, ze ta prezentacja probujesz narzucac swoj punkt widzenia

  17. Krysia pisze:

    Pochodzenie człowieka od małpy, Wielki Wybuch też Damianie potwierdzasz?
    Takie teorie nauka proponuje od długiego już czasu.
    Prawda to czy fałsz?

    • Damian Redmer pisze:

      A kim ja jestem, żeby coś potwierdzać czy negować?

  18. Andrzej pisze:

    Marzeno, jesli moge cokolwiek doradzic, to wyrzuc wszelkie senniki i zacznij prowadzic wlasny dziennik snow. Symbole, ktore sie snia dotycza zawsze Twojej osoby i tylko Ty (z biegiem czasu i nabraniem wprawy) bedziesz mogla je jakos sensownie interpretowac. Ja juz od kilku lat co rano zapisuje swoje sny i czym dalej, tym wieksza maja one dla mnie wartosc. Ok, jest wuchta snow ktorych znaczenia nigdy nie zrozumiem – o ile maja one jakielolwiek znaczenie, ale z czasem pojawilo sie bardzo duzo snow ktore ostrzegaja – najczesciej przed wlasnymi bledami, reakcjami wspolpracownikow, wynikami pewnych zamierzen;
    W jaki sposob to dziala?
    Danego nia zyje jakims nowym projektem, ktory ma mi przysporzyc zyski – zasypiam w nocy, sni mi sie ze siedze w samochodzie z uszkodzonym silnikiem albo wyjezdzam nim w pole. Symbol dosyc oczywisty, prawda? Po czasie pojawiaja sie informacje o ktorych nie mialem prawa wiedziec na etapie planowania projektu, ktore tylko potwierdzaja to co sie wysnilo.
    inny przyklad: Sni sie szczur – rano ide do pracy i okazuje sie, ze jest nowy kolega, strasznie gadatliwy i bardzo sympatyczny, ale ja pozostaje pod wrazeniem snu, bo przeciez nigdy wczesniej szczur mi sie nie snil i nie mam bladego pojecia co ma oznaczac taki symbol a raczej sa marne szanse, ze w pracy pojawia sie te prawdziwe szczury. Zachowuje dystans wobec nowego kolegi. Po pewnym czasie dowiaduje sie, ze facet ma tendencje do plotkowania o wszystkim z kierownictwem dodajac kolorytu do swoich opowiesci.
    Jeszcze innym, a jakze popularnym symbolem sa zeby, jak czesto zdazylo sie nam i naszym bliskim po snie o uszkodzonych zebach, spotkac sie z malo szczesliwym wydarzeniem, wypadkiem czy czesto uszkodzeniem ciala.
    Jako ciekawostke mozna przytoczyc przyklad srebrnej lyzeczki, w Polsce praktycznie nigdy nie slyszalem zeby ktokolwiek wspominal o snach z tym urzadzeniem, natomiast w Anglii jest to bardzo popularny symbol senny, ktory nie wrozy nic pozytywnego.
    Temat jest ogolnie niewyczerpany, serdecznie polecam dokument
    wyjasniajacy jak Jungisci interpretuja sny:
    http://www.youtube.com/watch?v=DZSoym4OqKw
    oraz liste dyskusyjna oneiro.
    sorki za brak polskich znakow,
    Pozdrawiam Serdecznie i przyjaznych snow,
    Andrzej

    • Marzena pisze:

      Ja własnie nie sprawdzam, zresztą rzadko kiedy pamiętam swoje sny, ale są osoby w moim domu, które nagminnie to robią. Ale wracając do snów po poważna sprawa i dość często przechodzę deja vu… Jest z tym moc. I nawet w zeszłe wakacje przepowiedziałam sobie przyszłość. ;D
      Mianowicie śniło mi się, że jadę do Dąbrowy na rowerze sprzedać książki do antykwariatu, wychodzę z antykwariatu a opona flak.. i powrót na nogach. I co: budzę się biorę książki, rower jadę do Dąbrowy, wychodzę z antykwariatu iiiiii opona – flak… I w upale wracałam na nogach xd Następnym razem zmienię plany. 😉

  19. Beata pisze:

    Muszę przyznać co prezentacja to zaskoczenie pozytywne 🙂 Od dzisiaj jak zadasz pytanie w prezentacji to będę myślała odwrotnie nisz to co głowa mi podpowiada.

  20. Marcin pisze:

    Powiem jedno Przebudzenie Tony’ego de Mello… Astrologia nawet nie wie skąd bierze swoją wiedzę.

  21. Mikołaj pisze:

    W internecie przez przypadek poznałem parę osób o tym samym imieniu i wieku. Okazało się, że mają one charakter i zainteresowanie bardzo podobne do mojego. Zastanawia mnie czy to zwykły zbieg okoliczności, czy też jest w tym jakaś zależność.

    • Damian Redmer pisze:

      Pamiętaj, że jeśli znajdziesz kogoś w tym samym wieku to ogromnie też rośnie prawdopodobieństwo, że macie podobne zainteresowania, chyba że są naprawdę unikalne 😉

  22. Piotr pisze:

    Damianie zawsze chętnie oglądam Twoje prezentacje bo w zdecydowanej większości są mądre, ciekawe i pouczające. Jednak tym razem nie mogę się z Tobą zgodzić i myślę że trochę zbagatelizowałeś ten temat. Osobiście uważam że to którego dnia ktoś się urodził ma wydźwięk na osobowość człowieka i to nie mały a bym powiedział bardzo duży. Z przykrością ubolewam jak niska jest tego świadomość co widać po komentarzach. Nie neguję wpływu otoczenia ale człowiek nie rodzi się białą kartką tylko w momencie urodzenia jest już jakiś. Określone jest np czy ktoś jest ekstrawertykiem czy introwertykiem i w jakim stopniu. Czy ma intelektualne bądż intuicyjne bądz emocjonalne podejście. Czy woli myśleć czy woli działać. Czy jest bardziej skłonny do gniewu czy nie i w jaki sposób go okazuje. Czy jest awanturnikiem. Czy jest optymistą. Czy jest podejrzliwy. W jaki sposób reaguje gdy w życiu dzieje mu się dobrze a w jaki kiedy wszystko idzie źle. I wiele innych. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś ciekawego o ludziach to polecam np dobrą książkę „Enneagram” – Helen Palmer.
    Damianie nie wierzę że jesteś arogantem. Potrafisz myśleć na głębokim poziomie, masz otarty umysł, nie boisz żadnej dziedziny, rozwijasz się i z każdym dniem wiesz więcej więc nie zdziwię się jeśli z czasem dostrzeżesz lukę w swoim aktualnym myśleniu na ten temat i też dojdziesz do podobnych wniosków.

    • Damian Redmer pisze:

      Też nie sądzę, że człowiek rodzi się zupełnie „czysty” i wszelkie jego cechy, predyspozycje i talenty są efektem np. wychowania. Absolutnie – tak jak mamy np. inne odciski palca, tak samo rodzimy się mając inny układ nerwowy i inne skłonności i predyspozycje. Jednak nie wierzę (co potwierdziły badania – a ściślej mówiąc – nie wierzę, BO pokazały to badania) że na te cechy, predyspozycje i talenty wpływa to czy ktoś się urodzi wtedy kiedy Neptun będzie w pozycji X, albo kiedy suma wszystkich cyfr w dacie urodzenia wyniesie np 34 😉

      • Piotr pisze:

        I tu się właśnie nie mogę zgodzić bo suma cyfr w dacie urodzenia wiele o nas mówi i pozyskane cechy dają się zauważyć. Pomijam narazie z czego to wynika i przyznaję że jest to nieprawdopodobne ale właśnie tak się to sprawdza. Nie 34 tylko należało by to jeszcze rozbić do pojedynczej cyfry 3+4=7 gdyż według numerologii ludzie w głównej mierze dzielą się na numery od 1 do 9. Zresztą to zróżnicowanie można także dostrzec poprzez kolor aury. Proszę np. wziąć kogoś kto potrafi widzieć aurę (lub samemu się nauczyć ją widzieć) i taki człowiek Panu powie że ktoś komu wyliczono że jest nr 1 ma dominujący kolor w aurze czerwony, 2 – pomarańczowy, 3 – żółty, 4 – zielony itp I można to wyliczyć z daty urodzenia! Nieprawdopodobne a jednak. Zaprezentowane badanie jest dla mnie o tyle niekompletne że skupiono się tylko na jednym typie osobowości. A różnice łatwiej by było wykazać porównując poszczególne typy. Wtedy np przy prawidłowym badaniu stopnia agresji dało by się zauważyć że np typy 1 i 8 są statystycznie bardziej agresywne niż pozostałe. A badanie cech typu wzrost i waga to jak dla mnie nie ma sensu. Niektóre badania nie są doskonałe i myślę że tak jest w tym przypadku. Moim zdaniem te badania nie jest na tyle wszechstronne aby można było wysnuć taki wniosek końcowy. Osobiście to mam swoje obserwacje w tym temacie i badam temat od jakiś pięciu lat i naprawdę ciężko mnie przekonać zaprezentowanym badaniem. Same zjawisko astrologii urodzeniowej jest dla mnie jak najbardziej realne. Pytanie raczej co uzyskujemy i w jakim stopniu.
        A na koniec ciekawostka której wprawdzie nie można zweryfikować ale z drugiej strony dlaczego miało by to nie być prawdą. Źródła ezoteryczne rzeczywiście mówią o pozycjach planet ale także co mniej wiadome tzw polu morfogenetycznym. Pole to rozciąga się naokoło ziemi tak jak np grawitacyjne tyle tylko że sięga dalej tak że znajdują się w nim inne planety. Zależnie od aktualnej pozycji planet, zmiany tego pola są na tyle charakterystyczne, że wpływają na istoty świeżo narodzone. Ponoć to właśnie moment w którym człowiek się rodzi (a dokładnie pierwszy raz zaczerpnie powietrza do ust) jest szczególny. Zostaje on wówczas (jak głupio by to nie zabrzmiało) naznaczony układem astrologicznym planet w sposób bardzo charakterystyczny indywidualny.
        Wybacz moją czepliwość ale dotknąłeś mojego konika i trochę Ci nie mogę podarować;) Dzięki za odpowiedz. Pozdrawiam

  23. H_Peka pisze:

    Dzięki. Zaoszczędziłeś mi co najmniej 5 minut tygodniowo/miesięcznie-różnie bywa 😉
    Tak na marginesie, wydaje mi się ze większy wpływ ma na nas sposób wychowania, środowisko w którym się obracamy, niż data urodzenia, ale przyznaję horoskopy czytywałam 😉

  24. Paula pisze:

    Hej Damian! Prezentacja bardzo mi się podobała. Może i data urodzenia nie ma wpływu na cechy charakteru (chociaż te Wagi są takie do siebie podobne:)) Jednak z tego co pamiętam, to ma ona ogólny wpływ na zdrowie – skłonność do alergii, stan odporności organizmu, itd. Zależne to jest od kontaktu ze słońcem, ilości witamin dostarczanych z mlekiem matki, temperatury powietrza… nie przytoczę Ci badań, ale wiem, że takowe były…
    Wydaje mi się, że temat wpływu daty urodzenia nie jest do końca zbadany.

  25. Agata pisze:

    No i zrujnowałeś mój cały światopogląd o wróżbach i horoskopach… ale to dobrze, przynajmniej nie będę żyła złudzeniami 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  26. Wiesław pisze:

    nadzieja umiera ostatnia 🙂

  27. Witam.Widzę , że docierasz do bardzo ciekawych badań , pozwalających na spojrzenie na różne sprawy zupełnie innym okiem…podoba mi się to :)i jestem ciekawy co jeszcze nam pokażesz 🙂 Jeśli chodzi o raport to coś w tym jest. Śledząc historię niektórych ludzi, którzy osiągnęli sukces i są niezależni finansowo widać , że wszystko co osiągnęli jest wynikiem ich pasji i chęci pomocy ludziom. Na przykład twórca Facebooka- Mark Zuckerberg. Chciał stworzyć portal, pomagający ludziom komunikować się ze sobą. Nie myślał wtedy o pieniądzach, chciał pomagać. Udało się i pieniądze same przyszły. Teraz pozostaje nic tylko powtórzyć sukces MZ :):):)

  28. Dziecko Nadziei pisze:

    Sny:
    Według mojej prywatnej teorii jest to mniej więcej to, co pisze Damian – praca mózgu, czy też umysłu, nad zgromadzonymi podczas dnia i posiadanymi już informacjami – próba ich łączenia, kojarzenia.
    Nie wiesz jak drobne wydarzenie w ciągu dnia może w czasie snu wyciągnąć z pamięci obrazy za łańcuch skojarzeń (brzmi dziwnie, ale nie wiem jak to lepiej ująć). Przykład z mojego życia: sen o pewnej osobie z powodu zabawy generatorem losowych imion i nazwisk. Padło tylko imię, ale znam dwie słownie dwie osoby, które takie noszą – raczej nie przypadek. Sen był z tych cięższych, a wyniknął z takiej dupereli.
    Fakty skojarzyłem cudem, ale trochę mnie to uspokoiło. Inaczej chodziłbym sporą część dnia z wizją wyjazdu na pogrzeb. I być może nawet tematem na kolejny sen.

  29. Aga pisze:

    Jak zwykle Damianie fajny i ciekawie zaprezentowany materiał. Jestem również przeciwnikiem astrologi, chociaż obserwuje mnóstwo osób regularnie czytających horoskopy. Najciekawsza jest jednak reakcja na przeczytane słowa, i powiem szczerze że bardzo wpływają na zachowanie, wiarę i spojrzenie na otoczenie. Rozmawiałam ostatnio z psychologiem, który właśnie kupił sobie wróżkę- stwierdził, że nie wierzy w horoskopy jednak co roku na nowy rok czyta, powiedział cytuje” Trzeba oczyścić atmosferę wokół siebie, a horoskop w tym pomaga” Czy pomaga nie wiem bo ja nie czytam….
    Pozdrawiam Aga

  30. Czasem mówi się, że osoby z danego znaku zodiaku posiadają mniejsze lub większe umiejętności np. nauki języków obcych albo lepszą zdolność zapamiętywania nowych słówek w dniach tzw. wyżu intelektualnego, który można określić na podstawie daty urodzenia (słynne biorytmy).
    Ponieważ jestem osobą prowadzącą serwis do nauki języków miałem okazję przeprowadzić taki eksperyment na moich uczniach i jeśli ta hipoteza okazałaby się prawdziwa, miałem zamiar zmodyfikować algorytm powtórek tak, aby uwzględniał lepsze i gorsze dni ucznia i na tej podstawie dopasowywał dla niego odpowiedni materiału do nauki.
    W eksperymencie wzięło udział kilkanaście tysięcy osób (czyli grupa badawcza bardzo duża), którzy podali swoją datę urodzenia i którzy przez cały rok uczyli się słówek w różnych okresach (wyżach, niżach, tzw. dniach zerowych).
    Wynik – program analizujący efekty nauki nie wykazał żadnych korelacji z żadnych z biorytmów. Zatem moje plany legły w gruzach.
    Pozostawiłem jednak w swoim systemie wskaźnik intelektu na dany dzień, bo jak niektórzy twierdzą, jeśli jest on wysoki to działa to na nich bardzo motywująco i słówka z angielskiego wchodzą im szybciej do głowy 😉

    • Damian Redmer pisze:

      Łał! Fantastyczny pomysł! Szkoda, że nic nie wyszło. Sam też planowałem i cały czas się zastanawiałem się czy warto zrobić tutaj jakiś wspólny eksperyment, który jednoznacznie pokazałby czy możemy polegać na biorytmach, ale po Twoim eksperymencie to będzie pewnie tylko strata czasu. Przetestujemy zatem coś innego 😉

  31. Krzysztof pisze:

    Damianie byłeś, jesteś i będziesz WIELKI 🙂 Prezentacja jak każda poprzednia super ciekawa i poparta bardzo wartościowymi argumentami 🙂 Cieszę się że poruszyłeś ten temat i rozwiałeś wszelkie wątpliwości tych do końca nieprzekonanych co do „prawdziwości” wszelkiej maści jasnowidzów i innych nawiedzonych twórców horoskopów i tym podobnych bzdur 🙂 Prawda jest jednak taka że Ci którzy wierzę w te przepowiednie i zależności od układu planet i daty urodzenie na nasze życie i charakter z całą pewnością wierzyć nieprzestaną i będę cały czas uparcie żyć w swoim świecie wiary w magiczną moc gwiazd i planet, choćbyś przytoczył setki badań przeprowadzonych przez największe autorytety to dla nich będzie tylko jakieś tam badanie opracowane przez ludzi, a jak wiadomo człowiek jest istotą omylną, więc nie ma pewności że tym razem się niepomylił 😉 Ale cóż od wieków każdy ma prawo do swoich indywidualnych poglądów i swojego zdania oraz prawo postrzegania spraw na swój sposób, tak było, jest i oby tak było zawsze 🙂 Dzięki raz jeszcze za Twoją pracę i dzielenie się ze światem swoimi odkryciami w każdym aspekcie i temacie naszego życia 🙂 Tak jak zacząłem tak też skończę: Damianie jesteś WIELKI 🙂

    • Marzena pisze:

      Astrologia, układy planet, fazy księżyca, słońca itd mają ogromy wpływ na naturę choćby. Każdy chyba zna kalendarz kiedy co się sadzi, kiedy biorą ryby, wychodzą grzyby, mleczność krów itd… Wszystko to ma wpływ na różne rzeczy, a co do ludzi, badania badaniami, ale skoro wpływ ma, to na nas na pewno też, tylko pytanie brzmi jaki? Bowiem nic nie jest obojętne 😉

  32. Leszek pisze:

    Dwa wartościowe materiały – i ten o bliźniakach czasowych (współgra z moim artykułem bodajże z 2003 r. – http://l-earn.net/index.php?id=91; notabene od tamtego czasu szereg mych poglądów ewuluowało) oraz ten od Piotra – polecam! Dziękuję Damianie.

  33. Wiktoria pisze:

    No i nagle szukanie pocieszenia w złudnych horoskopach straciło swój sens. 😉

  34. Raimeyuu pisze:

    Prezentacja super!
    Co do raportu …
    Bardzo mi się podoba przede wszystkim podejście – najpierw inni, potem ja. Zaspokoję potrzeby innych, na pewno przychylniej spojrzą na mnie i moje usługi.
    Przywołam tutaj pewien cytat:
    „Człowiek może osiągnąć wszystko czego pragnie, jeśli tylko pomoże innym w osiągnięciu tego – czego oni pragną.” – Zig Ziglar
    Niezdrowy egoizm na krótką metę może dać spory zysk. Zbudowanie relacji na słabych fundamentach powstałych z „ja chcę” czym prędzej spowoduje „zawalanie się budowli”.
    Powracając jeszcze do jednej szczególnej zawartości raportu, a mianowicie wpływu Roberta Kyosakiego na inwestowanie w nieruchomości, niegdyś ów inwestor powiedział coś takiego: „Moje książki i gry nie służą do nauki W CO inwestować, ale JAK to robić.” <- mogłem trochę przekręcić, w razie co proszę o poprawę 🙂
    Pozdrawiam serdecznie, Raimeyuu 🙂

  35. Paweu W. pisze:

    Good job. 😉 Lubię naukową rzetelność. Myślę, że to nie jest głupie, abyś zrobił coś o śnie. Wciąż wielu ludzi traktuje Freuda poważnie.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Paweu W.

  36. Maciek pisze:

    Bardzo plytka i 'chwytliwa' prezentacja bez zglebienia tematu…5 min ktorej 4 min sa poswiecone astrologii, 1 min do prezentacji kolegi autora 😉
    drogi autorze, astrologia i numerologia to dwie zupelnie inne rzeczy…w podanych zrodlach znajdziemy jedynie 'badanie' astrologii, a nie numerologii.
    zachecam do glebszego poszukania, wystarczy wpisac w google, na czym polegaly te 'badania' w ktorych astrologowie wypowiedzieli sie na temat seryjnego mordercy Johna Weyna Gacy’ego, jak rowniez 'badania' nad blizniakami czasowymi (ktore nigdy nie zostaly oficjalnie opublikowane).
    pozdrawiam

  37. Anulka pisze:

    Jeśli chodzi o sny, to może jest jakiś sposób żeby ich się choć trochę pozbyć? Mam takie męczące sny, że budzę się zmęczona i zdziwiona skąd w ogóle takie rzeczy w mojej głowie się wzięły? Nie myślę, żeby to były tylko wrażenia odbierane w dzień…

    • Marzena pisze:

      Jeśli coś się powtarza nie należy tego lekceważyć np. mojej mamie śniło się przez kilka dni, że jeździ po Warszawie i jest w różnych miejscach, . I pewnego dnia jeździła po Warszawie i znała te miejsca mimo, że wcześniej na żywo ich nie widziała i zastanawiała się skąd i przypomniała sobie, że ze snu właśnie….

  38. Dakiniwater pisze:

    Witam, ten tzw. raport o niezależności finansowej jest… de facto wyznaniem wiary i „dawaniem świadectwa o Jezusie”, a nie konkretną wskazówką dla ludzi szukających poprawy bytowej. Jest to nieco żenujące posunięcie, by na blogu o nauce, wypluwać z siebie takie chrześcijańskie bełkoty. To nawet rodzi smutek…
    Ostry komentarz, ale myślałam, że blogowa przestrzeń Damiana jest zarezerwowana dla nauki a nie dla wiary.

  39. Nikola pisze:

    Naprawdę nie widzę jakiego kol wiek pokrewieństwa między rozwojem osobistym a horoskopem … Jeżeli będą tu nadal takie prezentacje to będę musiała zrezygnować z oglądania tych filmików …

  40. aneta pisze:

    Dakiniwater,
    Damian nigdy nie krył się ze swoją wiarą, coś co Ty nazywasz bełkotem jest dla kogoś ważne, nawet bardzo. Uszanuj to.
    Przestrzeń bloga Damiana jest wolna i zarezerwowana dla rozwoju, a każdy może rozwijać się w różnych kierunkach i na różne sposoby. Co złego widzisz w tym że ktoś nie wstydzi się swoich poglądów?
    I co takiego świadczącego o Chrystusie tam wyczytałeś? końcowy fragment z Biblii? Czy może nawoływanie do wyzbycia się egoizmu. Czy człowiek nie wierzący nie może tego zrobić? Jak to kłóci się z Twoim życiem? Przecież nie wierzący to nie znaczy zły, nie kochający, egoista. Czy spojrzenie na drugiego człowieka z miłością i serdecznością (do czego nawołuje przede wszystkim religia) zatruję Twoją „nie wiarę” (o ile nie wierzysz w coś innego – masz do tego prawo).
    Nie lubię ludzi „naukowo” podchodzących do wszystkiego,analizujących i negujących wartości pierwszorzędne dla pewnych ludzi. Swoją żonę i dzieci też będziesz analizował, czy np zasługują na miłość. Tym się różnimy od zwierzaków, że mamy uczucia wyższe. I abstrakcyjne myślenie. Możesz to różnie tłumaczyć, jednak ma to zawsze wpływ na nas i nasze życie (niezależnie od poglądów). Tak więc Damian, który piszę o rozwoju i mechanizmie działania naszego umysłu, nie może pominąć kluczowej rzeczy, która odgrywa dla niego ważną role.
    Poza tym robi to w subtelny sposób, a jak Ciebie to razi, to znaczy że masz problem z tolerancją.
    Na ten blog wchodzę z uwagi na komentarze i wnioski autora, a nie dla suchego kopiowania faktów i wyników (Damian zawsze je interpretuję, komentuję). Jednak swoje zdanie i myślenie przedstawia w sposób subtelny. Dzięki czemu niezależnie od poglądów można tu zaglądać. Jedynie osoba która ma z czymś problem będzie „ostro” (jak sam napisałeś, chociaż ja tam nic takiego nie widzę) krytykować czyjąś postawę. Przytaczając słowa Pisma Świętego – dlaczego na to że jestem dobry, złym okiem patrzysz. Jezus nie biegał za faryzeuszami, których chciał przekonywać do siebie. Robił co uważał za słuszne. Tylko oni za nim chodzili i go krytykowali 🙂 I kto tu miał problem i bywał upierdliwy? Jeżeli czujesz się tu źle – zrezygnuj. Po co masz się męczyć. Autor nie zmieni swego stylu ze względu na komentarz(e). I dobrze, jest wolnym człowiekiem, nie marionetką.
    Poza tym zauważyłam że jeżeli coś firmuję swoim nazwiskiem (poleca), to zwykle musi być do tego przekonany w 100%. Czegóż nam więcej trzeba żeby zmienić życie swoje i innych – przekonania że się uda.
    Damianie, piszesz o asystentce 🙂 czyżbyś i Narzeczoną wciągnął w to wszystko? 🙂 Przyuczasz fachu? 😀
    Dlaczego tyle piszę

    • Damian Redmer pisze:

      Haha… nie, moja narzeczona i asystentka to 2 różne osoby :). Dziękuję za Twój komentarz – mega wartościowy 😀

    • Dakiniwater pisze:

      Aneto,
      przede wszystkim jestem kobietą. Świadczy o tym przedrostek `dakini` oraz moja wypowiedź „Ostry komentarz, ale myślałam (…)”, jednak widzę, że nie zadałaś sobie… oczywiście minimalnego trudu 🙂 No nic, nie spodziewam się wiele po osobie, która tak nieuważnie traktuje innych ludzi, bowiem wszystko ma już ładne poukładane według kodeksu. Nie zamierzam Cię obrazić, chcę, byś się nad tym chwilkę zastanowiła.
      Jeżeli czytam „raport o niezależności finansowej” to chcę poczytać raport o niezależności finansowej, a nie wyznanie wiary autora tzw. raportu i Damiana go polecającego. Kompletnie treści tam zawarte mnie rozczarowały, niczego nie wniosły. Raport nie powinien nosić takiego tytułu, coś w rodzaju „boję się mówić o Jezusie, ale spróbuję”.
      Napisałaś ” Przestrzeń bloga Damiana jest wolna i zarezerwowana dla rozwoju (…)” a ja dodam: wiara nie przyniesie Ci rozwoju, choćbyś bardzo się starała. Rozwój duchowy musi uniezależnić się od WSZELKIEJ formy religii i wszelkiej formy wiary – jeżeli jeszcze tego nie doświadczyłaś bezpośrednio poprzez wgląd duchowy oraz nie pojęłaś umysłem, to nie znajdziemy płaszczyzny porozumienia… Ale może spotkamy się na rozdrożu.
      W dodatku mieszanie tych dwóch przestrzeni czyli nauki i wiary – jak wiemy z historii filozofii – nie przyniosło korzystnych rezultatów.
      Miałam nadzieję, że trafiłam na Damiana jako na osobę naprawdę rzetelnie zajmującą się rozwojem i nauką, co podkreślane jest nieomal w każdym filmie – a uważnie czytając raport na Jego blogu, który On jeszcze serdecznie poleca… rozczarowanie jest tak wielkie, że nawet trudno to wyrazić.
      Oczywiście rezygnuję z bycia tutaj.
      Chrześcijańskie Towarzystwo Wzajemnej Adoracji nie ma wiele wspólnego z prawdą oraz szczerym i głębokim poszukiwaniem własnego, indywidualnego rozwoju. Wielce żałuję.
      Życzę Wam wszystkiego dobrego.
      Nie trudź się odpowiedzią.
      DakiniWater

      • aneta pisze:

        DakiniWater
        Oczywiście należą Ci się przeprosiny za zmianę płci, i choćby dlatego pozwolę sobie na odpowiedź Tobie.
        Wg mnie wiarę (w cokolwiek, kiedykolwiek) należy łączyć z logiką i rozumem. To może ustrzec przed konsekwencjami bolesnego rozczarowania. Nawiązując do Twojej wypowiedzi – „wiara nie przyniesie Ci rozwoju, choćbyś bardzo się starała. Rozwój duchowy musi uniezależnić się od WSZELKIEJ formy religii i wszelkiej formy wiary – jeżeli jeszcze tego nie doświadczyłaś bezpośrednio poprzez wgląd duchowy oraz nie pojęłaś umysłem, to nie znajdziemy płaszczyzny porozumienia… Ale może spotkamy się na rozdrożu. ” Doskonała puenta, spotykamy się na rozdrożu. Damian kiedyś pisał o osiąganiu stanu koherencji i wpływie emocji na nasz umysł i zdolności. Nie da się prawej (uczuciowej) półkuli oddzielić od lewej (logicznej). Dla mnie wiara to uczucie, nie rytuały, to droga nie cel.
        Chrześcijańskie Towarzystwo Wzajemnej Adoracji, hmmm a gdybyśmy byli na stronie o wędkarstwie i nagle autor okazał się być homoseksualistą (a Ty np tego nie tolerujesz, wiem wiem przyjęło się że chrześcijanie mają na to alergię, wyobraź sobie że akurat ja – „zakodeksowana” nie. Nawet mam grono takowych znajomych. I NIE ZAKŁADAM że tak jest, podaję Ci tylko przykład, ważnej i równie drażliwej treśći) wobec tego rezygnujesz ze strony z fochem (pardon, ale Twoje ostatnie zdanie tak odczytałam), bo ktoś myśli i żyję inaczej. A Tobie się to nie podoba. No błagam. Na różnorodności świat polega. Czytam opinie i artykuły osób które mogą mi coś ciekawego przekazać, które mnie czymś zaskoczą, dadzą do myślenia. A nie kółko wzajemnej adoracji (nie wiem jaką to ma formę, pochwały dla autora są takim przejawem?)Hipokryzją zarówno ze strony autora raportu jak i Damiana było by przemilczenie kwestii wiary, skoro jest ona dla nich WAŻNA.
        Ostatnia rzecz i zwróć na nią uwagę proszę. Wiem że sklasyfikowałaś mnie jako ciotkę dewotkę która nawraca wszystkich. Otóż ja do Ciebie nie napisałam atakując Ciebie, tylko broniąc swoich poglądów i wartości. Jakoś przyjęło się w naszym kraju że tolerancja hoho, ale po Kościele wypada jeździć. Bo tolerujemy mniejszości inności a nie jakieś mohery. Wchodzisz na forum o jakiejś tematyce, zaczyna się rozmowa. Z profilu rozmówcy wynika że jest wielbicielem koloru różowego. Nawet o tym wspomina w rozmowie, wchodzicie w dyskusję, dochodzi do nie porozumień. Ty go jedziesz za to że jest miłośnikiem koloru różowego. Nie za to co powiedział, za to co deklaruje. Bo Ty nie krytykujesz treści, konkretów. Tylko tła (to że to wywodzi się z religii). I tylko dlatego uważasz to za złe i słabe. Mnie o to chodzi. Że poddałaś krytyce rzecz zupełnie nie istotną dla sedna sprawy. Przeczytałam ten raport, To nie gadki w stylu – idź do kościoła, daj na tace, potem odpraw nowenne i masz załatwione. To celne podejście do wielu spraw.
        Ty niestety jak alergik na najmniejsze stężenie czegoś czego nie tolerujesz (dawanie świadectw) uciekasz. To przykre, bo to podobno osoby myślące jak Ty (trzeźwo i logicznie a nie zabobonnie) potrafią być tolerancyjne, otwarte i mieć świeży umysł. Podobno potrafią też być ponad sporami o Boga, lub inny wyższy byt. Nie wiem co tak bardzo odpycha Cię w katolicyzmie (wierze), mam nadzieję że nie zabraniasz wszystkim na około łamać się opłatkiem we Wigilię (bo przecież wiara to inna płaszczyzna nie do rozwoju), bo wolność to coś co należy cenić sobie najbardziej.
        Moją tezę podkreśla fakt, że zdaniem: „nie ma wiele wspólnego z prawdą oraz szczerym i głębokim poszukiwaniem własnego, indywidualnego rozwoju” przekreśliłaś dotychczasowy dorobek Damiana. No cóż, katolik więc lepiej bzdur nie słuchać. Lepiej nie korzystać z jego rad, bo zejdziesz na niższą płaszczyznę. Dlatego tego nie rób. Rozwijaj się i nie broń Boże (!) nie rozglądaj się w okół, nie czyń dobrze (wniosek z raportu) bo to takie chrześcijańskie – a więc słabe…
        Jeszcze raz przepraszam Cię za tą pomyłkę z płcią, możesz zostać przy tym że jestem zaściankową ignoratką – dewotką. Ale ja nie skrytykowałam ani razu Twoich poglądów, ani Cię nie obraziłam. Raczej staję w obronie słusznej dla mnie sprawy. Nie obwieściłam też z honorami że rezygnuję z czytania. Wiesz, jesteś wolna, masz do tego prawo. Nasz wymiana zdań (bo raczej nie dyskusja) jest bezowocna, bo
        1) nie dotyczy sedna – treści właściwej prezentacji
        2) nie wnosi niczego sensownego na tego bloga
        3) nie przysparza pozytywnych emocji
        dlaczego więc piszę? Bo swoim komentarzem chciałaś pokazać jak obciachowa jestem i jak Damian zboczył w złym kierunku. Ale czy będąc miłośnikiem różowego koloru nie można być przy tym inteligentnym milionerem? A że koleś ma różowy samochód i logo firmy? Czy to umniejsza jego sukces?
        Głupio porównywać wiarę do czegoś takiego, ale chodzi mi bardziej o sens, chłopaki podali konkretne przykłady sposoby, a że to wiąże się z religią? Akurat te wartości uniwersalne są dla każdego kto chcę być dobrym człowiekiem, a nie dorobkiewiczem z przerośniętym ego który dla własnego interesu nie liczy się z nikim.
        Pozdrawiam serdecznie
        życzę prawdziwego sukcesu i zadowolenia z siebie
        do tego czekam na Twój bloga w którym pokażesz lepsze metody rozwoju niż Damian (zaczynający od zera :P), bo cóż na stronce wzajemnej adoracji katoli można PRAWDZOWEGO i wartościowego znaleźć? ^^
        (liczę gorąco że jednak przeczytałaś droga DakiniWater)

      • aneta pisze:

        * znowu wkradło się parę uproszczeń i literówek, za co przepraszam. Ten przykład z homoseksualistą jest oczywiście tylko schematyczny. Nie mówię że DakiniWater tak uważa. Absolutnie! Dodałam też że osobiście takie osoby mi nie przeszkadzają. Trochę nie składnie to wyszło.
        Przykład w miłośnikiem różowego koloru też wkroczył nie gramatycznie czy sensownie. To też miał być taki kontur, przykład. Tak jak tu: Jeżeli mój trener fitness głosuję na partię x, a ja na y. I nie znoszę tej partii x to nie znaczy że zmieniam klub. Jeżeli facet zna się na rzeczy (a Damian rzetelnie podchodzi do sprawy, do tego udostępnia nam swoją pracę z dobrej woli) to dlaczego mam rezygnować z fachowca? Więc chociażby sam Damian był zagorzałym ateistom plującym na Kościół wchodziła bym tu. Dlaczego? Bo wiedza (w przeciwieństwie do rozwoju) nie ma nic wspólnego z wiarą. To czy coś odkrył wierzący czy nie wierzący, nie ma kompletnie znaczenia. Ale rozwój osobisty to nie poznawanie coraz nowszych faktów, ale wcielanie w życie poznanych metod. Jeżeli moja kochana rozmówczyni DakiniWater tak ostentacyjnie potępia blog i jego wartość, to niech również nie korzysta z nabytej wiedzy. Bo to hipokryzja. A jeżeli będzie umiała oddzielić swoje własne przekonania od autora,to tylko z korzyścią dla niej. Bo nikt jej tutaj nie nawraca ani nie krytykuje. (ona wyszła z atakiem)
        ps. Jeszcze jedna rzecz, co do promowania swoim nazwiskiem czegoś, Damian jest bardzo ostrożny i rozsądnie to robi. Żeby zobaczyć jaki to sympatyczny i skromny facet, polecam wywiad z nim (zapewne wiele osób go widziało, przeprowadzonego przez Marcina Korbiela). I mogę też powiedzieć prywatnie – skusiłam się na kurs szybkiego czytania i potwierdzam opinie autora – warto było.
        Damianie intryguję mnie jeszcze jedna rzecz, ta asystentka 🙂 Czy ma ona coś wspólnego z fantastycznymi rysunkami które są w prezentacji sprzed któregoś produktu (najpewniej Kody umysłu, ale pewna nie jestem:p). Czy to może Ty masz takie zdolności ? I jak czujesz się w przededniu stania się celebrytą? Bo zauważyłam że coraz więcej ludzi Cię zna i coraz większe wzbudzasz emocję 😀 A stąd już krótka droga na pudelka czy kozaczka 😛
        Już się nie rozpisuję:)
        Przeprasza za błędy, literówki i jeszcze raz DakiniWater za haniebne zrobienie z niej faceta.
        pozdrawiam czytających 🙂

  41. Kamila pisze:

    „Ostateczne badanie skuteczności astrologii i numerologii urodzeniowej?”
    Niestety Damianie astrologia profesjonalna opisuje charakter, osobowość człowieka. Nie musimy w to wierzyć, tak po prostu jest.
    Wuj google mówi prawdę, a badania, na które się powołujesz – kłamią.
    Poznaj prawdziwe okoliczności jak wskazuje Maciek.
    Badania o których piszesz to oszustwo, a nie prawda.
    KrK ma długie macki, a sam polega na największym oszustwie w dziejach świata!!
    Czytałeś Biblię? Jeśli tak – to czy nadal sądzisz, że w ST opisano Boga?

  42. Bożena pisze:

    Dziękuję za raport – jest interesujący:)
    Dostrzegam dużo podobieństw miedzy naukami Jezusa Chrystusa a teorią przyciągania:)) – „Niech wam się stanie wg wiary waszej”:))
    Odnośnie videa – trzy pierwsze zdania opisujące przez astrologów mordercę – łączą się ze sobą razem i rzeczywiście go opisują, zwróćcie uwagę, że wnioski tylko są mylne, bo same optymistyczne, a on te zdolności wykorzystał w rejonie zła. Człowiek sam decyduje gdzie realizuje swoje zdolności. Do tego należy dodać inne elementy z jego horoskopu i wyjdzie prawdziwa osobowość, bo człowieka nie da się określić jednym tylko zdaniem, mam wrażenie, że informacje w Twoim video są jednak nieco wybiórcze.
    Serdecznie pozdrawiam

  43. Justyna pisze:

    Dziękuje Damianie za tą prezentację. 🙂 Czyli już obaliłeś te bajery zwiążane z horoskopem, numerologia, astrologia i innymi. I bardzo dobrze, na pewno w to nie należy wierzyć. A teraz takie moje pytanie, czy związek wspólnego imienia ma jakiś wpływ na wspólne cechy charakteru?

    • Damian Redmer pisze:

      Widziałem kilka badań dotyczących właśnie imion, ale z pamięci nie jestem w stanie Ci przytoczyć ich dokładnych wyników. Może z czasem zrobię o nich prezentację 😉

  44. Tedy pisze:

    nie zgadzam się ponieważ 33 uaktywnia się około 40 roku życia !!!!!!!!!!!! a tego badania nie widu nie słychu…………..

  45. Margaret pisze:

    A ja z kolei sceptycznie również podchodzę do 'badań naukowych”. Ludzie są ludźmi i wiele badań było zrobionych albo na niewystarczającej liczbie ludzi, albo źle dobraną metodologią albo też zafałszowanych. Często też bywa, że naukowcy-autorzy owych badań doskonale wiedzą, że sytuacja, którą w badaniach opisali uległa zmianie – wiedza o niej, ale ich prestiż jako naukowców legł by w gruzach, dlatego też często podtrzymują swoje tezy za wszelką cenę.
    A propos snów – też się nie mogę zgodzić, że są jakimś smietnikiem z wydarzeń, które nam się przytrafiły.
    Znam osoby, bliskie mi, które mają sny prorocze, gdzie coś im się śni dokładnie co do szczegółu i potem, często w bardzo bliskiej przyszłości dokładnie się to wydarza.
    Na temat wizualizacji też jest różnie – znam osoby, które dokładnie i niemal natychmiastowo (następny dzień) 'dostają' to, co zwizualizowały. Przy czym mają świadków tych wydarzeń, niekoniecznie wierzacych w takie rzeczy, ale mogących potwierdzić, że miało to miejsce.

  46. S. pisze:

    Prezentacja jak zawsze na poziomie. Ale jednak uważaj co polecasz, bo ten raport o niezależności finansowej jest mocno ograniczony, a jego autor krytyką Secretu zjada swój własny ogon…
    Próba wybicia się na czyichś plecach to dosyć kiepska próba, ale modna w dzisiejszych czasach.
    Czytając poradnik o drodze do wolności finansowej co mnie obchodzi, że napisał go katolik? Sam jestem katolikiem, ale bez przesady. Jak można pisać o jakiejkolwiek wolności szerząc poglądy na temat granic, barier i różnic pomiędzy ludźmi.
    Ten poradnik nic nie wnosi, a budzi tylko moją niechęć do jej autora.
    Jeśli kiedyś wyda książkę to na pewno jej nie kupie.
    A jeśli ktoś na podstawie książki chciał być wiernym odbiciem jej autora (czyt. kopią) to strzela sobie na starcie samobója… Książki tego typu mają pokazywać drogę, przekazywać ideę i przypominać o wartościach, a nie przygotowywać przepis na sukces dla konkretnej grupy osób – do którego potrzeba będzie x pieniędzy, y czasu i z zapału. No cóż, nie tędy droga.. a jeśli ktoś o tym nie wie, to i taki poradnik mu nie pomoże.
    Pozdrawiam.

  47. sylwia pisze:

    PROBA BLIZNIAKOW MINUTOWYCH…. HAHAHAHAHAHAH
    no to w takim razie moje pytaie brzmi: 2001 osob urodzilo sie w tym samym miescie i o tej samej godzinie. ok. No fajne to tylko jakie to bylo miasto ktore ma tyle szpitali , a nawet bym powiedzila ze w wojewodztiwe …byloby to niemozlie…
    Nie wierze w astrologie o horoskopy ale musze przyznac ze… no trzeba troszke lepiej popracowac nad tym aby temat astrologii probowac obalic w taki sposów.
    Pozdrawiam …

    • Damian Redmer pisze:

      Sylwio kompletnie nie zrozumiałaś badania… SPOŚRÓD 2000 osób urodzonych w tym samym mieście WYBRANO pary, które urodziły się w ciągu 5 minut od siebie tego samego dnia. Nikt nigdzie nie mówił, że 2000 osób urodziło się tego samego dnia w tej samej godzinie 😉

  48. Sylwia pisze:

    Ok. Lapsus mentalny, oczywiscie

  49. Wiola pisze:

    Ja sądzę, że te badania niewiele udowodniły. Dlaczego? Zakładając, że każda z tych osób dostała przy urodzeniu pewien zasób cech typowych dla każdego urodzonego w tym czasie. Co jest – moim zdaniem- prawdopodobne. Jednak każda z tych osób wychowuje się w innym środowisku, w rożnych rodzinach, z rożnymi tradycjami. Jeden w bogatym domu, mając beztroskie dzieciństwo, a inny w patologicznej rodzinie. Jeden w wielodzietnej rodzinie, inny jako jedynak. Może ktoś się urodził z kalectwem… . Takie luźne przykłady ale każda z tych osób, mimo otrzymania przez „gwiazdy” typowych wspólnych cech, będzie się inaczej zachowywać, będzie innym człowiekiem bo każda doświadczyła czegoś innego i przeżyła coś innego. A wiadomo, że doświadczenia człowieka zmieniają, zwłaszcza jakieś traumy życiowe.
    Toteż, moim zdaniem, te ich badanie nic nie udowodniło 😉 .

  50. Magda S. pisze:

    a.astrologie.nie.wierze.co.jednak.zastarnawia.mnie.dlaczego.w.kulturach.rozwinietych.japonia.chiny.indie.2tysiace.przed.nami.europejczykami.nadal.stawia.sie.horoskopy
    -.wierze.w.reinkarnacje
    sama.mialam.sny.na.jawie-ze.kapalam.dziecko.w.muszli
    w.kenii.widzialam.przydacznie.ktore,byly.uzywane.jako.wanienki,albo.wloski.szybko.mi.wchodzi.do.glowy.ogladajac.filmy.nie.potrzebuje.tlumacza-czyzby.przeblysk.z,poprzedniego.zycia
    to.samo.dotyczy.jedzenia.od.malego.nie.brzydzilam.sie.malzami.owocami.morza
    a,.brzydza.mnie.flaki.czy.gotowana.szynka
    -zabobony.ze.wsi
    rzucanie.uroku-jelsi.wegiel.drzewny.tonie(prawo.fizyki.mowi.ze.nigdy.nie.tonie)to.dana,,osoba,.padla.ofiara.zawisci
    zdejmowanie.choroby.przez.zanurzenie.w.wodzie,umycie.afty.u.dzieckai.nie.zawracanie.sie.stare.slowianskie.gusla
    ale.ja.to.widzialam.na.wlasne.oczy
    -wizje.jasnowidzow
    -facet.w.indiach.wyczytwal.mi.z.reki.chorobe,,ktorej,lekarze.nie.mogli.zdiagnozowac

  51. AKD pisze:

    Jeżeli bym ci powiedział, że data urodzenia wskazuje drogę życia i związane z nią lekcje do przepracowania. Natomiast to jaki jesteś oraz jakie masz mocne i słabe strony wynika z imienia, drugiego imienia i nazwiska. Ponieważ nie wiem czy wiesz litery przeliczają się na cyfry (patrz numerologia chaldejska, pitagorejska). To jakie znaczenie mają argumenty, których użyłeś w prezentacji (wzięto osoby które urodziły się 5 minut od siebie). To tylko świadczy, że mają podobne lekcje do przepracowania, natomiast to jacy są, jakie mają możliwości i ograniczenia oraz jak to wykorzystają to już inna historia. Bez urazy ale brakuje ci podstawowej wiedzy w tym temacie. Pozdrawiam

  52. 44Zdzisław pisze:

    Nie ma prawdy w astrologii.Nikt z Was nie zna daty urodzin. Nikt, nie podpisywał listy urodzin.Zrobiono to, za nowo narodzonych.Wszelkie wróżby astrologiczne, są nic nie warte, jeśli nie znamy daty urodzenia. Osoba, która pracuje wahadełkiem, może określić właściwą datę urodzin.Źle wpisany dzień, miesiąc, a nawet rok, wypaczają wszelkie „wróżenie z fusów”.Urodziłem sie: 2.6.1946 rok, w Częstochowie i nadal w niej mieszkam.Jestem urodzeniową Jedynką!Zapis metrykalny, jest inny: 2.6. 1948r. W/g tego, miałem się urodzić we Wrocławiu.Nic mnie nie łączy z Wrocławiem, ale z Częstochową-TAK! Kto mnie wychował? Obcy! Ani krew, ani aura nas nie łączyła. Brakowało mi bliźniej osoby. Zrozumienie mojej sytuacji w tym świecie, przekraczało możliwości wszelkich znawców sztuki ezoterycznej.Do wszystkiego, musiałem dochodzić sam i rozumieć to, co odkrywałem.Nie pomagały mi, żadne pisma nawiedzonych w całej tzw. ezoterii. Znak bliźniąt, „mówi”-dwa zrodzone z jednej matki.Gdy skończyłem 60-ty rok życia, otwarła się przede mną Wszechnica Wiedzy.Znalazłem biologicznych rodziców i bliźniaczkę i jeszcze dwie siostry i brata.Wystarczyło skorygować datę urodzin.Podobna sytuacja, dotyczyła mojej partnerki.Nie wierzę astrologom, ani tarocistom, jeśli nie pracują wahadełkami.W każdej regule, są jednak wyjątki, ale to tylko wyjątki.Pracuję wahadełkiem, więc czasem, pomagam znaleźć się zagubionej osobie.Niektórym, przywracam możliwość posługiwania się wahadełkiem, bo to fajna sprawa, ale wymaga uwagi i rozwagi, której uczę.

    • Znafca pisze:

      „Źle wpisany dzień, miesiąc, a nawet rok, wypaczają wszelkie „wróżenie z fusów”.”
      To jest identycznie jak w innych sprawach.Np. źle obliczony parametr może spowodować że domek 100 piętrowy sobie fiknie.Nie ma w tym tekście nic odkrywczego a to że astrolog został okłamany to nie jego wina.Szkoda że nie ma dokładniej podanego czasu urodzenia to bym napisał więcej.Ale z dnia urodzenia wynika że autor nie lubi osób urodzonych około 2marca i września oraz 5 maja i listopada.

  53. Znafca pisze:

    Astrologia to jest co prawda pokręcona ale nauka.Natomiast religia nie.Pisać bzdury każdy może.Podaj swój czas i miejsce urodzenia to mogę pokazać z kim może być w konflikcie.
    Jakby co widziałem „opracowania „krytykujące astrologię.Na podstawie tego toku myślenia można stwierdzić„ ze chirurgia to bzdura bo nie powiodła się np. operacja przeprowadzona przez kowala.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *